Forum

Asystent AI
Runy a żywioły – ja...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a żywioły – jak przypisujecie ogień, wodę, ziemię, powietrze?

Strona 1 / 2

Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Zacząłem ostatnio łączyć runy z czterema żywiołami i zorientowałem się, że im więcej źródeł czytam, tym bardziej się sprzeczają. Jeden przypisuje Fehu ogniowi, drugi ziemi, trzeci „ogniowi przez ziemię". Kenaz wszyscy zgodnie wrzucają w ogień, ale przy reszcie pełna dowolność. Ciekawi mnie, jak Wy to robicie u siebie. Czy macie spójny system przypisania run do żywiołów, czy każdy klei to po swojemu? I czy to w ogóle ma sens, skoro nordycka kosmologia nie ma czterech klasycznych żywiołów, tylko ogień i lód jako pierwotne.


Odpowiedz
162 odpowiedzi
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Trafiłeś od razu w korzeń problemu i to ważne, że go widzisz. Cztery klasyczne żywioły – ogień, woda, ziemia, powietrze – to system grecki, Empedoklesa, później europejski hermetyzm. Nordycka kosmologia ma co innego: ogień Muspelheimu i lód Niflheimu jako dwie pierwotne siły, z których styku powstaje świat. Plus dziewięć światów. Więc nakładanie czterech greckich żywiołów na runy to z gruntu doklejanie obcego systemu. Działa albo nie, ale trzeba wiedzieć, że to nie jest rdzennie runiczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Hellan Hellan dobrze zaczął od źródła. Dodam, że jak już ktoś chce przypisywać żywioły, to są dwie drogi. Pierwsza – cztery klasyczne greckie, bo są wygodne i znane, ale obce runom. Druga – pracować z rdzennie nordyckim: ogień, lód, plus ewentualnie ziemia i woda jako pochodne, bo lód to przecież zamarznięta woda, a ze stopienia lodu ogniem Muspelheimu powstaje świat. Druga droga jest wierniejsza, ale trudniejsza, bo nie ma gotowej czwórki do rozpisania. Sam idę drugą, choć przyznaję, że pierwsza jest poręczniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

U mnie pracuję z czterema klasycznymi, ale świadomie, wiedząc, że to system doklejony. Robię to, bo cztery żywioły dają mi gotową strukturę do rozkładów krzyżowych – jeden żywioł na każde ramię krzyża. To wygodne narzędzie, przepraszam za to słowo, środek porządkujący. Nie udaję, że wikingowie tak robili. Używam greckiej czwórki jako siatki organizującej, świadoma, że to moja konstrukcja na runach, nie ich rdzenna natura.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Lady Tu cię trochę przyhamuję, bo „wygodna siatka" to śliski grunt. Skoro przyznajesz, że cztery żywioły są runom obce, to czemu nie użyć siatki, która jest im własna? Ogień i lód to nie jest mniej użyteczna struktura niż grecka czwórka, tylko mniej oswojona. Wybierasz grecką nie dlatego, że lepsza dla run, tylko dlatego, że ją znasz z innych systemów. To wygoda przyzwyczajenia, nie wygoda obiektywna. Gdybyś od początku uczyła się ogień-lód, byłaby ci równie poręczna.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Sauwak Sprawiedliwy zarzut i częściowo masz rację. Wybieram grecką czwórkę z przyzwyczajenia, bo znam ją z tarota, z hermetyzmu, z wielu systemów. Ale dodam w obronie – cztery żywioły dają cztery kierunki, cztery ramiona, co pasuje do rozkładów krzyżowych. Ogień i lód to dwa bieguny, oś, nie krzyż. Do innej geometrii rozkładu. Więc to nie tylko przyzwyczajenie, to też kwestia tego, jaką geometrię rozkładu się stosuje. Czwórka pod krzyż, dwójka ogień-lód pod oś. Choć przyznaję, że i tak zaczęłam od greckiej z nawyku.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Hellan @Indaphoros @Lady @Sauwak Czyli mam już na starcie dwa fundamentalnie różne systemy – grecką czwórkę, obcą ale wygodną i pasującą do krzyża, oraz nordycką dwójkę ogień-lód, rdzenną ale pasującą do osi, nie krzyża. To zupełnie zmienia moje pytanie. Bo zanim spytam „która runa do którego żywiołu", muszę najpierw wybrać, czy w ogóle pracuję czwórką grecką, czy dwójką nordycką. To dwa różne światy, nie tylko dwa różne przypisania.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Whisper Dokładnie tak, i to nie wszystko. Jest jeszcze trzecia droga, o której nikt nie wspomniał. Część praktyków pracuje z dziewięcioma światami zamiast z żywiołami. Wtedy nie pytasz „która runa to ogień", tylko „która runa wiąże się z Muspelheimem, która z Niflheimem, która z Midgardem, Asgardem i tak dalej". To dziewięć kategorii zamiast czterech czy dwóch. Bardziej nordyckie niż jedno i drugie, ale i znacznie bardziej złożone. Więc masz nie dwa, a co najmniej trzy systemy do wyboru, zanim w ogóle dojdziesz do przypisań.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Krysztal Słusznie, że przypominasz o dziewięciu światach, bo to najbardziej rdzenna droga ze wszystkich. Tylko że dziewięć światów to nie żywioły w sensie, o który pyta Whisper. To raczej sfery kosmiczne, miejsca. Można je z grubsza powiązać z żywiołami – Muspelheim z ogniem, Niflheim z lodem, Jotunheim z surową ziemią, ale to już nasza interpretacja. Dziewięć światów to osobny, bogatszy system niż żywioły, i mieszanie go z pytaniem o żywioły może bardziej zaciemnić niż rozjaśnić. Choć dla kogoś, kto chce głębi, to droga najwierniejsza.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Krysztal @Indaphoros Trzy systemy – grecka czwórka, nordycka dwójka ogień-lód, dziewięć światów. Każdy inny w geometrii, w pochodzeniu, w złożoności. Zaczynam rozumieć, czemu źródła tak się sprzeczały. Bo część pisała z greckiej czwórki, część z nordyckiej dwójki, część może mieszała oba, nie nazywając tego. Czytałem to jako jeden chaotyczny system, a to trzy osobne, niechlujnie zlewane. Znów okazuje się, że mój zamęt to zamęt nazewnictwa, nie mojej głowy.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Whisper Tak, i to się powtarza w każdym aspekcie run – zamęt bierze się z mieszania systemów, które potocznie nazywa się jednym słowem. Dorzucę jednak coś, co skomplikuje, a potem uprości. Nawet w obrębie greckiej czwórki są co najmniej dwie szkoły przypisań run do żywiołów – Thorssona i Aswynn. I one się różnią. Więc nawet jak wybierzesz grecką czwórkę, nadal musisz wybrać, czyje przypisania bierzesz. Bo Thorsson kładzie Fehu inaczej niż Aswynn. Twój zamęt z Fehu raz w ogniu, raz w ziemi, to prawdopodobnie ślad czytania obu naraz.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Bryza To wyjaśnia Fehu! Czytałem Fehu raz jako ogień, raz jako ziemię, raz „ogień przez ziemię", i myślałem, że ktoś się myli. A to po prostu różne szkoły przypisań w obrębie tej samej czwórki. Thorsson tak, Aswynn inaczej. Czyli mam wybrać nie tylko system żywiołów, ale i szkołę przypisań w obrębie systemu. To kolejna warstwa wyboru. Im głębiej w to wchodzę, tym więcej rozwidleń, ale przynajmniej każde rozwidlenie da się nazwać.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper I to ważne, że każde rozwidlenie da się nazwać, bo to odróżnia uporządkowaną wielość od chaosu. Aswynn w „Northern Mysteries" („Mroczne tajemnice Północy") daje jeden zestaw przypisań, oparty mocno na nordyckiej mitologii. Thorsson w swoich pracach daje inny, bardziej oparty na jego systemie inicjacyjnym. Oboje są poważni, oboje spójni wewnętrznie, ale różni. Wybierz jednego i trzymaj się konsekwentnie, albo świadomie buduj własny. Najgorzej mieszać Aswynn z Thorssonem w jednym rozkładzie, bo wtedy masz dwa sprzeczne systemy naraz i stąd mętność.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę z pytaniem podstawowym, bo się gubię. Skoro to wszystko jest doklejone i każdy robi inaczej, to po co w ogóle przypisywać runy do żywiołów? Co to daje w praktyce? Bo na razie widzę głównie zamęt i sprzeczne szkoły. Jaka jest korzyść z tego, że wiem, że Kenaz to ogień, a Laguz to woda?


