Zastanawiam sie nad czymś od jakiegoś czasu i chce to tu napisać, bo nie wiem czy to tylko moje doświadczenie. Kiedyś byłam bardzo zaangażowana w praktyki, czułam wyraźnie jakieś połączenie, nie wiem jak to inaczej nazwać. Potem przyszedł taki okres może z rok, może dłużej, że wszystko mi się rozsypało, przestałam wierzyć że cokolwiek z tego ma sens. Sięgnęłam do run i zrobiłam prosty rzut, trzy runy, bez żadnego konkretnego pytania, po prostu jako taki gest w stronę przeszłości. Wyciągnęłam Ansuz, Raidho i Berkano. Dla mnie to było jak sygnał że coś próbuje do mnie mówić, że jest jakaś droga i że można zacząć od nowa. Nie mówię że uwierzyłam z powrotem z miejsca, ale coś drgnęło. Czy ktoś miał podobnie? Że runy pomogły wam wrócić do siebie po takim kryzysie wiary?
Wow, dokładnie o tym myślałem ostatnio! Też jestem trochę w takim miejscu, że niby interesuję się runami, czytam o futharku, ale nie wiem czy to "działa" czy po prostu sam sobie coś wmawiaam. Mam pytanie bo jestem ciekaw - jak robiłaś ten rzut? Losowo ze woreczka, czy rozkładałaś na stole? I czy to Ansuz na pierwszym miejscu, to coś dla ciebie konkretnie znaczyło w tym momencie?
Dobrze napisane pytanie na start, ale ja bym tu podważyła jedną rzecz. Mówisz, że 'coś drgnęło' po tym rzucie, ale jak odróżnić że to runy do ciebie przemówiły, a nie że po prostu byłaś gotowa żeby coś poczuć i rzut był tylko pretekstem? Serio pytam, nie złośliwie. Bo to jest dla mnie sedno problemu z wiarą i ezoteryką w ogóle, że bardzo łatwo przypisujemy zewnętrznemu znakowi to, co dzieje się w nas samych.
Czytam to i przypominam sobie jak sama przechodziłam przez podobny etap, może ze dwie dekady temu już, więc mam trochę perspektywy. Kryzys wiary to wcale nie jest coś złego w praktyce z runami, wiesz. W nordyckiej tradycji było coś takiego jak 'zimna wiara', taka sucha, formalna relacja z systemem, zanim człowiek naprawdę ją przyjął. Nie wiem czy to pomaga, ale ja traktuję te okresy zwątpienia jako część ścieżki, nie jako jej przerwanie. Berkano które wyciągnęłaś, to nieprzypadkowa runa przy takim pytaniu, ona mówi właśnie o odrodzeniu, początku nowego cyklu. Coś mi tu śpiew Norn.
Nie chce być nieprzyjemna, ale 'coś mi tu śpiewa Norn' to dość swobodna interpretacja 🙂 Mam takie pytanie do Plejadki, bo mnie bardziej interesuje aspekt praktyczny. Czy przed tym rzutem miałaś jakiś intencję, cokolwiek w głowie, czy to był naprawdę pusty gest? Bo to trochę zmienia jak interpretujesz wynik, nie?
Wchodzę w ten temat bo mi bliski. Też miałam taki moment, że przez dłuższy czas robiłam rytuały zupełnie mechanicznie, bez żadnego przekonania, z przyzwyczajenia. I w sumie nie runy mnie wyciągnęły, ale taka chwila kiedy robiłam coś kompletnie bez wiary i nagle poczułam ciepło w dłoniach przy trzymaniu kamieni. To był sygnał że jeszcze jestem w kontakcie. Dlatego pytam, czy wy uważacie że wiara jest warunkiem koniecznym żeby praktyki miały jakikolwiek sens? Bo może właśnie nie jest?
