Forum

Asystent AI
Runy dla osoby w ci...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy dla osoby w ciągu pracy nad sobą w terapii - czy mogą wspomóc

Strona 1 / 2

Wpisy: 249
Rozpoczynający temat
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hej, chciałam tu zagadnąć o coś, co mnie ostatnio bardzo mocno zajmuje. Chodzi o to, czy runy mają sens dla kogoś kto jest w terapii i jednocześnie bardzo boi się tego, co przyniesie zmiana. Mam na myśli taką prawdziwą blokadę, nie jakieś tam zwykłe obawy, ale wręcz paraliż kiedy trzeba coś zrobić inaczej, podjąć decyzję, ruszyć z miejsca. Pytam bo sama miałam klientkę, której czytałam runy właśnie w takim momencie i zastanawiam się, czy to pomogło, czy może bardziej namieszało. Czy ktoś tu ma doświadczenie z łączeniem pracy terapeutycznej z runami? Albo czy w ogóle uważacie że to ma sens razem?


Odpowiedz
102 odpowiedzi
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Temat akurat mnie dotyczy, bo sama przez jakiś czas byłam w terapii i równolegle pracowałam z runami. okej, z mojego doświadczenia, runy nie mówią ci co masz robić, one raczej pokazują coś w rodzaju lustra. I właśnie przez to mogą być ciekawe dla osoby z lękiem, bo zamiast dawać konkretny rozkaz, dają ci obrazek sytuacji i zostawiają przestrzeń na twoje własne odczytanie. Chociaż... właśnie tu jest ryzyko, bo człowiek w lęku będzie interpretował wszystko najgorzej jak się da, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@zenith)
Połączone: 1 rok temu

To zalezy co sie wyciąga i jak się prowadzi takie czytanie. Runa Isa albo Hagalaz dla kogoś w takim stanie morze być jak kubel zimnej wody, a Berkana czy Ehwaz mogą dac pewne oparcie. Pytanie jest takie, kto przeprowadza to czytanie i czy wogóle ma swiadomosc z czym ta osoba przychodzi. Czytać runy można każdemu, ale czytac je dobrze i odpowiedzialnie to zupelnie inna sprawa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Zenith właśnie to mnie trapi. Czy ty, jak robisz czytanie dla kogoś takiego, to inaczej podchodzisz do interpretacji? Mam na myśli, czy cos pomijasz, czy coś akcentujesz bardziej? Sama chyba za bardzo weszłam w tę klientkę i teraz zastanawiam się, czy nie powiedziałam za dużo. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@simargl)
Połączone: 3 lata temu

Powiem szczerze, mam mieszane uczucia wobec całego tematu. Runy to nie jest wsparcie terapeutyczne i nie powinny nim być. Jeśli ktoś jest w trakcie terapii, to ma swojego specjalistę od przepracowywania lęków, i wchodzenie runami w tę przestrzeń może co najwyżej nakładać nowe warstwy interpretacyjne na coś, z czym ta osoba i tak ledwo daje radę. Nie mówię, że runy są złe, ale kontekst tu jest kluczowy.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zgodzę się z Simargl w połowie. Jest różnica między robieniem komuś pełnego czytania jako wróżbę a użyciem runy jako punktu wyjścia do refleksji. To drugie może działać podobnie jak karta do medytacji, nie jako wyrok, ale jako zaproszenie do spojrzenia na coś inaczej. Tylko że to wymaga od czytającego sporej ostrożności i od odbiorcy gotowości, zeby nie traktować tego dosłownie. 😉


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simargl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 171

@Azalia no i tu jest właśnie mój problem, bo osoba z paraliżującym lękiem przed zmianą raczej nie ma tej gotowości. ona szuka przede wszystkim pewności, a runy jej tej pewności nie dadzą, bo one działają przez otwartość na interpretację. To może skończyć się tym, że taka osoba wyciągnie jedną runę i przez tydzień będzie się w niej kręcić zamiast iść na terapię.


Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Simargl ale przecież runy nie muszą byc wróżbą w sensie "co mnie czeka". Ja ich używam czasem czysto medytacyjnie, wyciągam jedną i siadam z nią przez chwilę. Żadnego rozkładu, żadnej przepowiedni. Dla kogoś z lękiem taka praca z jedną runą, np. Sowulo czy Laguz, może być naprawde stabilizująca. Pytanie jak się do tego podejdzie, nie co się wyciągnie. 😀


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@estragonka03)
Połączone: 3 lata temu

Hmm, ale to trochę tak jakby powiedzieć, że nie można czytać książek jeśli się jest w terapii, bo człowiek może coś źle zinterpretować. każda metoda refleksji ma ryzyko nadinterpretacji. Sama nie jestem wielką fanką wróżenia, ale rozumiem, że dla niektórych ludzi wlasnie to jest wejście do wnętrza, co inni mają przez pisanie dziennika albo rozmowę z przyjacielem.


Odpowiedz
Wpisy: 249
Rozpoczynający temat
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

No właśnie, ta klientka o której mówię, to ona sama mnie poprosiła o to czytanie. Nie ja jej to zaproponowałam. i to był rozkład trójkowy, przeszłość teraźniejszość przyszłość. W przyszłości wyszła jej Hagalaz i widziałam jak cos w niej zamknęło. Mimo że tłumaczyłam, że Hagalaz to też oczyszczenie i przejście, ona zapamiętała tylko to, że cos złego.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@zenith)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo czesta sytuacja z Hagalaz. Ona wyglada groznie i ludzie w stresie ja od razu biora jako ostrzezenie przed katastrofa. Ja przy takich rozkladach staram sie pokazac calosc kontekstu,nie mowie "w przyszlosci wyjdzie ci Hagalaz", tylko opowiadam o tym jak runa wpisuje sie w cala sekwencje. Ale to nadal nie eliminuje ryzyka, ze ktos wyjdzie z czytania i skupi sie na tym jednym kamieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy w ogóle przy takim lęku przed zmianą nie lepiej zacząć od czegoś bardziej zakorzenionego, np. od pracy z czakrą korzenia, zanim w ogóle sięgnie się po runy. Bo jesli ktoś nie ma podstawowego poczucia bezpieczeństwa, to każdy znak, karta, runa, cokolwiek, może go destabilizować zamiast pomagać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kubuś)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Bernadetka93 o,to ciekawy trop. Ale jak to połączyć, tzn. czy są jakieś runy które same w sobie działają na ten obszar zakorzenienia? Bo jeśli tak to może to jest właśnie dobry punkt wejścia dla takiej osoby, zamiast robić pełny rozkład?


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Kubus ja nie jestem ekspertką od run, ale logicznie bym skojarzyła Uruz albo wlasnie Berkana z tym obszarem. Uruz to siła, żywotność, coś co jest głęboko w ziemi, a Berkana to wzrost i ochrona. Mnie to brzmi jak coś, co mogłoby dawać oparcie zamiast niepokoić. ale to tylko moje skojarzenia, niech ktoś kto pracuje z runami poprawi mnie jeśli źle gadam.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@dziewanna64)
Połączone: 3 lata temu

Uruz jak najbardziej, to jest runa życiowej siły i przezwyciężania przeszkód, ale uwaga, ona bywa trudna w medytacji, bo potrafi wyciągnąć na powierzchnię dużo energii naraz. Nie powiedziałabym, że to jest spokojny punkt startowy dla kogoś zalęknionego. Berkana owszem, to łagodniejsza energia, bardziej ochronna. Fehu też może być dobra na start jeśli hodzi o poczucie zasobów i pewności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simargl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 171

@Dziewanna64 wiecie co, skąd to, że Uruz "wyciąga dużo energii naraz"? To nie jest tak opisywane w żadnym poważnym źródle. Uruz to runa wytrzymałości i sił pierwotnych, ale nie jest jakoś szczególnie destabilizująca. Mam wrażenie, że tu mieszamy pracę medytacyjną z właściwościami przypisywanymi runom w tradycji, bo to są dwie osobne rzeczy.


Odpowiedz
(@dziewanna64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 103

@Simargl no dobra,może nieściśle to ujęłam, ale pracuję z runami od kilku lat i mam swoje obserwacje z medytacji na Uruz. Nie twierdzę, że to jest dogmat, tylko co ja osobiście widzę u siebie. Każdy ma troche inne doświadczenia z runami.