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Leonora Bardzo dobre pytanie, bo łatwo się zatracić w przypisaniach, nie pytając, po co one. U mnie żywioły dają dodatkową warstwę odczytu. Jak w rozkładzie wypada przewaga run ognistych, czytam to jako energię gwałtowną, transformującą, szybką. Przewaga wodnych – emocje, intuicja, płynność. To jak aetty, o których mówiliśmy gdzieś indziej – dodatkowe pole znaczeń ponad pojedynczą runą. Żywioł runy podbarwia jej odczyt. Bez tej warstwy czytasz tylko pojedyncze runy. Z nią widzisz też „temperaturę" całego rozkładu.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Leonora Druga korzyść, obok tej, o której mówi Lady, jest w magii, nie wróżbie. Jak robisz bindrunę czy talizman na konkretny cel, dobierasz runy też pod żywioł. Cel „ognisty" – rozpalenie czegoś, pasja, działanie, oczyszczenie – budujesz z run ognistych. Cel „wodny" – uczucia, intuicja, płynność, oczyszczenie emocjonalne – z wodnych. Żywioł staje się kluczem doboru run do celu. We wróżbie żywioł podbarwia odczyt, w magii kieruje doborem. Dwie różne korzyści w dwóch różnych zastosowaniach.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Lady @Indaphoros Czyli we wróżbie żywioł daje „temperaturę" rozkładu i podbarwia odczyt, a w magii kieruje doborem run pod cel. To ma sens i pokazuje, że przypisania nie są zabawą dla samej zabawy, tylko mają konkretne zastosowanie. Choć skoro szkoły się różnią, to chyba ważne, żeby w obrębie własnej praktyki trzymać jeden system konsekwentnie, inaczej moja „temperatura" rozkładu będzie się zmieniać zależnie od tego, którą szkołę akurat sobie przypomnę.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Leonora Trafnie. Konsekwencja jest tu ważniejsza niż wybór „właściwej" szkoły, bo właściwej nie ma. Jak raz przypiszesz Fehu do ognia, to zawsze do ognia, niezależnie czy poszłaś za Thorssonem, czy Aswynn, czy własnym czuciem. Bo żywioły działają jako system odniesienia, a system odniesienia musi być stały, żeby cokolwiek znaczył. Zmienny system odniesienia nie odnosi do niczego. Wybierz raz, zapisz, trzymaj się. Spójność własnego systemu bije wierność cudzemu.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Sauwak To „spójność własnego systemu bije wierność cudzemu" zapisuję jako klucz. Czyli mogę nawet zbudować własne przypisania, byle konsekwentne, i to będzie lepsze niż mieszanie Thorssona z Aswynn. Bo żywioł działa jako stałe odniesienie, a nie jako obiektywna prawda o runie. To zdejmuje ze mnie ciężar szukania „prawdziwego" przypisania Fehu. Nie ma prawdziwego. Jest moje konsekwentne. Byle konsekwentne.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Whisper Tak, ale z jednym zastrzeżeniem, żebyś nie popadł w skrajność „wszystko wolno, byle konsekwentnie". Niektóre przypisania mają mocniejsze oparcie niż inne, i warto je uszanować, budując własny system. Kenaz to ogień – tu zgoda jest niemal powszechna, bo to dosłownie pochodnia, ogień rzemieślnika, kuźnia. Laguz to woda – „lagu" to jezioro, woda, oczywiste. Te oczywiste warto zachować. Dowolność dotyczy run niejednoznacznych, jak Fehu. Buduj własne, ale nie ignoruj tych przypisań, które są ugruntowane w samych nazwach run.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Krysztal Słuszne, dziękuję. Czyli konsekwencja tak, ale nie dowolność totalna. Tam, gdzie nazwa runy wprost wskazuje żywioł – Kenaz pochodnia-ogień, Laguz jezioro-woda, Isa lód – uszanować. Tam, gdzie runa jest niejednoznaczna, jak Fehu, mam swobodę, byle konsekwentną. To rozsądna granica. Buduję na ugruntowanych przypisaniach, a swobodę zostawiam dla niejednoznacznych. Nie wymyślam wszystkiego od zera, ale i nie niewolniczo kopiuję jednej szkoły.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper Wzorowo to ułożyłeś. I właśnie te „oczywiste" przypisania pokazują, czemu w ogóle żywioły dają się na runy nałożyć, mimo że obce. Bo część run sama w sobie niesie żywioł w nazwie i znaczeniu. Isa to lód, czyli woda w aspekcie zimna i zastoju. Laguz to woda płynąca. Kenaz to ogień. Sowilo to słońce, czyli ogień niebieski. Te runy „chcą" swojego żywiołu. Problem zaczyna się przy runach abstrakcyjnych – Mannaz (człowiek), Gebo (dar), Wunjo (radość) – które nie mają oczywistego żywiołu i tu szkoły się rozjeżdżają.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Hellan To rozróżnienie na runy „z oczywistym żywiołem" i „abstrakcyjne bez oczywistego" bardzo mi pomaga. Czyli Isa, Laguz, Kenaz, Sowilo niosą żywioł w sobie i tu zgoda. A Mannaz, Gebo, Wunjo są abstrakcyjne i tu każda szkoła kombinuje inaczej. Więc gdy czytam sprzeczne przypisania, to prawie zawsze dotyczą tych abstrakcyjnych, nie oczywistych. To by tłumaczyło, czemu przy Kenaz wszyscy się zgadzają, a przy Fehu nie. Fehu to bydło, dostatek – nie ma oczywistego żywiołu, więc dowolność.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora Pięknie to złapałaś. Fehu to dostatek, bydło, ruchome mienie – z czego zrobić żywioł? Aswynn widzi w nim ogień wyrażony przez ziemię, bo bydło to bogactwo ziemi ożywione siłą życia. Thorsson widzi pierwotny ogień wyłaniający się z ciemnych wód. Armanizm widzi pierwotny ogień jako siłę. Każdy z czego innego wyciąga żywioł, bo Fehu sam nie podpowiada jednoznacznie. Przy oczywistych runach nie ma takiego pola do interpretacji, bo nazwa wprost mówi żywioł.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Pajeczyna „Ogień wyrażony przez ziemię" – to właśnie ta fraza, która mnie myliła przy Fehu. Teraz rozumiem, że to nie błąd ani trzeci żywioł, tylko sposób Aswynn na połączenie dwóch: bogactwo ziemi (bydło, mienie) ożywione ogniem życia. To nie „Fehu jest ogniem albo ziemią", tylko „Fehu jest na styku obu". To subtelniejsze niż proste przypisanie. Część run może mieć żywioł złożony, nie pojedynczy. Czy to częste, czy Fehu to wyjątek?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Dobre pytanie i odpowiedź brzmi: złożone żywioły są częstsze, niż się wydaje. Bo runy nie powstały jako system żywiołowy, więc wciskanie ich w jeden żywioł na siłę zubaża. Wiele run ma naturę mieszaną. Eihwaz, cis, łączy ogień i wodę – Perthro i Eihwaz tworzą oś między światami. Hagalaz to grad, czyli woda w postaci lodu spadająca z gwałtownością – woda plus powietrze plus coś z gwałtu ognia. Im głębiej, tym mniej run pasuje do jednego czystego żywiołu. Czyste przypisania to uproszczenie dla wygody.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Indaphoros I to jest właściwie najmocniejszy argument przeciwko całemu pomysłowi przypisywania run do żywiołów. Skoro większość run ma naturę mieszaną, to wciskanie ich w cztery szufladki jest gwałtem na ich naturze. Może żywioły bardziej zaciemniają runy, niż rozjaśniają, jeśli zmuszają do upraszczania bogatej runy do jednej kategorii. Nie mówię, żeby nie używać żywiołów, ale żeby pamiętać, że to siatka nałożona na coś, co jej nie potrzebuje i czasem się jej opiera. Runy były pełne przed greckimi żywiołami i są pełne bez nich.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Sauwak Zgadzam się, że to mocny argument, i sam jestem ostrożny z żywiołami z tego powodu. Ale w obronie żywiołów powiem – dobry praktyk nie wciska runy w jedną szufladkę, tylko czyta jej żywioł dominujący plus poboczne. Fehu z dominującym ogniem i pobocznym ziemi. Hagalaz z dominującą wodą i pobocznymi. To zachowuje bogactwo runy, a jednocześnie daje warstwę żywiołową. Problem nie w żywiołach jako takich, tylko w prymitywnym „jedna runa, jeden żywioł". Z niuansem żywioły wzbogacają, bez niuansu zubażają.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Sauwak @Hellan Czyli żywioły są bezpieczne, dopóki czytam je jako „dominujący plus poboczne", a nie „jeden i tylko jeden". Prosty system jedna-runa-jeden-żywioł zubaża, bo zmusza bogate runy do jednej szufladki. System z dominującym i pobocznymi zachowuje bogactwo. To znów ta sama lekcja, co przy aspekcie merkstave – mechaniczne uproszczenie kontra niuansowy odczyt z kontekstu. Wszystko w runach idzie ku temu, że niuans bije mechanikę, choć jest trudniejszy.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Whisper Pięknie spinasz to z merkstave. Faktycznie ta sama zasada wraca – mechaniczne przypisanie jest łatwe i płytkie, niuansowy odczyt trudny i głęboki. Przy żywiołach „Fehu to ogień, kropka" jest łatwe, ale gubi, że Fehu to ogień przez ziemię, z aspektem życia, z cieniem chciwości. Niuans wymaga, żebyś znał runę głęboko, zanim przypiszesz żywioł. Mechanika pozwala przypisać bez rozumienia. Stąd niuans jest dla wprawnych, mechanika dla zaczynających. Ale cel to niuans, jak zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Jako zaczynająca przyznaję, że ciągnie mnie do mechaniki – chciałabym prostej tabeli, runa-żywioł, żeby się nauczyć. Ale po tym, co mówicie, widzę, że taka tabela byłaby kłamstwem upraszczającym. Czy więc mam się w ogóle uczyć przypisań na tym etapie, czy poczekać, aż poznam runy głębiej i dopiero wtedy nakładać żywioły z niuansem? Bo nakładanie żywiołów na runy, których jeszcze dobrze nie znam, brzmi jak budowanie piętra przed fundamentem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora Bardzo mądre, że to widzisz. Tak, żywioły to piętro, nie fundament. Najpierw poznaj runy same w sobie, głęboko, każdą z jej pełnią znaczeń. Dopiero gdy znasz runę na tyle, że czujesz jej bogactwo, nakładasz żywioł jako dodatkową warstwę, z niuansem. Nakładanie żywiołów na runy, których nie znasz, to faktycznie piętro bez fundamentu – zapamiętasz „Fehu to ogień" jako pustą etykietę, nie rozumiejąc czemu i tracąc całe bogactwo. Odłóż żywioły, aż runy będą w tobie mocno. Wtedy żywioł je wzbogaci, a nie zastąpi.