Hej, mam taki problem i nie wiem, czy runy mogą tutaj pomóc. Kupiłem mieszkanie po rodzinie, gdzie działy się niezbyt dobre rzeczy - kłótnie, choroba, w końcu śmierć właściciela. Nie czuję się tam dobrze, jakaś ciężkość w powietrzu, nie umiem tego inaczej opisać. Słyszałem, że runy można wykorzystać do oczyszczenia przestrzeni albo zmiany energii miejsca. Ktoś coś wie na ten temat? Czy to w ogóle działa na takie rzeczy?
To ciekawy temat, bo runy rzeczywiście bywają używane do pracy z przestrzenią, ale zanim cokolwiek doradzę - co konkretnie czujesz w tym mieszkaniu? Mówisz o ciężkości, ale czy to coś stałego, czy tylko w określonych pomieszczeniach? To dużo zmienia, jeśli chodzi o dobór run.
Ja miałam podobnie po przeprowadzce, też czułam jakiś dziwny nastrój w nowym miejscu. Sama nie wiedziałam wtedy nic o runach, ale znajoma radziła mi Algiz do ochrony. Postawiłam gdzieś znak i... nie wiem, może to placebo, ale po jakimś czasie było lepiej. Choć nie jestem ekspertem, więc nie ręczę za to.
Zatrzymajmy się na chwilę, bo to pytanie ma kilka warstw. Runy jako system wróżebny i jako sposób do pracy z energią to dwie różne rzeczy i często się je miesza. W tradycji nordyckiej znaki runiczne były wycinane albo malowane na przedmiotach, ścianach, progach - to jest poświadczone historycznie. Ale mechanizm działania to już zupełnie inna rozmowa. Mariuszku, opisz lepiej to mieszkanie - jak dawno tam jesteś i czy ta ciężkość pojawiła się od razu po wprowadzeniu?
To że żona też to czuje jest ważne, bo wyklucza przynajmniej sugestię. Ale mam pytanie do Wajdeloty - skoro mówisz o historycznym wycinaniu znaków na progach, to czy konkretne runy miały tam przypisane konkretne funkcje ochronne? Bo słyszałam różne rzeczy i nie wiem, które są prawdą, a które nowoczesnymi wymysłami.
A skąd w ogóle wiadomo, że te runy cokolwiek zmieniają w energii miejsca, a nie że człowiek po prostu zmienia nastawienie, bo zrobił jakiś rytuał? Nie zarzucam niczego złego, naprawdę pytam, bo ten mechanizm mnie zastanawia. Mariuszku, a próbowałeś wcześniej zwykłego odświeżenia - malowanie, nowe meble, wywietrzenie? Bo może to po prostu skojarzenia?
Ale ile czasu to ma trwać? Piszesz, że kilka miesięcy i dalej jest to samo. Ja bym nie czekała, tylko działała. Może po prostu połączyć kilka rzeczy naraz - runy i jakieś inne oczyszczenie przestrzeni? Sama słyszałam o okadzaniu, podobno dobrze to działa z runami razem.
Hej, wchodzę w temat bo sama mam podobną sytuację w domu rodzinnym. Mam pytania: jakie runy konkretnie do oczyszczenia? Czy trzeba je narysować czy można kupić gotowe? Czy muszą być z drewna? I czy to niebezpieczne żeby samemu próbować bez wiedzy bo czytałam że niektóre runy mogą coś przyciągnąć a nie odpędzić? To prawda?
Właśnie chciałam zapytać o te intencje, bo to pojęcie pojawia się wszędzie. Co to właściwie znaczy w praktyce przy runach? Mam na myśli - czy to jest jak modlitwa, czy jak medytacja, czy coś innego? Przepraszam jeśli to głupie pytanie, ale naprawdę nie rozumiem tego mechanizmu.
Próg to chyba klucz w tym wszystkim, bo słyszałam że próg i wejście do domu to najważniejsze miejsca do ochrony. Tylko nie wiem czy to runy mają być przy wejściu, czy wewnątrz każdego pomieszczenia. Czy ktoś próbował jedno i drugie i widział różnicę?
Mnie bardziej zastanawia co się dokładnie dzieje w tym salonie, bo Mariuszek napisał że tam najsilniej. Czy to uczucie jest przez cały czas, czy o konkretnych porach? Pytam, bo w snach zdarza mi się odbierać takie zaległe emocje z miejsc i ciekawi mnie, czy tu jest jakiś rytm.
Hej, czytam ten wątek i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem, że człowiek szuka jakiegoś wyjścia, z drugiej - naprawdę wierzę, że runy na progu coś zmienią w mieszkaniu po trudnej historii? Nie mówię złośliwie, ale może warto też porozmawiać z kimś, kto zajmuje się psychologią miejsca albo chociaż porządnie poczytać o energetycznym oczyszczaniu przestrzeni zanim się weźmie konkretne symbole? Runy to jednak konkretny system z konkretnymi znaczeniami.
Alkohol, krzyki przez lata i do tego choroba - to naprawdę dużo warstw na raz. I tu właśnie chciałem dopytać: czy ta ciężkość, którą czujesz, jest jednolita, czy zmienia się w zależności od pory dnia albo od tego, co sam przeżywasz? Pytam, bo to może sugerować, czy mamy do czynienia z czymś zakorzenionym głębiej w przestrzeni, czy raczej z rodzajem rezonansu emocjonalnego, który Ty i żona wnosicie do wnętrza.
