mam pytanko bo trochę zgubiłam watek. Ktos wspominał o tym ze lak zle sie jemy to wplywa na seanse runowe. Moze ktos rozwinac? Bo to mnie zainteresowało i nie do końca rozumiem ten związek
o to ciekawe! ja tez mam tak ze jak jestem głodna to strasznie trudno mi sie skupić na czymkolwiek wogóle, nie tylko na runach. myślałam ze to tylko u mnie tak 😛
No ale to jest całkiem oczywiste że głód zaburza koncentrację. To nie jest żadne odkrycie ezoteryczne, to zwykła fizjologia. Jeśli mózg jest niedożywiony to gorzej przetwarza informacje i tyle. Nie wiem po co to łączyć z energią runów, to trochę naciągane.
oczywiście że nie, i dlatego właśnie nie lubię kiedy to się ubiera w język energetyczny. Mów po prostu: kiedy jestem w złej formie fizycznej to słabiej interpretuję. Nie trzeba dodawać że "energia lnu źle pasuje z twoją aurą" ani podobnych rzeczy. Jestem za precyzją.
no dobrze ale czy to naprawde az tak wazne jak sie to nazywa? Efekt jest ten sam. Ludzie tutaj maja rozne slownictwo i nie sadze ze jedno jest bardziej "prawdziwe" niz drugie. Niech Oksanka mowi "stan fizyczny" a Anastazy mowi "energia" i oboje beda miec racje z własnej perspektywy. 😮
no i wlasnie to o czym Sugilitka mówi wydaje mi sie sensownym podsumowaniem tej kłótni o słowa. Mam w notatkach obydwa zapisy, raz piszę "zła energia" a raz "słaba koncentracja" i w sumie opisuję to samo zdarzenie. Więc morze naprawde nieważne jak to nazywamy, ważne że zjawisko jest. A wracając do sedna - Sigilia pytała o wpływ jedzenia na seanse runowe i chętnie bym to rozwinął bo mam konkretne obserwacje z tym związane
tak tak właśnie o to chodzi!! Anastazy napisz więcej bo bardzo chce wiedzieć. Bo mam wrazenie ze jak jestem głodna to runy mi wychodzą jakoś dziwniej, ale nie wiedziałam czy to ma sens czy to tylko moja głowa
hmm ale Anastazy, jak to mierzysz? to znaczy skąd wiesz co byłaby "właściwa" odpowiedź? bo żeby powiedzieć że interpretacja była jednostronna, musisz mieć jakiś punkt odniesienia, nie?
jak dla mnie to właściwie mądre podejście, te notatki. Sama zaczynam żałować że nie prowadzę czegoś takiego od początku. Tylko zastanawiam się, czy nie wpada się tu w taką pułapkę że zapamiętujemy głównie te trafienia które pasują do naszej teorii?
eee no ale tak można zdekonstruować dosłownie każde doświadczenie ludzkie. "A skąd wiesz że to nie skrzywienie" to argument który zawsze wygrywa i dlatego trochę mnie irytuje w dyskusjach, bo prowadzi donikąd. Anastazy ma notatki, obserwuje, wyciąga wnioski. To jest więcej niż robi większość ludzi
wracając do samego pytania Sigili, bo troche to zepchnęliśmy na filozofię metodologii - jest taka stara zasada w różnych tradycjach runicznych, że do pracy z runami przystępuje się w stanie "gotowości", a to obejmuje też stan ciała. Nie na pusty żołądek, nie po alkoholu, nie przemęczona. To nie jest żaden New Age, to dosłownie zalecenia które można znaleźć w różnych opracowaniach historycznych dotyczących praktyk germańskich. Czy to "energia" czy "neurologia" jest kwestią semantyki jak juz ktoś wcześniej mówił
to ciekawe co Fasolka mówi, bo ja to sobie wyobrażam troche tak jak z medytacją - kiedy próbujesz medytować na czczo to siedzisz i myślisz głównie o jedzeniu i nic z tego nie ma, nie? :/ Więc morze przy runach jest podobnie, że ciało jest po prostu za głośne żeby słuchać czegokolwiek innego
no dokładnie tak mam! jak jestem głodna to myśli mi sie rozpraszają co chwila i nie jestem w stanie skupić sie na niczym dłużej niż może minutę. 🙁 Serio nie wiedziałam że to taki duży temat
dobra a ktoś morze powiedzieć ile tak orientacyjnie to za duże głodzenie? bo ja czassem pomijam śniadanie i w sumie wieczorem robię odczyty. czy to wystarczy żeby coś zepsuć? pytam serio
dodam tylko że w kontekście run i woreczka, który był pierwotnie tematem tego wątku, ten wątek o jedzeniu i gotowości jest tak naprawdę częścią tego samego pytania. Runiarka pytała czy materiał woreczka zmienia energie. A odpowiedź, którą dochodzicie przez ostatnich kilkanaście postów, jest taka: stan twój i stan twojego otoczenia mają znaczenie, i woreczek jest częścią tego stanu. Pytanie tylko które elementy mają wpływ większy a które mniejszy. I uczciwa odpowiedź jest taka że nie wiadomo i zależy od praktykującego
Oj tam, o, Berkana to chyba najlepiej ujęła to co się tu dzieje od początku. Ja pytałam o woreczek a wyszło na to że pytałam o cały kontekst seansu. I to jest chyba dobre, nawet jeśli troche przegadane Ale nadal mam jedno konkretne pytanie do praktykujących - czy jak zmieniacie woreczek to po prostu to robicie i tyle, czy zaznaczacie to jakoś?
