Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co mnie trochę prześladuje w czytaniach. Mianowicie - czy ktoś z was zauważył, że pewne runy wypadają razem zdecydowanie za często, żeby to był czysty przypadek? U mnie od jakiegoś czasu nieustannie pojawia się Hagalaz z Naudhiz. Raz, drugi, trzeci - już przestałam to ignorować. Rzucam różnymi metodami, różne woreczki, różne intencje przy tasowaniu, a te dwie wracają. Ciekawe, czy to coś specyficznego dla mnie, czy inni mają swoje stałe pary i jak to interpretujesz?
Sam miałem podobnie z Isa i Fehu przez długi czas. Dosłownie co drugie czytanie wypadały razem, przeważnie w pozycjach dotyczących finansów albo planów. Początkowo myślałem, że to zbieg okoliczności, ale w pewnym momencie zacząłem traktować to jako sygnał, że coś w mojej sytuacji jest zamrożone właśnie na poziomie materialnym. I wiecie co - miało to sens. Ale pytanie do Caroletty: te Hagalaz i Naudhiz to wypadają ci w konkretnych układach, np. trójkowych, czy w prostych rzutach jednorundowych?
Przepraszam, że się wtrącę, bo dopiero zaczynam z runami - ale jak właściwie rozróżnić, że dana para pojawia się "za często"? Tzn. ile razy to już jest wzorzec, a ile to jeszcze losowość? Pytam szczerze, bo sama ostatnio dwa razy wyciągnęłam Thurisaz z Kenaz i już się zastanawiałam, czy coś to znaczy.
Dla mnie tak, choć nie twierdzę, że jest jeden słuszny sposób. Jeśli Hagalaz poprzedza Naudhiz, odczytuję to jako destrukcję, która ujawnia potrzebę - coś się sypie i wtedy widzisz, czego naprawdę brakowało. Odwrotna kolejność sugeruje mi raczej, że niezaspokojona potrzeba przyciąga chaos. Subtelna różnica, ale w kontekście życiowym bywa znacząca. A jak długo te dwie wracają do ciebie?
Słuchajcie, u mnie jest podobna historia, ale z trójką run. Przy czytaniach związanych z relacjami niemal zawsze pojawia się Gebo, a obok niej albo Wunjo, albo Thurisaz - jakby runy same sobie wybierały towarzysza w zależności od nastroju sytuacji. Gebo z Wunjo to radość wymiany, wszystko jasne. Ale Gebo z Thurisaz kilka razy pod rząd zaczęło mnie niepokoić. Ktoś miał tę parę i wie, jak ją odczytywać w kontekście związków?
Ja mam głupie pytanie może, ale - czy ktoś prowadzi zapiski z czytań? Bo chyba bez tego ciężko w ogóle ocenić, czy coś wraca czy nam się tylko wydaje. Sam zacząłem prowadzić notatnik i widzę, że pewne runy lubią mi się grupować, ale nie wiem czy dobrze to interpretuję. Na przykład Raidho i Ansuz u mnie ostatnio pojawiają się razem przy pytaniach o komunikację i decyzje. Czy to jest para, która komuś coś mówi?
A czy te sytuacje miały wspólny element emocjonalny, nawet jeśli tematycznie się różniły? Bo napięcie jako stan - to mi się wydaje bardzo prawdopodobnym kluczem. Hagalaz i Naudhiz to obie runy, które mówią o pewnym rodzaju przymusu, tylko z różnych stron. Jedna narzuca go z zewnątrz, druga pokazuje go od środka.
Właśnie to jest coś, o czym myślę odkąd zaczęłam czytać ten wątek. Czy wy w ogóle robicie rozróżnienie między wzorcem osobistym, czyli runy które wracają do ciebie jako praktykującego, a wzorcem sytuacyjnym, czyli takim który dotyczy konkretnej osoby lub sprawy, którą czytasz? Bo to chyba dwa różne zjawiska, a mieszamy je w jednej rozmowie.
Okej, ale jak w ogóle rozpoznać, że to wzorzec osobisty? Znaczy, nie mam dużo czytań za sobą i nie wiem, czy to co widzę w notatniku to coś realnego czy po prostu pewne runy po prostu lubię i może podświadomie je faworyzuję przy tasowaniu albo ciągnięciu. Czy ktoś miał poczucie, że sam wpływa na wyniki?
