Mam takie pytanie do was, bo trochę mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Babcia mojego kolegi zapisała mu w testamencie swój komplet run - stare, drewniane, robione chyba ręcznie, naprawdę porządna robota. No i teraz ten kolega zastanawia się, czy to w ogóle ma sens, bo sam się runami nie interesuje, ale wnuk (syn jego siostry, więc tu relacja trochę odleglejsza) podobno przejawiał jakieś zainteresowanie ezoteryką. Ogólnie pytanie: czy zestawy run da się "przepisać" na kogoś, czy raczej runy są tak mocno zwiazane z konkretna osobą, że to nie przejdzie? I czy jest jakiś rytuał oczyszczający albo przekazujący, który by to załatwił? Chętnie posłucham co myślicie.
O, ciekawy temat! Ja czytałam gdzieś że runy po zmarłej osobie trzeba koniecznie oczyścić zanim ktoś inny zacznie ich używać,bo inaczej mogą przyciagac energię tej osoby i wtedy odczyty są zakłócone albo w ogóle nie działają. Nie wiem czy to prawda, ale tak gdzieś trafiłam. Macie jakies doswiadczenia z przejetymi zestawami?
Zaraz zaraz, bo to "przyciągają energię osoby" to już trochę naciągane. Runy to kawałki drewna albo kamienia z wygrawerowanymi symbolami. Energię może mieć intencja, praca włożona w użytkowanie, nawyk wróżbiarski - ale nie sam przedmiot w sensie magicznym. Chociaż rozumiem skąd ten pogląd, bo jeśli ktoś latami pracował z danym zestawem, to mamy tu do czynienia z pewnym nasyceniem - call it jak chcecie. Oczyszczenie ma sens praktyczny i symboliczny, ale nie dlatego ze "duch babci zostanie w drewnie".
Oczyszczenie to nie jest kwestia czy "duch zostanie", tylko czy nowy właściciel nawiąże własną relację z zestawem, bez cudzych warstw. To trochę jak noszenie cudzej biżuterii - możesz, ale najpierw warto wyczyścić i zarezerwować dla siebie. Przy runach po osobie bliskiej,szczególnie po kimś kto mocno pracował, ja bym sugerowała kilkudniowe wyniesienie na zewnątrz, kontakt z ziemią, potem dym z białej szałwii albo jałowca, no i własna inicjacja zestawu. To ostatnie jest kluczowe.
Pytanie praktyczne - ten wnuk w ogóle wie co dostał? Bo jeśli ktoś dostaje zestaw run nie wiedząc za bardzo co to jest, to żadna inicjacja mu nie pomoże. Najpierw trzeba by to dziecko (ile ma lat?) jakoś wprowadzić w temat, bo bez podstaw to i tak będzie zabawa dreewnianymi patyczkami. Jak ma zainteresowanie to spoko, ale sprawdzałbym od tej strony najpierw
ja mam 17 lat i się runami interesuje, więc mogę powiedzieć że w tym wieku można już całkiem poważnie do tego podejść. To nie jest tak że trzeba mieć 30 lat żeby rozumieć znaczenia. Jasne że doświadczenie przychodzi z czasem, ale zainteresowanie może być bardzo szczere.
Trochę z boku, bo nie jestem specem od run, ale mam pytanie może głupie: czy w ogóle runy muszą być "przekazane" jakims specjalnym sposobem, czy można je po prostu kupić w sklepie i zaczac uzywac? Bo jeśli to drugie działa (a pewnie dzaiła, skoro takie zestawy sprzedają), to chyba cały ten rytuał przekazania jest opcjonalny, nie obowiązkowy. Nie podważam, tylko pytam logicznie.
