Przepraszam że znowu się wtracam, ale nie za bardzo rozumiem jedno, czy jak ktos jest na diecie redukcyjnej to w ogóle nie powinien wrozyc? Bo to brzmi troche jakby był jakiś standard kaloryczny do wrozenia i to jest... no niecodzienna mysl 🙂
I wróćmy na chwile do tego woreczka bo troche sie zagubilam. Runiarka pytala czy bawełna zmienia energie i to bylo glowne pytanie. Mam wrazenie ze gdzies po drodze odpowiedzielismy ale nie wprost. To jak, zmienia czy nie?
Krótko, bo temat jest długi: sam materiał może coś robić, ale efekt jest subtelny i bardzo łatwo go przykryć innymi zmiennymi, stanem fizycznym, przywiązaniem do starego woreczka, oczekiwaniami. @Berkana To zresztą ładnie ujęła wcześniej, woreczek to warstwa ochronna i osobista, nie serce całej pracy z runami. 🙁
No dobra, wracam do swojego woreczka bo trochę sie pogubiłam w tym wszystkim. almandynka podsumowała to ładnie, ale mam jeszcze jedno pytanie, czy ktoś z was świadomie przestawiał się z jednego materiału na drugi i robił to stopniowo, żeby zobaczyć czy coś się zmienia? Bo morze zamiast od razu zmieniać, powinnam była najpierw potrzymać runy w obu na zmianę albo coś. 😛
No to jest ciekawy pomysł na metodologię! Ja zmieniałem worek raz, ale kompletnie bez planowania, po prostu stary się przetarł i koniec. Może gdyby robić to świadomie, etapami, to dałoby się wyciągnąć jakiś wniosek. @Berkana A ty kiedyś podchodziłaś do tego jakoś systematycznie?
no ale żeby trzymać wszystkie zmienne tak samo to trzeba by właściwie mieć dwie identyczne wersje siebie w tym samym dniu, co jest fizycznie niemożliwe. Więc cały "eksperyment" jest z góry skazany na niespójność. I nie mówię że to złe, mówię że wyniki będą zawsze subiektywne i to trzeba zaakceptować zamiast udawać że to nauka. 😛
Czekajcie ale to te notatki to ile czasu zajmuje? Bo to brzmi jak dużo pracy. I co dokładnie piszesz, tylko "dobrze mi poszło" czy jakoś bardziej szczegółowo? 🙂
okej ale wroce do woreczka, bo zaczynamy sie gubic. Runiarka pytala o len vs bawelna. Ja mialam runy w bawełnie, potem kupiłam nowe w lnie i szczerze? roznicy nie poczulam. Może materiał nie jest az tak wazny jak myślimy i bardziej liczy sie to co do niego wlozylas.
To "co do niego włożyłaś" jest chyba kluczem. Materiał to tylko nośnik, a energia która w nim siedzi pochodzi z użytkownika i z czasu. 😮 Stary worek ma twoją historię, nowy jest pusty. I może o to chodzi w tym dyskomforcie przy zmianie, nowy jest po prostu cichy.
Cichy worek! To jest piękna metafora 😀 Ale serio, nie pomyślałam o tym tak. Czy można jakoś "załadować" nowy woreczek, żeby nie zaczynać od zera? Bo przeczytałam gdzieś że można go przepalić dymem albo potrzymać z kryształem. Ma to sens? ^^
Dodam tylko że ta kwestia "ładowania" to trochę odrębna dyskusja od tego czy len czy bawelna. Bo mozna mieć najlepszy len na świecie i i tak go nie naładować jeśli nie masz z nim kontaktu. I na odwrót, znoszona bawełniana szmata w której siedzą runy od pięciu lat może być "naładowana" po brzegi.
no okej ale to dlaczego w ogóle ktos mówi że len jest lepszy? Skoro i tak wszystko robi sie przez użytkowanie to skąd ta reputacja dla lnu? Ktoś to uzasadni? Bo jak dla mnie to marketing sklepów z ezoteryką żeby srpzedawać droższe woreczki. 🙁
no to jest historyczny argument, nie magiczny. Len był pod ręką więc go używali. Jak żyli w innych szerokościach geograficznych to używali czegoś innego i ich runy chyba też działały tak samo.
Masz rację Gorzyslaw i to jest uczciwe spostrzeżenie. Argumentacja historyczna to nie jest to samo co dowód na właściwości energetyczne. Len ma swoje tradycyjne uzasadnienia, ale to nie znaczy że bawełna jest z definicji gorsza. Powiedziałabym że oba są neutralne, a znaczenie nadaje praktyk.
