Ten dylemat z krzywą runą nie jest taki błahy nawiasem mówiąc. Historycznie dbano o formę znaku, bo forma to część przekazu. Ale też historyczne runy na kamieniach wcale nie są zawsze idealnie geometryczne, robiły je ludzkie ręce. Więc umiar w perfekcjonizmie też jest OK.
Czyli trochę się wraca do pytania - co jest ważniejsze, forma czy intencja? Bo ta dyskusja kręci się wokół tego od dłuższego czasu i chyba nie ma jednej odpowiedzi, co mnie osobiście trochę frustruje ale może tak po prostu jest.
To pytanie o formę kontra intencja to chyba jeden z tych wiecznych sporów bez rozstrzygnięcia. Ale wrócę do płatków bo to mnie bardziej interesuje praktycznie - czy jak runa wyjdzie krzywo to ją zostawiacie czy próbujecie poprawić? Bo na płatku chyba nie można ot tak zetrzeć i narysować od nowa...
Nie można poprawić, to jest właśnie ten dylemat o którym pisałam. Płatek jest delikatny, jak za bardzo dłubiesz to się kruszy albo składa. Ja zazwyczaj zostawiam jak jest, mówię sobie że to 'żywa forma', ale szczerze nie wiem czy to nie jest tylko autousprawiedliwianie mojego niezbyt pewnego pędzla 🙂
No ale to jest właśnie sedno pytania czy nie? Skoro 'problem głowy rytualnej' może zaburzyć intencję, to dla niektórych osób narysowanie krzywej runy będzie działać jak mentalne zakłócenie przez cały rytuał. Więc de facto dla tych osób forma MA znaczenie, tyle że przez mechanizm psychologiczny, nie magiczny. To dwie różne sprawy.
Hej, może głupie pytanie ale wchodzę w środek tej rozmowy - jeśli używacie soku z buraka czy borówki to te płatki muszą być świeże? Bo mi sie wydaje ze zwiędnięte by się rozpadały pod pędzelkiem zanim cokolwiek narysujesz
Wracając do tej krzywej runy - ja bym miała z tym problem mentalny którego Runiarka opisuje. Jestem raczej osobą która jak coś nie wyjdzie estetycznie to mnie to wyciąga z każdego skupienia. Czy w takim razie ta metoda z płatkami w ogóle jest dla mnie, skoro precyzja jest tak ograniczona?
Dobra ale wróćmy może do tytułu tematu bo się trochę zagubiliśmy w technikaliach - płatki mogą być 'rozpuszczone' znaczy mogą się rozłożyć i to jest zamierzone w rytuale, dobrze rozumiem? To nie jest przypadkowa degradacja tylko celowe działanie?
no właśnie o to chodzi w efemeralnych nośnikach, ze akt rozładu jest częścią pracy. nie niszyczysz runy, ona sie dopełnia. to inna filozofia niz wygrawerowanie na drewnie gdzie runa zostaje. każdy sposob ma sens dla innego rodzaju intencji.
Przepraszam że znowu pytam coś może oczywistego, ale - czy to znaczy że runa na płatku to raczej do jednorazowych intencji? Bo jak się rozłoży to już nie 'działa'? A ta na drewnie albo kamieniu to na stałe? Czy to tak działa...
Nie do końca tak bym to ujęła. Runa na trwałym nośniku nie 'działa ciągle' sama z siebie, to też nie jest magiczne perpetuum mobile. Różnica jest raczej w jakości intencji - efemeralny nośnik pasuje do intencji które mają się rozwinąć i zakończyć, puszczone w świat. Trwały nośnik to coś co chcesz utrzymywać, pielęgnować. To inne narzędzia do innych celów, nie lepsze ani gorsze.
O, to ładnie powiedziane. Czyli do np. prośby o pomoc w jednej konkretnej sytuacji lepszy płatek, a do długoterminowej ochrony domu lepszy kamień albo drewno? Mam to dobrze?
Czytam ten temat od początku i jestem trochę przytłoczona szczerość mówiąc. Tyle tu systemów i niuansów. Czy jak ktoś zupełnie nie wie co robi, to w ogóle powinien próbować czegoś z runami? Pytam serio, nie ironicznie.
