Forum

Asystent AI
Runy w słabych mome...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy w słabych momentach - czy podczas kryzysu mogą nas zawieść?

Strona 2 / 2

Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

A gdybyś wtedy ciągnęła Fehu albo Sowulo, to jak myślisz, co byś z tym zrobiła? Pytam serio, bo ciekawi mnie czy to był problem samej Isy, czy interpretowałabyś każdą runę podobnie w tamtym stanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Pajeczyna Szczerze? Pewnie znalazłabym w każdej runie potwierdzenie tego samego. Fehu jako coś co mam utracić. Sowulo jako coś do czego nie dotrę. Tak to wtedy działało w mojej głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo ważne co właśnie powiedziałaś. I odpowiada na pytanie z tytułu wątku lepiej niż cokolwiek co tu padło. Runy nie zawodzą. Zawodzi filtr przez który je przepuszczamy. A w pewnych stanach ten filtr jest tak szczelny, że nie przepuszcza nic innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Zengui Ale czy to znaczy, że w takim stanie w ogóle nie powinno się ciągać? Bo jeśli każda runa zostanie zniekształcona, to jaki jest sens?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Kolczasta To zależy co jest celem. Jeśli celem jest uzyskanie obiektywnej odpowiedzi, to może faktycznie nie ma sensu. Ale jeśli celem jest kontakt z własnym wnętrzem, obserwacja, to nawet zniekształcone odczytanie mówi coś prawdziwego. Tylko nie o runach, lecz o stanie w danej chwili.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale jak to ma pomagać? Dowiaduję się, że jestem w złym stanie? To i tak wiem bez rун.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Riksza Nie chodzi o to żebyś się dowiedziała że jesteś w złym stanie. Chodzi o to, że czasem samo ciąganie, samo trzymanie czegoś w dłoni, zadanie pytania, to jest rodzaj kontaktu z sobą. Nie odpowiedź, ale pytanie. I w wyczerpaniu to może być dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Nie rozumiałam wcześniej po co w ogóle ciągać jak się jest źle, ale teraz widzę że chyba myliłam to z wróżbiarstwem. Jakby runy miały mi powiedzieć co się stanie. A tu chodzi o coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Galia Dokładnie w to miejsce chyba wchodzi cała ta rozmowa. Są dwa podejścia i zależnie od tego, które masz, praca z runami w kryzysie wygląda inaczej. Wróżbiarskie kontra refleksyjne. I jedno nie jest gorsze od drugiego, ale dają różne odpowiedzi na różne pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Faddi jest OK w teorii, ale jak ktoś jest w środku kryzysu, to nie ma głowy żeby decydować, które podejście teraz zastosuję. Chce żeby coś pomogło. I to jest chyba sedno pytania Honoraty od początku.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

I może dlatego zamiast pytać 'co mi powiedzą runy', warto w takim momencie zapytać 'czego potrzebuję teraz'. To jest inne pytanie i daje inne otwarcie. Runa wyciągnięta pod to pytanie ma inny kontekst niż runa wyciągnięta pod 'co będzie z moim życiem'.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

A jak się układa takie pytanie, to jedno ciągniecie? Czy coś więcej? Bo czytam i nie wiem czy to ma być jedna runa, trzy, jakiś układ.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Goris W stanach wyczerpania polecam jedną. Serio. Jeden znak, jedno pytanie. Więcej to za dużo do udźwignięcia kiedy masz mgłę w głowie. Poza tym przy jednej runach trudniej się zagubić w relacjach między nimi.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Jedna runa brzmi tak prosto, że aż podejrzanie. Czy to nie za mało żeby coś z niej wyciągnąć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lalik Jedna runa to nie jest mniej. To jest pełne skupienie na jednym punkcie zamiast rozpraszania się na kilka. Dla mnie osobiście praca z jedną runą przez dłuższy czas, dni albo tygodnie, dała mi więcej niż dziesiątki układów. Ale rozumiem, że dla kogoś z zewnątrz to wygląda jak uproszczenie.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Pajeczyna Czyli mówisz, że jedna runa przez kilka dni albo tygodni? Nie ciągasz nowej, tylko pracujesz z tą samą?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Goris Dokładnie tak. Kładziesz ją przed sobą rano, wieczorem, patrzysz co widzisz inaczej niż dzień wcześniej. To nie jest wróżenie, to jest praca z symbolem. I w stanach wyczerpania ta powolność jest właśnie tym, czego potrzeba. Nie skok do nowej odpowiedzi, tylko siedzenie z jedną.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

