Hej, mam taki problem - zostawiłem runy na balkonie i przyszedł deszcz, leżały może z 2 godziny w wodzie. Są drewniane, kupione ze sklepu z rzeczami runicznymi, nie robione ręcznie. Wyschły już, ale zastanawiam sie czy sa jeszcze do uzycia czy trzeba je na nowo oczyscic albo cos. Czy mokre runy 'tracą' swoje naładowanie? Bo czytałem gdzies ze kontakt z żywiołami może to zresetować albo wzmocnić, ale nie wiem które.
No słuchaj, to zależy od materiału i od tego jak do tego podejdziesz. Drewniane runy i woda to nie zawsze tragedia, chociaż drewno pęcznieje i mogą sie lekko zdeformować, to po pierwsze sprawdź czy znaki są nadal wyraźne. Miałam kiedyś taką sytuację z moim starym zestawem grabowym - trochę pourywały się nitki barwnika na znakach, ale runy jako takie działały tak samo. Energetycznie... tu zdania są podzielone i na pewno się zaraz przekonasz 🙂
Ja bym sie jednak bała trochę. Woda to żywioł, i to aktywny, a jeśli deszcz był losowy, niezamierzony, to nie wiadomo jakie energie zebrał po drodze. Nie wiem, może to brzmi dziwnie, ale takie "przypadkowe" zanurzenie to coś innego niż świadome oczyszczanie wodą. Mam runy kamienne i zawsze jak je czyszczę wodą to robię to z intencją. A tu intencji nie było, deszcz po prostu padał...
Intencja deszczu. No dobra 🙂 Rozumiem skąd to myślenie, ale deszcz nie ma intencji, to woda atmosferyczna. Jeśli jesteście w stanie przypisać negatywne energetyczne działanie wodzie deszczowej, to dlaczego nie pozytywne? Skoro żywioł to żywioł. Tak czy siak, pytanie bardziej praktyczne, Bronek - drewno po mokrym może zacząć pleśnieć jeśli schnęło zbyt wolno, to jest realne ryzyko. Widziałeś czy znaki nie zaczęły odchodzić?
Właśnie to jest interesujące co pisze Amulecja, bo ja myślę trochę inaczej. U mnie nauczycielka runologii mówiła że woda oczyszcza energetycznie zawsze, intencja jedynie ukierunkowuje proces. Woda deszczowa w szczególności ma taką własność że zmywa to co się na przedmiocie nagromadziło. Więc mogłoby to być całkiem korzystne, Bronek. Twoje runy mogły po prostu się oczyścić i teraz trzeba je znowu naładować.
Całkowicie się zgadzam z Szarotką. Woda deszczowa jest w tradycji wielu kultur czymś co oczyszcza. Tu nie ma tragedii. Ale mam pytanie bo mnie ciekawi - czy czułeś cokolwiek kiedy dotknąłeś tych run po wysuszeniu? Czasem to cielesne odczucie, ruch dłoni, ciepło, mrowienie, coś mówi więcej niż teoria.
Serio pytacie o odczucia w dłoniach? Bez urazy, ale to bardzo subiektywne. Bronek, bardziej realistycznie - zanim będziesz dalej pracować z tymi runami, po prostu zrób standardowe oczyszczenie, jakie zwykle robisz. Nieważne czy wodą czy dymem, i tyle. Zostawiasz to za sobą energetycznie i mentalnie, i ruszasz dalej. Zastanawianie się czy deszcz naładował czy rozładował to trochę bez końca.
No właśnie, korelacja to nie dowód przyczynowości. Ale nie będę tu robić wykładu z logiki. Wracając do Bronka - tak praktycznie, jakie runy masz, z jakiego drewna? Bo niektóre gatunki (np. brzoza) gorzej znoszą długie moczenie niż np. dąb. To może mieć znaczenie dla tego czy fizycznie wytrzymają lata użytkowania.
Hej, wtrącę się bo mnie ta kwestia ruchów ciała i odczuć ciekawi. Gdzieś czytałem że kiedy trzymasz runę i robisz jakiś mimowolny ruch, np. kiwasz dłonią albo coś takiego, to ma to znaczenie energetyczne. Czy ktoś tu coś takiego praktykuje? Bo brzmi to trochę jak różdżkarstwo ale dla run.
Ej no ale to jest trochę nieweryfikowalne co mówisz Szarotka. "Wyniki nie byle jakie" to co to znaczy? Ze osoba trafiała w to czego oczekiwał pytający? To efekt Barnuma, klasyka. Poza tym wracam do sedna - Bronek, runy drewniane po wodzie mogą mieć mikropęknięcia których nie widać, i potem sezonami mogą pękać. Jeśli zależy ci na zestawie długoterminowo to po prostu zabezpiecz je olejem lnianym.
Hmm ale wiecie, woda deszczowa to nie jest zwykła woda ze kranku. Pada z nieba, przechodzi przez atmosferę, zbiera po drodze energię przestrzeni... W starych pismach własnie deszczówka była używana do rytuałów bo jest żywa. Ja bym sie nie martwiła, Bronku, raczej widziałabym to jako dar od losu że twoje runy dostały taki naturalny chrzest 🙂
Teofilka, no dobra, pięknie brzmi, ale deszczówka zbiera też zanieczyszczenia z powietrza, szczególnie w mieście. Nie wiem czy to ten rodzaj "energii przestrzeni" który chcesz mieć na swoich runach. Bronek, skąd jesteś? Bo to ma znaczenie - nad miastem to inne opady niż na wsi, przynajmniej chemicznie.
