Mam za sobą zabieg na kolanie, który był planowany od dawna, i przed samą operacją zrobiłam sobie rzut runiczny. Dostałam Hagalaz w pozycji centralnej i szczerze mówiąc przestraszyłam się, bo to runa zakłócenia, nagłej zmiany, rzeczy których nie kontrolujemy. Ale jak się potem okazało, zabieg przebiegł bez powikłań i teraz myślę, że Hagalaz mówiła po prostu o samym cięciu, o ingerencji w ciało, nie o czymś złym. Zastanawiam się, jak wy podchodzicie do run przed planowanymi zabiegami? Pytam serio, bo to nie jest takie oczywiste jak się wydaje.
Nigdy mi nie przyszło do głowy żeby pytać runy przed operacją, ale teraz jak piszesz to ma sens. Tylko jak to interpretować? Chodzi o to żeby wiedzieć czy zabieg się uda, czy raczej żeby się przygotować psychicznie?
Ja bym się bał taką wróżbę robić przed operacją, szczerze. Jakbym dostał coś złego to bym szedł na stół operacyjny z jeszcze większym stresem. Nie wiem czy to dobry pomysł.
A jakie runy w ogóle mają związek z zdrowiem i ciałem? Bo ja się nie znam na runach prawie wcale, ale temat wydaje mi się ciekawy zwłaszcza że mam znajomego który ma zaplanowaną operację kręgosłupa.
Przy tarocie podobnie podchodzimy do trudnych pytań, że karta nie jest wyrokiem tylko wskazówką. Ale runy chyba mają inny charakter? Są bardziej dosłowne czy bardziej symboliczne?
A jak dużo run się rzuca przy takim pytaniu? Jedna, trzy? Czy jakiś konkretny układ do tego pasuje?
Mam wrażenie że pytanie o operację to jednak coś innego niż typowe pytania o przyszłość. Operacja ma konkretny termin, konkretnego chirurga, konkretne ryzyko. Astrologicznie też można to analizować przez tranzyt planet do szóstego domu. Ciekawe czy runy i astrologia mogłyby się tu uzupełniać.
A czy nie lepiej po prostu zaufąc lekarzowi zamiast pytać runy? Nie mówię że runy nie działają, ale lekarz chyba wie więcej o operacji niż kamienie.
Dokładnie to co Obsydian mówi. Nikomu nie przyszło do głowy żeby rezygnować z chirurga bo Sowilo wypadła pomyślnie. Chodzi o inny poziom, psychiczny, energetyczny, jak się do tego przygotować wewnętrznie.
Słyszałam że niektórzy przed operacją noszą też kamienie, labradoryt albo ametyst, dla ochrony. Czy runy można jakoś połączyć z kamieniami, na przykład wyrysować runę na kamieniu który się bierze ze sobą?
Mam jedno konkretne pytanie: czy ktokolwiek tu miał sytuację że runy przed operacją pokazały coś i to się rzeczywiście sprawdziło? Nie ogólnie, ale konkretnie. Bo to by było dla mnie przekonujące.
Mnie bardziej interesuje jak się układa pytanie do run w takiej sytuacji. Bo jeśli zapytasz: czy operacja się uda, to trochę inne pytanie niż: czego potrzebuję się świadoma idąc na zabieg. I pewnie różne odpowiedzi dostaniesz.
Gdybym szła na operację, sformułowałabym to chyba tak: czego potrzebuję być świadoma wchodząc w ten proces? Albo: co wspiera moje ciało i umysł w tym czasie? Bo pytanie czy się uda zakłada z góry że runy mają wiedzieć wynik, a to nie o to chodzi. To trochę jak pytać tarota czy wygrasz na loterii, no nie tędy droga.
Wracając do pytania Kuby, bo mi to nie daje spokoju. On pytał o konkretne przypadki. Znam osobę, nie będę podawać szczegółów, która przed operacją wyciągnęła Isa i Nauthiz razem. Isa to zastój, zatrzymanie. Nauthiz to konieczność, ale też napięcie i ograniczenie. Operacja rzeczywiście się skomplikowała i wydłużyła o kilka godzin. Ale jak Kuba słusznie zauważył, można to interpretować jak się chce po fakcie.
właśnie o to mi chodzi. Mamy tu dwa problemy. Pierwszy to że interpretacja run jest na tyle elastyczna że prawie każdy wynik można dopasować do tego co się stało. A drugi to że nie ma kontrolnej grupy, czyli nie wiemy ile osób dostało podobne runy i operacja przeszła bez problemu. Nie mówię że to bez sensu, ale chciałbym wiedzieć jak wy sobie z tym radzicie w głowie?
Ale wtedy po co to robić skoro i tak wiesz co czujesz? Przepraszam że tak pytam, naprawde nie złośliwie, ale jeśłi to tylko język dla intuicji to czemu nie poprostu posłuchać siebie?
Mam podobnie z kartami. Kiedy jestem zbyt w środku sytuacji żeby myśleć jasno, rozłożenie kart pomaga mi zobaczyć to z zewnątrz. Ale mam pytanie do Serafinki, czy przy runach to wyciszenie przychodzi głównie w trakcie ciągania run, czy też w trakcie interpretacji?
A przy runach na kamieniu o którym pisałam wcześniej, czy ważne jest z jakiego kamienia jest sama runa? Bo mam labradoryt i ametyst, i myślę że wyrysowanie Algiz na labradorycie mogłoby mieć inną energię niż na ametyście. Czy to ma znaczenie dla was?
Nie głupie, ale muszę być szczera, tradycja runowa nie mówi nic o kombinowaniu run z kamieniami. To jest już eklektyczne podejście, łączenie kilku systemów. Nie mówię że złe, ale warto wiedzieć że to własna kreacja, nie historyczna praktyka.
Wracam bo myślę o tym znajomym z kręgosłupem. Piszecie o energii i o tym że runy pomagają się wewnętrznie przygotować. Ale on jest raczej sceptyczny i nigdy nie miał do czynienia z niczym ezoterycznym. Czy w takim razie ma to w ogóle sens żeby mu sugerować runy, skoro nie wierzy?
Zresztą efekt placebo to też coś. Jeśli ktoś idzie na operację spokojniejszy bo zrobił rytuał z runami, to ten spokój ma realny wpływ fizjologiczny. Kortyzol, ciśnienie, cały stres przedoperacyjny. To nie jest bez znaczenia z medycznego punktu widzenia.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może trochę z innej strony. Czy runy można robić dla kogoś innego? Znaczy, czy mogłabym zapytać run o operację znajomego który sam nie chce albo nie może tego zrobić? Czy to działa?
Też tak myślę jak Serafinka. Nawet w tarocie jest taki dylemat. Chociaż hm, jeśli ktoś naprawdę się boi o bliskiego to czy to tak złe zapytać? Nie mówię że czytać bez zgody, ale że rozumiem po co ktoś chce.
Wracając do tego co pisał Lucjan o kortyzolu i efekcie spokoju. Zgadzam się i to jest coś co chętnie mówię też osobom sceptycznym. Nie musisz wierzyć że runy mają mistyczną moc. Wystarczy że sam akt skupienia się, ciszy, pytania o siebie działa. I to jest medycznie weryfikowalne.
ale tu wchodzi pytanie czy wtedy to jeszcze są runy czy po prostu medytacja z kamieniami? Bo jeśli efekt pochodzi z wyciszenia, a nie z samej runy, to czy ma znaczenie co trzymasz w ręce?
Też tak myslę jak Lucjan. Można by sie skupić trzymajac w ręku klucze do samochodu i efekt byłby ten sam, nie? Skąd wiadmo że to właśnie runa a nie sam rytuał skupienia?
Właśnie. Symbol uruchamia inne skojarzenia, inne stany. To nie jest magia w sensie nadnaturalnym, ale to nie jest też przypadkowe. Dlatego ludzie od tysięcy lat używają symboli w rytuałach, a nie zwykłych codziennych przedmiotów.