No ale jak ktoś jest naprawdę na dnie, to siedzenie z jedną runą przez tydzień brzmi jak tortura. Jak wysiedzisz przy czymkolwiek kiedy masz chaos w głowie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Lalik To nie chodzi o siedzenie i wpatrywanie się. Chodzi o to, żeby runa była gdzieś w polu widzenia. Na stole, na parapecie. Nie musisz się skupiać. Ona działa trochę jak coś stałego w tym chaosie. Coś co nie zmienia się kiedy wszystko się wali.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi bardziej jak jakiś talizman niż praca z runami. Co to ma wspólnego z odczytem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Riksza A skąd wziął się podział na talizman i odczyt? Runy były używane w obu tych funkcjach jednocześnie od początku. Trzymanie znaku fizycznie blisko ciała to stara tradycja, nie jakiś new age skrót. Pytanie co chcesz z tym zrobić jest ważniejsze niż pytanie czy to 'właściwy' sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 567
Rozpoczynający temat
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie się przydarzyło coś takiego, że zaczęłam traktować runy jak talizman właśnie wtedy kiedy przestałam mieć siłę na odczyty. Nosiłam jedną w kieszeni i to było wszystko. I nie wiem czy to było 'prawidłowe', ale jakoś mi to pomagało, że miałam coś w dłoni kiedy było najgorzej.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie coś co chciałam powiedzieć od jakiegoś czasu. Czasem praktyka się zmienia kiedy jesteśmy w dołku i to jest normalne. Ale co jeśli ta uproszczona forma zostaje na stałe? Że po kryzysie nie wracamy do głębszej pracy, bo ta prosta była wygodna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kolczasta To interesujące pytanie. Ale czy to jest problem? Jeśli ktoś po kryzysie wraca z innym podejściem do rун, to może to jest po prostu zmiana, nie degradacja. Skąd wiadomo, że głębsza praca jest zawsze lepsza od tej prostszej?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Ballen No nie wiem. Właśnie o to pytam. Bo z jednej strony mam wrażenie, że trzeba jakoś rozwijać się w tym, a z drugiej może to jest myślenie że więcej zawsze lepiej. Trochę mnie dezorientujesz 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

To jest szersze pytanie o to, czy praktyka ezoteryczna ma być postępem czy towarzyszeniem sobie. I myślę, że w kontekście tego wątku to jest sedno. Runy w kryzysie nie muszą dawać wglądu. Mogą być obecnością. I to jest pełnoprawna funkcja, nawet jeśli nie jest efektowna.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak odróżnić tę 'obecność' od tego, że po prostu wpadłam w pewien nawyk i niczego nie przepracowuję? Bo mogę nosić runę w kieszeni i za rok nadal być w tym samym miejscu co teraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Mara To jest naprawdę trafne pytanie. I myślę, że odpowiedź leży gdzieś w tym, czy kontakt z tym znakiem cokolwiek uruchamia, nawet małe pytanie, małe zatrzymanie, czy to jest już tylko odruch. Nawyk bez obecności to nie jest praca, masz rację.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd wiemy kiedy to jest jeszcze kontakt a kiedy już tylko nawyk? Czy jest jakiś sygnał, że czas wyjść z trybu przetrwania i zacząć pracować inaczej? Pytam serio, bo nie mam tu dobrej odpowiedzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Faddi Dla mnie sygnałem jest to, czy zaczynam mieć pytania. W najgorszych momentach nie masz pytań, masz tylko ból. Kiedy zaczyna się pojawiać ciekawość, nawet mała, co ta runa naprawdę znaczy, dlaczego ją wyciągnęłam, to znak że coś się ruszyło. I wtedy można zaczynać głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

To jest coś, o czym nie myślałem. Że powrót ciekawości jest sygnałem. Jak to u was wygląda praktycznie? Przychodzi nagle czy stopniowo?


Odpowiedz
Wpisy: 567
Rozpoczynający temat
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

U mnie stopniowo. I bardzo nieoczekiwanie. Nie planowałam żadnego powrotu, po prostu w którymś momencie trzymałam runę i pomyślałam: a co właściwie ta runa mówi o wodzie? I tyle. Jedno skojarzenie, jedna ścieżka. Taka iskra. Ale to był długi czas zanim coś takiego w ogóle się pojawiło.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

To co Honorata pisze sprawia, że inaczej rozumiem to całe pytanie z tytułu. Runy nie zawodzą, ale my możemy nie być gotowi żeby z nimi pracować. I to jest różnica, którą chyba trzeba zaakceptować, a nie walczyć z nią.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Galia Ale jak to zaakceptować kiedy się jest w środku tego i desperacko szuka odpowiedzi? Łatwo powiedzieć 'nie jesteś gotowa', ale co potem?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Lalik Myślę, że tu nie chodzi o akceptację jako rezygnację. Chodzi o to, żeby nie dokładać sobie presji że skoro ciągnę runy i nie widzę odpowiedzi, to znaczy że robię coś źle. Może wtedy runy to jest za duże pytanie i trzeba zacząć od mniejszego. Nie 'co z moim życiem', tylko 'co teraz, w tej chwili'. To już jest pytanie, które runa może udźwignąć.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Simma No dobra, ale jak mam rozpoznać to 'mniejsze pytanie'? Bo jak jestem w dołku, to wszystko mi się zlewa i nie wiem od czego zacząć. Masz jakiś przykład jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Lalik Hmm, trudno to ująć ogólnie, bo to jest indywidualne. Ale spróbuj tak: zamiast 'co zrobić z moim życiem' albo 'czy to się ułoży', pytasz 'co teraz potrzebuję'. Jedno słowo, nie sytuacja. I wyciągasz jedną runę. Tylko na to jedno słowo.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

