Hej, mam pytanie które troche mnie nurtuje i nie wiem czy dobrze myśle. Moja koleżanka jest w bardzo trudnej sytuacji - mąż ją krzywdzi, fizycznie i psychicznie. Ona sama troche interesuje sie runami i zapytała mnie czy mogłaby ich użyć do ochrony albo żeby zobaczyć jak ta sytuacja się potoczy. I tu mam wątpliwość - czy runy są w ogóle bezpieczne dla kogoś kto jest w takim stanie? Czytałam gdzieś że energie mogą się odbijać albo że zraniona osoba może 'przyciągać' ciemniejsze energie podczas wróżby. Czy to prawda? Nie chce jej skrzywdzić jeszcze bardziej podając zły pomysł
No to jest bardzo dobre i ważne pytanie tak naprawdę, bo o tym mało kto myśli kiedy zaczyna kombinować z runami. Z mojego doświadczenia - runy MOGĄ być bezpieczne nawet dla kogoś w trudnej sytuacji, ale to zależy od tego jak się do nich podchodzi. Jeśli koleżanka szuka wglądu, chce zrozumieć sytuację, to wróżba może jej pomóc. Problem zaczyna się kiedy ktoś jest bardzo roztrzęsiony emocjonalnie i oczekuje że runy magicznie wszystko naprawią albo że rzuci jakiś 'zaklęcie ochronne' i sprawa załatwiona. To tak nie działa i może ją tylko sfrustrować albo dać fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Co dokładnie ona chce z tymi runami zrobić - tylko wróżbę czy jakiś rytuał?
Zatrzymajmy się chwilę bo to jest poważny temat. Ta koleżanka - czy ona jest teraz bezpieczna fizycznie? Bo jeśli nie, to szczerze, żadne runy nie zastąpią telefonu na policję czy do centrum pomocy ofiarom przemocy. Mówię to bez złośliwości ale troche mnie boli kiedy ludzie w naprawdę trudnych sytuacjach szukają najpierw pomocy ezoterycznej zamiast praktycznej. Runy jako uzupełnienie, jako wsparcie wewnętrzne - ok. Ale jako główny plan - nie.
Tu się zgodzę z Zisią co do priorytetów, ale nie odrzucajmy tematu bo jest naprawdę ciekawy energetycznie. To pytanie o granice energii podczas wróżby jest zasadne - osoba w stanie silnego stresu i lęku ma inaczej ułożone pole energetyczne. Czy to znaczy że runy 'źle zadziałają'? Hmm, ja bym powiedziała że mogą dawać mniej czytelne sygnały, interpretacja może być bardziej zabarwiona lękiem niż rzeczywistością. Koleżanka może rzutować swój strach na odczyt. Czy ktoś miał podobne doświadczenia - robił wróżbę dla kogoś kto był w silnym kryzysie?
Dobrze że jest bezpieczna, to zmienia trochę obraz sytuacji. Co do tego czy runy się 'dostosowują' - to jest właśnie to ciekawe pytanie energetyczne co Amethysta poruszyła. Ja myślę że to nie tyle runy się dostosowują, co my sami jesteśmy różnym odbiornikiem w różnych momentach życia. Jak jesteś spokojna i skupiona to odczytujesz inaczej niż jak jesteś w kawałkach. Czy to znaczy że wróżba jest nieważna albo zła? Niekoniecznie. Ale na pewno jest INNA.
Słuchajcie, dodam coś z boku bo mi się to trochę kręci w głowie. Podobna dyskusja była kiedyś o tarocie dla osób w kryzysie i tam też było to pytanie o 'granice energii'. I wiecie co - doświadczeni czytający mówili jedno: nie rób wróżby dla kogoś jeśli ta osoba jest w ostrym kryzysie emocjonalnym i spodziewa się że karty albo runy POWIEDZĄ jej co ma zrobić. Bo żadna wróżba nie jest po to żeby zdejmować z człowieka odpowiedzialność za własne decyzje. A osoba w przemocy i tak ma już ogromny problem z poczuciem sprawczości, z decydowaniem o sobie. Dawanie jej wyrocznie która 'mówi co zrobić' to może być ostatnia rzecz której potrzebuje.