A można zapytać gdzie się uczyć tych znaczeń? Są jakieś sensowne polskie źródła? Bo w necie to każda strona inaczej tłumaczy te same runy i nie wiem któremu wierzyć
Brak jednej odpowiedzi na to pytanie bo i brak jednej 'prawdy' o runach, ale jeśli mam coś polecić to szukajcie źródeł które oddzielają historyczny przekaz od współczesnej interpretacji. Jak coś jest podane bez żadnego komentarza 'to moja interpretacja' to mam odruch nieufności. Dobra książka to lepsza baza niż forum, przepraszam za herezję 😛
Ok dobra, ale wróćmy do samego tytułu bo mi umknęło - te płatki które się 'rozpuszczają' to macie na myśli dosłownie, np. w wodzie? Czy to taka metafora że się rozkładają naturalnie jak w ziemi? Bo to dość duża różnica jeśli chodzi o sam rytuał
Gniewko, tu nie ma jednej odpowiedzi bo to zależy co chcesz osiągnąć. Ja robiłam obie wersje - i w wodzie (strumień, albo miska z wodą którą potem wylewa się do ziemi) i zakopane w ogródku. Te w wodzie rozpuszczają się dosłownie i szybko, te w ziemi rozkładają się tygodniami. Różne tempo, różna jakość. Powiedziałabym że te w wodzie są bardziej... gwałtowne? Bardziej uwolnienie niż rozpuszczenie. Ale to moje subiektywne odczucie, nie reguła
Tak, właśnie o to chodzi z tą 'epemeralną formą' - samo słowo oznacza że trwa krótko i to jest zamierzone. Płatek w wodzie to może być kilka minut. W ziemi kilka tygodni. Na powietrzu do wyschnięcia. Każdy z żywiołów nadaje rytm zakończeniu. I to jest chyba piękniejsze niż wygrawerowana na drewnie runa która siedzi i... czeka?
gonia - a jak mierzysz działanie runy na drewnie? no serio, co jest twoim 'wskaźnikiem skuteczności'? bo jak nie masz sposobu żeby to zmierzyć to argument z działaniem idzie w obie strony. nie wiem jak odpiszesz ale ciekawy jestem
Okej, Gonia ma rację że to dobre pytanie, ale właściwie to samo dotyczy każdej praktyki magicznej a nie tylko tej konkretnej metody z płatkami. Jeśli ktoś chce debatować o placebo vs skuteczność to jest na to miejsce, ale chyba nie tu i nie teraz - bo ten wątek jest o płatkach konkretnie. Może zostawmy to i wróćmy do tego co Leontynka napisała o wodzie vs ziemia?
Mnie to co Leontynka napisała o 'gwałtowności' wody bardzo zaciekawiło. Czyli jak chcę czegoś bardziej intensywnego albo szybkiego to woda jest lepsza? A ziemia do takich... spokojniejszych, dłuższych spraw?
Skoro wywoływana to powiem - ta intuicja Leontynki brzmi dla mnie sensownie, ale dodałabym że woda to też szybkie rozproszenie, niekoniecznie szybki efekt. Puszczasz i odpuszczasz. Ziemia bardziej zatrzymuje i przetrawia. To może mieć znaczenie przy wyborze intencji. Płatek w wodzie do intencji związanych ze zwolnieniem, odpuszczaniem, zakończeniem. Płatek w ziemi do intencji które mają wyrosnąć
To bardzo ładnie się składa z tradycyjnym znaczeniem żywiołów. Ale mam pytanie praktyczne - co jeśli ktoś nie ma dostępu do strumienia ani do ogrodu? Mieszkam w bloku, wody naturalnej bliżej niż park a tam nie będę zakopywać na cudzym trawniku. Czy miska wody w domu ma taką samą 'jakość' co strumień?
przepraszam ze się wtrącam ale... doniczka na balkonie to jest ta sama 'ziemia' co w ogrodzie? bo przyznam ze trochę nie rozumiem dlaczego miałoby mieć znaczenie czy to ziemia z ogrodu czy ze sklepu ogrodniczego
Dobrze że Runiarka to powiedziała bo ja też się zastanawiałam nad tym dogmatem. Jak czytam te wątki to czasem mam wrażenie że jest dużo zasad które trzeba spełnić i że jak się czegoś nie zrobi dokładnie to się nie uda. A teraz słyszę że to jednak kwestia intencji i improwizacji. Trochę sprzeczne
Czy ktoś wie jak wyglądało to historycznie? Tzn. czy są jakieś dane że Germanie albo Wikingowie rzeczywiście używali organicznych nośników do run? Bo ja się zastanawiam czy cała ta filozofia 'efemerycznych nośników' to tradycja czy raczej współczesny wymysł, który brzmi ładnie
O, właśnie to mnie zawsze interesuje - gdzie kończy się rekonstrukcja a zaczyna neomistycyzm. Mam notatki z różnych źródeł i naprawdę trudno to rozgraniczyć, bo nawet akademicy się kłócą co jest 'autentyczne' a co późniejszą interpretacją. Heliosa zadała ważne pytanie
