Hej, chciałam poruszyć temat który mnie od jakiegoś czasu nurtuje, bo sama jestem w takiej sytuacji życiowej gdzie to pytanie staje się coraz bardziej realne. Chodzi o to, czy i jak sensownie pytać runy o decyzję dotyczącą posiadania dzieci. Nie mówię o przepowiadaniu 'czy będziesz miała dzieci' - to inna bajka. Bardziej mnie ciekawi jak ułożyć pytanie, żeby runy pomogły mi rozeznać co tak naprawdę czuję, co mi przeszkadza, czy to strach czy może coś głębszego. Próbowałam ciągnąć pojedyncze runy z takim ogólnym pytaniem 'co mi mówi ta decyzja' ale wyniki były dla mnie chaotyczne, nie wiedziałam jak to czytać. Ktoś ma doświadczenie z takim układaniem pytań w temacie dzieci, rodziny, macierzyństwa?
Ciekawy temat i rozumiem skąd pytanie. Tylko zanim przejdę do technikaliów - mam wrażenie że tu musimy zacząć od etyki, bo to ważne. Runy przy takich decyzjach nie powinny pełnić roli wyroczni 'tak/nie', bo to decyzja zbyt życiowa żeby ją oddawać w ręce liter wyciąganych z worka. Pytanie 'czy mam mieć dzieci' to błędne pytanie do run. Pytanie 'co we mnie blokuje, co mnie napędza, jakie energie działają w tym obszarze' - to już inna historia. Jakie runy wychodziły ci przy tych sesjach? Bo bez tego ciężko mi cokolwiek doradzić.
Mam jedno konkretne pytanie, bo mnie to naprawdę ciekawi - skąd ten podział na 'dozwolone' i 'niedozwolone' pytania do run? Kto to ustalił? Bo z jednej strony słyszę że runy mogą pomóc przy ważnych decyzjach, a z drugiej zaraz się okazuje że ale nie przy takich ważnych, tylko przy średnio ważnych. Trochę to nie trzyma się kupy.
No właśnie, sama kiedyś pytałam tarota o podobne rzeczy i wyszło mi coś dziwnego, bo wychodziły karty które mogłam czytać na sto sposobów. I tu jest sęk - jak pytanie jest życiowo duże, to te obrazy są jeszcze bardziej wieloznaczne, bo psychika sama podpowiada interpretację której chcesz. To trochę straszne jak się nad tym zastanowić. Przy runach jest podobnie?
No to jest cały problem z używaniem run (albo tarota, albo czegokolwiek) przy decyzjach które już emocjonalnie obciążamy zanim jeszcze zaczniemy wróżbę. Mam wrażenie że sporo osób na tym forum traktuje te metody jak sposób na znalezienie zewnętrznego potwierdzenia dla czegoś co już gdzieś w środku wie. I nie mówię tego złośliwie, sama tak robiłam. Ale to jest trochę inne niż faktyczne szukanie wglądu.
hej, wchodze do dyskusji bo mnie ten temat tez kreci. Ale mam pytanie do Dianka58 - a jak odróżnić 'szukam potwierdzenia' od 'faktycznie szukam wgladu'? Bo powiem szczerze ze nie wiem czy to jest rozróżnialne. zawsze mam jakies nastawienie przed sesjami i nie wiem jak to wyłączyć.
Czytam tę rozmowę z uwagą. Chcę dodać coś czego może tu brakuje - decyzja o dzieciach to nie jest kwestia energii tylko kwestia gotowości, zasobów, relacji, zdrowia, wielu warstw. Runy mogą dotknąć wymiaru który psychologicznie jest trudno uchwytny. Nie zastąpią rozmowy z partnerem ani z sobą, ale mogą pomóc postawić właściwe pytania. I o to chyba chodzi. Pytanie nie brzmi 'mieć dzieci czy nie' tylko 'co teraz we mnie jest, co mnie niesie, co trzyma'. Berkano, Sowulo, Hagalaz przy takim pytaniu - każda z tych run mówi coś innego. Zależy jakie pytania zadałaś i w jakiej formie.
