Hej, mam takie dziwne pytanie i nie wiem czy to w ogóle jest dobry dział, ale chyba runy pasują tu najbardziej. Chodzi o natrętne wspomnienia, takie które wracają bez proszenia, szczególnie w nocy albo jak człowiek jest zmęczony i głodny (u mnie to działa tak że jak mało jem to te obrazy w głowie są jakby wyraźniejsze, mocniejsze). Czy ktoś próbował pracować z runami żeby jakos to wyciszyć? Nie chodzi mi o wymazanie pamięci bo to chyba niemożliwe, ale o... nie wiem, oswojenie może? Słyszałam że Berkana albo Laguz mogą pomagać w oczyszczeniu ale nie mam pojęcia jak to stosować praktycznie.
O, to ciekawy temat bo sama kiedys szukałam czegoś podobnego. Z runami przy natrętnych myślach to nie jest prosta sprawa, bo runy raczej nie działają jak gumka do mazania, wiesz? Ale Berkana faktycznie jest kojarzona z odnawianiem, nowym początkiem, takim miękkim przejściem przez trudne stany. Laguz z kolei to runa emocji i podświadomości, więc przy wspomnieniach które gdzieś głęboko siedzą może mieć sens. Ja bym zaczęła od medytacji z Berkaną, po prostu trzymanie kamienia z wygrawerowaną runą albo rysowanie jej przed snem. Tylko powiedz mi więcej o tym co mówisz o głodzie i tych obrazach, bo to mnie zaciekawiło. Masz na myśli że dosłownie jak nie jesz to wspomnienia wracają mocniej?
Zatrzymajmy się chwilę przy tym co Wahadelka napisała o głodzie, bo to brzmi poważniej niż kwestia run. Jeśli niewystarczające jedzenie sprawia że pojawiają się intensywniejsze obrazy czy wspomnienia, to jest to raczej kwestia fizjologiczna, mózg w takim stanie działa inaczej. Nie mówię żeby nie korzystać z run, ale to co opisujesz może wymagać najpierw zadbania o siebie od strony... no, zwykłej, codziennej. Czy to jest regularny problem z jedzeniem?
A wiesz co, ja bym do tego podeszła przez Hagalaz. Wiem że brzmi strasznie bo to runa chaosu i burzy, ale właśnie ona służy do rozbijania starych wzorców. Natrętne wspomnienia to często jest stary wzorzec w głowie który utknął. Hagalaz go rozbija, a potem Sowilo daje siłę żeby iść dalej. Ja robiłam kiedys rytuał z tymi dwiema i naprawdę poczułam różnicę. Można też włączyć Isę jeśli chcesz żeby to wspomnienie jakby zamrozić, zatrzymać jego moc nad tobą.
Słuchajcie, nie chcę gasić dyskusji o runach bo sama je lubię, ale wracając do tego wątku z jedzeniem, to co Wahadelka opisuje (zapominanie o jedzeniu, natrętne myśli, nakręcające się kręgi) brzmi jak coś co naprawdę warto omówić z kimś bliskim albo ze specjalistą. Runy mogą być wsparciem, ale nie zamiennikiem dbania o siebie. Mówię to bez oceniania, po prostu z troski.
A ja mam pytanie praktyczne, jak w ogóle technicznie używać runy przy takich stanach? Chodzi mi o to czy to jest noszenie przy sobie, rysowanie, medytacja co dokładnie? Bo słyszę różne wersje i nie wiem która ma sens.
Dobre pytanie Rojnik. Zależy co komu odpowiada i jaki ma cel. Przy pracy z natrętnymi stanami umysłu zwykle poleca się kilka ścieżek. Pierwsza to galdr, czyli śpiewanie albo nucenie nazwy runy jako rodzaj wibracji dźwiękowej. Druga to stave, czyli rysowanie runy na skórze albo na papierze i świadome patrzenie na nią podczas skupienia. Trzecia to po prostu kamień runiczny w dłoni podczas oddechu. To nie magia spektakularna, to praca cicha i regularna. Ale zanim zapytam o technikę, zapytam o intencję: Wahadelka, czego konkretnie chcesz? Żeby wspomnienie straciło emocjonalny ładunek czy żeby rzadziej wracało?
to ma sens. W takim razie Laguz w połączeniu z Ansuz mogłoby być kierunkiem wartym zbadania. Laguz dla emocji, pracy z tym co płynne i nieuchwytne, Ansuz dla nadania temu słowa, nazywania, oswajania. Nie jako rytuał z fajerwerkami, ale codzienna praca, kilka minut, regularnie. I jeszcze jedno, to co powiedziała Zina, nie pomijaj. Emocjonalne stany mogą nasilać działanie pracy runowej w obie strony.
Mam pytanie do Jarka albo Leontynki. Czy galdr można robić cicho, mruczeć pod nosem? Bo mieszkam z rodziną i nie ma opcji żebym głośno cokolwiek nuciła w domu.
Wchodzę w to bo mam podobny problem i szukałam czegoś takiego od dawna. Nie wiedziałam że runy mogą przy tym pomagać. Ja miałam natrętne wspomnienia po jednej znajomości z kilka lat temu i przez długi czas wracały w snach. Numerologicznie byliśmy w takim układzie że to musiało zostawić ślad, ale runy to zupełnie inna działka. Mogę zapytać głupio, od czego zacząć jeśli w ogóle nie miałam do czynienia z runami?