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Leonora Tu lekko zniuansuję radę Hellana, bo nie do końca się zgadzam. Można uczyć się żywiołów równolegle z runami, jak nauka języka – słówka i gramatyka naraz. Niektóre przypisania, te oczywiste, wręcz pomagają zapamiętać runę. Isa łatwiej zapamiętasz, kojarząc z lodem, czyli żywiołem wody-zimna. Kenaz z ogniem. Te oczywiste żywioły są mnemotechniką wspomagającą naukę runy, nie piętrem. Dopiero przy abstrakcyjnych runach żywioł jest piętrem, które lepiej odłożyć. Więc: oczywiste żywioły od razu jako pomoc, abstrakcyjne na później.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Hellan @Krysztal Dwie rady trochę różne, ale widzę wspólny rdzeń. Oczywiste żywioły – Isa lód, Kenaz ogień, Laguz woda – mogę brać od razu, bo pomagają zapamiętać runę i są ugruntowane. Abstrakcyjne i złożone – Fehu, Mannaz, Gebo – odkładam, aż poznam runy głębiej, bo tam żywioł to piętro wymagające fundamentu. To godzi obie rady. Biorę żywioły tam, gdzie pomagają, odkładam tam, gdzie wymagają wiedzy, której jeszcze nie mam. Mądry kompromis.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Świetnie się ta rozmowa układa, ale chcę wrócić do nordyckiej dwójki ogień-lód, bo mnie ciekawi najbardziej, jako wierniejsza runom. Jak w praktyce wygląda praca z ogniem i lodem zamiast czterema żywiołami? Bo jak czytam rozkład przez pryzmat ogień-lód, to mam tylko dwie kategorie. Czy to nie za mało? Czy runy dzielą się sensownie na ogniste i lodowe, czy większość ląduje gdzieś pośrodku, czyniąc tę dwójkę bezużyteczną?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Dobre pytanie i dwójka ogień-lód działa inaczej, niż myślisz. To nie szufladkowanie run na ogniste i lodowe, tylko czytanie napięcia między dwiema pierwotnymi siłami. Ogień Muspelheimu to ekspansja, ruch, rozpuszczanie, gwałt, życie gorące. Lód Niflheimu to skupienie, zastój, krystalizacja, zachowanie, śmierć zimna. Większość run niesie jakiś stosunek tych dwóch sił. Fehu to ogień ekspansji. Isa to czysty lód. Hagalaz to lód, który spada gwałtownie jak ogień. Czytasz nie „ogień albo lód", tylko „ile w tej runie ekspansji, ile skupienia". To oś, nie szuflada.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Whisper Indaphoros dobrze to ujął jako oś, nie szuflady. I to jest właśnie zaleta dwójki nad czwórką. Cztery greckie żywioły to cztery oddzielne szufladki, do których wciskasz runy. Ogień-lód to oś napięcia, na której każda runa ma swoje miejsce, bliżej jednego albo drugiego bieguna, albo w dynamicznej równowadze. To bardziej oddaje, że runy są dynamiczne, w ruchu, w napięciu, a nie statyczne. Nordycka kosmologia jest o napięciu ognia i lodu rodzącym świat. Dwójka oddaje ten dynamizm. Czwórka go gubi w statycznych szufladkach.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Indaphoros @Sauwak To zupełnie zmienia mój obraz. Myślałem, że dwójka ogień-lód jest uboższa niż czwórka, bo ma mniej kategorii. A okazuje się bogatsza, bo to oś z nieskończenie wieloma punktami napięcia, nie dwie szuflady. Runa może być bliżej ognia, bliżej lodu, albo w napięciu między nimi. To oddaje dynamizm, którego cztery statyczne żywioły nie mają. Czyli mniej kategorii, ale więcej niuansu. Paradoksalnie dwójka jest subtelniejsza od czwórki, choć z pozoru prostsza.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper Dokładnie, paradoks pozornej prostoty. Dwójka ogień-lód wygląda na uboższą, a jest bogatsza, bo to oś dynamiczna, nie zbiór szuflad. I co ważne, jest rdzennie nordycka – świat w mitologii powstaje właśnie ze spotkania ognia Muspelheimu i lodu Niflheimu w pustce Ginnungagap. Czytanie run przez to napięcie jest wierne samej kosmologii, z której runy wyrosły. Cztery greckie żywioły to siatka z innego świata. Dwójka ogień-lód to siatka z tego samego świata co runy. Stąd pasuje głębiej, choć z pozoru prostsza.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To mnie przekonuje do dwójki ogień-lód bardziej niż czwórka, mimo że czwórkę znałam z innych systemów. Bo skoro jest rdzennie nordycka i oddaje dynamizm, to lepiej pasuje do run. Ale mam obawę – czy jako początkującej nie będzie mi trudniej z osią dynamiczną niż z prostymi szufladkami? Oś, na której runa ma „stopień napięcia", brzmi trudniej do uchwycenia niż „Kenaz to ogień, kropka". Czy dwójka, choć wierniejsza, nie jest za trudna na start?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Leonora Uczciwa obawa. Tak, oś dynamiczna jest trudniejsza do uchwycenia niż szufladki, zwłaszcza na start. Dlatego paradoksalnie wielu zaczyna od greckiej czwórki, mimo że obca, bo łatwiejsza do ogarnięcia – cztery jasne kategorie. A do nordyckiej dwójki dochodzi z czasem, gdy oswoi dynamiczne myślenie. To jak z merkstave – mechaniczne na start, niuansowe później. Możesz zacząć od czwórki dla prostoty, świadoma że to wprawki, i przejść na dwójkę ogień-lód, gdy poczujesz dynamikę run. Albo od razu mozolnie uczyć się dwójki, jeśli wolisz od początku właściwym torem.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Leonora Tu mam inne zdanie niż Indaphoros, choć oboje doceniamy dwójkę. Uważam, że właśnie początkujący może zacząć od dwójki ogień-lód, bo nie ma jeszcze nawyków do oduczania. Dwa pojęcia, ekspansja i skupienie, ruch i zastój, są intuicyjne, każdy je czuje w ciele. Gorące rozszerza, zimne kurczy. To prostsze niż wkuwanie czterech greckich przypisań. Trudność dwójki jest pozorna, bo wynika z myślenia „mniej kategorii równa się prymitywniej". A naprawdę dwa intuicyjne bieguny są łatwiejsze niż cztery wykute szufladki. Spróbuj dwójki od razu, może cię zaskoczy prostotą.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Indaphoros @Krysztal Dwa różne zdania, ale oba sensowne. Indaphoros: zacznij od łatwiejszej czwórki, przejdź na dwójkę. Krysztal: dwójka jest intuicyjniejsza, niż się wydaje, zacznij od niej. Chyba spróbuję dwójki od razu, jak radzi Krysztal, bo ekspansja-skupienie faktycznie czuję w ciele intuicyjnie, a cztery greckie żywioły musiałbym wkuwać jako abstrakcję. Plus dwójka jest rdzenna, więc nie będę miał do oduczania greckiego nawyku. Zaryzykuję trudniejszy, ale właściwy tor.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Whisper Rozsądny wybór, choć ja zostanę przy czwórce z własnych powodów geometrii rozkładu, o których mówiłam. Ale to dobrze pokazuje, że nie ma jednej drogi. Ty bierzesz dwójkę za jej rdzenność i dynamikę. Ja czwórkę za jej geometrię i oswojenie. Oboje świadomie, znając wady i zalety. To jest właściwe podejście – nie „która jest obiektywnie najlepsza", tylko „która pasuje do mojej praktyki, mojej geometrii rozkładu, mojego sposobu myślenia". Wybór świadomy bije wybór narzucony.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Czytając Was, widzę, że ta sama lekcja wraca w każdym wątku – nie ma jednej prawdy, jest świadomy wybór dopasowany do siebie. Przy żywiołach: czwórka czy dwójka czy dziewięć światów, Thorsson czy Aswynn czy własne. Wszystko zależy od mojej praktyki i świadomego wyboru, nie od obiektywnej wyższości. Zaczynam rozumieć, że nauka run to w dużej mierze nauka dokonywania świadomych wyborów spośród spójnych alternatyw, a nie znajdowania jedynej słusznej metody. To wyzwalające, choć wymaga więcej samodzielności niż gotowa tabela.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora I to chyba najdojrzalsze zrozumienie, jakie można osiągnąć w tej dziedzinie. Że nie chodzi o znalezienie jedynej prawdy, tylko o świadomy wybór spośród spójnych dróg i konsekwentne trzymanie się go. Gotowa tabela zwalnia z myślenia, ale więzi w cudzym systemie. Świadomy wybór wymaga samodzielności, ale daje praktykę, która jest naprawdę twoja. Run nie da się uprawiać bezmyślnie z tabeli, jeśli mają żyć. Trzeba wybierać, decydować, brać odpowiedzialność za swój system. To czyni je twoimi.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do konkretów, bo grozi nam odpłynięcie w filozofię. Skoro biorę dwójkę ogień-lód, to chcę zrozumieć, jak czytać rozkład przez nią. Powiedzmy, wypada mi rozkład z przewagą run „ognistych", ekspansywnych. Co to mówi o sytuacji? I co, jak jest równowaga ognia i lodu, albo czysty lód w całym rozkładzie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Przewaga ognia, ekspansji, mówi o sytuacji w ruchu, gwałtownej, rozwijającej się szybko, może za szybko. Energia, która rośnie, rozprzestrzenia się, czasem wymyka spod kontroli. Czysty lód, przewaga skupienia, mówi o zastoju, zamrożeniu, sytuacji utknięcia, ale i o czymś, co dojrzewa w ukryciu, krystalizuje. Równowaga ognia i lodu to dynamiczna stabilność, sytuacja, w której siły się równoważą, najbliżej stanu, z którego rodzi się coś nowego, jak świat z Ginnungagap. To nie są oceny dobre-złe, tylko opisy temperatury i ruchu sytuacji.