o, Simargl trafił w sedno. Bo ja np. nawet nie wiem do końca w co wierzę w tej sprawie, i może dlatego cały czas pytam o szczegóły zamiast po prostu wziąć i włożyć coś do teczki. A może to właśnie jest mój problem - że za dużo analizuję zanim spróbuję?
O, to naprawdę pięknie powiedziane, Otylko! "Intencja musi być twoja" - to tak proste a takie ważne. Ja często o tym zapominam i szukam zewnętrznych reguł zamiast słuchać siebie. Chyba właśnie to mi dzisiaj było potrzebne, dziękuję 🙂
No dobra ale wracajac do teczki - jest tu jakis watek ktory mnie interesuje a nie pojawil sie wprost. co z runami jak teczka jedzie do serwisu, albo zostawiacie ja na recepcji, albo kolega pozyczy tornister na chwile bo swoj zostawil w aucie. Runa lezy w czyjejs rece i nawet o tym nie wiecie. Czy to ma znaczenie?
Czytam tę dyskusje od dłuższego czasu i tak sobie myślę - ok, jedno wie że miesza, drugie nie wie. Ale to i tak nie zmienia faktu że runa leży w teczce i coś tam robi albo nie robi. Jak dla mnie ta cała debata o autentyczności jest trochę obok tematu Gizelki. ona pyta czy mozna tam trzymać,nie czy robi to zgodnie z Edda 🙂
Okej więc wracając do pytania Gizelki - bo faktycznie trochę odpłynęliśmy - czy ktoś tu ma rune w miejscu pracy na co dzień, nie tylko okazjonalnie? Ciekawi mnie jak to wygląda praktycznie. Czy to w ogóle się czuje, czy to bardziej efekt placebo o którym pisał Jaromirek, czy może jedno i drugie równocześnie?
Ja mialem Tiwaz przez jakis czas w kieszeni marynarki, codziennie do pracy. I szczerze? Nie powiem że nagle wszystko się zmieniło, ale zauważyłem że jak sięgałem do kieszeni i jej dotykałem to automatycznie brałem głębszy oddech przed trudną rozmową. Może placebo, może coś więcej, ale dzałało na tyle że to kontynuowałem
To co Szeptacz opisuje jest bardzo zbliżone do tego jak ja używam kamieni przy medytacji. Sama fizyczna obecność czegoś co wybrałam z intencją robi różnicę, bo mózg to zapamiętuje jako "to jest mój czas skupienia". Chyba nie musimy tego rozdzielać na magiczne albo niemagniczne, to morze być po prostu psychosomatyka z warstwą symboliczną i tyle.
Właśnie tak to u mnie działa z tą Berkaną. Nie leży sobie biernie - mam ją w takim małym woreczku i jak mam napięty moment, to sięgam tam palcami. Nie wyjmuję, bo byloby dziiwnie przed ludzmi, ale sam dotyk wystarczy. I wtedy sobie przypominam po co ją tam wlozylam. Więc chyba to jest ta "kotwica" o której piszecie. 🙂
A nie boisz się że ktoś w pracy zauważy ten woreczek i zapyta co to? Bo ja bym się trochę krępowała tłumaczyć to koleżance z działu albo szefowi.
Haha, "amulet rodzinny" - sprytne, zapisuje na przyszlosc. A mam jeszcze to pytanie o które nikt mi nie odpowiedzial porzadnie - co jak teczka jedzie do serwisu albo ktoś jej dotknie? Czy wtedy robicie coś z runą, czyścicie ją czy co kolwiek? czy to wogóle jest problem?
To czyszczenie i "więź z obiektem" to jak już mówiłem nie jest staroislandzka koncepcja. ale rozumiem że w praktyce współczesnej ezoteryki to ma sens funkcjonalny - reset intencji,ponowne zaangażowanie. Tylko żeby nie mylić tego z czymś co Wikingowie robili, bo nie robili. Ich runiczne inskrypcje nie wymagłay regularnego czyszczenia księżycową wodą.
ojoj, okej ale mozna sie skupic na tym co praktyczne? mam konkretne pytanie: czy jak juz wybieram rune do teczki, to powinna byc jedna konkretna czy mozna dac kilka? bo czytam rozne rzeczy i jedni mowia ze jedna, inni ze mozna zestaw. co wy na to?
no dobra ale nikt mi nie odpowideział konkretnie - jedna czy kilka run w tej teczce? bo Simargl napisal ze zalezy od intencji ale to wciaz niekonkretna odpowiedz. mam wrazenie ze kazdy tu gada o tym samym krecąc w kolko. ktos kto realnie nosil kilka run naraz - dalo rade czy sie wszysko poplatalo?
Zgadzam się z Wszeborom co do jednej runy. Ja mam tę Berkanę i to wystarczy - wiem co to jest, wiem po co tam jest, i jak sięgam palcami do woreczka to od razu wiem co chcę sobie przypomnieć. Gdybym miała tam trzy różne, to bym za każdym razem zastanawiała się którą dotknęłam i co to znaczy akurat teraz. W stresie nie ma czasu na takie analizowanie.