Przeczytałam cały wątek i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem że szukacie wsparcia, z drugiej... nie wiem czy runy to dobry pomysł na coś tak konkretnego jak natrętne myśli. Czy nie ryzykujecie że skupiacie się na symbolu zamiast na źródle problemu? Pytam szczerze, nie złośliwie.
Czarodkaa, ale to nie jest albo-albo, wiesz? Można jednocześnie pracować nad czymś psychologicznie i używać run jako wsparcia. Ja tak robiłam przy innym trudnym czasie i nie widzę sprzeczności. Rytuał daje poczucie sprawczości kiedy człowiek czuje się bezsilny, to ma realną wartość nawet jeśli ktoś nie wierzy w energetykę.
No właśnie, Wandka ma rację. Ja sobie przypominam że jak byłam w takim kółku ze wspomnieniami po rozstaniu to sam fakt robienia czegoś, siadania wieczorem z herbatą i patrzenia na jakiś symbol, dawał mi chwilę oddechu. Czy to był tarot czy runa czy po prostu zdjęcie na ścianie, to chyba nie jest aż tak ważne. Chodzi o ten moment skupienia.
Lubka, to fajnie to opisałaś. Właśnie o to mi trochę chodzi. Mam wrażenie że te wspomnienia mają nade mną władzę bo nie mam nad nimi żadnej. A praca z runą mogłaby być takim odwróceniem, że to ja coś z nimi robię, a nie one ze mną. Chociaż Zina i to co mówiła o jedzeniu, mam to z tyłu głowy i wiem że to ważne.
Wahadelka, powiedziałaś coś ważnego, że te wspomnienia mają nad tobą władzę. Rozumiem logikę z runami jako odwróceniem tego. Ale mam jedno pytanie, bo to mi nie daje spokoju - czy te okresy bez jedzenia to są pojedyncze dni, czy to się ciągnie tygodniami? Bo to trochę zmienia obraz sytuacji.
Zina, hmm. Różnie. Czasem kilka dni pod rząd, czasem mija samo jak zmienię otoczenie albo coś mnie odciągnie. Nie prowadzę statystyk 🙂 ale chyba nie tygodniami. Czemu pytasz?
Właśnie doczytałam cały wątek i zapiłam to herbatą, bo jest tu sporo ciekawych wątków do porównania. Mam notatki z pracy z Laguz i Ansuz razem i faktycznie Jarek ma rację ze zestawieniem, u mnie to działało przy bardzo podobnej sytuacji. Ale chcę dodać jedno - Mannaz. Często pomijana, a ona dotyczy tego co jest między wspomnieniem a nami, tego całego węzła. Ktoś próbował Mannaz w takiej konfiguracji?
Rama wokół obrazu, to fajnie to ujęłaś! Ale mam pytanie praktyczne, bo ja zawsze utykam na takich szczegółach, ile czasu przy tej kartce? 5 minut, pół godziny? Bo jak człowiek nie wie ile ma siedzieć to albo siedzi za krótko i rezygnuje albo za długo i się nakręca.
No i fajnie, wszyscy teraz o Mannaz, ale dalej nikt nie powiedział jasno czemu Hagalaz miałaby być zła tutaj. Leontynka napisała 'ryzykowna' ale bez konkretów. Bo z mojego doświadczenia ta runa potrafi naprawdę rozwalić stary wzorzec na kawałki żeby mógł się ułożyć na nowo. Nie jest dla mięczaków, zgoda, ale działa.
przepraszam ze wchodze ale mam pytanie moze glupie, Hagalaz to ta co wygladad jak litera H tak? bo widzialam ja na listach run i zawsze mnie troche odstraszala wizualnie, jak grzmot. Czy runa moze dzialac negatywnie juz samo z siebie jesli sie jej po prostu dotknie czy to tak nie dziala?
Hej, wracam do Wahadelki, bo jej odpowiedź mnie nie uspokoiła, wręcz przeciwnie. Kilka dni pod rząd bez normalnego jedzenia i natrętne myśli które to napędzają, to nie jest drobnostka. Runy mogą być miłym elementem pracy z sobą, naprawdę, ale to nie jest coś co zastąpi zadbanie o te podstawy. Czy masz kogoś bliskiego z kim możesz pogadać o tej stronie, nie ezoterycznej, tylko normalnej życiowej?
Zina, tak mam. Mam przyjaciółkę która wie. To nie jest tak że siedzę sama w kącie i tylko siedzę z runami 🙂 Ale doceniam że pytasz. Chciałam tu zapytać o runy właśnie dlatego że ta strona jest dla mnie ważna i chcę ją rozwijać, a nie zamiast innych rzeczy. Może niezbyt jasno to napisałam na początku.
Hej, czytałam i weszłam bo mam podobne kołowanie w głowie, inne zdarzenie ale ten sam mechanizm chyba. Ta metafora Cesi z ramą obrazu, że wspomnienie to coś co obserwujesz a nie coś w czym siedzisz, to jest dokładnie to co próbuję osiągnąć. Czy to jest jakaś technika która ma nazwę, bo chciałabym poczytać więcej? Nie wiem czy to rune czy coś innego.
