ojejku, czy można zmieniac. No oczywiscie że mozna, kto zabroni zastanawia mnie skąd w ogóle to przekonanie że wybór musi być nieodwołlany. To nie jest tatuaż. Jak masz inne potrzeby w tym tygodniu niż w zeszłym, to moze i runa powinna być inna. Albo żadna. Nikt nie powiedział że musisz codziennie nosić co kolwiek. haha
Właśnie, to ciekawe co Obsydianka mówi, bo ja jakoś zakładałam że jak się już coś wybierze to trzeba się tego trzymać żeby nie "mieszać energii" albo coś w tym stylu. Ale może to jest jeden z tych mitów które krążą bez żadnego uzasadnienia? Skąd w ogóle pochodzi ten pomysł że nie powinno się zmieniać? 😉
No tak, ale mam tu małe ale. jeśli ciągle zmieniasz runę w zależności od nastroju, to czy to nie jest trochę jak szukanie tej ktura mówi mi to co chcę usłyszeć? Mam wrażenie że jakiś element stalosci ma sens, nawet jeśli to nie jest zadna starożytna regula. Co wy na to?
Dobra analogia ze zmiennymi. Ale z drugiej strony jeśli ktoś podchhodzi do run czysto intencyjnie a nie wróżebnie, to co tu obserwować? Obserwujesz własne myśli czy rzeczywiste zdarzenia? Bo jeśli to pierwsze, to częstsza zmiana nie psuje eksperymentu, bo każda chwila skupienia jest osobnym aktem. jeśli to drugie, to faktycznie potrzeba czasu.
no cóż, hm, Jaromirek to trochę komplikuje całą sprawę. Bo jak czytam tę rozmowę to mam wrażennie że połowa osób mówi o runach jako o czymś co naprawdę działa samo z siebie, a połowa że to głównie chodzi o własne skupienie i intencję. I obie strony mówią to samo słowami tylko inaczej. Albo jednak nie to samo?
Czytam ten wątek i w sumie to takie filozoficzne robi, haha. Ale mam dość konkretne pytanie, może naiwne, sorki. Jak Gizelka83 bierze runę do pracy, to rozumiem że po to żeby jakoś sobie pomóc w trudnych chwilach. Ale czy to znaczy że w domu nie ma już żadnej? jak teczka wraca do domu to ok, ale co jak zostawia tę teczkę w pracy na weekend? Runa zostaje sama?
Haha Stasia, dobre pytanie, nigdy tak o tym nie myslalam. Teczka wraca do domu razem ze mną każdego dnia, więc raczej nie zostawiałam. Ale to ciekawa myśl, czy w ogóle ma znaczenie gdzie runy są kiedy nie pracujesz z nimi aktywnie. Bo wiekszosc doby leżą same w jakims miejscu i nikt na nie nie patrzy. 😀
Kamień leżący sam w szufladzie nie "tęskni". Nie rozumiem czemu wciąż wracamy do tego czy runy potrzebują naszej uwagi żeby istnieć. One nie mają świadomości. Mogą być symbolem, ogniskiem intencji, przedmiotem medytacji, ale nie są psem zamkniętym w mieszkaniu. Stasia, to nie jest złośliwość, po prostu warto to rozdzielić w głowie zanim się zacznie pracować z jakimkolwiek sposóbm.
Ee, ale przepraszam, Wszebora50 - to zależy od podejścia nie? Są tradycje gdzie przedmioty magiczne są dosłownie traktowane jako nośniki czegoś więcej. Nie mówię że mam w tej sprawie silne zdanie,bo dopiero zaczynam, ale chyba nie można powiedzieć że jedno podejście jest jedynym słusznym?
Ok ale wrocmy na chwile do tego co Gizelka83 mówiła o wyborze konkretnej runy. mnie interesuje czy ktoś pracował z Algiz albo Sowulo w kontekście pracy zawodowej i jak to wyglądało? Pytam bo sama myślę o zabraniu czegoś do biura i te dwie mi jakoś w głowie siedzą, ale nie wiem czemu akurat one.
Czy ktoś pracował z Algiz albo Sowulo w kontekście pracy zawodowej i jak to wyglądało? pytam bo sama myślę o zabraniu czegoś do biura i te dwie mi jakoś w głowie siedzą. Algiz kojarzę z ochroną, Sowulo z energia i sukcesem - ale niewiem czy to nie jest za dużo naraz, tak kombinować dwie na raz.
Algiz do pracy to ja bym raczej polecała, szczerze. Miałam ją przez jakiś czas przy sobie jak zmieniałam pracę i ten okres był bardzo... spokojny jakoś. nie dramatycznie, ale miałam takie poczucie że nic mnie nie atakuje z zewnątrz. Sowulo nie próbowałam, ale z tego co czytałam to ona bardziej nakręca niż chroni, więc zależy czego szukasz.
