Wracając do Plejadki i tego jej odkrycia po rzucie, zastanawiam sie czy nie jest tak że ta przerwa od praktyki, ta 'martwa' faza jak ją ktoś tu nazywał, była po prostu potrzebna. I teraz pytanie do osób z doświadczeniem, czy da sie celowo wywołać ten powrót czy zawsze przychodzi sam kiedy jest gotowość?
Lena, odpowiem na to pytanie bo mnie tez intryguje. Myślę że nie da sie 'wywołać' powrotu celowo w sensie technicznym, tzn. zrobić konkretny rytuał i bum, wiara wraca. To nie działa jak przełącznik. Ale można chyba stworzyć warunki które temu sprzyjają i to jest różnica. Plejadka zrobiła to nieświadomie przez ten mechaniczny rzut bez intencji.
Lena to bardzo dobrze to ujęłaś. Przez ostatni rok naprawdę się starałam, miałam notatki, harmonogram, wszystko. I właśnie to chyba było problemem. A tu wzięłam runy prawie przez przypadek i coś drgnęło. Nie wiem jak to interpreto... nie wiem czy to był sygnał czy po prostu inna jakość uwagi w tym momencie.
Hej, chcę się tu wcisnąć z innej strony. Plejadka, piszesz że nie wiesz czy to był sygnał czy inna jakość uwagi, ale te dwie opcje niekoniecznie się wykluczają. Jeśli pracujesz z systemem który zakłada że runy odpowiadają na stan osoby a nie na zadane pytanie, to właśnie ta inna jakość uwagi mogła być tym sygnałem. Tylko zaraz przewiduję że Hania mi to obali 🙂
Dobra ale wróćmy do pytania z tytułu bo trochę odpłynęliśmy. Czy runy mogą przywrócić wiarę osobie która przestała wierzyć. I moja odpowiedź brzmi, to zależy od czego przestała wierzyć. Jeśli to wypalenie jak u Plejadki, to tak, widziałam to. Jeśli ktoś ma głębszy kryzys, fundamentalny, to jedna runa tego nie naprawi.
Ojej, ale to jest chyba za pesymistyczne? Znaczy, nie każde wypalenie jest takie głębokie żeby nie można było go odwrócić szybciej. Plejadka już pisze ze Berkano ją ruszyła, to moze wystarczy kilka takich momentów żeby złapać ponowny kontakt z energią.
Mam pytanie do Plejadki, trochę praktyczne. Mówisz że miałaś harmonogram i notatki przez ten rok. Czy te notatki były opisowe, tzn. pisałaś co wyciągałaś i co się potem wydarzyło, czy bardziej analityczne w stylu weryfikacja znaczeń z książkami? Bo to może coś mówić o tym gdzie się zablokował ten kontakt.
Plejadka, to co opisujesz to jest klasyczna pułapka, dotyczy zresztą nie tylko run. Analiza zastępuje doświadczenie i człowiek myśli że idzie głębiej, a tak naprawdę idzie w bok. Z tarotm dokładnie to samo mi sie kiedyś przytrafiło.
No właśnie, tabele i porównywanie autorów to jest bardzo użyteczne na etapie nauki, ale potem w pewnym momencie trzeba to odłożyć i po prostu być z runą. Siedzieć z nią, trzymać ją w dłoni, nie szukać znaczenia w żadnej książce tylko patrzeć co w tobie robi. I jeśli nic nie robi, to może ta chwila nie jest odpowiednia, albo ta konkretna runa nie jest twoja na ten czas.
Ja czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie głupie pytanie, czy da sie 'nie swoją runą' na danym etapie? Tzn. czy runa może po prostu na kogoś nie działać nie dlatego że coś jest nie tak z osobą, ale dlatego że to nie ten czas na tę runę?
Blum to jednak bardzo popularny autor, nie naukowy, i jego interpretacje są dość nowożytne. Nie mówię że złe, ale warto wiedzieć że to nie jest żadna starożytna tradycja tylko współczesna twórczość. Tylko tyle, nie chcę tu robić wykładu.
To co mnie tu teraz bardziej ciekawi, Plejadka powiedziała wcześniej że 'stracila kontakt z niczym co robię ezoteryczne'. Runy, czakry, medytacja. Czy to jest możliwe że problem nie jest w metodzie a w czymś zyciowym, i runy po prostu to odbijają? Bo Berkano jako odpowiedź bez pytania może być właśnie komunikatem o początku czegoś nowego, nie tylko w praktyce, ale w ogóle.
Morion.ka, to jest pytanie które mnie zatrzymało. Ostatni rok był... dużo sie działo. Nie wiem czy chcę się tu szczegółowo rozpisywać ale tak, mozliwe że ta pustka w praktyce była spójna z czymś szerszym. I że runa to po prostu pokazała.
