Ale czekajcie - Syriusza na początku wątku pisała coś o dwóch sieciach energetycznych. Zupełnie o tym zapomniałyśmy. Co to ma wspólnego z chorobą i runami? Bo jeśli dobrze pamiętam, to to gdzieś na początku zostało wspomniane i w ogóle nie rozwinięte.
Tak, dokładnie. Słyszałam coś o dwóch sieciach i nie wiedziałam co to znaczy. Ktoś mi powiedział że przy chorobie jedna z nich jest bardziej aktywna i że wtedy praca z runami może być niebezpieczna. Ale nie wiem skąd to pochodzi i czy to ma jakieś podstawy. Dlatego właśnie pytałam.
Okej, to teraz musię zapytać wprost - gdzie to słyszałaś? Bo 'dwie sieci energetyczne' to pojęcie które może znaczyć bardzo różne rzeczy w zależności od systemu. Inaczej to rozumie bioenergoterapia, inaczej pewne nurty neopogańskie, inaczej niektóre szkoły pracy z runami. Bez kontekstu to puste hasło.
Właśnie. Ja ze swojej strony znam pojęcie dwóch siatek - etorycznej i emocjonalnej - z bioenergoterapii. Ale to jest bardzo specyficzny kontekst i nie jest bezpośrednio związany z runami. Syriusza, czy ta osoba która ci o tym mówiła pracuje konkretnie z runami, czy raczej z innym systemem?
Rozumiem że to zostało w głowie, ale szczerze mówiąc - jeden nierozwinięty komentarz z internetu to bardzo słaby punkt wyjścia do budowania jakichkolwiek zasad pracy. Nie mówię tego złośliwie. Mówię że przy runach naprawdę warto wiedzieć skąd pochodzi jakiś koncept zanim się go przyjmuje jako fakt.
Ja się dopiero uczę i mam ten sam problem co Tymek89. Ale wracając do pytania o sieci - czy to możliwe że chodzi o rozróżnienie między ciałem fizycznym a energetycznym? Bo słyszałam że przy chorobie fizycznej ciało energetyczne reaguje inaczej i dlatego odczyty mogą wychodzić 'dziwnie'. To może być ten sam koncept tylko inaczej nazwany?
I właśnie dlatego pytanie z tytułu wątku jest ciekawsze niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Bo jeśli runy nie są 'tylko kartami', czyli jeśli przyjmujemy że jest w tym jakiś realny energetyczny wymiar, to pytanie 'czy pracować przy chorobie' staje się pytaniem o coś konkretnego. Jeśli to tylko system symboli do interpretacji, to choroba przeszkadza tylko mentalnie. Która wersja jest bliższa prawdzie - to jest sedno całej tej rozmowy i chyba każdy ma tu inne zdanie.
I właśnie dlatego to pytanie jest ciekawsze niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Bo jeśli runy nie są 'tylko kartami', czyli jeśli przyjmujemy że jest w tym jakiś realny energetyczny wymiar, to pytanie 'czy pracować przy chorobie' staje się pytaniem o to, czy twój organizm jest wtedy w stanie w ogóle prowadzić taki kontakt bez zakłóceń. I tu chciałbym wrócić do tych 'dwóch sieci' - bo to pojęcie faktycznie funkcjonuje w kilku tradycjach, tylko za każdym razem znaczy coś innego. Syriusza, czy ta osoba która to napisała używała jakiegoś konkretnego słownictwa poza samym sformułowaniem 'dwie sieci'?
Chyba pisała coś o 'sieci subtelnej' i 'sieci fizycznej', ale nie jestem pewna czy dobrze zapamiętałam. To był długi post i czytałam w biegu. Właśnie dlatego zostało mi tylko to ogólne wrażenie że coś jest 'bardziej niebezpieczne' przy chorobie. Ale nie wiem co dokładnie.
Okay, 'sieć subtelna' i 'sieć fizyczna' - to mi trochę bardziej mówi. W bioenergoterapii rozróżnia się ciało fizyczne i ciało eteryczne, które jest jakby jego energetycznym odwzorowaniem. Przy chorobie fizycznej ciało eteryczne często pokazuje zmiany wcześniej albo jednocześnie. Ale nie słyszałam żeby jedno było 'bardziej niebezpieczne' od drugiego w kontekście run. Magicwoman, ty pracujesz z energetycznym wymiarem praktyk - czy to ci coś mówi?
Poczekajcie, bo trochę gubię się w tych pojęciach. Ciało eteryczne, ciało wibracyjne, ciało manifestacyjne - to są te same rzeczy czy różne? Bo czytam o czakrach od jakiegoś czasu i tam jest mowa o kilku warstwach, ale nigdy nie słyszałam o dokładnie takim podziale jak tu opisujecie. Nie pytam złośliwie, naprawdę próbuję to poukładać.
To jest ten moment gdzie dyskusja robi się naprawdę gęsta, bo każda tradycja ma swój słownik i potem nie wiemy czy porównujemy jabłka z jabłkami czy z pomarańczami. Mnie bardziej interesuje pytanie praktyczne: czy ktokolwiek z was miał konkretne, zauważalne doświadczenie podczas pracy z runami przy chorobie, które było inne niż normalnie? Nie teorię, tylko co faktycznie poczuł.
Ja wspominałam wcześniej że byłam przeziębiona i ciągnęłam runy i czułam się po tym bardziej wyczerpana. Ale teraz jak czytam tę rozmowę, to zaczynam się zastanawiać czy to był jakiś energetyczny efekt, czy po prostu siedziałam za długo skupiona na czymś kiedy powinnam leżeć i spać. Naprawdę nie umiem tego odróżnić.
Ale zaraz - czy runy to nie jest coś więcej niż tylko interpretacja? Bo jak czytam o futharku, to wygląda na to że same znaki mają jakiś własny ładunek, niezależnie od tego co ty myślisz. Przynajmniej tak to rozumiem. Anastazy56, czy to prawda że runy 'działają' niezależnie od twojego stanu, czy jednak twój stan zawsze na to wpływa?
Ale wróćmy na chwilę do tych dwóch sieci, bo mi to nie daje spokoju. Magicwoman mówiła o ciele które 'nie ma gdzie uziemić energii' przy chorobie. Czy to oznacza że runy mogłyby wtedy robić coś niepożądanego, czy że odczyt byłby po prostu niedokładny? Bo to są dwa bardzo różne problemy - jedno to kwestia bezpieczeństwa, drugie to kwestia jakości wróżby.
Okej, to mi się układa w głowie. Czyli nie chodzi o to że runy cię 'zaatakują' kiedy jesteś chora, tylko że twój organizm nie ma zasobów żeby sprawnie przetworzyć tego kontaktu i płacisz za to zmęczeniem. Czy dobrze rozumiem?
Słuchajcie, to mi trochę wyjaśnia tę sytuację z moim zmęczeniem po odczycie. Ale wciąż mam pytanie o te sieci - bo ta osoba której komentarz czytałam pisała że jedna z nich jest 'bardziej podatna na zakłócenia zewnętrzne'. Co to mogłoby oznaczać? Że przy chorobie coś z zewnątrz mogłoby łatwiej wpłynąć na odczyt?
Tutaj wchodzimy w obszar gdzie naprawdę trzeba wiedzieć z jakiego systemu pochodzi ta terminologia. 'Podatność na zakłócenia zewnętrzne' przy osłabionym ciele to pojęcie które pojawia się w niektórych nurtach magii rytualnej - chodzi o to że przy obniżonej witalności twoja 'ochrona energetyczna' jest słabsza. Ale to jest bardzo konkretne twierdzenie i zanim zaczniesz się tym przejmować, powiedziałbym: gdzie dokładnie to było napisane i kto to pisał. Bo jedno zdanie wyrwane z kontekstu może brzmieć strasznie, a być częścią zupełnie innej rozmowy.
Właśnie, 'pracować inaczej' - to by mnie interesowało bardziej niż zakaz. Bo jeśli Hazel74 mówi że jedna runa to coś innego niż pełny rozkład, to może ktoś ma jakieś konkretne podejście do tego jak modyfikować pracę z runami przy gorszym samopoczuciu? Zamiast zero-jedynkowego 'rób albo nie rób'?
