no i właśnie o to mi chodziło, że 'ciało mówi prawdę' to nie jest aksjomat. i okej, rozumiem że Malwinia ma rację co do kolejności procesów, ale to jest argument który działa w laboratorium, a nie przy decyzji o zmianie pracy po 8 latach. bo tam dochodzi jeszcze lęk egzystencjalny, kwestia finansowa, rodzina może, i ta 'ulga' jest zmieszana z dziesięcioma innymi emocjami. jak wy w ogóle rozróżniacie który sygnał jest 'czysty' a który zaszumiony?
Zielarz zadał dobre pytanie ale odpowiedź nie jest prosta. nie rozróżniasz przez analizę, bo analiza jest właśnie tą nadbudówką o której mówi Anusia_H. rozróżniasz przez powtarzalność. jeden raz to może być zaszumione. ale jeśli ta sama reakcja wraca przy każdym kontakcie z tematem, przez tygodnie, to jest coś innego. i właśnie tu runy mogą pomóc, bo wymuszają wielokrotny powrót do pytania w różnych stanach.
ojej, a ja pytałam chyba za często. raz na tydzień albo i częściej jak byłam niespokojna. to może dlatego to się kręciło w kółko i nic z tego nie wychodziło sensownego?
to ma sens. jak za często wracasz do tego samego pytania, to po jakimś czasie nie losujesz już świeżo, tylko przez pryzmat wszystkich poprzednich sesji. i interpretujesz nową runę żeby pasowała do tego co już 'wiesz'. to jest jeden z tych mechanizmów których się nie czuje w trakcie, ale widać z zewnątrz.
mam pytanie do Fasolki i do Sigilnika - a jak wygląda ta pierwsza sesja kiedy ktoś w ogóle nie wie co chce zmienić, tak jak Dumortieryt mówi że wie tylko że 'coś jest nie tak'? bo te wszystkie zasady o dobrych pytaniach zakładają że wiemy mniej więcej w czym tkwi problem. a jak nie wiemy, to od czego zacząć?
a czy do takiej sesji diagnostycznej potrzeba jakiegoś konkretnego układu? bo słyszałam że są różne rozkłady run i jedne są do konkretnych pytań a inne do szerszych...
do diagnostyki najlepiej sprawdza mi się prosty rzut trzech run: co jest, co jest ukryte, co wymaga ruchu. to nie jest ścisły przepis, każdy to lekko modyfikuje. ale ten środkowy element, 'co jest ukryte', to jest serce takiej sesji dla kogoś kto czuje że coś jest nie tak ale nie umie nazwać co. Dumortieryt, próbowałaś kiedyś takiego układu?
to co Dumortieryt mówi o zasłanianiu przez instytucję jest ważne i wraca do tego co Porewit pisał wcześniej o internalizacji systemu. mam wrażenie że całą tę dyskusję o pytaniach i układach run warto trzymać blisko tego kontekstu, bo inaczej robimy z tego ćwiczenie techniczne a nie realną pracę z sytuacją.
Malwinia słusznie, ale chcę dodać jedno zastrzeżenie do całej tej rozmowy o 'ukrytym'. mam poczucie że zbyt łatwo przypisujemy instytucji rolę złego który zasłonił nam oczy. a może po prostu ktoś po 8 latach ma wątpliwości bo to jest normalny cykl zawodowy? nie każde 'coś jest nie tak' to jest instytucja, czasem to jest wypalenie które by się zdarzyło w każdym miejscu pracy.
wchodzę w ten wątek bo Znachornik dotknął czegoś co mnie też uwiera w tej dyskusji. całą rozmowę kręcimy wokół tego 'jak pytać runy' ale coraz bardziej wychodzi że pytanie Dumortieryt to jest w połowie pytanie o runy a w połowie pytanie o to jak w ogóle myśleć o swojej sytuacji. i to nie jest złe, bo runy właśnie do tego służą. ale warto to nazwać wprost.
a mnie zastanawia jedno, bo czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie które może jest głupie. czy przy takim temacie jak zmiana zawodu po 8 latach w instytucji zamkniętej, runy mają w ogóle 'widzieć' przyszłość czy raczej pomagać zrozumieć co jest teraz? bo jak patrzę na to co piszecie, to chyba to drugie, ale nigdy nie byłam do końca pewna jak to rozgraniczać.
oj Lila, ale to co powiedziałaś to trochę skomplikuje moje notatki bo ja właśnie porównywałam sesje 'przed' i 'po' decyzji z założeniem że runy coś zapowiadały. to teraz myślę, czy to co obserwowałam to nie było po prostu to, że przed decyzją miałam inny stan i runy go odzwierciedlały, a po decyzji inny stan. a ja to czytałam jako 'przepowiednię'. hmm.
Ewunia, właśnie to miałam na myśli wcześniej kiedy pisałam o porównywaniu sesji. i to nie znaczy że twoje obserwacje są bez wartości, mówią coś realnego o twoich stanach emocjonalnych w tych momentach. ale to jest inny rodzaj informacji niż 'runa wiedziała co będzie'.
hej, wchodzę bo ta dyskusja jest naprawde świetna. mam pytanie do Dumortieryt, bo trochę zgubilismy ją w tych wszystkich rozważaniach - czy po tej całej rozmowie masz jakiś pomysl co chcesz zrobic na następnej sesji? bo wydaje mi się że dostałaś tu sporo konkretnych wskazówek ale nie wiem czy to wszystko nie było zbyt dużo naraz 🙂
to nie są dwie osobne sesje, to jest jeden ruch. diagnostyka nie zastępuje pytania o zmianę, ona je poprzedza w obrębie tej samej sesji. rzucasz trzy runy na 'co jest teraz i co ukryte', a potem, jak już masz obraz, stawiasz pytanie właściwe. ale naprawdę musi być przerwa, choćby pięć minut ciszy między jednym a drugim. bez tego mózg nie zdąży przeprocesować i wchodzisz w drugie pytanie z głową pełną pierwszego
to 'pięć minut ciszy' brzmi prosto ale naprawdę dużo robi. mam wrażenie że większość ludzi to pomija i potem nie wiedzą dlaczego sesja 'nic nie dała'. a co do Dumortieryt i tej przerwy między diagnostyczną a właściwą - mam pytanie do Sigilnika: czy ta przerwa ma być aktywna (np. oddech, skupienie) czy naprawdę dosłownie cicho siedzisz i nic?
wchodzę z boku bo zanim Sigilnik odpowie chcę powiedziec jedno. ta cała rozmowa o technikach i przerwach i układach zaczyna mi trochę przypominac przepis na ciasto. runy to nie jest procedura którą możesz wykonac poprawnie albo błędnie. jak ktoś naprawde nie wie czego chce od swojego życia to żadna przerwa między rzutami mu nie pomoże. to jest moim zdaniem podstawowy problem tej dyskusji od początku