No właśnie, kwaśny deszcz haha. Ale żarty żartami, wracam do tego co Mietowa pisała o odczuciach ciała. Ja przy pracy z kartami mam podobnie - coś w dłoni, a raczej w nadgarstku, jak delikatne pulsowanie przy niektórych kartach. Nie wiem czy z runami jest tak samo ale podejrzewam że tak. Ciało jako detektor energii to nie jest tylko mistyka, to też pewna tradycja w bioenergoterapii.
Wbijam się w to, ale chciałam zapytać - skoro mówimy o odczuciach ciała przy runach, to czy to trzeba jakoś rozwijać czy jedni po prostu to czują a inni nie? Sama trzymałam kiedyś kamień z wyrytą runą i nic nie czułam, ale może źle trzymałam albo coś?
No dobra ale wracając do ruchów ciała bo Trzygłow zaczął ciekawy wątek - ja to rozumiem tak że to nie jest żaden mistyczny przekaz tylko twoje ciało reaguje na skupienie uwagi. Jak bardzo uważnie patrzysz na cokolwiek, mięśnie się napinają, drgają. Efekt idiomotoryczny to się chyba nazywa. To dlatego różdżka też działa u niektórych.
Wiecie, przeczytałam całą tę dyskusję o idiomotoryce i rozumiem ten argument, ale mnie to nie przekonuje do końca. Bo jeśli moje ciało reaguje na to czego oczekuję, to skąd mam trafne odczucia przy runach które wyciągam losowo z woreczka, nie patrząc? Nie wiem wtedy której się spodziewać, więc co ma nieświadomie realizować mój mózg? To mnie zawsze zastanawiało w tej teorii.
Ej ale ja mam pytanie może naiwne, przepraszam - a czy te runy Bronka po tym deszczu mogły jakoś,przyjąć'' energię deszczu i to jest teraz na nich zapisane? Czytałam że drewno jest bardzo chłonne energetycznie, bardziej niż kamień. Może to nie jest zły znak tylko po prostu coś nowego?
Drewno jest żywe, to prawda, choć w innym sensie niż się tutaj sugeruje. To nie kwestia chłonności energetycznej w jakimś mistycznym rozumieniu, ale tego że drewno oddycha, reaguje na wilgoć, ma pamięć strukturalną. Deszcz na runach drewnianych to zdarzenie które zostawia ślad w samym materiale, nie tylko energetycznie. To jest właśnie powód dla którego mówię Bronkowi żeby te runy po prostu potraktował świadomym rytuałem - nieważne jakim, ważne żeby to było z intencją a nie z lękiem.
Dobra, ale te rytuały oczyszczające to co konkretnie mam zrobić? Bo widze tu dużo opcji - woda, dym, ziemia, słońce. Nie chce zepsuć więcej niż poprawić. Drewno po wodzie może nie chcieć kolejnej wody?
Bronek, najprościej to dym - kadzidło albo szałwia jeśli masz. Przesuń każdą runę przez dym, powoli, z myślą że oczyszczasz. Nie trzeba żadnych skomplikowanych zaklęć, intencja wystarczy. I jeszcze bym je wyłożyła na kilka godzin w słońce jeśli masz okno na południe, drewno to lubi po wilgoci.
U mnie pojawiło się pytanie do Rydwan - mówisz o rytualne z intencją a nie z lękiem, ale co jeśli ktoś rzeczywiście ma lęk i nie może go po prostu wyłączyć? Bo Bronek wspomniał że trochę się zastanawia, i rozumiem to. Czy taki lękliwy rytuał coś w ogole da?
Mam pytanie może głupie ale chce się upewnić - jak sie robi to oczyszczanie dymem, to runa ma być w tym dymie dosłownie, zanurzona, czy tylko blisko? I jak długo każdą trzymać?
hej, wcześniej ktoś pytał o ruch dłoni przy runach i mi to przypomniało że kiedyś trzymałam runę Uruz i mi ręka sama poszła do przodu, tak jakby mnie coś ciagnelo. Wtedy sie przestraszyłam i odłożyłam. Czy to byl ten efekt o ktoym mowiI Olek czy cos innego? Moze byłam po prostu zmęczona?
Słuchajcie, praktycznie sprawa. Bronek ma drewniane runy po kąpieli deszczowej i pyta co robić. Odpowiedź jest prosta: osuszyłeś, sprawdziłeś fizycznie, wyglądają ok. Teraz dym albo słońce, tyle. Cała reszta tej dyskusji to filozofia o tym czy deszcz ma intencje i czy dłoń sama chodzi. To ciekawe ale Bronkowi to nie pomoże wyczyscić run. Zrób to co Szarotka napisała i tyle.
Ok dobra, spróbuję z dymem. Szałwii nie mam ale mam jakieś kadzidełka sandałowe, to wystarczy? I ile tych run naraz, jedną po jednej czy wszystkie razem?
Sandałowe będzie w porządku, spokojnie. Ja zawsze robię jedną po jednej, bo wtedy czuję czy coś zostaje czy już puściło. Przy wszystkich naraz to taki taśmowy oczyszczacz i mi nigdy nie dawał tyle co spokojne, uważne przejście każdej z osobna.
I tu mamy clou tego sporu - subiektywne odczucie że 'zadziałało' nie jest żadnym dowodem że zadziałało z powodu kadzidła. To mogłoby równie dobrze działać przez sam fakt że siedzisz 10 minut spokojnie i skupiasz się na runach, bez żadnego dymu. Placebo robi swoje.