To co Simma opisuje brzmi sensownie, ale mam pytanie do praktyki: czy jeśli wyciągnę runę na 'czego potrzebuję' i nic mi ona nie mówi, to znaczy że jestem za bardzo w dole żeby to działało? Czy to jest właśnie ten moment kiedy powinna być tylko obecnością a nie odczytem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Faddi To zależy od tego co rozumiesz przez 'nic mi nie mówi'. Bo jeśli siedzisz i aktywnie próbujesz wytworzyć interpretację, to może faktycznie za wcześnie. Ale jeśli patrzysz na znak i jest jakaś emocja, nawet nieokreślona, to to jest już kontakt. Odczyt nie musi być słowny.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Seid A jak odróżnić emocję, która pochodzi z kontaktu z runą, od emocji którą po prostu mam bo mi jest źle? Bo jak jestem w kryzysie to mam emocje bez przerwy i nie wiem czy to runa coś uruchomiła czy to po prostu tło.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Mara To jest jedno z trudniejszych pytań w tej pracy, szczerze. Jedna szkoła mówi że nie ma znaczenia, bo runa i tak wchodzi w to co aktualnie przeżywasz. Inna, że trzeba umieć oddzielić. Osobiście skłaniam się ku temu, że w kryzysie to rozróżnienie jest mniej istotne niż poza nim.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

No ale to co Ballen mówi otwiera inny problem, prawda? Jeśli nie odróżniamy co jest runą a co jest naszym stanem, to jak potem weryfikujemy czy odczyt miał sens? Czy w ogóle możemy to weryfikować jak jesteśmy w środku kryzysu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Kolczasta Pytanie o weryfikację odczytu to w ogóle szerszy temat, ale tutaj mam inną perspektywę. W momentach kryzysu runa nie daje ci przepowiedni do weryfikacji. Ona daje ci punkt. Jeden punkt w przestrzeni, na którym możesz postawić stopę. I to jest jej funkcja wtedy. Weryfikacja przychodzi znacznie później, jak w ogóle.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Szaman To co piszesz o 'jednym punkcie' to dla mnie dość konkretna metafora. Ale jak fizycznie wygląda ta praca, o której mówisz? Bo słyszę dużo o obecności i kontakcie, ale nie za bardzo wiem jak to robić kiedy się siada z runą i jest się rozkojarzonym.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Goris Ja w takich sytuacjach proponuję coś bardzo prostego: trzymasz runę w dłoni, zamykasz oczy, skupiasz się na tym co czujesz fizycznie. Temperatura kamienia albo drewna, ciężar, faktura. To nie jest praca z symbolem, to jest zakotwiczenie w ciele. Symbol może zacząć działać potem, kiedy jest chociaż trochę spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Ale to brzmi jak technika uważności, a nie praca z runami. Czy to nie jest trochę naciągane, że trzymanie czegokolwiek w dłoni i skupianie się na doznaniach fizycznych to jest 'praca z runą'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Riksza Zależy jak patrzysz na to czym jest runa. Jeśli dla ciebie to tylko system symboli do interpretacji, to masz rację, że nie. Ale jeśli runa to też nośnik konkretnej energii związanej ze znakiem, to kontakt fizyczny jest częścią tej pracy, nie substytutem.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

I tu dochodzimy do czegoś, o czym rzadko się mówi wprost w tych rozmowach. Kryzys psychiczny to jest inny stan ciała. Nie tylko emocji. I dlatego praca przez ciało może być pierwsza, zanim w ogóle dojdziemy do znaczeń. To nie jest obejście runicznych treści, to jest inny punkt wejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 567
Rozpoczynający temat
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie coś takiego czułam intuicyjnie kiedy nosiłam tę runę w kieszeni i w ogóle nie analizowałam. Że to był kontakt przez ciało zanim zdążyłam cokolwiek pomyśleć. Ale to co Shangie pisze to jest ładniejsze sformułowanie dla czegoś co sama robiłam bez nazywania tego.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam cały wątek i mam pytanie może naiwne, ale czy te runę którą się nosi albo trzyma, powinno się świadomie wybrać, czy wyciągnąć losowo? Bo widzę tu dwie różne filozofie i nie wiem która ma sens w kryzysie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Micela Dobre pytanie i nie naiwne. Losowanie ma sens jeśli ufasz że coś zewnętrznego może wskazać czego potrzebujesz. Świadomy wybór ma sens jeśli jest w tobie jakaś resztka orientacji, jakaś wiedza co czujesz. Obydwa są legitymowane. W głębokim kryzysie losowanie bywa łatwiejsze, bo odciąża od decyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zastanawia, czy w takim razie jest jakaś runa której szczególnie nie powinno się losować kiedy jest się w złym miejscu? Nie wiem, jakiś znak który jest trudniejszy do udźwignięcia kiedy nie ma się zasobów? Albo odwrotnie, jakiś szczególnie pomocny?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: