ale to nie rozwiązuje pytania czy wtedy nie ciągnąć w ogóle, czy ciągnąć z pełną świadomością że możesz to naginać. Bo ta świadomość może coś zmienić, nie?
Ta rozmowa dotknęła czegoś co mnie od dawna niepokoi w pracy z runami. Zakładamy że są dwa stany: dobry do wróżenia i zły do wróżenia. Ale to jest myślenie binarne. A człowiek w okresie przejścia jest zawsze gdzieś pomiędzy. Może zamiast pytać 'czy powinienem teraz ciągnąć', warto zapytać 'co chcę z tym odczytem zrobić'. I to pytanie stawiać przed, nie po.
To co Wajdelota mówi o zmianie pytania jest bardzo bliskie temu co sama robię z przedmiotami magicznymi przy pracy intencyjnej. Jeśli nie wiesz czego chcesz, zmień co zadajesz. Ale mam pytanie praktyczne do tej dyskusji - czy ktoś z was ma konkretne runy które szczególnie pojawiają się w momentach przejścia? Bo zaczęłyśmy od tego że Rydwanka miała ten problem z wahadłem, ale nie wiemy właściwie jakie runy tam w ogóle były.
Hagalaz i Isa razem w okresie przejściowym to jest naprawdę mocny sygnał do przemyślenia. Hagalaz to rozpad starego układu, Isa to zamrożenie. Razem mogą oznaczać że zmiana jeszcze nie jest gotowa, że coś musi dokonać się wewnętrznie zanim ruch będzie możliwy. Ale powiedz - czy ciągałaś je w jednym układzie, czy oddzielnie i kilka razy?
Powracająca Isa w kilku oddzielnych sesjach to jest informacja, nie przypadek. Przynajmniej tak to interpretuję po kilku latach pracy. Ale chcę dopytać Rydwankę: czy w tych sesjach stawiałaś za każdym razem to samo pytanie, czy różne? Bo powtarzalność runy przy różnych pytaniach to jedno, a przy tym samym to zupełnie co innego.
To co opisuje Rydwanka brzmi jak klasyczny przykład z numerologii - kiedy ta sama energia pojawia się na wielu poziomach jednocześnie, to jest rok cyklu dziewiątego albo przejście między cyklami. Isa w wielu obszarach naraz to może być właśnie ten rodzaj systemowego zatrzymania przed nowym. Czy ktoś łączył kiedyś odczyty run z cyklami osobistymi w numerologii? Bo to mi się wydaje naturalnym połączeniem.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może naiwne. Mówicie o tym żeby nie ciągnąć run w złym stanie, żeby zmieniać pytania, żeby prowadzić notatki. Ale kiedy zaczyna się właśnie ten moment przejścia o którym mówi tytuł, skąd wiadomo że on się już zaczął? Czy runy mogą pokazać że się zbliża, zanim w ogóle coś poczujesz?
Berkana jako sygnał nadchodzącego przejścia to ma sens, ale w mojej praktyce to raczej Raido wyprzedza zmianę. Berkana to ruch który już się zaczął. Raido to droga która się otwiera. I to jest różnica którą warto rozróżniać zanim się w ogóle zacznie interpretować całe układy. Elina pyta skąd wiedzieć że przejście się zaczęło - według mnie właśnie wtedy kiedy Raido zaczyna pojawiać się tam gdzie wcześniej była Isa. Nie zamiast niej od razu. Obok.
to jest bardzo ważna obserwacja i nie traktowałabym jej jako zwykłego błędu interpretacyjnego. W odczytach wielorundowych jest taka pułapka, że runa która 'krzyczy' przykrywa te które szepczą. A w okresach przejściowych to właśnie te szepczące runy są często głosem procesu który się toczy pod powierzchnią. Isa zatrzymuje uwagę, bo zatrzymanie boli. Ale Raido obok niej może znaczyć, że ruch jest, tylko nie tam gdzie patrzysz.
To co Pustelka mówi o runach które 'szepczą' jest dla mnie nowe i chcę to zrozumieć lepiej. Czy chodzi o runy w konkretnej pozycji w układzie, te które wyciągamy na pozycjach pomocniczych, czy po prostu o runy które pojawiają się rzadziej w serii sesji i przez to łatwo je przeoczyć?
Właśnie dlatego prowadzę notatki od lat i nie wyobrażam sobie bez tego pracy z żadnym systemem. Ale chcę zapytać o coś praktycznego: jak długi powinien być ten wsteczny przegląd żeby miał sens? Bo jeśli oglądam ostatnie trzy sesje, to za mało. Jeśli oglądam ostatnie pół roku, to za dużo i wszystko rozmywa. Czy jest jakiś minimalny horyzont który ma znaczenie przy czytaniu przejść?
