Mam kilka zestawów run i zastanawiam się od jakiegoś czasu, jak je właściwie czyścić. Czytałam różne rzeczy - jedni mówią, że najlepiej w wodzie morskiej, inni że tylko destylowana, a jeszcze inni że woda w ogóle nie wchodzi w grę. Moje runy są z drewna, więc trochę się boję, że woda je po prostu zniszczy fizycznie. Ale chodzi mi też o to oczyszczanie energetyczne, nie tylko fizyczne szorowanie. Jak wy to robicie?
Z drewnem to rzeczywiście trzeba ostrożnie, bo woda może je wypaczać albo pękać przy suszeniu. Ale zanim powiem co robię, chciałam zapytać - z jakiego drewna są te twoje runy? Bo to dość istotne, brzoza zachowuje się inaczej niż dąb czy buk.
Woda morska ma swoje właściwości oczyszczające, ale przy drewnianych runach to naprawdę ryzyko. Sól wciąga się w drewno i potem je kruszy od środka, widziałem takie efekty. Przy kamieniach to inna sprawa, tam woda morska działa świetnie. A destylowana? Energetycznie to martwa woda, nie niesie żadnego ładunku, więc pytanie co chcesz przez to oczyszczanie osiągnąć.
A mnie uczono, że do drewnianych run wogóle nie używa się wody, tylko dym ze świętej szałwii albo się zakopuje w ziemi na jakiś czas. Ziemia wciąga stare energie lepiej niż cokolwiek. Czy ktoś próbował zakopywania?
Zakopywanie to stara metoda i działa, ale nie w byle jakiej ziemi i nie na byle ile czasu. Koperek73 dobrze pyta o wilgoć - rzeczywiście przy długim zakopaniu drewno może namięknąć. Stosuje się raczej zakopanie symboliczne, kilka godzin, płytko, i koniecznie zawinięte w naturalną tkaninę - len albo bawełnę. To chroni przed bezpośrednim kontaktem z wilgocią a nadal pozwala na kontakt z energią ziemi.
Szczerze to dla mnie trochę niezrozumiałe jest to rozróżnianie energii wody destylowanej i morskiej. Woda to woda, H2O. Skąd ten ładunek energetyczny ma pochodzić? Pytam serio, nie złośliwie, bo słyszę o tym od różnych osób i chciałabym zrozumieć logikę za tym stojącą.
Wracając do mojego pytania - czy ktoś z was praktycznie czyścił drewniane runy i co konkretnie robił? Mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy w teorię. Chciałabym wiedzieć co działa w praktyce, nawet jeśli nie wiadomo do końca dlaczego.
Ok, praktycznie - moje drewniane runy czyszczę dymem z szałwii albo palo santo, bardzo rzadko sięgam po wodę. Jeśli już chcę użyć wody, to zbieram deszczówkę (najlepiej podczas pełni) i ledwo zwilżam powierzchnię, od razu wycierając do sucha. Nie moczę, nie zanurzam. Efekt energetyczny jest, a drewno nie cierpi.
Ja mam kamienne runy i próbowałam je moczyć w wodzie morskiej, przywiezionej z morza w butelce. Stały przez noc w tej wodzie i potem czułam że są 'lżejsze', trudno to inaczej opisać. Ale przy kamiennych to inne ryzyko niż przy drewnianych, zgadzam sie z Swiatowidem że drewno i sol to zly pomysl.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której nikt nie wspomniał - intencja oczyszczania a intencja naładowania to dwie różne rzeczy. Woda morska dobra jest do oczyszczania, ale po oczyszczeniu i tak trzeba na nowo naładować runy własną energią. Samo kąpanie ich w czymkolwiek to tylko połowa pracy.
Mam pytanie trochę z boku - widziałam w jakimś artykule że runy można też czyścić moonwaterem czyli wodą wystawioną na księżycowy blask. Czy to jest w ogóle uznawana metoda czy tylko coś z tiktoka?
A ja mam zupełnie inne pytanie do osoby która zaczęła ten temat - napisałaś coś o żyle wodnej w sypialni. Co to ma wspólnego z runami? Czy żyła wodna jakoś wpływa na to jak działają albo jak je przechowywać? Bo to brzmi jak osobny wątek, ale może coś z tym jest?
Żyła wodna pod sypialnią to osobny temat, ale rozumiem skojarzenie. Niektórzy uważają, że przepływ wody podziemnej generuje pewne pole energetyczne, które może wpływać na wrażliwe obiekty. Czy ktoś ci powiedział konkretnie że runy na to reagują, czy to twoje własne odczucia?
Zatrzymajmy się chwilę przy tej żyle wodnej, bo to nie jest takie proste jak 'przenieś runy i po sprawie'. Geomancja i runy to dwie różne tradycje i mieszanie tych systemów bez wiedzy może narobić zamieszania. Liki, ta znajoma wyjaśniła ci na czym konkretnie polega zagrożenie? Bo samo 'żyła wodna szkodzi' to za mało.