To mnie zastanawia co piszecie o tej wierze. Bo jak ja to rozumiem to runy to system symboliczny i można je traktować jak narzedzie do myslenia o sobie, trochę jak karty lub cokolwiek innego. Nie musisz wierzyć że mają moc żeby były przydatne, nie? Ale może dlatego jeszcze nie mam głębszego kontaktu z nimi, że traktuję je za bardzo intelektualnie
Tymek ma rację i nie ma racji jednocześnie. Runy to nie jest zwykły system symboliczny, to coś żywego, co ma swój charakter. W tradycji nie losowało się run żeby 'pomyśleć o sobie', to był kontakt z mocami które te runy reprezentują. Teraz wszyscy robią z tego psychologię bo tak łatwiej wytłumaczyć i żeby nie wyglądać dziwnie. Ale jeśli ktoś chce naprawdę przywrócić wiarę, to chyba powinien podejść do tego poważniej, nie jako do testu czegoś.
No i o to chodzi, bo tu Hania dotknęła czegoś ważnego bo ja też od lat staram sie rozróżniać między tym co wiemy historycznie o runach, a tym co jest późniejszą, romantyczną interpretacją. Ale z drugiej strony, powiem co myślę, te dwie warstwy nie wykluczają sie. Można wiedzieć że pewne rzeczy są konstruktem i jednocześnie mieć z nimi żywy kontakt. Plejadka pytała o przywrócenie wiary, nie o historyczny wykład.
No ale właśnie o to chodzi. Jeśli ktoś stracił wiarę to czy wraca do tego co miał, czy buduje coś nowego? Bo to są dwie różne rzeczy i podejście do run będzie inne w każdym przypadku. Plejadka, co ty chcesz odzyskać tak właściwie? Tamte odczucia sprzed kryzysu, czy coś innego?
Czytam ten wątek i mam wrażenie że mieszacie dwa tematy. Jedno to czy runy mogą pomóc komuś kto stracił wiarę, a drugie to filozofia czy wiara jest potrzebna do praktyki. To są różne pytania. Do Plejadki, konkretnie, u mnie podobna sytuacja była jakiś czas temu i co mi pomogło to nie wielki rzut z pytaniem, tylko codzienne ciągnienie jednej runy rano bez żadnego oczekiwania co z niej wyniknie. Taki mały rytuał żeby znowu wchodzić w kontakt, nie raz wielki, tylko regularnie.
Oooo to ciekawe co Wahadlarka pisze, bo ja właśnie tak robiłam kiedyś, jedno losowanie rano i zapisywanie co mi przyszło do głowy. I trochę mi to pomagało w skupieniu na dniu. Ale nie wiem czy to wiara czy po prostu taki rytuał porannej refleksji, podobny do pisania dziennika. Może to w ogóle nie różnicy nie robi jak to nazwiemy?
Hm, ja bym jednak rozróżniała. Bo jeśli to jest dla ciebie tylko dziennik z obrazkami to fajnie, ale nie mów wtedy że to jest runiczna praktyka w sensie ezoterycznym. To trochę jak mówić że czytanie horoskopów to jest poważna astrologiczna analiza. Nie mam nic przeciwko zapisywaniu refleksji z runami jako pretekstem, ale nazwijmy rzeczy po imieniu.
Mogę zapytać coś może naiwnego ale zastanawia mnie, czy jest jakaś konkretna runa albo układ które szczególnie pomagają w takim momencie jak Plejadka opisuje, czyli kiedy ktoś jest w takim zawieszeniu między wiarą a zwątpieniem? Coś co ma szczególne znaczenie przy kontakcie z przeszłością i odbudowywaniu czegoś?
Czytam to wszystko i mam takie wrażenie że chyba dla każdego to wygląda inaczej i nie ma jednej recepty. Ale coś w tym co Plejadka napisała o Berkano uderzyło mnie, że ona nie pytała o nic konkretnego a dostała odpowiedź która pasowała. Może właśnie o to chodzi że jak przestajemy zadawać bardzo konkretne pytania to jest więcej miejsca na coś nieoczekiwanego?
Coś mi tu nie pasuje w tym całym wątku. Dużo gadania o tym czy wiara jest potrzebna, a mało o tym co Plejadka właściwie czuje teraz, po tym rzucie z Berkano. Bo to chyba jest sedno, nie? Runa się pojawiła, coś drgnęło, i co dalej? Czy to drgnięcie trwało, czy minęło po godzinie?
okej, to jest właśnie to co mnie ciekawi. Berkano to runa bardzo konkretna, związana z początkami, z czymś co kiełkuje. Jeśli wyciągnęłaś ją bez intencji, to jest pytanie czy to przypadek czy może jednak coś w tobie było gotowe na ten sygnał i runa to tylko ujawniła. Nie mówię że magia, mówię że psychika ludzka jest ciekawsza niż nam się wydaje.
