Mam pytanie, które mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Trzymam swoje runy w drewnianej szkatułce w sypialni, ale sypialnia bywa dość chłodna, szczególnie w nocy - okno często zostawiam uchylone. Czy temperatura ma w ogóle jakieś znaczenie dla przechowywania zestawu? Chodzi mi zarówno o materiał fizyczny (mam kamienne), jak i ewentualnie o sam przekaz energetyczny. Czytałam różne rzeczy, ale opinie są podzielone.
Ciekawe pytanie, bo ja też o tym myślałam. Moje runy są drewniane i trzymam je przy łóżku, ale zawsze owijam w lnianą tkaninę. Wydaje mi się, że dla kamiennych chłód to wręcz naturalny stan - kamień sam w sobie jest zimny. Ale czy chodzi ci o jakiś konkretny materiał? Drewno to jednak zupełnie inna sprawa niż kamień czy kość.
Jeśli chodzi o sam materiał fizyczny - drewno faktycznie jest wrażliwe na wilgotność bardziej niż na samą temperaturę. Pękanie, wypaczanie - to efekt skoków wilgotności, nie zimna. Kamień jest stabilniejszy pod tym względem. Natomiast co do energii - tu zaczyna się dyskusja, bo nie ma jednej szkoły. Masz jakieś konkretne objawy tego 'rozstrojenia', o którym piszesz, czy to bardziej intuicja?
Właściwie to mnie ciekawi jedno: czy ktoś to kiedykolwiek sprawdzał w jakikolwiek powtarzalny sposób? Że temperatura wpływa na energię run? Bo to brzmi jak coś, co każdy czuje inaczej i każdy ma inne zdanie. Nie próbuję zepsuć dyskusji, po prostu nie wiem, skąd wziąć punkt odniesienia.
Mnie bardziej zastanawia co innego - czy chłód sam w sobie jest problemem, czy raczej to, że miejsce przechowywania jest energetycznie niesprzyjające? Geopatie, linie Hartmanna, miejsca z zaburzonym polem - to może mieć znaczenie bez względu na temperaturę. Czy sprawdzałaś, gdzie dokładnie stoi ta szkatułka?
Różdżkarstwo to podstawa, ale szczerze mówiąc wystarczy też trochę uważności. Strefy geopatyczne często dają o sobie znać przez to, że ludzie źle śpią w danych miejscach, czują się dziwnie, zwierzęta unikają pewnych kątów. Koty podobno szukają takich stref, psy ich unikają - to taki prosty test obserwacyjny. Jak twoja szkatułka stoi w miejscu, gdzie się nie wysypiasz dobrze, to może być trop.
A ja się pytam od siebie - bo mam podobnie z miejscem, gdzie trzymam swoje karty i kilka kamieni. Pokój jest dość chłodny, ale przede wszystkim ciągnie od okna. Zastanawiałam się, czy przeciąg może w jakiś sposób 'rozpraszać' energię przedmiotów? Czy to ma w ogóle sens, czy tylko sobie coś wymyśliłam?
Ja może zapytam naiwnie, bo jestem z tarota, nie run - ale czy runy to nie powinny być trzymane blizej ciała niz w szkatulce? Gdzieś czytałam, że powinny absorbować energię właściciela, więc im dalej, tym mniejszy kontakt. To może ważniejsze niż temperatura?
Wracając do kwestii geopatii i temperatury - te dwa wątki chyba trochę nam się posplatały. Temperatura pomieszczenia to jedno, a ewentualna strefa zaburzeń energetycznych to zupełnie inne zagadnienie. Można mieć chłodny pokój bez żadnych geopatii i ciepły pokój z bardzo silną strefą. Warto chyba rozdzielić te pytania, bo inaczej będziemy kręcić się w kółko.
Hej, może głupie pytanie, ale jak w ogóle poznać, że runy 'nie działają'? Jak to wygląda w praktyce? Odczyty są bez sensu, czy to bardziej jakieś wewnętrzne odczucie? Dopiero zaczynam się interesować tematem i trochę nie wiem, od czego zacząć rozumieć ten temat.
W moim przypadku to było tak, że ciągnęłam runy i czułam, jakby interpretacje w ogóle do siebie nie pasowały - nie tworzyły obrazu sytuacji, tylko były zestawem losowych słów. Może to był tylko zły dzień, ale kilka razy pod rząd? Zaczęłam się zastanawiać, czy coś jest nie tak z miejscem, gdzie je trzymam.
Ale chwila - kilka razy pod rząd to jak długo? Bo runy mogą też po prostu sygnalizować, że nie jesteś gotowa na odczyt albo że pytanie jest źle postawione. Zanim pójdziemy w stronę geopatii i temperatury, nie lepiej sprawdzić najpierw te podstawy?
No to przeprowadzka to bardzo konkretna wskazówka. Nowe miejsce, nowa energia otoczenia, może właśnie inne warunki - temperatura, wilgotność, układ przestrzenny. Albo faktycznie strefy, o których mówi Piolunka. Nie musisz od razu zakładać jednego - możesz sprawdzać po kolei.
