No to chyba jasne, że coś tam jest i trzeba działać. Ale rozumiem że Wajdelota mówi żeby nie brać od razu Kenaz. To w takim razie od Isa zacząć, tak? I jak to w praktyce wygląda, bo ciągle słyszę o runach na progu albo w salonie, ale co się konkretnie robi, rysuje się ją i tyle czy jest jakiś rytuał?
Przy Isa chodzi o skupienie, nie o skomplikowany obrzęd. Rysujesz runę w miejscu, w którym chcesz zatrzymać stary ładunek, i robisz to z jasnym poczuciem, po co to robisz. Najlepiej kiedy jesteś sam, spokojny, nie po kłótni ani nie w środku stresu. Mania, medytacja to nie jest zły kierunek skojarzenia, bo chodzi właśnie o to, żebyś był obecny przy tym, co robisz, a nie żebyś to odhaczył jak zadanie.
A można połaczyć Isa z jakimś kamieniem albo kadzidłem? Bo czytałam że kadzenie przed rytuałem oczyszcza przestrzeń i potem runa działa lepiej bo nie ma tego 'szumu'. Czy to ma sens czy to miszanie różnych sytemów?
Przyznam że ten wątek z Isa i Kenaz mnie trochę zagubił, bo wcześniej była mowa głównie o Algiz. Czy to znaczy że Algiz odpada zupełnie przy takim mieszkaniu jak Mariuszka, czy ona wchodzi w grę na jakimś etapie? Bo mam wrażenie że nagle zmieniamy runy i chciałabym zrozumieć dlaczego.
Dobra, to zaczynam rozumieć tę kolejność. Isa najpierw, potem Algiz. Ale mam jedno pytanie praktyczne, bo nie chcę nic popsuć: czy Isa rysuje się raz i zostaje, czy to coś, co się robi wielokrotnie przez jakiś czas? Bo nie wiem czy po jednym razie będę wiedział że zadziałało.
Mariuszku, to dobre pytanie i cieszę się, że je zadajesz, bo tu właśnie wiele osób robi błąd. Isa nie jest runą, którą rysujesz raz i o niej zapominasz. Pierwsze kilka powtórzeń, co kilka dni, pozwala zobaczyć czy coś się zmienia w odczuciu miejsca. Ale zanim cokolwiek powiem więcej - jak długo mieszkacie już w tym domu?
To ciekawe co Wajdelota pyta o czas zamieszkania. Bo może mieć znaczenie, czy to stare ślady po poprzednich mieszkańcach, czy coś, co zaczęło budować się razem z wami. Te dwa scenariusze mogą wymagać innego podejścia, chyba?
To co Mariuszek mówi o narastaniu po czasie jest ważne. Przez pierwsze tygodnie jesteście skupieni na urządzaniu, więc uwaga jest gdzie indziej. Potem, kiedy wszystko się ustala, zaczyna przebijać to, co jest w tle. Nie mówię że to neguje runy, ale też nie bym od razu zakładał, że to coś sprzed was.
Dobra, ale wróćmy do pytania Mariuszka o Isa, bo to jest konkret. Czy ktoś tu robił Isa wielokrotnie w jednym miejscu i może powiedzieć co się zmieniło po pierwszym razie, a co dopiero po kolejnych? Bo to by pomogło mu wiedzieć czego się spodziewać.
A można jakoś sprawdzić czy Isa działa, jeśli się nie ma zbyt wyrobionego czucia? Pytam bo nie chcę żeby Mariuszek robił to kilka razy i nie wiedział czy idzie w dobrym kierunku czy nie.
A co z tymi kamieniami co wcześniej Pati pytała? Bo pamiętam że ktoś mi kiedyś mówił o czarnym turmalinie przy drzwiach jako ochronie. Czy to można łączyć z Isa, czy lepiej zostawić jedno albo drugie?
No ale ile można zwlekać, Mariuszek mieszka w tym miejscu i na co dzień to czuje. Czy nie lepiej użyć wszystkiego co może pomóc i po prostu sprawdzić czy jest lepiej, zamiast testować po jednym?
Chyba wolę rozumieć co robię niż działać na oślep. Jak zacznę od Isa i nic się nie zmieni, to przynajmniej będę wiedział że sama runa w tym przypadku nie wystarczy. A tak to po prostu nie wiem co odpuściło, jeśli w ogóle.
A jak Mariuszek mówi 'nic się nie zmieni', to jak długo czekać żeby to stwierdzić? Bo chyba nie można czekać w nieskonczonosc, a z drugiej strony za szybka rezygnacja też by była błedem, nie?
Czytam ten wątek od początku i mam wrażenie że dużo tu teorii a mało konkretów. Mariuszek, a ty w ogóle próbowałeś cokolwiek już, czy ciągle jeszcze planujesz? Bo rozmowa trwa długo a nie słyszałem żebyś coś zrobił.
Mariuszek, to ważne że zrobiłeś ten krok. Ale mam pytanie, czy przed narysowaniem Isa w ogóle skupiłeś się na jakimś konkretnym zamiarze, czy po prostu położyłeś i czekałeś? Bo to robi różnicę w tym, co potem obserwujesz.
Skupienie na poczuciu spokoju to całkiem dobry punkt wyjścia, szczerze. Isa jest runą zatrzymania, wyciszenia, więc kierunek myślenia miałeś spójny z jej znaczeniem. Teraz pytanie, jak się czułeś w tym salonie wieczorem po tym, a jak rano następnego dnia? Czy cokolwiek się przesunęło, nawet minimalnie?
A jak Mariuszek ma notatki których Glifia prosiła to może coś więcej powie 🙂 bo jak pisałeś że zrobiłes to w sobotę to minęło już kilka dni, prawda? Coś zapisałeś czy jednak nie?
Że żona powiedziała to spontanicznie, bez pytania, to jest dla mnie bardziej wymowne niż gdybyś ją spytał i potwierdziła. Bo takie uwagi wychodzą kiedy coś naprawdę przebija do świadomości. Wajdelota, jak to oceniasz, czy jedna reakcja żony to już jakiś punkt odniesienia?
Słucham i mam takie pytanie z boku, bo może brzmieć sceptycznie, ale nie złośliwie. Czy jesteście w stanie wykluczyć, że żona powiedziała 'lżej' dlatego że wy byliście spokojniejszy po tym rytuale, bo zrobiliście coś konkretnego z problemem, i to jej nastrój pociągnęło? Nie kwestionuję Isa, tylko pytam czy dało się oddzielić te dwie rzeczy.
