Zastanawiam się od jakiegoś czasu, co wy w ogóle robicie z kolorami swoich run. Moje pierwsze zestawy były naturalne, bez żadnego barwienia, i tak zostało do dziś. Ale widzę, że dużo osób ma runy z czerwonymi lub niebieskimi wyżłobieniami i zawsze mnie to ciekawiło - czy robiecie to czysto estetycznie, czy uważacie, że kolor faktycznie coś zmienia w odczycie? Jakiś czas temu trafiłam na opinie, że czerwień to właściwie tradycja historyczna, bo Wikingowie podobno barwili runy krwią. Czy ktoś z was idzie tym tropem i używa czerwieni świadomie, czy to bardziej przypadkowy wybór?
Moje runy mam zabarwione na czerwono i szczerze mówiąc, zrobiłam to głównie dlatego, że tak wyglądały na zdjęciach i uznałam, że ładnie. Teraz czytam ten post i zaczynam się zastanawiać, czy nie powinnam była bardziej przemyśleć tego wyboru. Czy kolor naprawdę może wpłynąć na to, jak runa działa albo jak ją interpretujesz?
Znam kilka osób, które barwią właśnie krwią, zazwyczaj własną i w małych ilościach. Nie chodzi o żaden spektakl, tylko o intencję połączenia z przedmiotem. Ale to zupełnie osobna kwestia od pytania o kolor jako taki. Mnie bardziej interesuje, czy ktoś próbował różnych kolorów na tych samych runach i porównywał odczucia podczas czytania. Bo jeśli kolor wpływa, to powinno być jakoś odczuwalne w praktyce, nie tylko w teorii.
Przepraszam że wchodzę, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Runy to te kamyki albo drewienka z symbolami, tak? I malujecie je po kupnie, czy macie takie już gotowe? Bo widziałam w sklepach różne, niektóre są już pomalowane.
Nie wiem czy to miejsce na takie pytanie, ale - czy jeśli mam już gotowy zestaw z czerwonymi runami ze sklepu, to ten kolor coś znaczy, czy jest przypadkowy bo tak się robi w fabryce?
A czy ktoś próbował malować każdą runę innym kolorem? Widziałam coś takiego na zagranicznych stronach i zastanawiałam się, czy to ma sens czy to już przesada.
Właśnie ta kwestia mnie zastanawia od jakiegoś czasu. Czy mówimy tu o tym, co kolor robi nam - czytającemu - czy o tym, co kolor robi runie jako przedmiotowi? Bo to brzmi jak dwa zupełnie różne tematy i chyba często mieszamy jedno z drugim w tej dyskusji.
Przepraszam, że pytam, ale - czy runy w ogóle "mają" energię same z siebie, czy to my im ją dajemy? Bo z tarota rozumiem, że karty to tylko papier i o wszystkim decyduje interpretacja. Tutaj to działa inaczej?
Wracając do kolorów - chciałam zapytać, czy ktoś próbował barwić runy na czarno? Nie na ciemnym drewnie, tylko świadomie pomalować na czarno. Co to daje według was?
A co ze złotym kolorem? Widziałem zestawy ze złoconymi runami i zawsze mi się wydawało, że to bardziej ozdoba niż coś znaczącego, ale może się mylę.
A jak to jest z trwałością barwienia? Znaczy, czy po jakimś czasie farba schodzi i trzeba barwić od nowa, czy to jest jednorazowe? I czy ponowne barwienie coś zmienia, czy jest neutralne?
Dobra, więc rozumiem, że ponowne barwienie to kwestia przekonania. Ale mam pytanie praktyczne - kiedy barwnik schodzi, czy runy wyglądają gorzej, tzn. czy drewno jest wtedy jakby wybielone albo brudne po tym farbieniu? Pytam, bo nie chcę zepsuć kompletu, który dopiero zaczęłam używać.
Ale właśnie to historyczne zakorzenienie jest ciekawe, bo mamy dowody na barwione inskrypcje runiczne i równocześnie nie mamy pewności, jaka była intencja - czy to była magia, czy estetyka, czy po prostu lepsza czytelność. Więc nawet historycznie nie możemy rozstrzygnąć tego pytania.
Przepraszam, że się wtrącam, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - znaczy, nie ma żadnego pewnego źródła, które by mówiło, że czerwień jest właściwa, a inne kolory nie? Czytałam gdzieś, że czerwień to jedyna właściwa, i teraz nie wiem, co myśleć.
Właśnie, a ja miałam runy pomalowane na czarno i jedna osoba na innym forum powiedziała mi, że to "źle" i powinnam je wyczyścić. Trochę mnie to zestresowało, ale z tej rozmowy wychodzi, że to niepotrzebny stres?
To ciekawe rozróżnienie. A czy jak zaczynałaś, to też miałaś dwa zestawy, czy to przyszło z czasem? Pytam, bo zastanawiam się, czy dla kogoś zaczynającego to w ogóle ma sens, czy to raczej coś, co sam się wypracowuje.
A ja mam pytanie z innej strony - czy ktoś z was barwił runy kolorem, który potem okazał się dla niego "nie ten"? Znaczy, zrobiłaś, fajnie wyglądało, ale w pracy nie grało? Bo zastanawiam się, czy jest coś takiego jak kolor, który po prostu nie pasuje do konkretnej osoby.
A co z czernią? Czerń jest intensywna w sensie kontrastu, ale nie ma "treści" barwnej. Czy ją też byś wrzuciła do tej samej kategorii, co mocne nasycone kolory?
Dobra, ale czy ktoś z was świadomie dobierał kolor pod konkretną runę, nie pod cały zestaw? Bo tu mówiliśmy głównie o zestawach. A co z barwieniem poszczególnych run inaczej - Fehu w jednym kolorze, Hagalaz w innym?
Systemy kolorystyczne dla run istnieją, ale są dość późne i mocno synkretyczne - łączą germańskie runy z czakrami, z kabalistycznym drzewem życia, z kolorystyką Crowleya. To nie jest starożytna tradycja, tylko nowożytna nakładka. Co nie znaczy, że nie działa, ale trzeba wiedzieć, skąd pochodzi.
Poczekajcie, trochę się zgubiłam. Czyli nie ma żadnego jednego właściwego systemu kolorów dla run? Każdy robi jak chce i to jest okej? Pytam serio, bo trochę liczyłam, że tu znajdę jakiś przewodnik.
Mnie to trochę uspokaja, że nie ma jednej reguły. Znaczy, wcześniej czułam, że gdzieś jest ta właściwa odpowiedź i ja jej nie znam. A tu wychodzi, że jej po prostu nie ma. To paradoksalnie łatwiej.
Choć to też ma drugą stronę - jeśli nie ma żadnego punktu odniesienia, to jak wiesz, czy idziesz w dobrym kierunku? Całkowita dowolność może być wyzwalająca, ale może też być dezorientująca, szczególnie na początku. Jakiś zewnętrzny klucz, nawet niedoskonały, daje ramy.
To jest pytanie, które zasługuje na dłuższy wątek - ale krótko: zauważałam spójność. Że pewne rzeczy powtarzają się w odczytach i zgadzają się z tym, co potem widzę w życiu. To nie przyszło szybko i nie przyszło od razu z kolorami. Kolor był dla mnie dodatkiem, który pojawił się już po tym, jak poczułam, że odczyty same w sobie coś mi dają.
Ale czy jak zaczęłaś barwić, to cokolwiek się zmieniło w samym odczycie? Chodzi mi o to, czy poczułaś różnicę w tych odczytach, które już działały - czy to był po prostu efekt wizualny i estetyczny?