Właśnie, przeprowadzka to kluczowy kontekst. Wróćmy więc do pytania Freja_R o geopatie - bo to nie jest temat na jedno zdanie. Jak sprawdzić? Różdżka to jedna opcja, ale jeśli ktoś nie czuje się pewnie z różdżkarstwem, to można zacząć od obserwacji. Gdzie lubią leżeć zwierzęta? Gdzie domownicy źle śpią? Gdzie czujecie dyskomfort bez wyraźnego powodu?
Właśnie o to mi chodziło kilka postów wyżej - nie ma żadnego sposobu, żeby odróżnić potwierdzenie od autosugestii przy różdżce. Ale mam pytanie do was wszystkich, nie złośliwe: czy ktoś kiedykolwiek sprawdził różdżką miejsce i wyszło, że jest 'czyste', a mimo to runy dalej nie działały? Bo to by coś mówiło.
Trzymam je w sypialni, na dolnej półce szafy. Dosyć chłodnej, bo to narożny pokój zewnętrzny. Właśnie o tym pisałam na początku - zastanawiałam się, czy ta chłodność i to, że półka jest nisko przy podłodze, ma znaczenie.
A czy to nie jest przypadkiem ściana zewnętrzna tej szafy? Bo ja mam podobnie - szafka przy oknie i od ściany zewnętrznej, i zawsze tam zimniej. Chłód od muru to chyba coś innego niż chłód całego pokoju?
To jest ważne rozróżnienie. Chłód od zewnętrznej ściany to często też wilgoć, zwłaszcza przy wahaniach temperatur między dniem a nocą. I tu wracamy do drewna - jeśli szafa stoi przy zewnętrznej ścianie, to drewniane runy mogą być narażone na mikroskoki wilgotności, które drewno czuje, nawet jeśli wnętrze szafy wydaje się suche. Freja_R, czy zestaw z jaspisu trzymasz w tym samym miejscu?
Przepraszam, że wchodzę, bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie może podstawowe - czy runy z różnych materiałów mogą na siebie wpływać, jeśli są trzymane razem? Bo jakoś zawsze zakładałam, że to obojętne, ale może niesłusznie?
...i właśnie dlatego pytam - Freja_R, ile czasu minęło od przeprowadzki do momentu, kiedy odczyty zaczęły się psuć? Czy to było od razu, czy po kilku tygodniach? Bo to by sugerowało, czy to kwestia samego miejsca, czy może aklimatyzacji run do nowych warunków.
Chyba po dwóch, może trzech tygodniach. Na początku wszystko działało normalnie, więc nie łączyłam tego z przeprowadzką od razu. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam szukać przyczyny.
Wracając jednak do temperatury, bo to był pierwotny temat - Freja_R wspomniała o narożnym pokoju i dolnej półce. Narożny pokój zewnętrzny to w polskim klimacie poważna sprawa. Tam zimą potrafi być nawet 5-6 stopni mniej niż w środku mieszkania, a przede wszystkim jest tam największa amplituda dobowa temperatury. Drewniane runy w takich warunkach pracują - kurczą się i rozszerzają. Nie wpływa to może na 'energię', ale fizycznie to nie są idealne warunki przechowywania.
Ale ja nie do końca rozumiem jednej rzeczy - czy mówicie o fizycznym uszkodzeniu run, czy o wpływie temperatury na ich energetyczne właściwości? Bo to chyba dwa różne problemy? Freja_R miała na myśli chyba to drugie.
No właśnie, bo strefy geopatyczne to nie jest coś, co widać od razu. Ja bym zaproponował prosty test - połóż runy w innym miejscu w domu, najlepiej w środkowym pokoju, z dala od zewnętrznych ścian, na kilka dni. Zrób odczyt. Jeśli problem zniknie, to masz odpowiedź.
Okej, to rozumiem jako argument praktyczny. Ale Freja_R pyta o przyczyny, nie tylko o rozwiązanie, więc chyba warto jednak drążyć.
Tak, zależy mi na obu - i na tym żeby odczyty wróciły, i na tym żeby rozumieć co się dzieje. Więc pytanie o strefy geopatyczne jest dla mnie ważne. Piolunka wspomniała wcześniej o różdżce i obserwacji zachowania zwierząt - ale nie mam zwierząt. Jakie są inne sposoby sprawdzenia?
Dobra, to konkretnie. Jeśli nie masz zwierząt, możesz obserwować siebie - czy są miejsca w domu, gdzie czujesz się gorzej niż w innych, gdzie trudniej ci zasnąć, gdzie masz niewyraźne uczucie dyskomfortu bez powodu. To subiektywne, ale to jest właśnie ta 'obserwacja' o której mówiłam. Drugi sposób to różdżka lub wahadło. Trzeci - i to może zainteresuje Juliusza - to geobiolog lub bioenergoterapeuta, który robi pomiary. Część z nich używa sprzętu, nie tylko różdżki.