Szczerze to nie obserwowałem dokładnie pór. Ale chyba wieczorami jest gorzej. Rano jak idę do pracy jakoś nie ma tej ciężkości tak bardzo. Może dlatego że jestem wtedy nastawiony na działanie? Nie wiem.
To, co piszesz o wieczorach, jest interesujące. Wieczór to czas, kiedy człowiek zwalnia i jest bardziej otwarty na odbiór tego, co wisi w powietrzu. Ale wróćmy do sedna - Wajdelota pytał, czy to jednorodne uczucie. Bo jeśli w salonie jest inna jakość niż w korytarzu, to może oznaczać, że te dwa miejsca wymagają innego podejścia, nie jednej runy do całości.
Zgadzam się z Lucjanem. Mariuszku, zanim zaczniesz cokolwiek rysować na progu czy wieszać amulety, naprawdę powinieneś posiedzieć przez chwilę w każdym z tych pomieszczeń osobno i spróbować opisać to uczucie. Czy to ciężkość, smutek, niepokój, może drażliwość? Bo to ma znaczenie przy doborze run. Hagalaz, Isa i Thurisaz działają zupełnie inaczej i nie można ich wrzucić do jednego worka.
A da się to w ogóle samemu poczuć tę różnicę między pomieszczeniami czy trzeba mieć jakieś zdolności? Bo czytałm że nie każdy to odczuwa i zastanawiam sie czy to nie jest tak że trzeba być jakoś wrażliwym żeby pracować z runami przy oczyszczaniu?
No i słusznie żona chce działać, ile można czekać. Ale rozumiem że chcesz się upewnić. To chociaż powiedzcie już konkretnie - od czego w takim razie zacząć? Próg, salon, wszystkie naraz? Bo ten wątek kręci się w kółko i wciąż nie ma żadnej konkretnej wskazówki.
Ale tutaj dalej mam ten sam dylemat co wcześniej. Czy Algiz na progu coś zmienia w energii miejsca, czy zmienia Twoje nastawienie za każdym razem, gdy go widzisz wchodząc do domu? I czy to w ogóle ma znaczenie, jeśli efekt jest ten sam?
Mnie sie bardziej pytanie nasuwa o to te poprzednie emocje w mieszkaniu. Czy one gdzieś się odkładają fizycznie tak jakby czy to tylko w głowie ludzi którzy tam chodzą? Bo jak dom ma złe wspomnienia to czy to zostaje w ścianach jakos czy tylko w pamieci ludzi co tam mieszkali?
Tak, dokładnie tak było. O alkoholu i krzykach powiedziała mi sąsiadka dopiero po jakimś czasie. Najpierw poczułem, potem się dowiedziałem. Dlatego też mi trudno to tłumaczyć samą sugestią.
To akurat jest uczciwy argument i nie zamierzam go odrzucać. Ale Mariuszku, mam pytanie z innej strony - czy rozmawiałeś z kimś zawodowym o tej historii miejsca? Mam na myśli nie ezoterycznie, ale na przykład z psychologiem albo psychoterapeutą? Nie dlatego że coś jest nie tak z Tobą, ale żeby wykluczyć pewne rzeczy, zanim zaczniesz pracować z jakimikolwiek symbolami.
Ja się przyczaję od jakiegoś czasu i czytam ten wątek z wielkim zainteresowaniem, bo też mam w domu pewne pomieszczenie gdzie jest jakoś inaczej. I właśnie ta sprawa z Algiz mnie zastanawia. Czy to musi być narysowane na ścianie czy progu dosłownie, czy można gdzieś powiesić kartkę z tym znakiem? Pytam głupio, bo nie mam pojęcia jak się do tego w praktyce zabrać.
Dobrze, to zaczynam rozumieć kierunek. Ale mam jedno konkretne pytanie do Glifii i Wajdeloty: czy przy takiej historii jak ta w moim mieszkaniu, czyli lata napięcia i choroba, wystarczy jedna runa na progu, czy trzeba podejść do kilku miejsc naraz? Bo salon to jedno, korytarz drugie, a żona mówiła jeszcze o kuchni.
Mariuszku, to nie jest kwestia liczby run, tylko rozpoznania, gdzie leży główne źródło tego, co czujesz. Jeśli salon jest cięższy niż korytarz, to tam bym zaczął, nie przy progu. Algiz na progu ma sens jako coś, co zatrzymuje nowe napięcia przed wejściem, ale jeśli stare już siedzą w środku, to jeden znak przy drzwiach nie wystarczy. Mam do Ciebie pytanie: czy ta ciężkość w salonie jest stała, czy zdarza się, że przez jakiś czas czujesz się tam normalnie?
A mnie zastanawia to, co Mariuszek mówi o weekendach. Jeśli w weekendy jest gorzej, a wtedy oboje jesteście w domu, to czy nie jest tak, że to Wy sami wprowadzacie jakieś napięcie przez to, że więcej czasu spędzacie w miejscu, które kojarzy Wam się źle? Nie mówię, że nie ma tam niczego poza Wami, ale to by tłumaczyło zmienność, nie?
Słuchajcie, trochę schodzicie z tematu. Mariuszek pytał konkretnie o runy i oczyszczanie, a tu się zaczyna psychologizowanie. Mam pytanie do Glifii albo Wajdeloty: jeśli salon to główne miejsce, to jaką runę bierzemy pod uwagę do oczyszczenia, bo Algiz to ochrona, ale czy do samego oczyszczenia to nie jest coś innego?
