Mam takie pytanie i może głupie, ale nie mogę znaleźć odpowiedzi nigdzie. Mój mąż jest totalnym sceptykiem, w ogóle nie wierzy w żadną ezoterykę, ale zgodził się spróbować runowania na własnej skórze, bo miał coś do sprawdzenia w życiu. Czy jak ktoś nie wierzy w runy, to one w ogóle dla niego zadziałają? Czy potrzebna jest jakaś wiara, żeby to cokolwiek dało?
Dobre pytanie, bo faktycznie dużo osób się nad tym zastanawia. Sama na początku nie byłam pewna, czy runy wymagają 'wiary' w tradycyjnym sensie. To bardziej kwestia tego, czy ktoś jest otwarty na interpretację, niekoniecznie musi od razu wierzyć. Twój mąż zgodził się spróbować, to już jakiś krok. Ale ciekawa jestem jednego - czy on podchodził do tego z ironią i nastawieniem, że to bzdura, czy po prostu był neutralny?
Hagalaz i Isa to razem brzmi jak zamrożenie i burza, czyli coś się zatrzymało albo zaraz się zatrzyma. Ale wróćmy do pytania - moim zdaniem jak ktoś jest neutralny to runy mogą pracować normalnie, problem jest jak ktoś aktywnie blokuje i wyśmiewa. Sama miałam znajomego który ciągał z taką miną jakby robił mi przysługę i wyszły mu kompletnie bez sensu, nie pasowały do niczego.
Poczekaj, Nebularia, bo to trochę uproszczenie. To że komuś wyszły runy 'bez sensu' nie znaczy że sceptycyzm je zablokował. Może po prostu interpretacja była dopasowywana na siłę albo kontekst był nieznany. Runy nie są od tego żeby coś potwierdzać. Pytanie do Stanisławy - a co konkretnie chciał sprawdzić przez to runowanie?
Ja to widzę tak, że runy to nie jest magia zależna od odbiorcy. Znaczenia są, przekaz jest, niezależnie od tego czy ktoś w to wierzy. Sama robiłam rzut dla siostrzenicy która myśli że to zabawa i interpretacja była trafna co do milimetra. Ale jest jedna rzecz którą zauważyłam - jak ktoś jest nastawiony sceptycznie, to często nie chce przyjąć tego co wychodzi, nawet jeśli mu pasuje.
Zgadzam się z Gizelką w połowie. Chodzi bardziej o to że sceptyk może nie chcieć zastanowić sie nad przekazem, bo od razu szuka racjonalnego wytłumaczenia. A runy wymagają refleksji, nie posłuchu. I wiesz Stanisławo, Hagalaz nie musi być straszne, to transformacja przez trudność, nie koniec świata.
Szczerze mówiąc sama jestem dość sceptyczna jeśli chodzi o wróżby i podobne rzeczy, ale ten temat mnie zaciekawił. Czy to nie jest trochę tak, że interpretacja zawsze da się dopasować do czyjegoś życia, bo jest wystarczająco ogólna? Nie mówię że to na pewno tak jest, po prostu chcę zrozumieć.
Wrócę do głównego pytania bo dyskusja zaczyna schodzić w interpretację konkretnego rzutu. Sceptycyzm a runy - z mojej perspektywy kluczowe jest nie czy ktoś wierzy, ale czy jest szczery. Szczery sceptyk często dostaje bardzo czytelne komunikaty, bo nie próbuje niczego 'chcieć'. Nie oczekuje że mu wyjdzie dobra miłość albo bogactwo. Ciągnie losowo i co wychodzi, to wychodzi.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie bo może głupie - czy runy są w ogóle po to żeby w nie wierzyć, czy bardziej jak taki system symboliczny do myślenia o sprawach? Bo jak to drugie, to wiara nie jest chyba konieczna, prawda?
No właśnie, to co powiedział Edek mnie uderzyło - dwa poziomy. Bo jak rozmawiam z tym znajomym to on właśnie mówi że to 'ładne symbole z historią' i tyle. Nie mówi że bzdura, tylko że historia. Czy to jest ten poziom pierwszy który wymieniłaś? I czy to w ogóle wystarczy żeby rzut coś dał?
Właśnie to mnie tu trzyma w tej rozmowie, bo to co Edek opisuje brzmi już prawie jak psychologia Jungowska, nie ezoteryka. Archetypy, symbole, projekcja. I to byłoby dla mnie dużo łatwiejsze do przyjęcia. Ale czy wy tu na tym forum tak to traktujecie, czy jednak uważacie że jest coś więcej niż symbol i psychika?
No właśnie - on nie zadał żadnego pytania konkretnego. Powiedział 'nie wiem o co mam pytać, niech same pokażą co chcą'. I wtedy wyciągnął te trzy. Czy to zmienia interpretację?
Słuchajcie, ja tu wchodzę z boku, bo ten wątek przeczytałam od początku i mam jedno pytanie które mnie nurtuje. Mówicie że sceptyk może dostać trafny rzut, że runy pracują niezależnie od wiary i tak dalej. Ale czy ktoś z was miał sceptyka który po rzucie zmienił zdanie? Nie że uwierzył w magię, ale że stał się mniej odporny na temat?
No to właśnie tu jest sedno. Nie mów mu 'runy potwierdziły'. Powiedz 'wyciągnałeś Hagalaz i to znaczy że coś sie kruszy. Czy coś w twoim życiu teraz sie kruszy?' I patrz co powie. To nie jest wróżba, to jest pytanie. Runy są w tym wypadku pretekstem do rozmowy a nie wyrokiem.
Tylko że runy to nie są losowe literki i tu bym się jednak upierała. Sam system ma wewnętrzną logikę, każda runa ma pole znaczeniowe, które jest historycznie zakorzenione. To nie jest to samo co napisać na kartce cokolwiek i wylosować. Czy nie?
Chcę wrócić do mojego konkretnego przypadku, bo trochę odpłynęliśmy. On ostatnio... to znaczy, kilka dni temu napisał mi że dużo myślał o tych runach. Nie pytał co znaczą, ale powiedział że to dziwne że je wyciągnął właśnie teraz. Czy to jest już jakiś sygnał że coś do niego dotarło?
Nic jeszcze nie odpowiedziałam bo się wahałam. Bałam sie że jak zacznę tłumaczyć to go zniechęce albo że wyjdę na kogoś kto wierzy w czary. Dlatego tu właśnie piszę, bo nie wiem jak rozmawiać z kimś kto nie ma tej bazy.
Nie tłumacz nic od razu. Zapytaj go co ma na myśli mówiąc 'właśnie teraz'. To jego słowa, nie twoje. Niech on sam powie co to 'teraz' oznacza. I wtedy masz otwarte drzwi bez żadnego ezoterycznego tła.
A co jeśli on sam dojdzie do wniosku który będzie zupełnie inny niż to co runy 'mówią'? Czy to będzie błędna interpretacja jego własnego życia czy może trafniejsza niż runy?
Ale czemu to ma być albo-albo? Runy mogą mu pokazać jedno, a on może to przetłumaczyć inaczej i oba odczyty mogą być prawdziwe. Ja tak to rozumiem przynajmniej. Chociaż Edek pewnie mi zaraz powie że to za proste.
On zaproponował, a właściwie to się zgodził kiedy ja powiedziałam że mogę mu rzucić. Ale zgodził się spokojnie, bez ironii. Trochę jakby z ciekawości, nie z drwiny. Teraz jak piszę o tym że napisał że to dziwne - to chyba jednak coś go tknęło?
To jest bardzo dobry znak, naprawde. Sceptyk który się śmieje to jedno, ale sceptyk który wraca do tematu z własnej woli to drugie. On nie musiał ci pisać tego co napisał. Napisał bo chciał.
przepraszam że wchodzę ale mam pytanko - czy jak ktoś jest sceptyk to runy mu same z siebie wybierają te trudniejsze? Znaczy czy energia takiej osoby jakoś wpływa na to co wyciąga? Bo mi sie wydaje ze te trzy które wyciągnął to takie... nie wiem jak to powiedzieć, nieprzypadkowe?
To nie jest prosta odpowiedź. Znamy się od kilku lat ale bliżej ostatnio, i właśnie dlatego nie wiem co jest 'z powodu run' a co jest z powodu całej reszty. Może to w ogóle nie da się rozdzielić?
Ale czy to nie jest trochę przypisywanie runom zasługi za coś co i tak by się wydarzyło? Szczerze pytam, bo jeśli on i tak coś czuł, to czy runy cokolwiek tu zrobiły?
Dobra ale po co to rozdzielać na tym forum? Znaczy serio, czy ktokolwiek tu kiedyś rozstrzygnął czy mechanizm jest nadnaturalny czy psychologiczny? I czy ta rozmowa komuś w tym pomogła?
Jarek ma racje i to jest bardzo praktyczna uwaga. Stanisławo, co ty właściwie chcesz z tej rozmowy uzyskać? Bo widzę że piszesz tu o jego reakcji, ale jeszcze nie powiedziałaś co ty czujesz w związku z całą tą sytuacją.