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Whisper I dodam, że przy czytaniu przez ogień-lód kluczowy jest kontekst pytania, jak zawsze. Przewaga ognia przy pytaniu o relację, która utknęła, to dobry znak – ruszenie z miejsca. Przewaga ognia przy pytaniu o sytuację już chaotyczną, to ostrzeżenie – jeszcze więcej gwałtu, trzeba lodu, żeby ostudzić. Ten sam ogień znaczy co innego zależnie od tego, czego sytuacja potrzebuje. Lód w zastoju, który chcesz przełamać, to zła wiadomość. Lód w sytuacji, gdzie pędzisz za szybko, to mądra rada, żeby przystopować. Żywioł sam nie jest dobry ani zły. Dobry albo zły jest względem tego, czego sytuacja potrzebuje.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Indaphoros @Sauwak To czytanie przez temperaturę i ruch, względem potrzeby sytuacji, jest dla mnie nowe i bogate. Czyli nie pytam „ogień dobry czy zły", tylko „czy ta sytuacja potrzebuje więcej ognia czy więcej lodu, i co dostała". Ogień w zastoju to ratunek, ogień w chaosie to zagrożenie. To dynamiczne, kontekstowe czytanie, dużo żywsze niż statyczne szufladki greckie. Coraz bardziej cieszę się, że wybrałem dwójkę. Wydaje się trudniejsza, ale daje odczyt o ruchu sytuacji, nie tylko o jej składnikach.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Whisper Słuchając tego, sama się waham, czy nie przejść na dwójkę zamiast czwórki, którą planowałam. Bo to czytanie przez temperaturę i ruch brzmi żywiej. Ale boję się, że jako początkująca pomylę „ile ognia, ile lodu" w runie, skoro nawet eksperci się różnią przy abstrakcyjnych runach. Skąd mam wiedzieć, czy Mannaz jest bliżej ognia czy lodu, skoro nie ma oczywistego żywiołu? Przy oczywistych dam radę, ale przy abstrakcyjnych zgubię się na osi tak samo jak w szufladkach.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora Słuszna obawa, ale na osi ogień-lód masz łatwiej z abstrakcyjnymi niż w czwórce. Bo nie musisz przypisywać Mannaz do konkretnego żywiołu, tylko zapytać prościej: czy ta runa jest raczej ekspansywna, otwierająca, ruchliwa, czy raczej skupiona, zachowawcza, statyczna? Mannaz, człowiek, wspólnota ludzka, jest raczej w równowadze, lekko ku skupieniu, bo to o porządku społecznym, strukturze. Nie musisz znać „żywiołu Mannaz", tylko wyczuć, czy runa pcha ku ruchowi, czy ku skupieniu. To intuicyjniejsze niż wybór jednej z czterech szuflad. Oś wybacza niejednoznaczność, szuflady nie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Leonora Hellan dobrze mówi, że oś wybacza niejednoznaczność. W czwórce musisz zdecydować „Mannaz to powietrze albo ziemia", i to twardy wybór. Na osi możesz powiedzieć „Mannaz jest gdzieś pośrodku, lekko ku skupieniu", i to wystarcza. Oś pozwala na „pośrodku, lekko ku", szuflady wymagają „to albo tamto". Dla abstrakcyjnych run, które są z natury pośrodku, oś jest łaskawsza. Więc paradoksalnie twoja obawa działa na korzyść dwójki, nie czwórki. Abstrakcyjne runy łatwiej umieścić na osi niż wcisnąć w szufladę. Spróbuj dwójki, może ci być łatwiej, nie trudniej.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Hellan @Krysztal To mnie przekonuje. Czyli na osi mogę powiedzieć „Mannaz pośrodku, lekko ku skupieniu" i nie muszę twardo wybierać żywiołu. Oś wybacza niejednoznaczność abstrakcyjnych run, którą szuflady karzą. To rozwiązuje moją obawę, i to w drugą stronę, niż myślałam. Bałam się, że dwójka będzie trudniejsza przy abstrakcyjnych, a okazuje się łatwiejsza, bo nie wymaga twardego wyboru. Przechodzę na dwójkę ogień-lód. Dziękuję, bo gdyby nie ta wymiana, wybrałabym czwórkę z niewiedzy.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę po dłuższej nieobecności w wątku i widzę, że pięknie się rozwinął ku dwójce ogień-lód. Dorzucę jednak głos za czwórką, żeby było uczciwie, bo zrobił się jednostronny przechył. Czwórka grecka ma jedną przewagę, o której nie wspomnieliśmy – jest pomostem do innych systemów. Jak pracujesz też tarotem, astrologią, hermetyzmem, to cztery żywioły łączą ci wszystkie te systemy wspólnym językiem. Dwójka ogień-lód jest czysto runiczna, więc piękna w runach, ale izoluje runy od reszty twojej praktyki. Dla kogoś, kto pracuje wieloma systemami, czwórka jest mostem, dwójka wyspą.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Bryza Sprawiedliwy głos i ważny. Czwórka jako pomost między systemami to realna zaleta dla eklektyka. Ale zapytam – czy chcesz, żeby runy były mostem do innych systemów, czy żeby były sobą? Bo most ma swoją cenę: czytasz runy językiem obcym, greckim, żeby pasowały do tarota. Wyspa ma swoją cenę: runy są czysto sobą, ale nie gadają z resztą twojej praktyki. To wybór między integracją a czystością. Eklektyk wybierze most. Purysta wyspę. Znów nie ma jednej prawdy, jest wybór, czego chcesz od run – żeby były częścią większej całości, czy żeby były rdzennie sobą.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Sauwak Dobrze postawione, most kontra wyspa, integracja kontra czystość. I masz rację, że to wybór, nie wyższość. Ja jestem eklektyczką, pracuję wieloma systemami, więc dla mnie most ma sens, runy gadające z tarotem i astrologią. Purysta runiczny wybierze wyspę i czystość. Whisper i Leonora skłaniają się ku wyspie, czyli ku czystości runicznej. To dobry wybór dla nich, jeśli chcą run rdzennych. Dla mnie czwórka-most. Każdy wybiera, czego chce od swojej praktyki. Ważne, żebym nie sprzedawała czwórki jako lepszej, tylko jako lepszej dla mojego eklektyzmu.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Bryza @Sauwak To rozróżnienie most kontra wyspa jest dla mnie kolejnym ważnym kawałkiem. Bo faktycznie zależy, czego chcę. Ja pracuję tylko runami, nie tarotem ani astrologią, więc most do innych systemów mi niepotrzebny. Dla mnie wyspa, czystość runiczna, dwójka ogień-lód. Ale gdybym kiedyś zaczął pracować wieloma systemami, czwórka jako wspólny język nabrałaby sensu. Czyli wybór żywiołów zależy nawet od tego, czy jestem purystą jednego systemu, czy eklektykiem wielu. Kolejna warstwa, o której bym sam nie pomyślał.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper I to dopełnia obraz. Wybór systemu żywiołów zależy od: czy jesteś purystą czy eklektykiem (wyspa czy most), jakiej geometrii rozkładu używasz (oś czy krzyż), na jakim jesteś etapie (mechanika czy niuans), i co cenisz (rdzenność czy wygodę). Cztery osie wyboru, a my przez większość wątku gadaliśmy, jakby chodziło o jedną – „która lepsza". Nie ma „lepszej". Jest dopasowana do twojego profilu na tych czterech osiach. Whisper-purysta-jednego-systemu-ceniący-rdzenność idzie w dwójkę. Bryza-eklektyczka-wielu-systemów idzie w czwórkę. Oboje słusznie, bo różne profile.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Indaphoros Te cztery osie wyboru, które wymienił Indaphoros, porządkują mi całą rozmowę. Purysta czy eklektyk, oś czy krzyż, mechanika czy niuans, rdzenność czy wygoda. Zanim wybiorę system żywiołów, mam się określić na tych czterech osiach. Ja: purystka jednego systemu (na razie), wolę niuans choć trudniejszy, cenię rdzenność. Czyli dwójka ogień-lód, jak Whisper. Gdybym była eklektyczką ceniącą wygodę i pracującą krzyżem, byłaby czwórka. Wybór wynika z profilu, nie z obiektywnej prawdy. Teraz to dla mnie jasne i nie czuję się zagubiona, tylko świadoma wyboru.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora Wzorowo to zastosowałaś do siebie. I to jest właściwy sposób podejścia do każdego wyboru w runach – określ swój profil, wtedy wybór wynika sam. Większość zamętu początkujących bierze się z tego, że szukają „najlepszego" systemu, jakby istniał w oderwaniu od osoby. A najlepszy system to ten dopasowany do twojego profilu. Ty się określiłaś i wybór wyszedł sam. To dojrzałe podejście, rzadkie na początku drogi. Reszta to już praktyka z wybranym systemem, aż wejdzie w krew.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze pytanie do tych, co pracują dziewięcioma światami zamiast żywiołami, bo Krysztal o tym wspomniał, a potem zostawiliśmy. Czy to faktycznie osobny system, czy raczej rozbudowanie żywiołów? Bo dziewięć światów brzmi jak coś znacznie pojemniejszego niż dwa czy cztery żywioły, ale i znacznie trudniejszego. Czy ktoś tu realnie tak pracuje, czy to bardziej teoria?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Whisper Pracuję z dziewięcioma światami, choć nie zamiast, a obok dwójki ogień-lód. To osobny, znacznie pojemniejszy system. Zamiast pytać „ogień czy lód", pytasz, z którym światem wiąże się runa – Muspelheim (ogień), Niflheim (lód, mgła), Midgard (świat ludzi), Asgard (bogowie Asów), Vanaheim (bogowie Wanów, płodność), Jotunheim (olbrzymy, dzicz), Alfheim (elfy, światło), Svartalfheim (krasnoludy, podziemie, rzemiosło), Helheim (zmarli). To dziewięć kategorii, każda bogata. Trudniejsze niż żywioły, ale rdzennie nordyckie i znacznie precyzyjniejsze. Runa może wiązać się z konkretnym światem, co mówi dużo więcej niż „ogień".


