Właśnie o to mi chodziło. To jest taki mechanizm, że kiedy kontakt z czymś słabnie, to umysł natychmiast próbuje to zastąpić kontrolą. Bo kontrola daje złudzenie że jeszcze 'masz' tę praktykę, że nic nie straciłaś. Ale pytanie jest inne, czy sama pamiętasz moment kiedy ten kontakt zaczął słabnąć? Coś się wtedy działo, jakaś zmiana, jakiś konkretny okres?
To co opisujesz Plejadko jest strasznie znajome i trochę przykre jak to czytam. Że zostajesz z samą formą bez treści. Ja miałam coś podobnego z medytacją, siadałam, liczyłam minuty, a kontakt był zero. Ale mam pytanie do Morion, bo mnie to ciekawi, czy to znaczy że taka przerwa jest konieczna? Tzn. że bez porzucenia kontroli w ogóle się nie da odbudować?
Nie koniecznie przerwa, raczej porzucenie samej kontroli. Te dwa wyjścia niekoniecznie idą razem. Można wciąż brać runy do ręki, tylko inaczej. Ale szczerze, Plejadka, to co mnie zastanawia od początku tego wątku, to jedno. Mówisz że teraz znów cos czujesz, te dwa rzuty po ciszy. To czym to sie różni od tych rzutów sprzed roku? Co jest inaczej?
Ale to jest interesujące, że sama nie wiesz co pytałaś. Bo to znaczy że rzut był bardziej otwarty, bez konkretnej intencji. I może właśnie to jest różnica, nie brak notatnika jako takiego, tylko brak zamknięcia się w jednym konkretnym pytaniu. Z kartami mam podobne doświadczenie, jak za mocno ustawiam kontekst to odczyt jest suchy.
hej przepraszam ze wchodzę teraz ale chciałem spytać, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Plejadka mówi ze 'cos sie powiedziało' bez pytania. To jak to działa, tzn. jak coś mówi jeśli nie ma pytania? Skąd wiadomo co runa odpowiada jeśli nie bylo pytania? To nie rozumiem mechanizmu sorki
Tymek, to akurat dobry punkt i wcale nie oczywisty nawet dla nie-początkujących. Nie każdy rzut musi być odpowiedzią na pytanie. Czasem to jest bardziej jak... pokazanie aktualnego stanu. Runa nie odpowiada na 'co zrobić' tylko mówi 'oto co jest'. I może właśnie dlatego Plejadka to poczuła, bo nie szukała odpowiedzi tylko po prostu była. Ale powiem więcej, w tradycji nordyckiej wróżenie bez pytania miało osobną nazwę i osobną formę rzutu, to nie było to samo co pytanie wyrocznię.
Wracam do tego co Plejadka powiedziała o podłodze i kamieniach. Bo mnie to uderzyło inaczej. Siedzenie na podłodze, nie przy biurku. To brzmi jak zmiana całego ustawienia ciała, nie tylko głowy. Nie wiem czy to ma znaczenie dla reszty, ale u mnie naprawdę czuję różnicę między tym czy siedzę przy stole z notatnikiem a tym czy siedzę niżej, bardziej luźno. Jakby ciało też musi być w innym trybie.
Chalcedonka, to ma sens, ustawienie ciała zmienia tryb. Ale mam pytanie do Plejadki, bo to mnie ciekawi praktycznie. Mówisz że siedziałaś na podłodze, nie wiedziałaś co pytasz, nie miałaś notatnika. To był świadomy wybór tych warunków czy po prostu tak wyszło?
O matko to jest paradoks, że zadziałało właśnie bo się nie starała. A ja od miesięcy staram sie robić wszystko jak należy i nie czuję nic specjalnego 🙁 Plejadka, powiedz mi, czy myślisz że ta przerwa była konieczna? Tzn. czy gdybyś nie przestała na ten rok, to też by wróciło?
Lena, ale uwaga, bo to jest pułapka wnioskowania z jednego przypadku. To że u Plejadki przerwa poprzedzała powrót nie znaczy że przerwa go spowodowała. Może by wróciło inaczej. Może by nie wróciło. Jeden przykład to za mało żeby mówić że przerwa jest konieczna. Plejadka, masz jakieś zdanie w tej kwestii? Tzn. czy sama uważasz że potrzebowałaś tego roku ciszy?