Odpowiedz
Wpisy: 249
Rozpoczynający temat
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do sedna, bo tu pojawia się ciekawy wątek, czy w ogóle jest jakieś bezpieczne wejście w runy dla kogoś z takim lękiem? Tzn. czy jest sposób pracy, podejście, które minimalizuje ryzyko że ta osoba wyciągnie złe wnioski i się jeszcze bardziej zablokuje? Bo terapia trwa, terapia pracuje swoje, ale ta osoba może po drodze szukać innych form refleksji.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Moim zdaniem kluczowe jest to, żeby taka osoba nie robiła rozkładów sama, szczególnie na początku. Samodzielna praca z runami wymaga pewnego stopnia stabilności emocjonalnej, bo łatwo wpaść w pułapkę interpretowania wszystkiego przez własny lęk. Jeśli już, to polecałabym zacząć od jednej runy dziennie, czysto kontemplacyjnie, bez pytania o przyszłość, tylko jako temat do rozmyślania. I najlepiej razem z terapeutą omówić potem, co w tej rucie poruszyło.


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

No dobrze, warto dodac, ze historycznie runy nie byly przede wszystkim wrozbiarstwem, to jest nowsze nalozenie. W tradycji nordyckiej byly to znaki sily, ochrony, intencji, wycinane na przedmiotach, murmurowane jako galdr. Uzycie ich jako medium dla zmiany wewnetrznej, jak to teraz robimy, jest dosc wspolczesna praktyka. nie mowie, ze zla, ale warto miec swiadomosc, ze to co robimy z runami dzis to bardziej praca Jungowska ze symbolem niz rekonstrukcja historyczna. I moze wlasnie dlategoo moze wspoldzialac z teerapia, bo dotyka podobnej warstwy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kubuś)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Gnostyk hej, to co napisałeś o galdr i wycinaniu run na przedmiotach, to mnie trochę otwiera oczy. Bo ja myślałem że runy to zawsze była wróżba, a tu wychodzi że to bardziej jak... programowanie intencji? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Kubus mniej więcej tak. galdr to było spiewanie albo recytowanie run jako formy aktywacji, a wycinanie na broni czy amulecie mialo konkretny cel, ochrona, siła, zwyciestwo. Wrozenie przez runy to jeden z wielu sposobow ich użycia, nie jedyny i nie koniecznie najwazniejszy historycznie. Dla kogos z lekiem przed zmiana to jest dobra wiadomosc, bo mozna pracowac z runą jako symbolem intencji, a nie jako wyrocznia


Odpowiedz
Wpisy: 249
Rozpoczynający temat
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

No i właśnie to mnie uderza w tym co piszecie. Może problem tej klientki nie leży w tym że wyciągnęła Hagalaz, tylko w tym ze ona wogóle podeszła do czytania jak do wyroku sądowego? Tzn. ona chciała pewności, a nie refleksji. I to jest chyba głębszy problem niz sama runa.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@simargl)
Połączone: 3 lata temu

No proszę, Jowitka w końcu trafia w sedno. Właśnie o to mi chodziło od początku. Runa jest neutralna, problem jest w nastawieniu osoby. I teraz pytanie: czy ty jako osoba robiąca to czytanie mogłaś to nastawienie zmienić przed, a nie po fakcie? Bo to brzmi jakbyś zaczęła tłumaczyć Hagalaz dopiero kiedy zobaczyłaś jej reakcję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Simargl no tak, przyznam szczerze że nie uprzedziłam jej wcześniej jak podchodzę do czytania. Założyłam że wie o co hodzi, a najwyraźniej nie wiedziała. To moja wpadka i biorę to na siebie. Ale właśnie stąd to pytanie które tu zadałam, żeby innym razem lepiej się przygotować.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Eee, mam pytanie do Jowitki albo do Zenith - czy wy przed czytaniem robicie jakieś wstępne ustalenia z osobą? Coś w stylu, ok słuchaj, to nie jest przepowiednia, to jest lustro, i jakakolwiek runa wyjdzie, nie traktuj tego jako wyroku? Bo mam wrażenie że tego kroku brakowało


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenith)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 119

@Plejadka71 zawsze. To jest dla mnie warunek wstepny, bez tego nie zaczynam. I jeszcze pytam czego ta osoba szuka, czy chce poczuc kierunek, czy zobaczyc co blokuje, czy poprostu posiedzec z czyms przez chwile. Odpowiedz bardzo zmienia to jak prowadze potem cale spotkanie.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@dziewanna64)
Połączone: 3 lata temu