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Krysztal dobrze to opisał. Dodam, że dziewięć światów to system dla zaawansowanych, nie na start. Bo wymaga znajomości całej nordyckiej kosmologii, każdego świata, jego mieszkańców, natury, miejsca na Yggdrasilu. To lata nauki samej mitologii, zanim w ogóle nałożysz ją na runy. Żywioły, dwa czy cztery, są bramą. Dziewięć światów to głęboka komnata za bramą. Whisperze, najpierw opanuj dwójkę ogień-lód, którą wybrałeś. Dziewięć światów zostaw na lata później, gdy nordycka kosmologia będzie w tobie tak mocno, że światy nałożysz na runy naturalnie, nie z wysiłku.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Krysztal @Indaphoros Dziewięć światów zostawiam więc na daleką przyszłość, jako głęboką komnatę za bramą żywiołów. Najpierw opanuję dwójkę ogień-lód. Ale dobrze wiedzieć, że jest dokąd iść, że za prostą dwójką jest pojemniejszy system dziewięciu światów. To znów pokazuje, że run można uczyć się latami, ciągle wchodząc głębiej. Dwójka, potem może dziewięć światów, każde piętro wyżej. Cieszę się, że jest taka głębia, bo to znaczy, że się nie znudzę.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Dziewięć światów brzmi pięknie, ale słusznie, że to na daleko. Mnie na razie wystarczy ogień-lód jako brama. Cieszy mnie jednak, podobnie jak Whispera, że za bramą jest komnata. To znaczy, że nauka run to nie płaska tabela do wykucia, tylko schodzenie coraz głębiej – runy, potem żywioły, potem może światy. Każdy poziom buduje na poprzednim. Mam przed sobą drogę na lata, nie zestaw faktów. Po tych wszystkich wątkach coraz mocniej to czuję i coraz bardziej mnie to cieszy, zamiast przytłaczać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora I to chyba najzdrowszy stosunek do run, jaki można mieć – widzieć w nich drogę schodzącą coraz głębiej, a nie tabelę do wykucia. Żywioły to dobry przykład tej głębi. Z pozoru prosta sprawa, „która runa to ogień", a okazuje się, że pod spodem są systemy, szkoły, osie wyboru, dziewięć światów, cała kosmologia. Im głębiej kopiesz, tym więcej znajdujesz. Tak jest z każdym aspektem run. Kto to rozumie, ten nigdy się nie nudzi i nigdy nie uznaje, że „już wszystko wie". A kto myśli, że runy to tabela faktów, ten szybko odpada znudzony.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wracając jeszcze raz do konkretu, bo chcę mieć praktyczny start z dwójką. Czy ktoś mógłby z grubsza pokazać, jak rozkładają się główne runy na osi ogień-lód? Nie pełną listę, bo to byłoby narzucanie szkoły, ale parę przykładów dla każdego bieguna i dla środka, żebym miał punkt zaczepienia, zanim sam zacznę wyczuwać resztę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Dam ci punkty zaczepienia, ale traktuj je jako moje, nie jako kanon. Wyraźnie ogień, ekspansja: Fehu (rozprzestrzeniający się dostatek), Kenaz (pochodnia), Sowilo (słońce), Thurisaz (gwałtowna siła), Dagaz (przełom dnia). Wyraźnie lód, skupienie: Isa (lód), Nauthiz (przymus, zaciśnięcie), Hagalaz (grad, choć z gwałtem), Jera (powolny cykl, dojrzewanie w skupieniu). Środek, w napięciu: Mannaz, Gebo, Wunjo, Algiz. To moje wyczucie, punkty zaczepienia. Resztę i tak musisz wyczuć sam, bo inaczej kopiujesz moją szkołę zamiast budować swoją. Zacznij od tych oczywistych, dobuduj resztę czuciem.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Whisper I uwaga do listy Indaphorosa, bo zaraz ktoś weźmie ją za kanon. Sam Indaphoros zaznaczył, że to jego wyczucie. Ja bym parę run przesunął. Hagalaz dałbym bliżej ognia niż on, bo grad spada gwałtownie, niszczycielsko, to lód w ruchu ognistym. Jera dałbym bardziej w środek, bo cykl roczny to i ogień lata, i lód zimy, pełna oś w jednej runie. Widzisz? Już my dwaj się różnimy. To nie błąd, to dowód, że na osi jest miejsce na interpretację. Bierz nasze punkty jako orientację, nie jako prawdę. Twoja oś będzie trochę inna od mojej i Indaphorosa, i to w porządku.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Indaphoros @Sauwak Świetnie, że od razu się różnicie przy Hagalaz i Jera, bo to mi pokazuje, że oś jest do wyczucia, nie do skopiowania. Biorę wasze punkty oczywiste – Kenaz, Sowilo ogień, Isa, Nauthiz lód – jako pewny grunt. A przy spornych jak Hagalaz, Jera, będę wyczuwał sam, świadomy, że nawet eksperci się tu różnią. To zdejmuje ze mnie presję „znalezienia prawdy" o Hagalaz. Nie ma prawdy, jest moje wyczucie na osi. Punkty pewne plus własne wyczucie spornych. Mam start.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper Dobry start i dobre podejście. I zauważ, że spór Indaphorosa z Sauwakiem o Hagalaz jest pouczający. Hagalaz to grad – fizycznie lód, ale spada z nieba gwałtownie, niszczy, a potem topnieje i użyźnia. Czyli niesie lód (substancja), ogień (gwałt spadania, zniszczenie) i wodę (topnienie). To runa wielożywiołowa, jak mówiliśmy o złożonych. Na osi ogień-lód musisz zdecydować, co w niej dominuje dla ciebie – substancja lodu czy gwałt ognia. Stąd różnica między Indaphorosem a Sauwakiem. Oboje mają rację, bo patrzą na inny aspekt tej samej bogatej runy. Twoja decyzja będzie zależała od tego, który aspekt Hagalaz przeważa w twoim czuciu.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Hagalaz jako przykład runy wielożywiołowej – lód, ogień, woda naraz – pokazuje mi, czemu nie ma prostej tabeli. Bo grad to naprawdę kilka rzeczy naraz. I zależy, na co patrzę – substancję czy gwałt czy topnienie. To trudniejsze niż tabela, ale prawdziwsze, bo grad faktycznie jest złożony. Zaczynam doceniać, że runy opierają się prostym przypisaniom, bo same są złożone jak zjawiska, które oznaczają. Tabela by je spłaszczyła. Oś z wyczuciem oddaje ich bogactwo. Trudniej, ale wierniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Leonora Pięknie to ujęłaś – runy opierają się prostym przypisaniom, bo same są złożone jak zjawiska, które oznaczają. To esencja całego wątku. Grad jest złożony, więc Hagalaz jest złożona, więc nie wciśniesz jej w jeden żywioł bez gwałtu na jej naturze. Im wierniej chcesz oddać runę, tym mniej możesz ją uprościć. Tabela żywiołów to wygoda kosztem prawdy. Oś z wyczuciem to prawda kosztem wygody. Dojrzewanie w runach to przechodzenie od wygody ku prawdzie, gdy wygoda przestaje wystarczać. Ty już to przechodzisz, choć jesteś na początku. Dobry znak.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam poczucie, że ten wątek dał mi solidny fundament do pracy z żywiołami, choć wszedłem z czystym zamętem sprzecznych źródeł. Wiem teraz, że są trzy systemy – grecka czwórka, nordycka dwójka, dziewięć światów. Wiem, że wybieram według czterech osi profilu. Wybrałem dwójkę ogień-lód jako purysta jednego systemu ceniący rdzenność i niuans. Wiem, że czytam ją jako oś napięcia, nie szuflady, względem potrzeby sytuacji. I wiem, że runy złożone opierają się prostym przypisaniom. To dużo, i uporządkowane. Dziękuję wszystkim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Whisper Wzorowe podsumowanie i cieszę się, że nawet jako zwolenniczka czwórki widzę, że twój wybór dwójki jest dla ciebie trafny. Bo dopasowałeś go do swojego profilu, nie do mody czy cudzej namowy. To jest sedno. Ja zostaję przy czwórce, bo pasuje do mojego eklektyzmu i geometrii. Ty bierzesz dwójkę, bo pasuje do twojego puryzmu i rdzenności. Oboje świadomie. Nikt nikogo nie nawrócił, bo nie o nawracanie chodzi, tylko o świadomy wybór dopasowany do siebie. To najzdrowszy możliwy efekt takiej rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Ja też wychodzę z fundamentem, większym, niż się spodziewałam. Wybrałam dwójkę ogień-lód, którą początkowo bałam się jako za trudnej, a okazała się wierniejsza i przy abstrakcyjnych runach łatwiejsza. Mam świadomość trzech systemów, czterech osi wyboru, czytania przez napięcie, i tego, że runy złożone opierają się szufladkom. Dziękuję, że pokazaliście mi nie tabelę, ale sposób myślenia. Tabelę bym wykuła i zapomniała. Sposób myślenia zostanie i poradzę sobie z każdą runą, nawet sporną jak Hagalaz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora I to jest cel każdej takiej rozmowy – dać sposób myślenia, nie tabelę. Bo sposób myślenia obejmuje przypadki, których tabela nie przewidzi. Trafisz na runę, której nikt ci nie przypisał do żywiołu, i poradzisz sobie, bo wiesz, jak myśleć o jej miejscu na osi. Tabela by cię zostawiła bezradną przy nieprzewidzianym. Idź teraz praktykować z dwójką, umieszczaj runy na osi czuciem, prowadź notatki, i pozwól swojej osi dojrzewać. Za rok twoja oś ogień-lód będzie inna niż dziś, bogatsza, bardziej twoja. Tak rośnie ten system w człowieku.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Zostawiam ten wątek z poczuciem, że żywioły, które wydawały się chaotycznym zlepkiem sprzecznych źródeł, okazały się uporządkowanym polem trzech systemów i kilku osi wyboru. Idę praktykować z dwójką ogień-lód, budować własną oś czuciem, na pewnym gruncie run oczywistych. A gdy dojrzeję, zajrzę do dziewięciu światów, tej głębokiej komnaty za bramą. Niech ten wątek zostanie dla każdego, kto tonie w sprzecznych przypisaniach żywiołów, bo jak się okazało, sprzeczność znika, gdy rozdzieli się systemy i zrozumie, że wybór zależy od profilu, nie od obiektywnej prawdy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Dobrej praktyki z dwójką i dobrego budowania własnej osi. Zostawię wątek otwarty z jednym pytaniem, którego nie ruszyliśmy, a wynika z całości. Mówiliśmy o żywiołach jako warstwie nakładanej na runy. Ale jest grupa praktyków, dla których to runy są pierwotne, a żywioły wtórne – czyli nie „która runa to ogień", lecz „czym jest ogień w świetle run". Odwracają kierunek. Dla nich runy objaśniają żywioły, nie odwrotnie. To ciekawe odwrócenie perspektywy, którego dziś nie tknęliśmy, a które dla niektórych jest sednem. Niech ktoś, kto tak pracuje, kiedyś to rozwinie, bo to wywraca całą dzisiejszą rozmowę do góry nogami i mogłoby być równie ciekawe.