Mam to w notatках. Algiz i Sowulo razem - testowałem przez miesiąc, na dwóch kamieniach. Nie powiem że to był najlepszy miesiąc w pracy, ale też nie wiem ile to zasługa kamieni a ile innych rzeczy. Problem z takimi eksperymentami jest taki, że masz za dużo zmiennych jednocześnie. xD
Właśnie o to mi chodziło od samego pozcątku tego watku. ja nie twieerdzę że teczka z runami robi coś sama z siebie. Bardziej chodzi mi o to że świadomość jej obecności zmienia moje podejście. Trudno to wytłumaczyć racjonalnie, ale działa jak taki cichy przypominacz. 😀
Ok ale jest pytanie - co ci przyopmina? Bo jeśli "pamiętaj o swoich intecnjach", to spoko. Ale jeśli "pamiętaj żebyś była chroniona przed złymi ludźmi w pracy", to już wchodzi w trochę inne rejony i wolę to nazwać wprost.
A ja mam pytanie może trochę z boku, ale czy ktoś w ogóle próbował nie mówić nikomu w pracy że ma runy w teczce? Bo wyobrażam sobie że jak ktoś zobaczy i zapyta, to morze być niezręcznie. Jak to ugryźć?
ojoj, haha Brygitka, ja bym po prostu powiedział że to pamiątka albo ozdoba. Kamyki z wyrytymi literkami - nikogo to specjalnie nie bawi. wiekszosc ludzi widzi, wzrusza ramionami i idzie dalej
no wlasnie, kto bedzie zawracal glowe kamieniami w teczce. Mam kolege w biurze ktory ma figurke Buddy na biurku i nikt go o nic nie pyta. Ludzie maja wiekksze problemy.
O, tu jest ciekawy wątek z tą figurką Buddy. Bo mnie się wydaje że runa jest dużo mniej rzucająca się w oczy niż cokolwiek postawionego na biurku - leży w teczce, niewidoczna, tylko ty wiesz że jest. To chyba jest właśnie ta zaleta, nie?
ha, o dziekuje za te tytuly, zapisuje sobie! Tylko... to są po angielsku chyba? Coś po polsku o runach z prawdziwego piekła rosch? Znaczy ze zrodel a nie z blogow?
Dziękuję za te tytuły, naprawdę! Zaraz szukam. Ale właśnie - wracając do samego tematu, bo trochę odpłynęliśmy w stronę źródeł - czy ktoś tu faktycznie trzyma runy W teczce, w tej chwili, regularnie? Bo dużo tu teorii a mało konkretnych dośwadczeń jak to wygląda na co dzień. 😛
Ja trzymam, od jakichś trzech miesięcy. Jedna runa, Berkana, zawinięta w kawałek materiału na dnie wewnętrznej kieszeni. Rano jak biorę teczke to wiem ze jest, i tyle. Nie odpalam ceremonii, nie szepczę zaklęć, po prostu jest. I tak jak pisałam wcześniej - dla mnie to działa bardziej jako kotwica mentalna niż cokolwiek innego.
ojoj ojoj, berkana to ciekawy wybór jak na "spokój w pracy". Ja bym sięgnęła po Isa albo Jera, zależy co konkretnie chcesz osiągnąć. Berkana to bardziej wzrost, nowe początki, płodność w szerokim sensie. Czemu akurat ta?
No dobra, to ma jakiś sens. Ale mam pytanie do wszystkich - czy ktoś tu dobiera rune świadomie pod sytuację, czy ciągnie losowo i bierze co wyjdzie? Bo to duża różnica w podejściu i jakoś mało o tym piszemy. haha
a jednak, ja zawsze swiadomie. Losowanie jest ok do wróżenia, ale jeśli chodzi o noszenie czy trzymanie jako amuletu, to nie ma sensu losować moim zdaniem. Wtedy dobierasz pod intencję, a intencja jest konkretna. Nie oczekuję że los mi dobierze ochronę przed stresem, to trochę jakby kazać losować lekarstwo.
Ale właśnie ta metafora z lekarstwem jest trochę ryzykowna, nie? bo lekarstwo ma udowodnione działanie, runa nie. Dobierasz pod intencję, ok, ale skąd wiesz że dobrałaś właściwie? bo przeczytałaś opis w ksiazce? to troche jak samodzielne dawkowanie placebo
dokladnie. I tu lezy cały problem tej rozmowy - ludzie rozmawiają o dwóch róznych rzeczach jednocześnie. Jedni mówią o runie jako o fizycznym symbolicznym przypomnieniu, inni o runie jako o obiekcie z realną magiczną mocą. to są komplentie inne zalozenia i stad ten chaos w dyskusji.