Testament jako akt przekazania ma swoją wagę ,to prawda. Ale powiem jedno - kluczowe jest to co ta babcia rozumiała przez "zestaw". Czy to był po prostu pamiątkowy przedmiot, czy pracowała tymi runami aktywnie? Jeśli aktywnie, to mamy do czynienia z zestawem który ma wyrobioną pewną wrażliwość. Wtedy naprawdę polecam solidne oczyszczenie i nie zaczynanie pracy z nimi zaraz po otrzymaniu Niech wnuk najpierw po prostu je ma, niech z nimi siedzi przez chwlę. Szóste centrum energetyczne - czołowe - jest przy runach bardzo ważne i u nastolatka może być już całkiem rozbudzone, ale warto żeby poznał swój zestaw zanim zacznie pytać o przyszłość.
a wiecie, ten watek szóstego centrum jest ciekawy, ale mam wątpliwości. Mówisz że zestaw jest "wytrenowany" przez użytkownika. Ok, to ciekawy model, ale czy nie mieszamy tu dwóch rzeczy: nabytych nawyków interpretacyjnych osoby (coś psychologicznego) z jakąś realną właściwością przedmiotu? Bo to pierwsze rozumiem, to drugie to juz wchodzi w spekulacje.
no wlasnie to mnie zawsze zastnawia na takim forum - kiedy rozmawiamy o runach to jest wgl jakis konsensus czy każdy robi po swojemu? Bo czytam ten wątek i widzę ze opinie sa bardo różne co do oczyszczania, przekazywania itd. Nie ma jakis ogolnie przyjętych zasad?
Wiesz, ja powiem tak z własnego doświadczenia - dostalam kiedys runy po sasiadce, starszej pani co się runami zajmowala od lat siedemdziesiątych chyba, i powiem wam że pierwsze odczyty były dla mnie dziwne, jakby nie moje. To znaczy robiłam odczyt dla siebie a wychodziły sprawy zupełnie niepasujące do mojego życia, za to jak potem porównałam z tym co sąsiadka przeżywała w ostatnich miesiącach - to akurat pasowało. Po solidnym oczyszczeniu (ja używam dymu z igliwia i mrozu, kilka nocy na zewnątrz) i jakimś miesiącu pracy - wróciły do normy. Więc ten wątek babci i wnuka nie jest taki abstrakcyjny jak by się wydawało.
No i włanie o to chodzi co Dobrochnaa mówiła wcześniej - te pierwsze odczyty były dziwne, jakby cudzym głosem. i wiesz co mi pomogło? trzymałam każdą runę przy szóstym centrum, tak jak Ludwinia pisała, i po prostu słuchałam co "mówi". Nie odczyt dosłowny z książki, tylko to pierwsze wrażenie zanim głowa zdąży przetłumaczyć. Przy runach babci sąsiadki to trwało morze z miesiąc zanim poczułam że są moje. Więc wnuk ma szansę, tylko niech się nie spieszy.
Dobra, ale wróćmy do tej kwestii szóstego centrum bo mi Ludwinia otworzyła jakiś nowy trop i chcę to zrozumieć. Mówisz że przy cudzym zestawie szoste centrum "slyszy" inaczej - ale czy to nie może być po prostu to że czujesz się niepewnie z cudzym przedmiotem? Jak to odróżnić? Serio pytam, bo pracuję z czakrami i zastanawiam się czy nie ma tu efektu samospełniającej się przepowidni - spodziewasz się różnicy, więc ją czujesz. 🙂
ok, Ludwinia, rozumiem tę pozycję - "niewiem co to jest, ale działa więc używam" To uczciwe. Ale mam pytaine do tematu bo gubimy wątek - ten wnuk ma dostać zestaw który jest i stary i ręczny i po babci. Czy ktoś tu ma doswiadczenie z przekazywaniem run w rodzinie a nie obcej osobie? Bo chyba to zmienia coś w rachunku.
hmm, właśnie! w rodzinie to chyba inaczej działa bo i tak jesteście jakoś ze sobą połączeni biologicznie. nie wiem jak to się ma do energii ale intuicyjnie wydaję mi się że wnuk ma już jakiś "dostęp" do babci poprzez samą rodzinność. albo głupoty gadam 🙂
hej, przepraszam że się wtrącę z czymś może nie na miejscu ale - wnuk ma te 15-17 lat. czy w tym wieku w ogóle ktoś może poważnie pracować z runami? Kachna powiedziała wcześniej że tak, ale ona sama jest w tym wieku więc to trochę nieobiektywne, nie obrażając. pytam serio, czy jest jakieś minimum jeśli chodzi o dojrzałość do tej pracy?
kurcze, a ja mam inne pytanie bo nikt tego jeszcze nie poruszył - co jeśli wnuk dostaine ten zestaw i mu się nie spodoba, albo poprostu go nie ruszy? to jest praktyczne pytanie bo wiadomo ze jak ktos dostaje w prezencie cos takiego to nie zawsze moze powiedziec ze nie chce. czy mozna przeazac runy dalej jezeli sie nie "klika" z nimi?
to właściwie klucz do całej sprawy - kolega powinien jakoś przed testamentem sprawdzić czy wnuk naprawdę tego chce ,a nie zakładać. mówiłem że zainteresowanie jest podobno prawdziwe, ale podobno to nie pewność. Rajmunda ma rację że presja dziedzictwa po babci może sprawić że wnuk przyjmie zestaw choćby z szacunku i co wtedy. może warto żeby kolega napisał do wnuka zanim to wpisze do testamentu?
kurcze, no wlasnie,to chyba najlepsza rada z calego watku. poprostu zapytac! bo co szkodzi. moze wnuk sie ucieszy, moze powie ze woli cos inneggo. a testament to jest juz takie... ostateczne i bez molziwosci korekty w tej kwestii
kurcze, mam głupie pytanie ale muszę zapytać bo nie rozumiem - jeśli babcia sama robiła te runy ręcznie to czy one mają jakieś właściwości których kupione nie mają? bo słyszę że to ważne że ręcznie robione ale nie wiem dlaczego. co to zmienia dla odczytu?
no nie wiem, trochę brzmi to jak uzasadnienie dlaczego droższy produkt jest lepszy. bo ręczne robione to zazwyczaj sporo kasy. może po prostu lubimy myśleć że rzeczy zrobione z troską są lepsze bo to ładna historia, a nie dlatego że faktycznie działają inaczej?
a wlasnie, czy ktoś wie jak wyglądało tradycyjne przekazywanie run w tych germanskich kultrach? bo słyszę dużo o współczesnych praktykach ale ciekawi mnie czy historycznie też był jakis rytuał przekazania, czy to co robimy teraz to jest calowicie współczesny wynalazek?
no ale to chyba nikogo tu specjalnie nie dziwi? tarot też ma swoją "tradycję" zbudowaną w dużej mierze przez okulystów XIX wieku. praktyki ezoteryczne często mają tę cechę że mitologizują swój wiek. pytanie czy to problem - moim zdaniem nie, jeśli praktyka działa i ma sens dla praktykującego. ale fair że warto o tym wiedzieć zamiast myśleć że się robi coś z tysięcy lat ciągłości
dobra ale wracajac do sedna - kolega Hydromnta mowil ze babcia robiła te runy ręcznie. czy ktoś wie z jakiego materiału? bo to tez ma chyba znaczenie. drewno, kamień, kość - to różne rzeczy energetycznie, przynajmniej tak mi sie wydaje z tego co czytałem o przedmiotach
dobre pytanie Sewer bo materiał to nie jest bez znaczenia. ja mam zestaw drewniany i kamienne i czuję różnicę w tym jak trzymam je w dłoni. kamienne są jakby... cięższe nie tylko fizycznie. ale to subiektywne, każdy może inaczej odbierć. Hydromanta, wiesz z czego byly robione?
o ile wiem to drewno, ale nie pytałem o gatunek. kolega wspominał że babcia sama je ciosała i że byly jakies konkretne drzewo ale nie pamietam co powiedział dokładnie. mógłbym się dowiedzieć. a to ma duże znaczenie - jaki gatunek?
no tak, bo np. buk,jesion, cis - to są drzewa które mają swoje własne symboliki i tradycje. jesion to w ogóle drzewo Yggdrasil, więc jakby doubla symbolika jak masz jesionowe runy. cis to znowu transformacja i granica między światami. buk bardziej wiedza, pamiec. ale nie wiem czy to dogmat czy po prostu jedna z interpretacji hehe