Ale to trochę tak jakby powiedzieć że każdy instrument jest tak samo dobry, a wszystko zależy od muzyka. no niby tak, ale skrzypce i plastikowa trąbka to jednak nie to samo, prawda? Może materiał woreczka jest jak jakość instrumentu, nie decyduje o wszystkim ale trochę jednak wpływa?
Mam moze glupie pytanie ale co jesli w ogole nie mam woreczka i trzymam runy w pudelku tekturowym? Zepsulem sprawe? bo nadrabiam ten watek od jakiegos czasu i zaczynam sie martwic ze moje runy sa niedosteppne energetycznie albo cos 🙂
okej to dzieki Sugilitka, troche mi ulzylo 🙂 ale powiem szczerze, ze teraz po tym watku zaczynam sie zastanawiac czy w ogole powinienem trzymac runy w pudelku zamknietym czy lepiej zeby "oddychaly". Bo wczesniej o tym nie myslalem w ogole.
o właśnie, to ciekawe pytanie. Ja swoje trzymam w woreczku który leży w szufladzie i zastanawiam się teraz czy szuflada to dobra lokalizacja. Czy np. światło ma znaczenie, czy ciemność jest lepsza? 😉
Ciemność vs światło to juz trochę osobny temat, ale krótko: tradycyjnie wielu praktykujących trzyma runy z dala od bezpośredniego słońca, żeby nie "przepalić" nagromadzonej energii. z doświadczenia powiem że to trochę mit, moje leżą przy oknie i żyją. Ale wracając do woreczka, bo o to Runiarka pytała na początku, mam wrażenie że cały wątek trochę odpłynął od lnu i bawełny w stronę przechowywania w ogóle.
Masz rację Almandynka, wróćmy. Mnie interesuje jeden konkretny aspekt którego jeszcze nikt nie poruszył. Mianowicie: co z runami ktore juz długo siedziały w woreczku lnianym a teraz trafiły do bawełnianego? czy sam moment przeniesienia wymaga jakiegoś rytuału czy po prostu wkładasz i gotowe?
To dobre pytanie. Z mojej perspektywy,przeniesienie nie wymaga żadnego rytuału, ale wiele osób czuje psychologiczną potrzebę zaznaczenia tej zmiany. Coś prostego, kilka minut trzymania w dłoniach, kilka oddechów z intencją, może wystarczyć. Bardziej chodzi o twój komfort i poczucie ciągłości niż o jakiś obiektywny wymóg. Nie znam tradycji w której przeniesienie runów między woreczkami wymagałoby złożonej ceremonii.
hej, a ja mam inne doświadczenie z tym i chcę sie podzielić bo może będzie ciekawe. Kiedyś przeniosłem runy z woreczka jutowego, który mi się przetarł, do nowego lnianego i przez pierwsze kilka seansów czułem że rzuty są jakieś... nie wiem, mniej spójne? Potem się wyrównało. więc może faktycznie jest jakaś faza adaptacji, krótka, ale jest.
I tu jest cały problem tej dyskusji chyba. Odczucia są subiektywne i to jest okej, ale jak tylko ktoś pyta "czy to woreczek czy ty?" to zaraz sie robi defensywnie. ^^ Sama jestem sceptyczna ale nie atakuję, po prostu pytam skąd wiemy co jest przyczyną czego.
Może nie trzeba tego rozdzielać. Jeśli twoje nastawienie zmienia się przez zmianę woreczka, to woreczek jednak coś robi, tylko nie bezpośrednio. Pośrednio wpływa na ciebie i przez ciebie na seans. Gdzie tu jest granica? 😀
To co Kometka mówi jest chyba najsensowniejszą rzeczą w tym wątku. Efekt psychologiczny to nadal efekt. jeśli lniany woreczek sprawia że siadasz do run z innym skupieniem, to efekt jest realny, nawet jeśli mechanizm jest zupełnie inny niż "energia materiału". Dlatego nie uważam żeby to był argument za ani przeciw lenowi.
dobra ale to znaczy że cały ten temat o lnie i bawełnie sprowadza sie do "czuj sie komfortowo z czym chcesz"? 😉 Serio? To po co wogóle był ten watek skoro odpowiedz jest: cokolwek
no wlasnie, trochę tak jak Lunaria mówi. Pytałam bo naparwdę miałam wrażenie że po zmianie na bawełnę coś sie zmieniło i nie wiedziałam czy to materiał, moja psychika czy coś innego. Teraz po przeczytaniu tego wszystkiego myślę że to raczej kombinacja i że niekoniecznie jedno wyklucza drugie. Choć przyznam że wątek poszedł w kilka stron których się nie spodziewałam 😀
