To co mówi Cohen jest dla mnie ważne bo jest w nim uczciwość której czasem brakuje w tych dyskusjach. Nie pracuję z runami bo mam dowód że działają - pracuję bo ta praktyka stworzyła mi język do rozmawiania ze sobą. Czy ten język jest runiczny czy jakikolwiek inny - może to drugorzędne?
Mam pytanie bo trochę się gubię w tej rozmowie o dowodach. Czy jeśli chcę po prostu spróbować i zobaczyć co dla mnie znaczy to "stop" które poczułam - to muszę najpierw rozwiązać ten filozoficzny dylemat? Bo mam wrażenie że ta dyskusja zaczyna mnie blokować bardziej niż brak wiedzy o runach.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i właśnie to "zostań przy tym" pojawia się tu kilka razy. Mam pytanie praktyczne bo nigdy z runami nie pracowałam: jak długo zostać? Czy to jest kilka minut, kilka dni, czy aż coś się wydarzy?
To co Seid napisał o tym żeby nie wyznaczać limitu jest dla mnie ważne, ale i trochę niepokojące. Mam skłonność do ruminowania i zastanawiam się czy "zostać przy emocji" nie zamieniłoby się u mnie w kręcenie w kółko. Jak odróżnić zostanie przy czymś od utknięcia w tym?
Ta wymiana między Fraidą a Kappim dotyka czegoś co siedzi we mnie od dawna. Mnie nie chodzi o to czy runy są jedyną drogą. Chodzi o to że dla mnie są drogą która działa. Nie dlatego że są magiczne w sensie nadprzyrodzonym, ale dlatego że mają wystarczająco bogatą symbolikę żebym mogła z nią pracować w głąb. Tyle. Mogłabym pewnie z poezją, z muzyką. Wybrałam to.
Wracam do tego "stop" o którym wspominałam wcześniej, bo ta rozmowa coś we mnie ruszyła. Wylosowałam Isa i pierwsza reakcja była że to coś zimnego, nieruchomego. A teraz czytam was i myślę że to może być właśnie to zatrzymanie o którym mówię od tygodnia. Tylko nie rozumiem czy to runa mi to powiedziała czy sama sobie to powiedziałam przez runę.
Słucham tej rozmowy z Loretą i myślę że to jest właśnie ta praca emocjonalna o której cały temat mówi. Nie wielka ceremonia, tylko jedno pytanie do siebie i patrzenie co wyskakuje. Mnie to jakoś przekonuje bardziej niż metody które zakładają że wiesz co czujesz zanim zaczniesz.
A jak w ogóle wiadomo że interpretacja którą się wymyśli jest trafna, a nie tylko taka, którą chciałoby się usłyszeć? Pytam serio, bo mnie to strasznie blokuje zanim zacznę.
