kurcze, materiał ma znaczenie, ale nie przekreśla ani nie gwarantuje nic. widziałam ludzi pracujących z plastikowymi runami ze sklepu za 15 złotych i mieli głębsze odczyty niż ktoś z pięknie rzeźbionym zestawem cisowym. to co wnosisz sam jest ważniejsze. choć przyznam że drewno z własnego drzewa albo z konkretnego miejsca - to już jest coś, czego plastik nie zastąpi 😀
plastikowe runy?? to chyba żart? nie wiedziałam że w ogóle takie są. to jak... gumowa różdżka czy coś. ale dobra, skoro Ulka mówi że działają to może rzeczywiście intencja robi robotę a nie materiał
no i wracamy do punktu wyjścia 🙂 bo to jest chyba najciekawsze napiecie w tym wątku - czy wartość tych run leży w ich historii i materiale, czy w tym co wnuk z nimi zrobi. i te dwie odpowiedzi dają różne zalecenia. pierwsze mówi przekaż koniecznie, drugie mówi nieważne co przekaż
to nie jest albo-albo. historia i materiał tworzą kontekst, a kontekst kształtuje jak pracujesz. wnuk który dostanie runy z opowieścią o babci, z wiedza że były ręcznie robione, że babcia nad nimi pracowała przez lata - ten wnuk ma inny punkt startowy niż ktoś kto kupił zestaw bo był ładny na allegro. obydwa zestawy mogą "działać", ale droga jest inna haha
a wlasnie, bo ten wątek z testamentem mnie trochę niepokoi z innej strony - czy babcia rozmawaiła z wnukiem o runach za życia? bo jedno to zainteresowanie runami, a drugie to wiedzieć że babcia je miała i praktykowała. jesli nie rozmawiali to wnuk dostaje coś bez kontekstu
wiecie co, podobno rozmawiali, kolega mówił że babcia czasem coś pokazywała wnukowi, że on pytał. więc nie jest to zupełnie z niczego. ale głębokości tej rozmowy nie znam, mogło być "a co to babciu" i tyle. nie wiem czy to był prawdziwy transfer wiedzy czy raczej ciekawość dziecka
to jest ważne. bo ja się uczę sama z książek i internetu i czuję że czegoś mi brakuje, wlasnie tego osobistego przekazu. gdyby ktoś mi pokazał jak trzymać runy, jak się do nich zwracać, jakie ma swoje sposoby interpretacji - to byłoby inne niż czytanie. ten wnuk może mieć złoto i tego nie wiedzieć
zatrzymajmy się chwilę bo gdzieś po drodze zgubiliśmy jeden istotny fakt - babcia żyje czy nie? z początku wątku wynikało że się go pyta o testament bo planuje, czyli chyba żyje. więc po co my tu już mówimy "zanim będzie za późno" jakby to był wyścig z czasem
wiecie co, żyje, tak. ale jest chora i stąd myśli o testamencie, tyle wiem od kolegi. wiec czas jest, ale nieograniczony. stąd właśnie to pytanie o runy w testamencie - żeby teraz ustalić co i jak, nie czekać do ostatniej chwili
słuchajcie, ja tu wchodzę trochę z boku bo głównie zajmuję się czym innym, ale mam taką historię z rodziny - moja ciotka miała stary zestaw kart i tez chciała go komuś zostawić. zostawiła bratanicy ktura kart nie chciała, bo się bała. leżały w szufladzie ze 3 lata, bratnica w końcu wyrzuciła. nikt nie zapytał wcześniej. morał: zapytajcie wnuka wprost co on o tym myśli, zanim wyjdzie na to samo
to jest chyba najbardziej konkretna rada w całym wątku. prosta i oczywista ale jakoś wszyscy dookoła niej chodziliśmy przez 40 postów 🙂
no dobra ale skoro babcia żyje to właśnie teraz jest ten moment żeby wnuk usiadł z nią i zapytał o wszystko. nie o to czy dostanie runy w testamencie, tylko jak ona z nimi pracuje, co widzi w poszczególnych runach, jakie ma własne znaczenia. to jest wazniejsze niż kawalek drewna
a czy w ogóle wnuk chce się tego uczyć? bo jakoś caly czas mówimy o tym co babcia chce przekazac, a nie o tym czego wnuk szuka. morze on po prostu chce mieć pamiątkę po babci a nie zostawać runomistrzem albo jak to nazwać 🙂
to ciekawe że Hydromanta pyta w imieniu kolegi który pyta w imieniu babci która chce coś zapisać wnukowi który może chcieć a może nie. to jest chyba rekord pośrednictwa na tym forum 🙂 ale serio, morze kolega powinien po prostu dać tej babci znać żeby porozmawiała z wnukiem bezpośrednio
kurcze, haha Kasjan masz racje, ale też rozumiem że tak bywa w rodzinach. nie każdy potrafi wprost powiedzieć "wnuczku czy chcesz moje runy". może babcia pyta przez kolegę żeby po prostu wiedzieć czy to w ogóle ma sens zanim zacznie rozmowę. to calkiem ludzkie
to wróćmy do sedna bo trochę odpłynęliśmy - jeśli wnuk jest zainteresowany i rozmawiał z babcią o runach, to chyba sam fakt wpisania zestawu do testamentu jest po prostu formalność. prawdziwy przekaz już trwa, albo powinien trwać. testament to tylko papier na wypadek gdyby zabrakło czasu na rozmowę
zeszyt z notatkami to bardzo sluszny pomysl ale tez trzeba pamietac ze interpretacje run sa osobiste i to co babcia widziala w Fehu niekoniecznie bedzie pasowac do wnuka moze lepiej zebysmy najpierw ustalili jaki system babcia stosuje, bo to robi roznice czy mowimy o Elderze, Mlodszzym Futhark czy jakims wlasnym podejsciu
niewiem jaki system. kolega o to nie pytał i sam nie wiem czy babcia coś takiego rozróżnnia. starsze kobiety które pracowały z runami kilkadziesiąt lat niekoniecznie operują terminologią "Starszy Futhark" - po prostu wiedzą co czują przy każdym znaku. to jest inna kategoria wiedzy
dobra ale wróćmy na chwilę do tej kwestii drewna bo mnie to zaciekawiło. hydromanta mówił że kolega może się dowiedzieć jaki gatunek. czy ktoś wie jak rozpoznać drewno run po fakturze albo kolorze jeśli nie wiesz z czego zostały zrobione? bo to jest ciekawe zagadnienie samo w sobie
o tak, mnie też to interesuje. bo ja mam runy ze sklepu i na opakowaniu napisali "drewno naturalne" i tyle. jak można wogóle rozpoznać co to za gatunek bez specjalisty?
zapach po podgrzaniu czasem mówi coś o gatunku, przynajmniej tak słyszałem od kogoś kto robi rzeźby ale to dosc egzotyczna metoda na identyfikacje run. moze po prostu zapytac kogos kto zna się na drewnie? stolarz albo ktoś z dendrolgią
haha dendrolog do identyfikacji run to jest nowe podejście 🙂 ale serio, Gerwazy, myślę że przy ręcznie robionych runach babcia wie z czego są i po prostu trzeba zapytać nie ma sensu bawić się w śledtzwo kiedy żywy świadek jest dostępny
słuchajcie, wchodzę tu bo widzę że ktoś wspomniał o czakrach pośrednio przez kontekst szóstego ośrodka w tytule wątku i chciałem zapytać - czy ktoś łączy pracę z runami z pracą z czakrami? bo u mnie przy medytacji z runami czuję wyrźny wpływ na trzecie oko,nie tylko na ten ośrodek który by pasował symbolicznie do danej runy
dobra, wracając do tego co pisałem o szóstym ośrodku - nie chciałem odjeżdżać za daleko od tematu testamentu, ale to się jednak łączy. jeśli babcia pracowała z runami przez wiele lat i robi to przez ciało, przez ośrodki, to wnuk dostając zestaw dostaje sposób które jest już w jakiś sposób nastrojone na konkretną częstotliwość. i tutaj pytanie do tych co wiedzą więcej - czy to dobrze czy źle dla kogoś kto zaczyna?
ok ale to jest twoje subiektywne odczucie, nie zarzut, po prostu zaznaczam. przy kamieniach jest inna dyskusja, przy drewnie nigdy nie słyszałam żeby ktoś mówił o takim zjawisku tak wyraźnie. runy babci mogą być energetycznie "czyste" albo naładowane jej pracą i jedno i drugie może być dla wnuka dobre albo problematyczne. naprawdę nie wiem czy to zaleta czy nie
sluchajcie, niewiem czy to kontrowersyjne ale powiem wprost - te runy już są związane z konkretną osoba i to jest ich wartosc, nie problem. wnuk dostaje nie tylko kawalki drewna ale cala hisstorie pracy jego babci. to jest coś czego nie kupi w sklepie. to jest jak z ludową wiedzą przekazywaną w rodzinach, coś żywego
no wlasnie, to co Hydromanta mówi ma sens. trochę kręcimy się w kółko. testament jest OK jako plan awaryjny, ale jeśli babcia chce przekazać wiedzę a nie tylko rzeczy, to powinna zacząć teraz. a jeśli wnuk nie jest zainteresowany to nawet najlepszy zestaw run będzie leżał w szufladzie