A ja powiem ze znam kilka osob ktore wlasnie przez takie nieustawione oczekiwania mialy potem niemale zamieszanie w glowie po czytaniu. Jedna znajoma wyciagnela Thurisaz i przez tydzien nie spala bo ktos jej powiedzial ze to "runa chaosu i niszczyciela". No i co, nic jej sie nie stalo, ale te kilka dni miala totalnie z glowy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simargl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 171

@Dziewanna64 Thurisaz to runa przebicia, siły przełomowej, a nie "niszczyciela". 😮 To że ktoś jej tak powiedział to już jest problem interpretatora, nie runy. Takie uproszczenia są właśnie niebezpieczne, szczególnie dla osób z lękiem.


Odpowiedz
(@dziewanna64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 103

@Simargl no nie, kompletnie się nie zgadzam. no wiem, dlatego to piszę. Zeby pokazac jaki skutek to mialo. Nie bronię tamtej interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@franka_51)
Połączone: 3 lata temu

Mnie zastanawia jeszcze jeden kąt. Czy ktoś z was miał sytuację, gdzie osoba w terapii powiedziała o czytaniu runterapeucie? I jak to zostało przyjęte? Bo wyobrażam sobie że to może być dla terapeuty albo ok, albo problem, w zależności od podejścia. 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Miałam klientkę która wspomniała swojej psycholożce o medytacji z runami i ta psycholożka podeszła do tego zupełnie spokojnie, powiedziała coś w stylu "jeśli ci to pomaga budować przestrzeń do refleksji to ok, pilnuj tylko żeby nie zastępowało pracy którą robimy". I to jest mniej więcej idealne ustawienie moim zdaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@estragonka03)
Połączone: 3 lata temu

to ciekawe bo ja bym się trochę bała mówić terapeucie o runach, szczerze. nie wiem jak by to przyjął. może jestem uprzedzona ale mam wrazenie że sporo terapeutów to automatycznie kategoryzuje jako magiczne myślenie i koniec rozmowy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Estragonka03 kurcze, zależy od terapeuty bardzo. Są tacy co pracują podejściem humanistycznym i dla nich wszystko co pomaga człowiekowi być z sobą jest ok, a są ortodoksyjni. Nie generalizowałabym w żadną stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@felicja)
Połączone: 1 rok temu

Wchodze w ten watek z innej strony. Czy ktos probowal uzyc run nie do wrozenia i nie do medytacji,ale zeby jakos... ustrukturyzowac pytanie z ktorym idzie sie na terapie? Tzn. wyciagasz rune, siedzisz z nia przez chwile, i ona ci pomaga nazwac co czujesz zanim wejdziesz na sesje. Czy to ma sens czy to naciagane? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Felicja hej, o, to jest całkiem świeże podejście i chyba bardzej bezpieczne niż pełny rozkład. Runa jako pomoc w nazywaniu, a nie jako odpowiedź. Mam wrażenie że to mogłoby działać właśnie dla osób zalęknionych, bo nie ma tu "co mi wyjdzie", jest tylko "co ze mną pasuje w tym symbolu dzisiaj".


Odpowiedz
Wpisy: 4
(@mieszko-1)
Połączone: 3 lata temu

Hmm,przepraszam że sie wtrącam bo nie znam sie na runach zbytnio, ale to co pisze Felicja brzmi trochę jak takie karteczki do prowadzeniu dziennika? tzn ze bierzesz jakis symbol i piszesz co ci to mowi. czy to jest to samo czy coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Mieszko.1 podobna zasada, inne sposob. Prowadzenie dziennika daje ci pustke do wypelnienia, runa daje ci konkretny obraz-symbol ktury moze cos odbic. 🙂 Dla niektorych pusty notatki to za duzo wolnosci i blokuja sie, a symbol daje punkt zaczepienia. To jest jak roznica miedzy pytaniem "jak sie czujesz" a pytaniem "co ci dzis lezy na sercu", drugie jest latwiej uchwytne.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@kubuś)
Połączone: 3 lata temu

o, to co Gnostyk napisał to jest naprawdę dobra analogia. @Jowitka A ta twoja klientka, ona w ogóle pisze, robi coś takiego jak prowadzenie dziennika albo notatki między sesjami terapii? Bo może właśnie dlatego runa jej nie dała oparcia, że ona nie miała żadnego "miejsca" gdzie to mogła potem obrabiać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Kubus nie wiem szczerze, nie rozmawiałyśmy o tym. Ale to bardzo dobre pytanie i myślę że następnym razem zapytam o to zanim zaproponuję cokolwiek. Bo faktycznie, jeśli ktos nie ma żadnej praktyki refleksji, to sam symbol nie zadziała, potrzeba czegoś co go pomaga przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