a nie prościej po prostu samemu zdecydować bez run? to jest chyba ta decyzja w zyciu gdzie nikt za ciebie nie zdecyduje, nawet runy
No tak, oczywiście że nikt za mnie nie zdecyduje. Nikt tu chyba nie szuka gotowej odpowiedzi z run. Chodzi raczej o to żeby lepiej poznać siebie w tym temacie, bo taka decyzja to nie jest rachunek matematyczny. Można rozumieć wszystkie za i przeciw i nadal nie wiedzieć co się chce. Runy mogą być jak lustro.
dokładnie to co Nawloc mówi. Pracuje z tarotem i runami od dobrych kilkunastu lat i naprawdę najcenniejsze sesje to nie te gdzie szukam odpowiedzi, tylko gdzie zadaję sobie pytania których wcześniej nawet nie sformułowałem. Przy temacie tak obciążonym jak dzieci to tym bardziej. Ciekawe jakie runy wychodziły przy tych sesjach, bo ta wieloznaczność Ingwaz o której pisałaś jest bardzo ciekawa akurat.
Wracając do kwestii technicznej bo chyba trochę od niej odeszliśmy - jeśli chcesz mądrze ułożyć układ run przy takim temacie, to polecam zamiast jednego pytania ogólnego rozpisać to na kilka oddzielnych sesji. Jedno pytanie może być o blokady i lęki, drugie o zasoby i gotowość, trzecie może o partnera czy relację, czwarte o to co podpowiada intuicja. Rozdzielenie tego naprawdę pomaga, bo inaczej wszystko się zlewa w jedną interpretację.
ojej ale to brzmi sensownie! Czy mozna sie zapytac co konkretnie powinnismy wyciagac przy takim pytaniu o blokady? bo nie wiem czy to ma byc jedna runa czy jakis rozkladany uklad? i czy trzeba robic to w jakis specjalny dzien? przepraszam za duzo pytan naraz ale naprawde mnie to ciekawi 🙂
Wiem ze to może być niepopularna opinia, ale mam wrażenie że cała ta etyczna dyskusja o tym co wolno a czego nie wolno pytać run - to też jest trochę budowanie mitu. Jeśli runy działają, to pytaj o co chcesz i odczytuj wynik. Jeśli nie działają, to bez sensu się zastanawiać nad formulowaniem pytań. Nie rozumiem tej połowicznej wiary która dopuszcza runy do podejmowania decyzji ale ze specjalnymi ograniczeniami.
dodam ze przy takich tematach jak macierzyństwo energia Księżyca jest naprawdę ważna i warto sesję planować blisko pełni albo nowiu, w zależności czy pytasz o beginning czy o blokady. Pełnia do pytań o płodność i otwarcie, nów do pytań o to co trzeba uwolnić. Runy i astrologia razem dają dużo lepszy obraz.
słyszałem podobne dyskusje wczensiej i wydaje mi sie ze kazda metoda ma swoje wtłasne rygory, ale jak ktoś je miesza to dopóki mu służy i rozmumie że to jego własny system - to w porządku. Problem zaczyna sie gdy ktoś bez doświadczenia miesza metody i potem nie wie co pochodzi skąd i interpretuje bełkot. przy tak osobistym temacie jak dzieci to tym bardziej ryzykowne
To co Zegota.2 napisał na końcu trochę mnie zastanawia - bo właśnie to mieszanie metod bez rozumienia co się robi to jest chyba największe ryzyko przy takich decyzjach jak dzieci. Sama tarotem pytam o podobne rzeczy i wiem że jak nie rozumiem systemu porządnie, to dopasuję każdą kartę do tego co chcę zobaczyć. Z runami pewnie podobnie?
no ale jakie konkretnie runy wyciagnac jak sie pyta o dzieci? bo tu duzo sie gada o etyce i filozofii a nikt nie mowi co wyciagnac i jak to czytac
ok ale tu mam faktycznie pytanie do Oskar99 - skąd wiadomo że Berkana 'dotyczy' macierzyństwa a nie na przykład jakiegoś innego rodzaju płodności, np. twórczości albo projektu? Bo te runy mają po kilka znaczeń jednocześnie i to chyba jest problem przy pytaniach tak konkretnych jak 'czy mieć dzieci'
no i tu jest właśnie mój problem od początku. Wyciągnęłam Berkane przy pytaniu ogólnym i od razu byłam pewna że 'to o dziecko' ale czy na pewno? może to był sygnał dotyczący zupełnie innego obszaru w którym coś się we mnie otwiera. i właśnie dlatego pytałam jak dobrze sformułować pytanie żeby runa mogła odpowiedzieć trafniej a nie wieloznacznie
i tu myślę że kluczem jest właśnie to doprecyzowanie pytania PRZED losowaniem, a nie interpretowanie po fakcie. Jak wchodzisz do sesji z pytaniem 'czy mam mieć dzieci' to runa odpowiada na tyle możliwych warstw tego pytania naraz że wynik jest zawsze wieloznaczny. Ale jak pytasz 'co blokuje moją gotowość do podjęcia tej decyzji' to zakres jest węższy i odczyt bardziej użyteczny.
o matko to naprawde pomaga! ale mam pytanko - a jak ktos jest w relacji i pyta o dzieci to czy powinien pytac runy sam czy razem z partnerem? bo mi sie wydaje ze to decyzja dwojga i moze warto zrobic jakies wspolne pytanie? przepraszam jesli to glupawe 🙂
To nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Sesja z partnerem to zupełnie inna dynamika - i nie dlatego że runy 'działają inaczej' tylko dlatego że samo siedzenie razem i zadawanie wspólnego pytania zmusza do rozmowy której może nigdy nie było. Widziałam jak pary które twierdziły że 'wszystko omówiły' nagle odkrywają przy takim wspólnym rzucaniu run że mają zupełnie różne wyobrażenia o przyszłości. I to jest wartościowe, niezależnie od tego co akurat wyjdzie.
to podejście podoba mi się dużo bardziej niż szukanie gotowej odpowiedzi. ale mam jedno zastrzeżenie - co jeśli para ma zupełnie sprzeczne odczyty tego samego układu? bo każde z nich i tak będzie interpretować przez własny filtr. czy to nie generuje konfliktu zamiast go rozwiązywać?
to jest realne ryzyko. znam przypadki gdzie taka wspólna sesja skończyła się kłótnią bo każde z partnerów upierało się że 'runa powiedziała' coś innego. i to już nie jest wina run tylko braku umiejętności pracy z symbolem. dlatego przy tak ważnych tematach naprawdę warto żeby przynajmniej jedna osoba miała doświadczenie w pracy z tym systemem, a nie żeby oboje zaczynali od zera przy pytaniu o jedno z największych życiowych wyborów
a czy ktos moze polecic jakis konkretny uklad do pytania o gotowsc na dzieci? bo czytam i rozumiem ze nie ma jednej odpowiedzi ale jakis punkt startowy by sie przydal dla kogos kto zaczyna
to ciekawe że ten układ trójelementowy tak często się pojawia niezależnie od systemu. bo w tarocie też się podobnie rozkłada przy pytaniach tego typu. zastanawiam się czy to przypadek czy coś w tym jest
haha no właśnie, Znachorz.1 powiedział to co myślałam ale nie chciałam znowu być tą sceptyczką 😛 Serio - ta struktura to po prostu dobre zadanie pytań, które można zrobić bez run, kartki z notatkami i ołówkiem. Ale ok, przyznaję że otoczka rytuału pomaga niektórym wejść w odpowiedni nastrój do refleksji.
