to co napisała Lila jest naprawdę ważne i chcę to podkreślić. długoletnia praca w zamkniętej instytucji - wojsko, więziennictwo, szpital, korporacja z mocną hierarchią - to nie jest tylko 'doświadczenie zawodowe'. to jest coś co przebudowuje sposób w jaki myślisz o sobie i o możliwościach. i pytanie do run w takiej sytuacji jest szczególne, bo musisz najpierw zapytać - czyim głosem interpretuję? swoim czy systemu który mnie uformował?
ok to mnie trochę przestraszyłaś Lila, bo właśnie pracuję w takiej instytucji. dużo procedur, dużo hierarchii, nie mogę za dużo powiedzieć ale to jest środowisko bardzo zamknięte na siebie. i masz rację że nie wiem czy moje myślenie jest moje. jak w ogóle można to sprawdzić przed sesją z runami?
to jest właśnie pytanie które mnie tu zatrzymało. bo słucham o tej instytucji i myślę sobie - czy runa może 'wyciągnąć' kogoś z takiego sposobu myślenia czy raczej człowiek zinterpretuje runę przez ten filtr i nic się nie zmieni? nie wiem czy ktoś to badał w jakikolwiek sposób
Dumortieryt - nie chodzi o sprawdzenie przed sesją, to jest niemożliwe, chodzi o to żeby sesja była zaprojektowana tak żeby ten filtr zauważyć. i tu pomaga konkretna pozycja w układzie, np. jedna runa na 'jak widzę sytuację teraz' i obok runa na 'co jest poza moim polem widzenia'. jak te dwie runy są ze sobą w napięciu to masz sygnał że coś ci umyka
zaraz zaraz, cofnijmy się. piszecie o runach jakby to był system który autonomicznie 'widzi' to czego my nie widzimy. ale jak to ma działać mechanicznie? runa jest losowana losowo, interpretacja jest nasza - więc skąd ma się wziąć ta informacja spoza naszego pola widzenia? czym ona miałaby być?
Zielarz pyta o mechanikę i to jest uczciwe. ale myślę że stawiasz pytanie w złym miejscu. mechanika runy to jest to że ona ZATRZYMUJE. losujesz symbol którego nie wybrałeś i musisz się z nim zmierzyć. gdybyś sam wybierał to zawsze wybrałbyś to co już wiesz. losowość wstrzykuje coś obcego do procesu myślenia i to jest jej funkcja - niezależnie od tego czy wierzysz że to 'energia' czy że to tylko sposób refleksji
hmm właśnie to mnie przekonuje bardziej niż wszystko inne co tu padło. ta losowość jako celowe zakłócenie. to ma sens nawet dla osoby która w nic nie wierzy
i wracając do Dumortieryt - właśnie dlatego dla osoby z instytucji zamkniętej losowość jest szczególnie cenna. bo ty sama nigdy byś nie wybrała pewnych kierunków myślenia o sobie. system cię do tego nie przyzwyczaił. runa może cię tam zaciągnąć siłą, o ile nie zainterpretujesz jej z powrotem w bezpieczny sposób
to jak mam nie interpretować bezpiecznie? to brzmi jak coś bardzo trudnego do zrobienia świadomie. jak rozpoznać że właśnie to robię?
a to super pytanie i mam na to coś konkretnego z własnego notatnika. u mnie sygnałem że interpretuję 'bezpiecznie' jest to kiedy interpretacja jest natychmiast wygodna, tzn. czytam runę i od razu mówię sobie 'no tak, to znaczy że mam zostać jeszcze trochę' albo 'to znaczy że nie jestem gotowa'. jak interpretacja jest komfortowa to jest podejrzana 🙂
ale chwila, bo to też jest pułapka prawda? możesz zacząć celowo szukać interpretacji dyskomfortowych bo 'komfortowa jest podejrzana' i wtedy też manipulujesz wynikiem, tylko w drugą stronę. nie?
czytam tę dyskusję i mam wrażenie że brakuje tu jednego elementu. przy dużej zmianie zawodowej, szczególnie z instytucji o silnej strukturze, problem często nie jest w tym co wiesz o sobie, tylko co czujesz w ciele kiedy myślisz o tej zmianie. runy mogą to wyciągnąć ale tylko jeśli losujesz w stanie spokoju, nie w stanie lęku. jak losujesz ze strachu to runa idzie pod lęk
dobra ale właśnie mamy tu piękny przykład jak dyskusja o runach staje się dyskusją o medytacji i pracy z ciałem. i mam pytanie na wprost do Sigilnik i Fasolka - ile z tego co tu opisujecie jako 'praca z runami' byłoby identycznie skuteczne bez run? tzn. czy runa jest tu potrzebna czy jest tylko pretekstem żeby w ogóle usiąść i pomyśleć
Znachornik61 zadaje dobre pytanie i nie mam zamiaru go omijać. tak, część z tego co tu opisujemy byłaby skuteczna bez run. ale 'część' to nie 'całość'. runa daje jedną rzecz której nie daje samo siedzenie z zamkniętymi oczami - konkretny symbol który możesz się przyczepić. coś zewnętrznego. kiedy mózg dostaje obraz z zewnątrz a nie produkuje go sam, uruchamia inne skojarzenia. to nie jest mistyka, to jest to jak działa percepcja.
