Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Kupiłem niedawno zestaw run na targu staroci - wyglądały na stare, używane. Sprzedawca nie wiedział nic o ich historii. I zastanawiam się, czy takie runy mogą "pamiętać" poprzedniego właściciela? Słyszałem, że przedmioty używane do wróżenia jakoś tam chłoną energię. Ale czy to samo dotyczy run? Czy to w ogóle ma znaczenie, że ktoś je wcześniej używał?
To bardzo dobre pytanie i wcale nie ma na nie prostej odpowiedzi. Runy to nie tarot - są zazwyczaj wykonane z materiału, który sam w sobie ma właściwości "pamięci energetycznej", jak drewno czy kamień. Przy kartach często mówi się, że wystarczy je przeprogramować intencją. Z runami sprawa jest bardziej złożona, bo materiał ma znaczenie. Chciałabym najpierw wiedzieć - z czego są twoje runy? Bo to mocno zmienia perspektywę.
Też jestem ciekawa, z czego są zrobione. Bo jeśli to kamień, to inna historia niż drewno. Drewno jest według mnie znacznie bardziej "chłonne". Miałam kiedyś drewniane runy po kimś i pierwsze rzuty były dla mnie kompletnie nieczytelne, jakby mówiły nie o moim życiu, ale o czymś obcym. Dopiero po kilku tygodniach pracy z nimi zaczęłam czuć, że są moje.
A czy w ogóle bezpiecznie jest kupować używane runy? Pytam serio, bo gdzieś czytałam, że jeśli poprzedni właściciel pracował z energiami, które są... no, nie wiem jak to nazwać... trudnymi, to takie przedmioty mogą przyciągać podobne rzeczy do nowego właściciela. Czy to jest mit, czy jest w tym coś?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Skąd wiemy, że to "obca energia", a nie po prostu to, że jesteśmy nowi w runach i kiepsko je czytamy? Może te dziwne odczyty to po prostu błąd interpretacyjny, a nie poprzedni właściciel?
Mnie zawsze uczono, że każdy nowy zestaw trzeba poświęcić i związać ze sobą krwią albo śliną. Serio, to stara tradycja. Przy używanych to tym bardziej ważne, żeby "nadpisać" poprzednią energię czymś swoim. Czy ktoś tak robi?
Czytałam o tym w kilku miejscach, jakieś strony o asatru chyba. Ale teraz jak pytasz, to nie jestem pewna czy to był wiarygodny źródło 🙂
A co z runami, które ktoś dostał w spadku? Po babci albo bliskiej osobie? Czy to też jest "obca energia", którą trzeba czyścić, czy w tym przypadku jest inaczej? Bo mam właśnie taką sytuację i nie bardzo wiem, co z tym zrobić.
Czekam na odpowiedź, bo to mnie naprawdę dotyczy. Mam runy po babci, która podobno pracowała z nimi przez lata. Nie wiem, czy powinnam je oczyścić, czy wręcz przeciwnie - zostawić tę energię, bo to przecież ktoś bliski?
A skąd wiadomo, kiedy ta pamięć "zblakła" wystarczająco? Czy jest jakiś znak, że zestaw jest już twój?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam takie głupie pytanie może - czy w takim razie w ogóle warto kupować używane runy? Czy nie prościej kupić nowe i nie mieć tych wszystkich wątpliwości?
Hagalaz to nie jest tylko "zła runa". To też transformacja, nieoczekiwana zmiana, coś, co burzy żeby potem uporządkować. Może faktycznie coś ci pokazywała, tylko szukałeś oczywistych zdarzeń zewnętrznych zamiast patrzeć szerzej?
Ale czy to znaczy, że ta cała dyskusja o pamięci run jest bez sensu? Jakby skoro nie możemy odróżnić jednego od drugiego, to może po prostu ćwiczymy interpretację i tyle?
To porównanie mi się podoba, ale jest jeden problem - jabłka są obiektywnie inne. A przy runach mówimy o czymś, co jest bardzo subiektywne. Nie wiem, czy porównywanie zestawów rzeczywiście daje odpowiedź na pytanie o pamięć, czy tylko na pytanie, z którym zestawem mi się lepiej pracuje.
A mnie ciekawi jedno - czy jest różnica między zestawem odziedziczonym po kimś bliskim a kupionym od obcej osoby? Intuicyjnie czuję, że tak, ale nie wiem, czy to ma jakiś sens.
Ale czy to nie jest trochę tak, że zakładamy, że babcia używała run "dobrze"? A co jeśli ktoś ich używał w jakiś nieprzyjemny sposób? Czy to też zostaje w zestawie?
Mam pytanie, które trochę burzy tę dyskusję - czy ktoś z was miał sytuację, w której nowy zestaw, kupiony nowy, też zachowywał się "dziwnie" na początku? Bo ja miałam i wtedy ta cała logika o pamięci poprzedniego właściciela nie bardzo pasowała.
Właśnie o to mi chodzi, bo po tym wszystkim nie wiem już, czy to co czuję przy tych runach to jest ślad po poprzednim właścicielu, czy po prostu normalny opór nowego zestawu. I czy to w ogóle ma znaczenie dla dalszej pracy z nimi.