Też mnie to zastanawia. Żyła wodna jest uznawana za źródło energji ziemskiej, nie zawsze negatywnej. Moja babcia miała różdżkę i twierdziła że woda pod domem to dobry znak, że dom jest żywy. Ale rozumiem że niekture tradycje traktują to inaczej, zależy od kąta podejścia chyba.
To zależy od kierunku przepływu i siły żyły, przynajmniej tak tłumaczy się to w geomancji. Ale wracając do samych run - nawet jeśli żyła wodna wpływa na ich energię, to nie oznacza automatycznie że trzeba je przenosić. Można pracować z tą energią albo ją neutralizować. Liki, a jak długo masz te runy w tej sypialni? Czułaś jakąś zmianę w ich działaniu?
Cztery miesiące i dopiero uczysz się czytać runy - to jest ważny kontekst. Przy takim doświadczeniu bardzo łatwo przypisać własne trudności jakimś zewnętrznym czynnikom, jak żyła wodna. Nie mówię że to niemożliwe, ale najpierw warto sprawdzić podstawy. Jak w ogóle wybrałaś te runy, kupowałaś czy robiłaś sama?
Mnie też ciekawi to co powiedział Swiatowid91, bo słyszałam że runy zrobione własnoręcznie inaczej reagują niż kupione gotowe. Czy to ma jakiś wpływ na to jak je czyścić i ładować? Pytam bo myślę o zrobieniu własnych i nie wiem od czego zacząć.
Bo różne drewna mają różne właściwości jeśli chodzi o kontakt z wilgocią i też różne znaczenie symboliczne. Brzoza jest związana z nowym początkiem, oczyszczeniem, wiosną - to dobre drewno na pierwsze runy. Ale jest też dość miękka i wilgoć szkodzi jej bardziej niż np. dębowi. Więc przy brzozie tym bardziej zostałabym przy dymie zamiast wody.
A co z tą żyłą wodną - czy ktoś wie jak w ogóle sprawdzić czy ona tam jest? Rozumiem że można wezwać różdżkarza, ale czy są jakieś inne sposoby? Bo Liki opiera się na słowach znajomej i nie wiem czy sama to sprawdzała.
Wyczuwanie żył wodnych to zdolność którą rzeczywiście mają niektóre osoby, ale też taka rzecz która bywa mylona z innymi energiami. Pytanie czy ta znajoma ma doświadczenie w geomancji czy to bardziej intuicyjne odczucie. Jedno i drugie ma wartość, ale inaczej się z tym pracuje.
Dobrze że to rozróżniacie, ale chciałabym wrócić do praktycznej kwestii. Liki, niezależnie od tego czy żyła wodna tam jest czy nie - masz drewniane runy z brzozy, nie wiesz jak je właściwie naładować po oczyszczeniu i dopiero zaczynasz pracę z nimi. To jest twój priorytet, nie przeprowadzka ani przestawianie mebli. Czy próbowałaś już jakiegoś konkretnego sposobu oczyszczania od kiedy je masz?
Jednorazowe lekkie zwilżenie i szybkie wytarcie nie powinno zniszczyć drewna. Brzoza jest wrażliwa, ale nie aż tak krucha. Gdybyś je moczyła długo albo zostawiła mokre, to co innego. Teraz po prostu wybierz metodę na przyszłość i trzymaj się jej. Dym z szałwii jest tu chyba najbezpieczniejszym wyborem, nie wymaga żadnych kompromisów z drewnem.
To uczciwa uwaga. Szałwia w kontekście germańskim jest anachronizmem, masz rację. Bardziej historycznie uzasadnione byłoby użycie dymu z jałowca albo wrzzosu, które rosły na tych terenach i były używane do oczyszczeń. Ale praktycznie rzecz biorąc, jeśli szałwia jest tym czym dysponujesz i masz z nią relację, to nie jest to błąd krytyczny. Pytanie do Liki - masz dostęp do jakiegoś z tych ziół, czy szukasz czegoś konkretnego?
Mam w domu suszoną szałwię, kupiłam specjalnie. Jałowca nie mam, ale mogłabym zdobyć. Czy to naprawdę robi taką różnicę? Szczerze pytam, bo zaczyna mi się kręcić w głowie od tych wszystkich informacji.
Rozumiem że informacji jest dużo, ale myślę że warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie - co tak naprawdę próbujesz osiągnąć tym oczyszczeniem? Czy chcesz oczyścić runy z poprzednich energii, czy próbujesz naprawić coś co według ciebie nie działa, czy to jest coś innego? Bo odpowiedź na to zmienia dobór metody.
Dobre pytanie, bo mam wrażenie że w tym wątku trochę pomieszały się dwa problemy - pytanie o wodę do czyszczenia run i cała kwestja żyły wodnej. Liki, powiedz nam wprost - co chcesz rozwiązać? Czy runy ci nie działają tak jak oczekiwałaś, czy po prostu chcesz je prawidłowo pielęgnować?