To co Jowitka pisze o braku praktyki refleksji, to mnie uderzyło. bo ja mam taką obserwację ze swoich notatek: osoby które cokolwiek zapisują, nawet nieregularnie, zdecydowanie lepiej "lądują" po czytaniu. Mają jakieś miejsce w sobie żeby to odłożyć. A jak ktoś nie ma żadnej takiej praktyki, to runa leci w próżnię albo robi za wyroczną. I to nie jest kwestia poziomu zaawansowania, to jest kwestia czy w ogóle jest nawyk zatrzymania się.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Hm, przepraszam ze się wtrącam bo jestem tu tracę nowa w temacie run, ale to pytanie Jowitki od początku mnie gdzieś siedziało i nie mogę przestać myśleć. Czy to nie jest trochę tak, że runa dla osoby z dużym lękiem może po prostu nie być dobrym momentem? Tzn. może nie hodzi o TO czytanie, ale o TO kiedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simargl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 171

@Darka.2 to zależy od czego jest ten lęk. Lęk przed nieznanym a lęk przed konkretną sytuacją to dwie różne rzeczy i wymagają innego podejścia. Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zgadzam sie z Plejadka że nawyk zatrzymania sie robi robotę. Mam klientkę która zaczęła od jednej runy rano, żadnego czytania, żadnego rozkładu, poprostu wyciąga i pisze trzy zdania co jej to mówi. I po miesiącu sama powiedziała że po raz pierwszy od dawna czuje ze ma cos "swojego". Nie proroctwo, nie poradę, poprostu swoje. To jest chyba to o czym mówił wcześniej Gnostyk z tym punktem zaczepienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Bernadetka93 oo, to jest piękny przykład. Ta jedna runa rano to chyba minimum które nie przytłacza. Zaczynasz myśleć czy to mogłoby zadziałać właśnie u osoby z lękiem przed nieznanym, bo to jest jednak mała, konkretna dawka, bez całego "co mnie czeka". Jak ona reagowała na początku, bywały trudniejsze runy i co z nimi robiła?


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Jowitka kurczę, trafiały się i trudniejsze, no Hagalaz jej wyszła po jakim czasie. Ale ona już wtedy miała te swoje trzy zdania jako nawyk, wiec poprostu napisała co jej się z tym kojarzy. Napisała że to dzień w którym coś może się posypać, ale ona już wie ze to minie. I poszła do pracy. Bez spirali. Mam wrażenie że ten kontener w postaci zeszytu naprawde robi różnicę. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wrzuce tu cos od siebie bo widze ze ta galaz rozmowy idzie w ciekawe miejsce. Istnieje pojecie "containment" w psychologii glebi, czyli zdolnosc do utrzymania czegos trudnego w sobie bez natychmiastowego reagowania. I to co opisuje Bernadetka z tym zeszytem, to de facto cwiczenie containmentu. Runa daje impuls, zeszyt daje pojemnik. Dla osoby z lekiem to morze byc bezpieczniejsza struktura niz pelen rozklad.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@estragonka03)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Gnostyk okej to brzmi sensownie, ale mam pytanie bo nie wiem czy dobrze rozumiem: czy to znaczy że dla kogoś z dużym lękiem lepiej w ogóle nie robić pełnego czytania dopóki nie ma tej praktyki? no cóż, tzn. że ta jedna runa rano to jest jakiś etap przed?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Estragonka03 nie powiedzialbym ze "przed", raczej ze obok. to nie jest hierarchia, to sa dwa rozne zastosowania. jedna runa dziennie buduje relacje z symbolem, pelne czytanie daje obraz. jedno nie musi poprzedzac drugiego, ale jesli ktos nie ma zadnej praktyki refleksji, wrzucenie go od razu w rozklad pieciu run to jak uczenie plywania przez wrzucenie na gleboka wode.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: