Hej, mam taki dylemat i chciałam się zapytać co wy na ten temat sądzicie. Ostatnio bardzo martwię się o moją mamę, która przechodzi przez trudny okres i pomyślałam, żeby wyciągnąć dla niej runy. Ale ona w ogóle nie wierzy w takie rzeczy i nawet nie chciałabym jej mówić, że to robię. Czy to w ogóle etyczne? Czy runy zadziałają jeśli ona o tym nie wie i nie wyraziła zgody?
To jest akurat dosyć częsty dylemat wśród ludzi, którzy zaczynają pracę z runami. Kwestia zgody to jedno, ale jest też druga strona - wróżenie to nie jest działanie na energię tej osoby, tylko twoja próba odczytu sytuacji. Pytanie czy pytasz o nią, czy dla niej - bo to dwie różne rzeczy.
Właśnie to rozróżnienie jest kluczowe. Wyciąganie run "o kimś" - żeby zrozumieć sytuację - to zupełnie co innego niż wyciąganie "dla kogoś" z intencją wpłynięcia na jego życie. Pierwsze jest moim zdaniem neutralne etycznie, drugie już wchodzi w szarą strefę.
Mnie się wydaje, że jak się robi coś z miłości to nie może być złe, nie? Martwisz się o mamę, chcesz jej pomóc. Runy chyba to czują.
Właśnie, sam się nad tym zastanawiałem. Bo modlitwę za kogoś też się robi bez jego zgody i nikt tego nie kwestionuje. Gdzie jest granica między modlitwą, wróżbą a rytuałem?
Dobra, bo się trochę zgubiłam. To w końcu jak wy podchodzicie do samego pytania - czy wolno wyciągać runy dla rodziny bez jej wiedzy? Bo tu mamy różne głosy i nie wiem co myśleć.
Ale przecież jak wyciągamy runy dla kogoś to ta osoba nawet o tym nie wie, więc jak może coś poczuć albo się denerwować? To chyba tylko w naszej głowie.
A czy ktoś z was miał sytuację że wyciągnął runy dla kogoś bliskiego, a potem ta osoba się dowiedziała? Jak zareagowała? Ciekawi mnie jak to wygląda w praktyce, nie tylko w teorii.
Właśnie, i to jest chyba sedno - co ty zrobisz z tym odczytem? Jeśli wyciągasz runy, widzisz trudności dla mamy i zaczynasz działać "za nią" to to już jest ingerencja. Ale jeśli wyciągasz żeby lepiej ją zrozumieć i być dla niej lepszym wsparciem - to brzmi inaczej.
Ale właściwie to o czym wy mówicie? Że nie można wyciągać runo dla mamy bo to naruszenie prywatności? To tak jakby powiedzieć że nie można myśleć o kimś bo to też bez jego zgody.
To jest pułapka rozumowania. "Ona w to nie wierzy więc jest ok" można zastosować do bardzo wielu rzeczy. Etyka nie zależy od przekonań osoby, której dotyczy działanie. Lekarze nie pytają pacjentów czy wierzą w skuteczność leków żeby wiedzieć czy trzeba ich pytać o zgodę.
Czy można zapytać głupio - bo ja naprawdę nie wiem - co konkretnie "złego" może się stać jak wyciągniemy runy dla kogoś bez wiedzy? Chodzi mi o to, czy jest jakaś konkretna konsekwencja poza tym etycznym aspektem?
I właśnie to jest chyba sedno tego co próbuje ci powiedzieć ta dyskusja - że nawet z dobrą intencją możemy uruchomić coś czego nie kontrolujemy. Choć szczerze przyznam, że sam nie jestem przekonany że zwykły odczyt informacyjny to robi. Ale wątpliwość jest zdrowa.
A przy okazji - czy w runach w ogóle są konkretne runy które "lepiej" nadają się do takich pytań o kogoś bliskiego? Czytałem coś o Pertho jako runie tajemnic i ukrytych rzeczy ale nie wiem czy to ma związek z tym co tu omawiamy.
A wracając do tego Pertho - bo chyba za szybko to rzuciłem i temat uciekł gdzie indziej. Czy ktoś rzeczywiście pracuje z tą runą przy pytaniach o bliskich? Bo czytałem że Pertho wiąże się z losem i tym co ukryte, ale nie wiem czy to znaczy że "sięga" do danej osoby czy raczej odkrywa coś w nas samych.
I to jest właśnie ten moment w którym odczyt dla kogoś drugiego staje się w praktyce odczytem dla siebie. Pytanie tylko czy runa wyciągnięta z intencją "o mamie" zadziała tak samo jak wyciągnięta z intencją "o mnie w relacji z mamą". Czy ktoś ma doświadczenie z tą różnicą?
Mam wrażenie że to jednak trochę omijanie. Jeśli twoja intencja nadal jest taka żeby dowiedzieć się czegoś o mamie, to zmiana sformułowania pytania tego nie zmienia. Intencja to nie słowa.
No dobra, ale to by znaczyło że nie możemy w ogóle myśleć o bliskich w żaden sposób ezoteryczny. Jak sobie wyciągam kartę dnia i myślę sobie "ojej to pasuje do sytuacji z siostrą" to też "zmieniam percepcję"? Gdzie jest granica?
Chyba nie padło, albo ja też przeoczyłam. I właściwie - im dłużej czytam tę rozmowę, tym bardziej myślę że sama sobie odpowiedziałam na to pytanie, tylko nie chciałam tego zobaczyć. Ale nadal mam jedno pytanie które mi zostaje: czy jest w ogóle jakaś sytuacja w której byście zrobiły taki odczyt dla bliskiej osoby bez pytania jej? Jakiś wyjątek?