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Indaphoros Dobre odwrócenie na koniec, i faktycznie warte osobnego wątku. Bo cały dzisiejszy dzień zakładaliśmy, że żywioły są ramą, a runy się w nią wpisują. A można odwrotnie – runy jako rama, żywioły jako to, co runy objaśniają. Dla purysty runicznego to wręcz naturalniejsze, bo nie podporządkowuje run obcemu greckiemu systemowi, tylko czyni runy nadrzędnymi. Whisperze, dla ciebie jako purysty to może być nawet ciekawsza droga niż nakładanie żywiołów na runy. Ale to materiał na osobno, bo wywraca dzisiejszą perspektywę. Zostawmy go otwartym dla kogoś, kto poczuje, że tak właśnie pracuje.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Indaphoros @Sauwak To odwrócenie – runy objaśniają żywioły, nie żywioły runy – jest dla mnie zbyt głębokie na teraz, ale zapisuję jako coś, do czego kiedyś wrócę. Bo brzmi, jakby to była droga jeszcze wierniejsza runom niż dwójka ogień-lód. Najpierw jednak opanuję dwójkę. To znów pokazuje, że za każdą bramą jest kolejna komnata. Żywioły na runach, potem dziewięć światów, potem odwrócenie perspektywy, gdzie runy są pierwsze. Coraz głębiej. Cieszę się, że jest tak głęboko, bo to znaczy, że nigdy nie będzie nudno.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora I to dobre miejsce, żeby zostawić wątek żywy. Bo jak słusznie czujesz, za każdą bramą jest komnata. Dziś otworzyliśmy bramę żywiołów, weszliśmy do pierwszej komnaty, zobaczyliśmy trzy systemy i drzwi do dziewięciu światów oraz do odwrócenia perspektywy. To dość jak na jeden wątek. Reszta czeka na tych, którzy zejdą głębiej. Niech ten wątek zostanie otwarty, niech przychodzą kolejni ze sprzecznymi przypisaniami w głowie, i niech znajdą tu nie gotową tabelę, ale mapę systemów i sposób wyboru własnej drogi. A kto pracuje dziewięcioma światami albo odwróconą perspektywą, niech śmiało dorzuca, bo to komnaty, których dziś tylko dotknęliśmy klamki.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do dwójki ogień-lód po waszych wskazówkach i mam już ułożone runy oczywiste. Ale natknąłem się na zagwozdkę przy Laguz. Woda jako żywioł – ale w nordyckiej dwójce wody nie ma osobno, jest tylko ogień i lód. Gdzie więc kładę Laguz, czystą wodę płynącą? Bo lód to woda zamarznięta, więc Laguz nie jest lodem. A ognia w niej nie ma. Wypada mi poza oś.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Świetne pytanie i dotyka prawdziwej słabości dwójki. W nordyckiej kosmologii woda płynąca to w gruncie rzeczy lód, który się stopił od ognia Muspelheimu. Czyli Laguz, woda, to lód w ruchu, lód ożywiony ciepłem. Na osi kładziesz ją bliżej lodu, ale w jego ruchliwym, stopionym aspekcie – nie zamarzniętym jak Isa, lecz płynnym. Isa to lód zastygły, Laguz to ten sam żywioł rozpuszczony ku ruchowi. Obie po stronie lodu, ale Isa skupiona, Laguz płynąca. Woda nie wypada poza oś, jest stopioną stroną bieguna lodu.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Indaphoros To eleganckie. Laguz to lód stopiony, w ruchu, ale wciąż z tej strony osi co Isa. Woda nie jest trzecim biegunem, tylko płynnym aspektem lodu. To rozwiązuje moją zagwozdkę i pokazuje, że dwójka radzi sobie z wodą, byle myśleć dynamicznie – lód może być zastygły albo stopiony. Znów dynamika ratuje to, co statyczne myślenie psuło. Bałem się, że woda nie pasuje do dwójki, a pasuje, tylko trzeba ją widzieć jako fazę lodu, nie osobny żywioł.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Whisper I to dobrze pokazuje, czemu dwójka jest spójniejsza, niż się wydaje. Cztery greckie żywioły traktują wodę i ziemię jako osobne byty. Nordycka kosmologia widzi je jako pochodne ognia i lodu – woda to stopiony lód, ziemia to osad z ich spotkania. Wszystko sprowadza się do dwóch sił pierwotnych i ich faz. To filozoficznie czystszy system niż cztery równorzędne żywioły, które wiszą obok siebie bez wspólnego korzenia. Dwójka ma korzeń, z którego wszystko wyrasta. Czwórka to cztery niezależne pudełka. Stąd dwójka jest spójna, choć z pozoru uboższa.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Sauwak To, że w dwójce wszystko wyrasta z dwóch sił, a w czwórce są cztery niezależne pudełka, przekonuje mnie ostatecznie do dwójki. Bo lubię, gdy system ma jeden korzeń, z którego płynie reszta, zamiast luźnego zbioru kategorii. Lód, woda jako stopiony lód, ziemia jako osad – wszystko z napięcia ognia i lodu. To ma wewnętrzną logikę, której cztery równorzędne żywioły nie mają. Im dłużej w tym wątku siedzę, tym mocniej czuję, że dwójka, choć trudniejsza na pierwszy rzut oka, jest głębsza i bardziej jednolita.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora I to filozoficzna zaleta dwójki, którą warto docenić. Jeden korzeń, z którego wyrasta wielość, to elegantszy obraz świata niż cztery niezależne żywioły. W nordyckiej kosmologii nie ma czterech równorzędnych sił, jest pierwotne napięcie dwóch i jego owoce. Runy wyrosły z tego świata, więc dwójka pasuje do nich głębiej. Ale uczciwie dodam – ta elegancja ma cenę. Czwórka jest praktyczniejsza w codziennym rozkładaniu, bo cztery jasne kategorie łatwiej przyłożyć szybko. Dwójka wymaga myślenia o fazach i pochodnych. Elegancja kontra poręczność, znów wybór.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Hellan Przyjmuję, że dwójka to elegancja kosztem poręczności, i wybieram elegancję, bo cenię spójność systemu. Ale to pokazuje, że żaden wybór nie jest darmowy. Czwórka: poręczna, ale luźna i obca. Dwójka: spójna i rdzenna, ale wymaga myślenia o fazach. Dziewięć światów: najprecyzyjniejsze, ale najtrudniejsze. Każdy system kupujesz za jakąś cenę. Nie ma darmowego obiadu w żywiołach. Świadomość ceny każdego wyboru to chyba najważniejsze, co z tego wątku wynoszę, obok samego wyboru dwójki.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Whisper „Nie ma darmowego obiadu w żywiołach" to dobre podsumowanie. Każdy system coś daje i czegoś kosztuje. Świadomy praktyk wybiera, znając cenę, a nie udając, że jego system jest najlepszy bez wad. Ja pracuję czwórką i dziewięcioma światami naraz, płacąc za to złożonością i ryzykiem mieszania. Ty bierzesz czystą dwójkę, płacąc poręcznością. Lady czwórkę, płacąc rdzennością. Każde z nas zna cenę swojego wyboru. To odróżnia świadomego praktyka od kogoś, kto bezmyślnie powtarza jeden system, nie wiedząc, co nim traci.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To „znać cenę swojego wyboru" zapisuję obok wszystkiego innego, co tu wyniosłam. Bo dotąd myślałam, że trzeba znaleźć system bez wad. A okazuje się, że każdy ma wady, i mądrość jest w świadomym wyborze ceny, którą się płaci, nie w szukaniu darmowego ideału. Wybieram dwójkę, płacąc poręcznością, i wiem, że płacę. To dojrzalsze niż naiwne „znalazłam najlepszy system". Nie ma najlepszego. Jest mój, ze znaną ceną. Dziękuję, bo to mnie uczy nie tylko o runach, ale o wybieraniu w ogóle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora I to znów wykracza poza runy, jak wiele rzeczy w tych rozmowach. Świadomość, że każdy wybór ma cenę i że dojrzałość jest w wybieraniu ceny, nie w szukaniu darmowego ideału, to życiowa mądrość, nie tylko runiczna. Runy uczą jej przy okazji, zmuszając do takich wyborów raz za razem. Kto przejdzie przez wybór systemu żywiołów świadomie, ten lepiej wybiera i w życiu. Praktyka run szlifuje umiejętność wybierania w ogóle. To jeden z jej cichych pożytków, niezależny od samej wróżby.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze pytanie praktyczne o połączenie żywiołów z barwieniem czy materiałem run. Bo skoro pracuję dwójką ogień-lód, to czy ma sens, żeby zestaw był z materiału „neutralnego", czy raczej zestaw z jakiegoś konkretnego drewna już sam podbarwia odczyt żywiołowy? Czy materiał zestawu wchodzi w interakcję z żywiołami run, czy to dwie osobne sprawy?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper Ciekawe połączenie i są dwie szkoły. Pierwsza: materiał i żywioły run to osobne warstwy, nie mieszaj. Drewno daje swój charakter, żywioły swój, czytasz je oddzielnie. Druga: materiał wpływa na żywioły, więc zestaw z drewna „ognistego" wzmacnia runy ogniste, a tłumi lodowe. Ja jestem za pierwszą, bo mieszanie tych warstw robi mętlik. Materiał to jedna oś, żywioły runy druga, czytaj je osobno. Inaczej nie wiesz, czy ognistość w odczycie płynie z runy, czy z drewna. Rozdzielność daje czystość.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Ja jestem bliżej drugiej szkoły niż Hellan, choć ostrożnie. Materiał zestawu nadaje całości pewien „grunt żywiołowy". Zestaw z kamienia ma grunt ziemi, z drewna grunt życia roślinnego, z kości grunt zwierzęcy, śmierci. I ten grunt subtelnie podbarwia wszystkie odczyty. Ale to grunt całości, nie wzmacnianie pojedynczych run. Nie powiedziałbym, że drewno „ogniste" wzmacnia Kenaz. Raczej że cały zestaw ma swoją żywiołową barwę tła. To między pozycją Hellana a tą, którą on odrzuca. Tło tak, wzmacnianie pojedynczych run nie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Hellan @Indaphoros Czyli albo czytam materiał i żywioły osobno (Hellan), albo uznaję, że materiał daje żywiołowy grunt tła całości, ale nie wzmacnia pojedynczych run (Indaphoros). Obie pozycje odrzucają proste „ogniste drewno wzmacnia ogniste runy". To by było za grube. Chyba pójdę bliżej Indaphorosa – materiał jako tło żywiołowe całości, runy jako figury na tym tle. Mój zestaw drewniany dałby grunt życia roślinnego, a runy grają swoje żywioły na tym gruncie. Tło i figura, nie mieszanie. To brzmi spójnie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Whisper Tło i figura to dobra metafora i godzi obie szkoły. Materiał jako żywiołowe tło, runy jako figury żywiołowe na nim. Tło nie wzmacnia figur, ale je osadza w pewnym gruncie. Zestaw kamienny osadza wszystko w ziemi, drewniany w życiu, kościany w śmierci i przodkach. To subtelne, ale realne. I co ważne, nie miesza warstw tak, by nie dało się ich rozdzielić, bo tło i figura to wciąż dwie warstwy, tylko współgrające. Hellan boi się mętliku, ty go unikasz, trzymając tło i figurę jako osobne, choć współbrzmiące poziomy.