Dobra, to jest chyba dość ważny moment w tej rozmowie. Jeśli Berkano pojawiła się jako odpowiedź na stan ogólny, a nie na praktykę konkretnie, to może pytanie z tytułu wątku jest trochę odwrócone. Nie 'czy runy przywrócą wiarę w runy' tylko 'czy runy pomogły nazwać coś co się dzieje', i to jest po prostu wróżba, tyle że nieformalna.
Lelja, o to chodzi właśnie. To jest chyba najprostsza i najbardziej sensowna interpretacja tej historii. I ironicznie, może właśnie przez to ze Plejadka nie szukała odpowiedzi na pytanie o wiarę, dostała coś bardziej przydatnego.
Lelja, to jest dobre ujęcie. Rzeczywiście, jak teraz patrzę na to z dystansu, to nie szłam do run z pytaniem 'dlaczego nie wierzę'. Po prostu wzięłam je do ręki bo siedziałam i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. I wyszło co wyszło. Może właśnie to jest sedno, że wiara wraca bokiem, nie frontem.
Czytam ten wątek i chcę się dopytać bo jestem dość nowy w runach. Berkano to ta runa brzozowa tak? Ja kojarzyłem ją głównie z nowym początkiem ale tu piszecie o niej jakby była bardziej o odrodzeniu po kryzysie. Czy to jest to samo czy jest jakaś różnica?
Wracając do tego co Plejadka napisała przed chwilą, to mnie zastanawia jedna rzecz. Mówisz że wzięłaś runy bo nie wiedziałaś co ze sobą zrobić. Ale skoro przez rok nie dotykałaś ich prawie w ogóle, to dlaczego akurat wtedy do nich sięgnęłaś a nie do czegoś innego? Do kart, do kamieni, do medytacji? Czy coś konkretnie pchnęło w stronę run?
Ojej, to co Plejadka mówi o fizyczności run jest super ważne! Ja tez to czuję, że inaczej się trzyma kamień z wyrytą runą niż kartę. Jest jakiś inny kontakt. Karty są ładne ale trochę jak obrazki, runy są bardziej materialne. Nie wiem czy to robi różnicę dla praktyki jako takiej ale dla mnie osobiście robi.
Malgosia, to jest kwestia indywidualna. Dla mnie karty są bardziej ucieleśnione niż runy bo z kartami pracuję od lat i mam z nimi historię. Myślę że ta 'materialność' którą opisujesz to jest po prostu efekt nowości albo mniejszego obciążenia skojarzeniami. Ale nie podważam że działa.
To jest dobry punkt Brzozka. Plejadka, mam do ciebie pytanie. Jak miałaś te wszystkie notatki i tabele przez ten rok, to czy w ogóle robiłaś rzuty intuicyjnie, bez planu? Tzn. czy był kiedykolwiek moment kiedy sięgałaś po runy bez konkretnego pytania albo harmonogramu?
Haha excel to dobre porównanie 😀 Plejadka, ale skąd w ogóle wzięłaś pomysł żeby to tak prowadzić? Ktoś ci powiedział że tak trzeba czy sama wpadłaś na to?
Lena, chyba z jakichś kursów online. Mówiły że dziennik praktyki jest niezbędny. I pewnie jest, tylko ja z dziennika zrobiłam arkusz kalkulacyjny. To jednak różnica.
Mnie ten wątek z notatkami ciekawi pod innym kątem. Piszesz że straciłaś kontakt z ezoteryczną stroną życia w ogóle, runy, czakry, medytacja, wszystko. Ale czy ten rygor z notatkami był od początku, czy pojawił się akurat w tym roku kiedy przestałaś czuć? Tzn. czy możliwe że to był twój sposób na udawanie że praktykujesz kiedy już tak naprawdę nie czułaś?
Morion zadała trudne pytanie ale myślę że trafione. Znam to z własnego doświadczenia, nie z runami ale z innymi praktykami. Kiedy coś przestaje działać to człowiek próbuje to utrzymać siłą woli i strukturą. Jakby rygorem można zastąpić połączenie. Nie można, ale rozumiem instynkt.
Ale zaraz, to co to znaczy dla reszty z nas którzy dopiero zaczynają i slyszą że dziennik praktyki jest ważny? Mam to teraz ignorować? Bo chyba nie o to chodzi?
Ok, Morion zadała pytanie i muszę odpowiedzieć uczciwie. Chyba... tak. Ten rygor z notatkami pojawił się właśnie wtedy, albo może trochę wcześniej, ale dokładnie w tym czasie kiedy zaczęłam czuć że coś odpływa. Jakbym próbowała to złapać w tabelkę. Im mniej czułam, tym dokładniej notowałam. I w pewnym momencie zostały tylko notatki.