Przepraszam, że wracam do swojego wątku, ale teraz jak słyszę tę rozmowę, zastanawiam się - czy jak dwukrotnie wyciągnęłam Thurisaz z Kenaz przy różnych pytaniach, to może po prostu byłam w podobnym stanie emocjonalnym oba razy? I to by tłumaczyło powtórzenie, nie jako wzorzec sytuacyjny, tylko właśnie osobisty albo stanowy?
Słucham tej rozmowy i wróciła mi myśl o tym co pisałem wcześniej odnośnie notatnika. Macie wrażenie, że runy które wracają jako wzorzec osobisty zmieniają się z czasem? Bo u mnie Raidho z Ansuz dominowała przez kilka miesięcy, a potem jakby odpuściła, jakby temat był zamknięty. Teraz mam inaczej i zastanawiam się, czy to tempo, w jakim te wzorce się wymieniają, coś mówi.
A czy ktoś z was miał sytuację, że wzorzec wrócił po przerwie? Mam na myśli - para, która odpuściła na kilka miesięcy, a potem wróciła przy zupełnie innej sytuacji życiowej?
Czy to znaczy, że intensywność reakcji na runę jest ważniejsza niż to ile razy się pojawi? Bo jak wyciągam Thurisaz i mam wrażenie że "o nie, znowu", to jest coś innego niż jak wyciągam ją i czuję spokój albo rozumienie?
A jak w ogóle rozpoznać, że jakaś runa jest zakotwiczona, a nie po prostu losowo wraca? Bo mam wrażenie, że jak człowiek zaczyna szukać wzorców, to je znajdzie nawet tam, gdzie ich nie ma. Nie chodzi mi o kwestionowanie całej metody, po prostu zastanawiam się jak odróżnić jedno od drugiego.
Właśnie to mnie zastanawia - czy jeśli zmieniam pytanie, ale dostaję tę samą runę, to jest to bardziej wymowne niż gdy pytam o to samo i dostaję tę samą? Bo u mnie Isa pojawiła się i przy pytaniu o pracę, i przy pytaniu o relację, i przy pytaniu o przeprowadzkę. Zupełnie inne tematy, a środek układu za każdym razem ten sam.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale mam podobny problem i nigdy go tak nie nazwałam - rozumienie na poziomie głowy. Czy jest jakiś sposób żeby przyspieszyć to schodzenie głębiej, czy to po prostu trzeba przeczekać? Pytam bo mam jedną runę która wraca od dłuższego czasu i zaczynam się frustrować.
To pytanie o projekcję wraca w tej rozmowie co chwila i myślę że warto je potraktować inaczej niż jako problem. Może projekcja nie jest błędem w czytaniu, tylko jednym z mechanizmów przez który czytanie w ogóle działa? Jeśli coś w tobie odpowiada na runę - to i tak jest informacja.
Ale jeśli zawsze możemy powiedzieć że projekcja jest informacją, to w zasadzie każde czytanie jest z definicji trafne i nie da sie go obalić. To nie jest rozmowa o runach, to jest rozmowa o samoobronie metody przed krytyką.
Ciekawy test, ale zakłada że runy działają niezależnie od relacji między pytającym a czytającym. A jeśli ta relacja jest częścią systemu? Ślepe pytanie to nie jest czystsze środowisko - to inne środowisko. Niekoniecznie bardziej neutralne.
A skąd wiecie że runa was śledzi, a nie wy śledzycie runę? Bo jak zacznę prowadzić dziennik i szukać jej w codzienności, to chyba zacznę ją widzieć wszędzie, nawet jak jej nie ma.
Wracając do kombinacji z początku wątku - myślę że często skupiamy się na tym co runa "mówi", a za mało na tym jak kombinacja zmienia poszczególne runy. Nauthiz sama to jedno. Nauthiz poprzedzona Algizem to coś zupełnie innego niż Nauthiz po Thurisaz. Kolejność ma znaczenie które często jest ignorowane w dyskusjach o wzorcach.
Trochę z boku, ale wracając do kombinacji - czy ktoś miał sytuację gdzie para run powtarzała się przez długi czas, a potem nagle przestała? I czy potem okazało się że coś rzeczywiście się zamknęło w życiu, czy po prostu przestałeś ją wyciągać bez wyraźnego powodu?
Czyli runa znika bo "temat się zamknął" - to brzmi ładnie, ale skąd wiemy że to nie jest po prostu losowość? Jeśli wyciągasz dużo run, każda para w końcu przestanie się pojawiać. To jest statystyka, nie komunikat.