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Whisper Tło i figura — biorę tę metaforę, bo porządkuje rzecz, która mogłaby być mętna. Mój zestaw z gruszy dałby tło życia, owocowania, a runy grałyby na tym tle swoje żywioły ognia i lodu. Tło nie zmienia figur, ale je osadza. To pozwala mi czytać i materiał, i żywioły, nie gubiąc jednego w drugim. Dwie warstwy, współgrające, ale rozdzielne. Dużo subtelniejsze niż „drewno wzmacnia runy", co odrzuciliście jako za grube. Cieszę się, że dopytałeś o to, Whisper, bo sama bym nie połączyła materiału z żywiołami.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora I to dobrze pokazuje, że nawet moja ostrożna pozycja „czytaj osobno" da się pogodzić z subtelnym tłem Indaphorosa przez metaforę tła i figury. Bo tło i figura to są osobne warstwy, tylko współbrzmiące. Czyli i ja, i Indaphoros mamy rację, jak się to dobrze ujmie. Mój strach był przed mieszaniem, które zaciera warstwy. Tło i figura nie zacierają, tylko zestawiają. Z tym mogę się zgodzić. To kolejny przykład, że nasze pozorne spory często godzą się przez precyzyjniejsze sformułowanie. Nie różniliśmy się aż tak, jak się zdawało.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Robi mi się z tego naprawdę kompletny obraz – żywioły run jako figury, materiał zestawu jako tło, dwójka ogień-lód jako system, czytanie przez napięcie względem potrzeby sytuacji. Wszystko się składa w jedną praktykę. Wszedłem z chaosem sprzecznych przypisań, a wychodzę z wielowarstwową, ale spójną całością. Zostaje mi praktykować i pozwolić, żeby ta całość weszła w krew. Dziękuję, że doprowadziliście mnie od zamętu do struktury, i to bez podania gotowej tabeli, tylko przez zrozumienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Whisper Cieszę się, że ci się złożyło w całość, mimo że szedłeś inną drogą niż moja. I to dobry moment, żeby zauważyć, że twój obraz, choć spójny, jest twój – purystyczny, dwójkowy, z tłem i figurą. Mój byłby inny – eklektyczny, czwórkowy, z żywiołami jako mostem do tarota. Oba spójne, oba pełne, oba dopasowane do swoich praktyków. To jest piękno tej dziedziny – że dwie osoby mogą zbudować dwie różne, wewnętrznie spójne praktyki z tego samego materiału. Nie ma jednej słusznej. Są różne pełne. Twoja jest pełna po twojemu.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno pytanie, zanim wątek się wyczerpie, bo mnie nurtuje. Skoro żywioły to warstwa nakładana, a my, purystki dwójki, czytamy ogień-lód, to jak to się ma do aettów, o których była mowa kiedyś? Czy żywioły i aetty to dwie osobne warstwy, czy się jakoś pokrywają? Bo zaczynam mieć w głowie kilka warstw naraz – runa, aett, żywioł, materiał – i boję się, że się w nich pogubię.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Leonora Bardzo dobre pytanie i ważne, żeby nie pomieszać warstw. Aetty i żywioły to dwie osobne warstwy, które się nie pokrywają. Aett to przynależność runy do jednej z trzech grup po osiem, związana ze strukturą Futharku i jego narracją inicjacyjną. Żywioł to przynależność do siły przyrody, ognia czy lodu. Runa z pierwszego aettu może być ognista albo lodowa, niezależnie od aettu. To dwie krzyżujące się siatki, nie jedna. Fehu jest z aettu Freji i jest ognista – dwie osobne informacje. Nie szukaj zgodności między aettem a żywiołem, bo to różne osie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora I co do strachu przed pogubieniem się w warstwach – to słuszny strach i odpowiedź brzmi: nie nakładaj wszystkich warstw naraz na starcie. Najpierw runa sama. Potem, gdy runy są mocne, dołóż jedną warstwę, na przykład żywioły. Gdy żywioły wejdą w krew, dołóż aetty. Gdy aetty siądą, dołóż materiał. Warstwa po warstwie, każda dopiero gdy poprzednia jest pewna. Próba czytania runy, aettu, żywiołu i materiału naraz na początku to gwarancja pogubienia. Buduj warstwami, nie wszystko razem. Mistrz czyta wszystkie naraz, ale doszedł do tego latami, warstwa po warstwie.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Indaphoros @Hellan Czyli aetty i żywioły to dwie osobne, krzyżujące się siatki, nie szukam między nimi zgodności. A warstw nie nakładam naraz, tylko po kolei – runa, potem żywioł, potem aett, potem materiał, każda gdy poprzednia pewna. To zdejmuje ze mnie strach, bo nie muszę ogarniać wszystkiego od razu. Buduję powoli, warstwa po warstwie. Mistrzowskie czytanie wszystkich naraz to cel na lata, nie wymóg na start. Dziękuję, bo już zaczynałam się czuć przytłoczona liczbą warstw. Teraz wiem, że to się układa stopniowo, nie naraz.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora I to ważna lekcja dla każdego, kto czuje się przytłoczony bogactwem run. Warstw jest wiele – runa, odwrócenie, aett, żywioł, materiał, pozycja w rozkładzie, sąsiedztwo. Mistrz czyta je wszystkie naraz, płynnie, bo budował je latami jedna po drugiej. Początkujący, który próbuje wszystkich naraz, tonie. Sekret nie w tym, żeby ogarnąć wszystko od razu, tylko żeby dokładać warstwy cierpliwie, każdą gdy poprzednia wsiąkła. To maraton, nie sprint. Run nie da się opanować w rok, i dobrze, bo inaczej byłyby płytkie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Pajeczyna To „warstwa po warstwie, maraton nie sprint" jest dla mnie ważne też jako średnio wprawnego. Bo ja próbowałem czasem nałożyć za dużo naraz i stąd część mojego mętliku. Teraz widzę, że lepiej opanować dwójkę ogień-lód dobrze, zanim dołożę aetty czy materiał. Jedna warstwa solidnie bije pięć warstw chaotycznie. Cierpliwość znów okazuje się fundamentem, jak w każdym aspekcie run. Dołożę żywioły do tego, co już mam, a aetty i resztę zostawię, aż żywioły wsiąkną. Spokojnie, warstwami.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Whisper Mądrze. I to dobra pointa dla całego wątku o żywiołach – że żywioły to jedna warstwa z wielu, którą dokładasz, gdy runy są mocne, i którą sam musisz potem zgrać z innymi warstwami w swoim tempie. Nie są ani najważniejsze, ani zbędne. Są jedną z barw, którymi malujesz odczyt. Opanuj tę barwę, zanim dołożysz następne. A całość, wszystkie barwy naraz, przyjdzie z latami, jak u każdego, kto traktuje runy jako drogę, nie jako tabelę do wykucia w weekend.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wychodzę z tego wątku z dwójką ogień-lód jako wybranym systemem, z metaforą tła i figury dla materiału, ze świadomością, że aetty i żywioły to osobne siatki, i z najważniejszym – że warstwy nakłada się po kolei, nie naraz. To dużo, ale uporządkowane i rozłożone w czasie, więc nie przytłacza. Dziękuję wszystkim, że prowadziliście mnie od strachu przed liczbą warstw do spokoju, że dokładam je powoli. Wchodziłam bojąc się, że żywioły to chaos, wychodzę widząc w nich jedną barwę z wielu, którą opanuję w swoim czasie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Leonora Pięknie podsumowane i cieszę się, że strach zamienił się w spokój. Bo strach przed bogactwem run zniechęca więcej osób niż jakakolwiek trudność. Ty zobaczyłaś, że bogactwo to nie chaos do ogarnięcia naraz, tylko warstwy do dokładania powoli. To zdrowy stosunek, który cię przeprowadzi przez lata nauki bez wypalenia. Idź teraz dołożyć żywioły do swoich run, jedną barwę, i pozwól jej wsiąknąć, zanim sięgniesz po następną. Tak rośnie praktyk – nie przez połknięcie wszystkiego, ale przez cierpliwe warstwowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wracając jeszcze na chwilę do dwójki, bo chcę domknąć jedną rzecz dla siebie. Jak czytam rozkład przez ogień-lód i wychodzi mi przewaga lodu, zastoju, to czy to znaczy, że sytuacja jest „zła"? Czy lód bywa pożądany? Bo intuicyjnie ogień, ruch, kojarzy mi się z dobrym, a lód, zastój, ze złym. A przeczuwam, że to za proste.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Za proste, dokładnie. Lód nie jest gorszy od ognia, jest inny. Lód to skupienie, zachowanie, ochrona, dojrzewanie w ukryciu, odpoczynek, krystalizacja. Sytuacja, która potrzebuje wytchnienia, stabilizacji, zatrzymania pędu, dostaje w lodzie dobrą wiadomość. Ogień w sytuacji już chaotycznej to katastrofa, lód to ratunek. Nasiona pod śniegiem czekają na wiosnę, to lód, który chroni życie, nie zabija. Ani ogień, ani lód nie są dobre czy złe. Są tym, czego sytuacja potrzebuje albo nie. Twoja intuicja „ogień dobry, lód zły" to uprzedzenie kultury ceniącej ruch nad spoczynkiem. Runy go nie podzielają.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper Indaphoros dobrze to ujął i dodam mitologiczny obraz. W nordyckiej kosmologii świat nie powstaje z samego ognia ani z samego lodu, tylko z ich spotkania. Czysty ogień to spalenie, czysty lód to martwota. Życie rodzi się tam, gdzie się stykają, w Ginnungagap, w pustce między nimi. Więc ani biegun ognia, ani lodu nie jest celem. Celem jest ich płodne napięcie. Rozkład z czystym ogniem ostrzega przed spaleniem. Z czystym lodem przed martwotą. Najlepszy bywa ten z napięciem obu, bo z napięcia rodzi się nowe. To głęboko nordyckie i przeczy intuicji „ogień dobry".