Hej, ja tu trochę nie kumam jednej rzeczy. Piszecie o energii osoby która robi wróżbę albo dla której sie robi - ale czy runy mają jakiś mechanizm że mogą 'wciągnąć' złą energię do osoby która je trzyma? Pytam serio bo słyszałem kiedyś że jak ktoś jest w złym stanie to może 'zabrudzić' kamienie albo inne przedmioty. To działa tak samo z runami?
wchodzę tu bo temat ważny. to co mówi Zisia o obsesyjnym pytaniu - znane zjawisko, nie tylko przy runach. w każdym systemie wróżebnym. człowiek w kryzysie pyta pięc razy ten sam układ i za każdym razem widzi co chce widzieć. runy same w sobie nie są niebezpieczne dla takiej osoby, niebezpieczne jest podejście. pytanie czy ta koleżanka ma kogoś kto mógłby z nią przy tym siedzieć i pomagać interpretować - nie samej
właśnie o to samo chciałam zapytać! czy ona w ogóle powinna robić to sama czy z kimś? bo to chyba robi dużą różnicę
Hmm, to jest ciekawe pytanie - czy są runy których 'lepiej unikać'. Ja powiem tak z własnych doświadczeń - Hagalaz, Nauthiz i Isa mogą być bardzo ciężkie w interpretacji dla kogoś kto jest w złym miejscu. Hagalaz to chaos i zniszczenie - i owszem, może oznaczać że sytuacja musi się najpierw posypać żeby mogło nastąpić odnowienie, ale osoba w kryzysie tego nie usłyszy. Usłyszy 'będzie jeszcze gorzej'. To nie znaczy żeby te runy usuwać z kompletu, ale trzeba mieć świadomość jak mogą trafić w podatny umysł.
Co Weronka mówi o Hagalaz to prawda ale ja bym dodała że Thurisaz też może być problematyczna. Dosłownie tłumaczona jako 'olbrzym' albo 'cierń', a w kontekście przemocy - ktoś może zobaczyć w niej tego sprawcę i nakręcić się. Albo odwrotnie, zobaczyć siebie jako ofiarę ważnej siły której nie można zatrzymać. To jest właśnie ten problem z granicami energii - te same runy u różnych ludzi otwierają zupełnie różne drzwi
Dobra ale zaraz, zaraz. Czy nie ma tu trochę przesady? Bo z tego co piszecie to tak jakby runy były czymś mega niebezpiecznym w złych rękach, a to jednak są symbole. Rozumiem że dla kogoś wierzącego te energie mają znaczenie, ale czy naprawdę myślicie że siadanie z runami może komuś w trudnej sytuacji ZASZKODZIĆ? Szczerze pytam bo chcę zrozumieć jak to widzicie
Jest jeszcze jeden aspekt który nikt nie poruszył. Kiedy człowiek jest długo w sytuacji przemocy, jego granica między sobą a tym co zewnętrzne jest mocno naruszona. Sprawca często wchodzi w psychikę ofiary tak głęboko że ofiara traci wyczucie własnych myśli i pragnień. I teraz wyobraźcie sobie że taka osoba siada do wróżby i pyta 'co powinienem czuć' albo 'czy mam prawo odejść'. Runy pokażą jej energię chwili, ale ona może odczytać to jako kolejny głos z zewnątrz który jej mówi co ma zrobić albo czego chcieć. To jest bardzo delikatna sytuacja. Jeśli koleżanka już jest bezpieczna fizycznie - może poczekać trochę zanim sięgnie po runy. Dać sobie czas żeby znowu poczuć swoją własną energię.
hej, przepraszam może głupie pytanie ale co znaczy że granica między sobą a zewnętrzem jest naruszona? to coś fizycznego czy tylko psychicznego? bo trochę nie rozumiem jak to sie ma do robiena wróżby
no dobra, przeczytałem odpowiedź Dziewanny i trochę rozumiem ale trochę nie. to że granica między sobą a zewnętrzem jest naruszona - to znaczy że człowiek nie wie co myśli sam, a co mu wbił sprawca? bo tak to interpretuję i to chyba ma sens psychologicznie, ale jak to się przekłada na siedzenie z runami? runy nie czytają myśli prawda?
to co mówi Dziewanna jest ważne i z mojego doświadczenia w 100% prawdziwe. tylko że to nie jest argument żeby w ogóle nie siadać z runami. to jest argument żeby robić to z głową. tzn. albo z kimś kto pomoże w interpretacji, albo z nastawieniem że odczyt to nie wyrok. chociaż to drugie łatwiej powiedzieć niż zrobić kiedy ktoś jest w kryzysie
okej ale chwila, bo mi się tutaj trochę miesza. mówimy o energii runi, o filtrach psychologicznych, o granicy ja-nie-ja - to są trzy zupełnie różne poziomy tej rozmowy i chyba dlatego nie możemy dojść do wspólnego wniosku. bo część z was mówi o psychologii a część o energetyce i każda strona ma trochę rację na swoim podwórku. więc może najpierw ustalmy - czy pytamy o ryzyko psychologiczne czy energetyczne? bo to są chyba inne odpowiedzi?
Jasnowidz ma rację że to różne poziomy, ale Amethysta ma rację że one ze sobą współgrają. Z tarota wiem że jak ktoś jest w złym miejscu to dosłownie przekręca znaczenie kart na takie które pasują do jego wewnętrznego narracyju. Widziałem to wielokrotnie. Czy energetyka na to wpływa dodatkowo - nie wiem, nie mam jak sprawdzić. Ale psychologiczny mechanizm jest i jest naprawdę mocny.
przepraszam ze wchodzę z boku ale chcę powiedziec że ta rozmowa bardzo mi pomaga rozumiec sytuacje mojej znajomej. pytanie które mam teraz to - czy jak sie robi odczyt DLA kogoś kto nie jest obok, tylko na odleglosc, to te filtry o których mówicie tez dzialaja? bo ja bym mogła spróbować zrobic jej odczyt sama, skoro ona jest teraz bezpieczna ale psychicznie nadal w bardzo zlym miejscu
Dagmarko, odczyt na odległość to jest coś o czym nie mam pewności czy tu jest dobrym pomysłem, i nie dlatego że 'niebezpieczne', ale dlatego że bez niej przy sobie nie możesz dopytać jak odczytuje daną runę, nie widzisz jej reakcji, nie wiesz czy interpretacja do niej trafia. To trochę jak pisanie listu zamiast rozmowy. Technicznie można, ale coś się traci.
odczyt na odleglosc ma sens jezeli intencja jest czysta i robisz go jako cos dla siebie, jako wgląd w sytuację, nie jako wyrocznię dla niej. jezeli siadasz i pytasz 'co jest teraz wokol niej' to mozesz dostac cos uzytecznego. jezeli pytasz 'co powinna zrobic' to jest problem bo nie masz prawa decydowac co powinna zrobic
hej wracam bo mam nowe pytanie po tym co Dziewanna powiedziała o tej granicy ja-zewnątrz. czy to działa tak samo z kamieniami? bo ja np. mam kilka turmalinów które podobno chronią i zastanawiam się czy osoba po przemocy powinna w ogóle coś takiego mieć przy sobie, czy to może jakos pogorszyć ten stan granicy o którym mówicie
ja sie trochę gubię w tej dyskusji bo jest dużo wątków naraz, ale chce powiedziec jedno konkretne: miałam koleżankę w podobinej sytuacji i ona sama zaczęła siadać z runami. po pierwszym odczycie dzwoniła do mnie w środku nocy bo wyszła jej Hagalaz i sie przestraszyła że to znaczy że coś złego się stanie. i to jest właśnie ten problem który tu opisujecie. nie runa ją przestraszyła, tylko jej głowa w tamtym momencie
o matko, to co Magnolka napisała o tej nocy to jest najlepszy konkretny przykład w całym tym wątku. właśnie o to chodzi prawda? nie o runę, tylko o to co się dzieje po odczycie
i to jest właśnie clou całej sprawy które próbuję powiedzieć od początku. nie sama runa jest problemem. problemem jest brak kontekstu i brak kogoś kto pomoże ten kontekst nadać. Hagalaz sama w sobie nie jest zła. Hagalaz o trzeciej w nocy u osoby która boi się że sprawca do niej wróci - to już jest problem.
wow, ta rozmowa jest naprawdę mądrze poprowadzona, dziękuję wszystkim za te tłumaczenia. mam pytanie do Zisi albo Weronki - czy jest coś co można doradzić samej tej osobie zanim usiądzie z runami? jakieś przygotowanie, uziemienie, cokolwiek? bo z tego co czytam to wynika że stan przed odczytem jest mega ważny
czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno spostrzeżenie. wy wszyscy mówicie o bezpieczeństwie w kontekście energetycznym albo psychologicznym. ale nikt nie powiedział wprost: jeśli ta osoba jest po przemocy i jest teraz bezpieczna fizycznie, to pierwsza potrzeba to stabilizacja. nie runy, nie horoskop, nie nic ezoterycznego. stabilizacja. i dopiero kiedy ma grunt pod nogami, wtedy jakikolwiek system wróżebny ma szansę dać jej coś użytecznego zamiast zamieszać w głowie bardziej.