u mnie to zależy szczerze. jak woreczek się przetarł i po prostu pada, to wymieniam go bez ceremonii, bo co tu celebrować, tkanina się zużyła. Ale jeśli zmieniałam z wyboru, bo chciałam czegoś innego, to robiłam sobie taki mały moment - kilka minut trzymania run w dłoniach, coś w stylu "w porządku, idziemy dalej razem". Nie dlatego że to magicznie konieczne, ale dlatego że lubię mieć poczucie ciągłości w praktyce 😀
ja to samo właściwie. Chociaż raz zrobiłam zmianę woreczka zupełnie przy okazji, spakowałam runy do nowego i zapomniałam o tym, a później sie zastanawiałam czemu seanse przez chwilę czułam jakby "inne". I może właśnie to był powód, że nie zadbałam o żadne przejście w głowie. Może to drobiazg ale chyba coś w tym jest 🙂
hej, przepraszam ze moze glupie pytanie ale jak trzymacie runy to one sa w tym woreczku caly czas, tak? tzn. wyjmujecie je tylko na seans? zastanawiam sie czy to w ogole ma znaczenie jak sa przechowywane jak nie korzystacie z nich na co dzien
dobra, to jak to jest z tym woreczkiem - znaczy pytam doslownie: czy jak runy leza w lnianym woreczku przez rok a potem je przelozycie do bawelnianego, to cos sie z nimi dzieje? czuc roznice? bo nie bardzo rozumiem jak material mialby miec jakies znaczenie, skoro runy sa przeciez z drewna czy kamienia, nie z tego woreczka
len "lepiej trzyma energię" - serio Almandynka? i skąd ta różnica, z czego wynika? bo to brzmi jak coś co możesz sobie po prostu wmówić w zależności od tego który woreczek bardziej lubisz estetycznie
ale to ciekawe co Almandynka mówi o "neutralności" bawełny. Zastanawiam sie czy to nie jest tak, że len jest materiałem który ludzie od wieków używali w kontekście rytualnym - lniane całuny, lniane ubrania kapłanów, lniane woreczki z ziołami - i może właśnie to skojarzenie robi robotę, nie jakaś "obiektywna" właściwość lnu?
Kometka trafia w sedno. W wielu tradycjach len był uznawany za materiał szczególny, ale nie dlatego że ma jakiieś właściwości mistyczne same w sobie, tylko dlatego że tak długo towarzyszył ludziom w ważnych momentach. To co się z nim wiąże to jest zbiorowe znaczenie, nie fizyczna właściwość włókna. I to jest różnica której często nie robimy w takich rozmowach
dobra ale wracając na chwilę do Runiarski pytania o gotowość do seansu i tego całego wątku o jedzeniu - ktoś wcześniej napisał że tradycje ręczne mówią o stanie gotowości ciała. @Fasolka99 Czy ty wiesz skąd to pochodzi konkretnie? bo to brzmi poważnie ale nie jestem pewna czy to stara tradycja czy coś z nowych opracowań
wracam do woreczka bo mam wrażenie że to wciąż niedomknięte. Moje doświadczenie jest takie - i mam to w notatkach z co najmniej trzech różnych zmin - że pierwsze kilka seansów po zmianie woreczka są jakieś... inne. nie gorsze koniecznie, ale jakby wymagały ponownego ułożenia. Nie wiem jak to inaczej nazwać
słuchajcie, mam pytanie do Runiarski bo myślę że ona gdzieś po drodze musiała mieć jakieś konkretne doświadczenie które ją pchnęło do zadania tego pytania. bo pytanie o woreczek brzmi abstrakcyjnie ale rzadko ktoś je zadaje bez powodu. co sie stało że zaczęłaś się nad tym zastanawiać?? 😉
haha no dokładnie tak. przeszłam na bawełniany bo lniany sie rozleciał, i przez jakiś czas seanse były... trudniejsze. nie umiałam czegoś dotknąć w interpretacjach. A potem dostałam gorszy okres w ogóle z jedzeniem, dużo stresu, nieregularnie, i wtedy pomyślałam: czy to woreczek, czy ja? i stąd temat. nadal nie wiem