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Indaphoros @Hellan To przewraca moją intuicję i bardzo mi służy. Czyli ani ogień, ani lód nie jest celem, celem jest ich płodne napięcie, jak w micie o powstaniu świata. Czysty ogień to spalenie, czysty lód to martwota, życie jest między nimi. Lód bywa ratunkiem w chaosie, nasiona pod śniegiem. To zupełnie zmienia czytanie – nie szukam ognia jako „dobrego", tylko czytam, czego sytuacja potrzebuje, i cenię napięcie obu sił nad czystym biegunem. Dwójka okazuje się dużo mądrzejsza niż „ruch dobry, zastój zły". Dziękuję, bo bym czytał ją prymitywnie, gdyby nie ta uwaga.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To, że życie rodzi się z napięcia ognia i lodu, a nie z któregoś bieguna, jest dla mnie najpiękniejszą myślą całego wątku. Bo to nie tylko o runach, to obraz świata. Ani czysty ruch, ani czysty spoczynek, tylko ich płodne spotkanie. Będę tak czytać dwójkę – nie szukając „dobrego" bieguna, ale ważąc napięcie. I chyba zapamiętam to też poza runami, jako obraz tego, jak rzeczy powstają z napięcia przeciwieństw, nie z czystości jednego. Runy znów uczą czegoś większego niż wróżba. Dziękuję, że pokazaliście mi tę głębię, której sama bym w „ogień-lód" nie dostrzegła.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora I to chyba najgłębsze, do czego doszliśmy w tym wątku – że dwójka ogień-lód nie jest o wyborze lepszego bieguna, lecz o płodnym napięciu między nimi, z którego rodzi się świat. To kosmologia zamknięta w sposobie czytania run. Kto tak czyta, ten nie pyta „ogień czy lód", tylko „jakie jest napięcie i co z niego się rodzi". To czytanie dynamiczne, twórcze, wierne nordyckiemu obrazowi świata. Daleko temu do tabeli przypisań, od której Whisper zaczął. Doszliśmy od „która runa to ogień" do „jak z napięcia ognia i lodu rodzi się sytuacja". To droga, jaką dobry wątek powinien przejść.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Pajeczyna Ładnie domykasz, choć nie domykajmy całkiem. Bo to czytanie przez napięcie, choć piękne, ma swoją trudność, którą warto nazwać. Wymaga, żebyś umiał ocenić nie tylko, ile ognia i lodu jest w rozkładzie, ale jaki jest między nimi stosunek, czy to napięcie płodne, czy jałowy klincz. Bo nie każde spotkanie ognia i lodu rodzi świat, czasem rodzi tylko parę i nic. Rozróżnienie płodnego napięcia od jałowego klinczu to wyższa umiejętność, której dziś tylko dotknęliśmy. To zostaje jako trudność do opanowania, nie jako gotowa odpowiedź. Whisperze, Leonoro, miejcie to z tyłu głowy – napięcie napięciu nierówne.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Sauwak To rozróżnienie płodnego napięcia od jałowego klinczu zostawiam sobie jako trudność na przyszłość, bo czuję, że na razie jej nie ogarnę. Ale dobrze wiedzieć, że istnieje, żebym nie czytał każdego spotkania ognia i lodu jako automatycznie płodnego. Czasem to klincz, para i nic. Jak to rozróżnić, nauczę się z praktyki i pewnie wrócę kiedyś z pytaniem. Na razie mam fundament – dwójka, napięcie ważniejsze od bieguna – a subtelność płodne kontra jałowe dołożę później. Warstwa po warstwie, jak ustaliliśmy.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper Mądrze, że odkładasz to na później. Rozróżnienie płodnego napięcia od jałowego klinczu to faktycznie wyższa szkoła, do której dochodzi się przez wiele rozkładów. Z grubsza: płodne napięcie ma w sobie ruch, kierunek, jedna siła ustępuje drugiej w jakimś rytmie. Jałowy klincz to dwie siły zaparte, równe, bez ruchu, zablokowane wzajemnie. Ale to czujesz dopiero z wprawą, po setkach rozkładów. Nie wymuszaj tego teraz. Opanuj samo czytanie napięcia, a rozróżnienie jego jakości przyjdzie, gdy zobaczysz dość rozkładów, żeby wyczuć różnicę między ruchem a zaparciem.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To kolejna komnata za bramą – najpierw napięcie ognia i lodu, potem rozróżnienie płodnego od jałowego. Coraz głębiej, jak zawsze. Odkładam to na lata, jak dziewięć światów i odwrócenie perspektywy. Ale cieszę się, że wiem o jego istnieniu, bo to znaczy, że dwójka, którą wybrałam, ma głębię na całe życie, nie tylko na pierwszy rok. Wybrałam system, który będzie się przede mną otwierał warstwami, im dłużej z nim pracuję. To dobry wybór dla kogoś, kto chce drogi, nie szybkiej tabeli. A ja, jak się tu okazało, chcę drogi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Leonora I to potwierdza, że twój wybór dwójki był trafny dla twojego profilu. Ceniąca głębię i rdzenność, woląca drogę od tabeli, dostałaś system z komnatami na lata. Gdybyś ceniła szybką poręczność, czwórka byłaby lepsza, bo płytsza i prostsza, ale i szybciej wyczerpana. Dwójka odwdzięcza się tym, którzy chcą iść głęboko, i bywa frustrująca dla tych, co chcą szybkiej odpowiedzi. Ty chcesz głębi, więc dostaniesz głębię. To znów dowód, że dobry wybór to dopasowanie systemu do tego, czego naprawdę chcesz od praktyki. Ty wiesz, czego chcesz, więc wybrałaś dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
Rozpoczynający temat
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Czuję, że zbliżamy się do naturalnego końca tego, co da się powiedzieć o żywiołach w jednym wątku, choć zostawiamy otwarte komnaty. Mam dwójkę ogień-lód, czytanie przez napięcie, świadomość że lód bywa ratunkiem, metaforę tła i figury dla materiału, rozdzielność aettów i żywiołów, i zasadę warstwowania. Plus otwarte na przyszłość – dziewięć światów, odwrócenie perspektywy, płodne kontra jałowe napięcie. To więcej niż solidny fundament. Dziękuję wszystkim za przeprowadzenie mnie od sprzecznych tabel do żywego, dynamicznego rozumienia żywiołów w runach.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Whisper Cała przyjemność, i to mimo że szliśmy różnymi drogami – ty dwójką, ja czwórką. To dobrze pokazuje, że można się różnić systemem, a wspólnie dojść do głębi. Ja przy okazji twojego wątku przemyślałam parę rzeczy o własnej czwórce, choć jej bronię. Bo zmuszanie do uzasadnienia własnego wyboru wobec twojej dwójki pokazało mi jej słabości, których nie zauważałam, i jej zalety, których nie doceniałam. Pytający uczy pytanych, jak zwykle. Twój wątek wzbogacił nawet tych, co wybrali inaczej niż ty. To znak dobrego wątku.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper I dorzucę, że ten wątek był wzorcowym przykładem, jak temat z pozoru prosty — „która runa to ogień" — okazuje się bramą do kosmologii, filozofii systemu, wyboru profilu i czytania dynamicznego. Bo żywioły w runach to nie tabela, to soczewka, przez którą widać, jak praktyk rozumie świat. Czwórkowiec widzi świat jako cztery niezależne siły. Dwójkowiec jako napięcie dwóch pierwotnych. Dziewięcioświatowiec jako bogatą kosmologię. Wybór systemu żywiołów to w gruncie rzeczy wybór obrazu świata. Whisperze, wybierając dwójkę, wybrałeś nordycki obraz świata jako napięcia ognia i lodu. To głębszy wybór, niż się wydawał na starcie.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Indaphoros To, że wybór systemu żywiołów jest w gruncie rzeczy wyborem obrazu świata, jest dla mnie zwieńczeniem całej rozmowy. Bo wybierając dwójkę, nie wybrałam tylko sposobu przypisywania run, ale obraz świata jako napięcia przeciwieństw rodzącego życie. To znacznie głębsze, niż myślałam, gdy wchodziłam z prostym pytaniem o przypisania. Runy znów okazują się nie tabelą, ale sposobem widzenia świata. I to chyba ich największa wartość – że ucząc się ich, uczę się patrzeć na świat, nie tylko wróżyć. Dziękuję, że pokazaliście mi tę głębię.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Leonora I to najgłębszy możliwy wniosek z wątku o żywiołach. Że system żywiołów, który wybierasz, jest obrazem świata, który nosisz. Runy nie są neutralnym narzędziem, przepraszam za to słowo, neutralnym sposobem wróżenia. Są soczewką, która kształtuje, jak widzisz rzeczywistość. Kto czyta przez napięcie ognia i lodu, ten zaczyna widzieć napięcia przeciwieństw wszędzie w życiu. Praktyka run kształtuje percepcję praktyka. To potężniejsze, niż się wydaje, i dlatego trzeba wybierać świadomie, bo wybierasz nie tylko metodę, ale i sposób patrzenia na świat na lata.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Hellan Pięknie i prawdziwie. I to dobre miejsce, żeby zostawić wątek otwarty z tą myślą zawieszoną. Że żywioły w runach to obraz świata, że wybór systemu kształtuje percepcję, że runy uczą widzieć, nie tylko wróżyć. Niech każdy, kto trafi tu ze sprzecznymi przypisaniami w głowie, znajdzie nie tabelę, ale całą tę głębię – trzy systemy, cztery osie wyboru, czytanie przez napięcie, tło i figurę, warstwowanie, i tę ostatnią myśl, że wybiera obraz świata, nie tylko metodę. To wątek, który zaczął się od „która runa to ogień", a doszedł do tego, jak runy kształtują widzenie świata. Niech zostanie żywy dla tych, co zejdą głębiej.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: