A ja mam inaczej. Staram się brać całą interpretację, nawet tę część którą chciałbym zignorować. Zwłaszcza w pytaniach zawodowych, bo tam mam tendencję do czytania tylko tego co wygodne. Raz wylosowałem Hagalaz pytając o zmianę pracy i bardzo chciałem to czytać jako "oczyszczenie i nowy początek", a nie jako "destrukcja zanim cokolwiek wzrośnie". Wyszło że ta druga część była ważniejsza.
To jest ciekawy punkt. Opór jako wskaźnik ważności. Ale to też zakłada że człowiek jest w stanie zauważyć własny opór w czasie rzeczywistym. A to nie jest takie oczywiste, szczególnie w sprawach zawodowych gdzie stawka jest wysoka.
To ma sens. Ale mam praktyczne pytanie do tej techniki - jak długo "po czasie"? Bo masz rację że interpretacja się zmienia, ale chyba nie możesz wracać w nieskończoność. W pewnym momencie kontekst sytuacji zawodowej się zmienia i odczyt traci aktualność.
A co z pytaniami których czas już minął? Znaczy, losujesz, coś się dzieje, decyzja jest podjęta - czy wracacie do takich odczytów po fakcie? Mnie to kusi, bo chciałabym zrozumieć czy runy wtedy "miały rację", ale nie wiem czy to ma sens.
To ciekawe podejście, ale trochę mnie niepokoi jedno. Jeśli zawsze możemy znaleźć interpretację post factum, która pasuje do tego co się wydarzyło, to czy nie wpadamy w pułapkę potwierdzania własnych przekonań? Że runy "miały rację" bo dopasowujemy narrację wstecz?
Czyli notatki to w zasadzie klucz do tego żeby praca z runami w sprawach zawodowych była uczciwa wobec siebie. Bez nich wszystko można sobie wytłumaczyć wstecz jak się chce. Czy dobrze rozumiem?
Ale tu jest coś ważnego do dodania - notatki działają o tyle, o ile piszesz je szczerze w momencie losowania. Jeśli już wtedy autocenzurujesz to co widzisz, to zapis nic nie da. Pytanie brzmi: jak to obejść?
To jest ciekawe podejście, ale mam wrażenie że bardzo trudne do nauczenia. Jak ktoś jest na początku przygody z runami i dopiero uczy się ich znaczeń, to ta "pierwsza interpretacja bez zastanowienia" chyba jest prawie niemożliwa? Bo nie ma jeszcze intuicji, tylko wykuta teoria.
Mam inne podejście do tego. Nawet jeśli ktoś "dopasowuje" interpretację wstecz, to pytanie jest czy sam ten proces dopasowywania nie ma wartości. Czyli piszesz sobie narrację dlaczego Hagalaz pasowała do twojej zmiany pracy. Może właśnie ta narracja jest czymś co pomaga poukładać sobie to co się stało.
A żeby nie skończyć na tym pesymistycznym akcencie - czy ktoś ma przykład pytania do run w sprawie zawodowej, które naprawdę dobrze działało? Nie w sensie "przewidziało przyszłość", ale w sensie że pomogło podjąć decyzję albo zmienić nastawienie do sytuacji. Bo to jest chyba meritum tego wątku i trochę od niego odpłynęliśmy.