wchodzę w ten spór bo mam coś do powiedzenia. Znachornik, runy mają konkretną właściwość której nie ma losowo otwarta książka - każda runa jest powiązana z zestawem znaczeń który jest spójny wewnętrznie i historycznie testowany przez pokolenia praktyków. to nie jest przypadkowy wzór, to jest skondensowany system skojarzeń. czy to działa 'magicznie'? nie muszę tego rozstrzygać. działa jako system projekcji z niezłą rozdzielczością.
a wracając do Dumortieryt, bo trochę zgubiliśmy wątek - ona pyta jak pytać runy o zmianę zawodu z instytucji zamkniętej. i cała ta dyskusja o mechanizmach jest ciekawa, ale chcę zapytać praktycznie: czy ktoś faktycznie miał taką sesję, na poważnie, przy realnej decyzji zawodowej, i co z tego wyszło? nie teorię, tylko relację.
no właśnie, trochę się tu zrobiło filozoficznie a ja mam konkretny problem. pracuję w tej instytucji od 8 lat, nawet nie wiem za bardzo co chciałabym robić inaczej, wiem tylko że coś jest nie tak. i zastanawiam się czy w ogóle dobrze zadaję pytania na sesji. bo może to jest mój główny błąd?
Dumortieryt - to jest trop. jakie pytania zadajesz? dosłownie, jak je formuujesz? bo 'czy powinnam zmienić pracę' to jest najgorsze możliwe pytanie do run. runa nie odpowie tak/nie. musisz jej dać coś do przepracowania, nie do zatwierdzenia.
ok to tłumaczę konkretnie, bo to ważne. 'czy to dobry moment' to jest pytanie zamknięte, runa nie ma jak odpowiedzieć. 'co mnie czeka jeśli odejdę' to jest pytanie o przyszłość, a runy nie są wyrocznia. pytania które działają to coś w stylu: 'co we mnie stoi między mną a decyzją', 'jaka energia rządzi teraz moim myśleniem o pracy', 'czego nie widzę w tej sytuacji'. rozumiesz różnicę?
oooo to jest coś co powinno być napisane na samym początku wątku. serio. zmiana formułowania pytania to jak zmiana całego sensu sesji
no ale uwaga, bo Fasolka daje dobry schemat ale nie wolno go stosować mechanicznie. jeśli zapytasz 'czego nie widzę' a jesteś głęboko w systemie instytucji i masz wypracowane odruchy obronne, to runa ci pokaże 'czego nie widzisz' ale i tak to zinterpretujesz przez swój filtr. pytanie jest warunkiem koniecznym ale niewystarczającym.
Lila ma rację i to jest sedno tego co pisałem wcześniej o losowości jako zakłóceniu. dobre pytanie to połowa sukcesu. druga połowa to moment w którym nie masz gotowej odpowiedzi i symbol cię zaskakuje. jeśli losujesz runę i twoja pierwsza myśl to 'no tak, wiedziałam', to coś poszło nie tak.
ale jak to jest w praktyce przy sesji o pracy, bo się zastanawiam. w moim notatniku mam kilka sesji z różnych momentów i jak porównuję to widze ze sesje 'przed' jakąś decyzją wyglądają zupełnie inaczej niż sesje 'po'. przed decyzją dużo Hagalaz, Nauthiz, w ogóle runy które utrudniają. po decyzji - zupełnie inny zestaw. to mnie zawsze zastanawia, czy to ja zmieniam interpretację czy coś naprawdę się zmienia w losowaniu
wracam do Dumortieryt i do tego co powiedziała o 8 latach w tej instytucji. to jest ważna liczba. po takim czasie system wartości instytucji jest częściowo zinternalizowany, to jest fakt psychologiczny niezależny od run czy ezoteryki. dlatego pytam ją bezpośrednio - kiedy myślisz o odejściu, co czujesz najpierw, ulge czy strach?
ta sekwencja którą opisujesz, ulga a potem natychmiastowe zakrycie strachem i racjonalizacją, to jest bardzo wymowne. ta ulga to jest sygnał ciała który jest szybszy niż myśl. strach i 'nierozsądne' to już jest nadbudówka. nie mówię że masz od razu odchodzić, ale wiem że ta ulga nie jest bez znaczenia.
i tu właśnie mam problem z tym kierunkiem rozmowy. zaczynamy interpretować emocje tak jak interpretujemy runy, czyli przez ulubiony klucz. 'ulga to ciało mówi prawdę, strach to nadbudówka' - skąd wiadomo że to nie jest odwrotnie? może ulga to jest chwilowa projekcja życzeniowa a strach to realna ocena ryzyka?
Znachornik, akurat tutaj psychologia jest po stronie Anusia_H a nie po twojej. reakcja wyprzedzająca myślenie werbalne jest zazwyczaj bliższa temu co ciało 'wie' o sytuacji niż późniejsza racjonalizacja. to nie jest ezoteryka, to jest kolejność procesów neurologicznych. strach który przychodzi po sekundzie i natychmiast się ubiera w argumenty o stabilizacji - to jest bardzo klasyczny wzorzec unikania.