A możesz powiedzieć jak wyglądał ten rzut technicznie? Znaczy jedno losowanie z woreczka, czy układ, czy coś innego? Bo może to też ma znaczenie dla interpretacji, nie wiem, pytam bo dopiero się uczę.
To co opisujesz z tym mechanicznym sięgnięciem to jest bardzo ciekawe bo w sumie niektórzy mistrzowie runiczni właśnie tak robili, nie przygotowywali sie bardzo, nie tworzyli rytuału, tylko brali run kiedy czas był. A co do Berkano bez pytania, to powiem tak z doświadczenia, runy bez pytania to często te które mówią co jest a nie co będzie, i może właśnie to sprawiło ze coś drgnęło, bo Berkano mówiła coś o twoim stanie a nie o przyszłości.
Hm, ale 'mistrzowie runiczni tak robili' to skąd konkretnie pochodzi? Bo mam wrażenie ze to jest taka rzecz która jest powtarzana na forach i w popularnych książkach, a historycznie to jednak niewiele wiemy o tym jak wyglądała praktyczna wróżba runiczna u ludów germańskich. Tacyt opisywał losowanie ze znaków ale szczegóły są mgliste. Nie chce psuć nastroju, ale takie twierdzenia warto gdzieś zakotwiczać.
No i właśnie dlatego lubię jak Hania tu zagląda, bo przynajmniej jest jakiś hamulec. Tylko Perzyna, nie bierz tego jako atak, bo twoja praktyczna wiedza jest naprawdę wartościowa, chodzi o to żeby rozróżniać co wiemy a co nam sie wydaje ze wiemy.
Zostańmy przy Plejadce chwilę bo mi umknęło jej pytanie gdzieś w tym. Czy chcesz żeby runy pomogły ci wrócić do jakiejś wiary w ogóle, czy konkretnie do wiary w runy? Bo to jest różnica. Jeśli stracić wiarę w sens czegokolwiek, to może to jest inny temat, ale jeśli to tylko o runach, to jest prostsze.
Plejadka, to co opisujesz jest bardzo rozpoznawalne. U mnie był taki moment że robiłam wszystko z obowiązku bo tak mi sie wydawało że powinnam. I wyciągnęłam się z tego przez totalnie odwrotne podejście do tego co ty, mianowicie zaczęłam robić mniej, nie więcej. Zamiast szukać kontaktu zrezygnowałam z regularności i czekałam aż sama poczuję chęć. Może nie ma jednej drogi.
Hej, wracam do tego co Perzyna pisała wcześniej o konkretnych runach dla kogoś w zawieszeniu. Wspomniała Laguz i Ehwaz, ale co z Ingwaz? Wydaje mi sie że ta runa jest o takim potencjale który jest zamknięty w środku i czeka, pasuje do opisu Plejadki tak mi się wydaje. Czy się mylę?
No ale Wahadlarka ma punkt. Jeśli rozmawiamy tu o konkretnych runach i ich właściwościach, to jednak warto wiedzieć czy ktoś mówi z własnej impresji czy z jakiegoś systemu, bo to zmienia jak ta informacja powinna być odebrana przez osobę która dopiero szuka drogi. Doświadczenie jest ważne, ale etykieta przydatna.
Hej ale ja mam głupie pytanie, bo jestem nowy w temacie run. Czy te systemy interpretacyjne jak ten Thorsson mocno sie różnią od tych popularnych? Bo jak czytam różne strony to jest duży chaos co do znaczeń i nie wiem od czego zacząć. Nie wiem czy to w ogóle pasuje do wątku, ale wydaje się połączone.
Tymek, to jest osobny temat na osobny wątek naprawdę 🙂 Tutaj Plejadka pyta o coś konkretnego i dobrze by było nie rozwalać tego w dyskusję o systemach interpretacyjnych dla początkujących. Ale krótko, tak, różnią się i to znacząco.
