Sąsiedztwo run to oddzielny i spory temat. Powiem tylko tyle: nie ma jednej szkoły. Jedni czytają każdą runę osobno i potem całość, inni zawsze w parach. Ważniejsze jest żebyś miał spójny system u siebie i go trzymał. Brak systemu to brak możliwości weryfikacji. Bez weryfikacji nie wiesz czy runa naprawdę coś wskazała czy tylko potwierdziłaś to co chciałaś zobaczyć.
Henio, to ciekawe co mowisz o weryfikacji. Ale jak w ogole weryfikujesz czy runy 'trafily'? To chyba nie jest tak ze mierzysz to jak eksperyment. Czy masz jakis konkretny sposob na odroznienie trafnego odczytu od przypadku?
ojej to podejście Henia jest mega praktyczne, sama zaczynam prowadzic dziennik od jakiegos czasu i rzeczywiscie coś sie zmienia jak mam porownanie. Chetnie bym kiedys zobaczyła przykład jak ktos prowadzi taki zapis, bo nie wiem czy dobrze robie - czy notujecie tylko rune i słowa kluczowe czy cała interpretację z emocjami?
Ja notuje wszystko, łącznie z nastrojem zanim losowałam i czy byłam głodna albo zmęczona, bo zauważyłam ze to wpływa na to jaka rune ciagam, przynajmniej u mnie. Jak jestem zmęczona to zawsze wyciągam jakis Hagalaz albo Nauthiz, to chyba nie przypadek, prawda? Albo może jednak przypadek ale i tak wole to odnotowac.
no wlasnie, i teraz mam pytanie do was wszystkich - czy jak wyciagam rune w zlym humorze albo zmeczona, to ona 'mowi' o moim stanie wewnetrznym czy mimo to probuje mi powiedziec cos o sytuacji zewnetrznej? Bo mam wrazenie ze czesto Hagalaz mi wychodzi kiedy jestem wykonczona i zastanawiam sie czy ona opisuje mnie czy opisuje to co na mnie czeka. to moze byc roznica 🙂
ale czy nie jest tak ze efekt moze byc tez po prostu statystyczny? jak ktos jest zmeczony to moze podswiadomie siegac inaczej do worka, bardziej chaotycznie albo wolniej, i przez to wyciaga inne runy. nie twierdze ze tak jest na pewno, ale to alternatywne wyjasnienie warto miec w glowie zanim powiemy 'runa opisuje moj stan'
przepraszam ze sie tu wtrece, ale chcialem zapytac cos bardziej podstawowego bo troche sie zgubilem. ta cala rozmowa o hojnosci i pieniadzach to rozumiem, ale jak w ogole runa moze 'uczyc' hojnosci? runa to kawałek drewna albo kamienia z symbolem, czy chodzi o to ze meditujac nad nia jakos zmieniasz swoje myslenie? bo jakos nie pojmuje tego mechanizmu
Chwalibor, to nie jest takie proste jak kawałek drewna i tyle. chodzi o to ze praca z runa, codzienne wyciaganie jej, zapisywanie, siedzenie z tym symbolem, zmusza cie do refleksji. jesli przez tydzien masz przed soba Gebo i codziennie pytasz sie co ta wymiana oznacza w moim zyciu dzis, to po tygodniu myslisz o wymiane i dawaniu inaczej niz przed tygodniem. mechanizm jest bardziej psychologiczny niz magiczny, ale efekt realny.
Balbinka, a czemu 'tylko autorefleksja' ma byc gorsza od czegos bezposredniego? jesli zmiana myslenia zmienia zachowanie a zmiana zachowania zmienia sytuacje finansowa, to efekt jest bardzo bezposredni. ten mechanizm akurat nie wymaga zadnego mistycyzmu zeby byc skuteczny.
dodam ze w kontekscie tego co tytulowy temat mowi o hojnosci, to Gebo jest chyba najciekawszym przykladem. Gebo to runa daru i wymiany, ale w nordyckim sensie dar zawsze zobowiazuje obie strony. nie ma dawania bez brania i odwrotnie. jesli regularnie pracujesz z Gebo i naprawde siedzisz z tym znaczeniem, to zaczynasz patrzec na pieniadze nie jako cos co masz zatrzymac, tylko jako cos co krazac wraca. to jest dokladnie ten powrot energetyczny o ktorym piszaca temat Bogusia wspominala na poczatku.
Oskar, tak, o to mi chodzilo od samego poczatku. i u mnie to nie bylo nagle olsnienie tylko powolna zmiana. przez kilka tygodni codziennie wyciagalam Gebo i za kazdym razem zapisywalam co mi sie kojarzy z wymiana w tym dniu. i po czasie zauwazylam ze zaczealam inaczej reagowac jak sie pojawila okazja pomoc komus - mniej kalkulowac, mniej myslec czy 'warto'. nie wiem czy to runa 'zadzialala', ale zmiana nastapila.
Bogusia ale wlasnie to jest niesamowite, ze ta zmiana przyszla przez regularnosc a nie przez jednorazowy rytuał! bo ja zawsze myslalam ze potrzeba jakiegos wiekszego gestu, jakiejs sesji z zapalonymi swiecami i całą ceremonią. a ty mowisz ze po prostu codziennie siadac i zapisywac?
Zywilka, to jest generalnie sprawa ktora mnie tez przekonala do run w stosunku do innych praktyk. ze nie wymaga teatru. woreczek, dziennik i chwila skupienia. mozna to robic dosłownie przy kawie rano. i ten brak bariery wejscia sprawia ze rzeczywiscie mozna robic to codziennie zamiast raz na miesiac przy pelni ksiezyca.
ok ale to brzmi bardzo... zwyczajnie? przepraszam ze tak mowie bo nie chce nikogo obrazic ale jak porownuje to do tarota gdzie mam 78 kart i cale uklady i cuda, to runy jako 'codzienny dzienniczek przy kawie' troche nie robia na mnie wrazenia. czy to nie jest troche za malo? czy nie traci sie przez to glebokosc?
wiesz co, ja akurat zaczęłam od tarota i potem sięgnęłam po runy właśnie dlatego że mi tarot uciekał w za dużo kierunków naraz. wzielam kiedys 3 karty w sprawie finansów i zamiast odpowiedzi miałam 10 mozliwych interpretacji i nic konkretnego z tego nie wynikło. a runa - jedna, Fehu, i od razu wiedziałam ze pytanie dotyczy tego jak traktuje zasoby ktore juz mam, nie tych co chce miec. to byl poczatek zmiany myslenia u mnie.
Anielcia, to co opisujesz z Fehu to ciekawe bo Fehu czesto jest opisywana jako runa bogactwa i ludzie ja wyciagaja i juz sa szczesliwi bo 'bedzie kasa'. a ona w praktyce mowi bardziej o zarzadzaniu tym co sie ma niz o nagłym przypływie. mislę ze wiele osob na tym sie potyka przy pierwszych odczytach.
hej, mam glupie pytanie ale czy Fehu to ta co wygla jak litera F? bo widze rozne zestawy run i one sie roznia troche w wyglądzie i nie wiem ktore sa 'prawidlowe'. kupilam sobie zestaw w sklepie z kamieniami i troche sie boje ze moze kupiłam jakis wymyslony a nie prawdziwy
wracajac do tego co Bogusia mowila o zmianie pytan, bo to mi wciaz siedzi w glowie - czy ktos z was probował pracowac z runami specyficznie w kwestii blokad zwiazanych z przyjmowaniem, nie tylko dawaniem? bo mnie akurat bardziej blokuje nie to ze nie chce dawac, tylko ze mam problem z przyjmowaniem pomocy finansowej czy prezentow. czy jest jakas runa ktora sie z tym szczegolnie wiaze?
wracajac do tego co Bogusia mowila o zmianie pytan, bo to mi wciaz siedzi w glowie - czy ktos z was probował pracowac z runami specyficznie w kwestii blokad zwiazanych z przyjmowaniem, nie tylko dawaniem? bo mnie akurat bardziej blokuje nie to ze nie chce dawac, tylko ze nie umiem przyjmowac. ktos cos mi oferuje, pomoc, pieniadze, prezent, i ja od razu zaczynam szukac jak sie z tego wyplatac. i nie wiem ktora runa by tu byla wlasciwa, bo Gebo niby mowi o wymianie, ale moze jest cos bardziej specyficznego?
no i tu mamy clou calej tej dyskusji. to JEST psychologia. runy sa pretekstem do wejscia w to. nie ma w tym nic zdradzajacego runy, po prostu tak to dziala. jak siedzisz z Othala przez tydzien i codziennie sie pytasz co ci sie nalezy, to w glowie zaczynaja dziac sie rzeczy. i nie potrzebujesz cudow zeby to wyjasniac.
Wickuś ma racje i to jest w ogole to co mnie w tej calej dyskusji uderza, ze wciaz wracamy do granicy miedzy mechanizmem psychologicznym a mechanizmem magicznym. i za kazdym razem okazuje sie ze to co dziala, dziala przez refleksje, nie przez zadne 'energie'. nie mowie ze runy nie dzialaja, mowie ze moze nie z przyczyny ktora sie zaklada
Gonia, ale to troche jest spor o to czy szklanka jest do polowy pelna czy pusta. jesli efekt jest realny, czy naprawde tak istotne jest czy pochodzi z 'energii runy' czy z 'refleksji wywolane przez symbol'? powiem wiecej - w tradycji nordyckiej nie bylo takiego rozroznienia. symbol I jego oddzialywanie na umysl czlowieka bylo jednym i tym samym. to nie byli ludzie ktorzy rozrozniali 'magie' od 'psychiki' tak jak my rozroznniamy.
zostawcie na chwile ten spor bo on nie ma konca i wroccie do pytania Izoldki, bo ono jest bardziej konkretne i praktyczne. Izoldka, przy blokadzie przyjmowania mozna tez spojrzec na Berkana - runa otwierania sie, wchodzenia w nowy cykl. czasem trudnosc z przyjmowaniem pochodzi z tego ze czujemy ze nie jestesmy 'gotowi' albo ze nie zaslugujemy na nowy etap. Berkana moze byc laczona z Othala jako para do medytacji, nie tylko do losowania.
to co mowicie o parach run mi przypomina ze gdzies czytalam o tzw. bindrunes, czyli polaczonych symbolach z dwoch lub wiecej run. czy ktos z tu obecnych pracowal z bindrunami w kontekscie finansowym albo hojnosci? bo to juz brzmi jak cos bardziej aktywnego niz samo losowanie.
ojej, bindrunes brzmi super ale ja jeszcze pojedynczych run dobrze nie znam 🙂 to nie jest tak ze jak sie zrobi bindrune bez wiedzy to cos zle sie stanie? pytam bo troche sie boje ze moge cos zepsuc nieumyslnie, no bo jednak to sa stare symbole
o matko, no to juz sie boje bardziej niz przed chwila 😀 moze jednak poczekam z bindrunami az lepiej popoznam te runy normalnie. Oskar, a jak dlugo mniej wiecej pracujesz zanim czujesz ze juz rozumiesz rune dobrze?
Klementynka, nie straszyj sie za bardzo. ja sama miałam ten strach na poczatku i nagle okazalo sie ze to wiecej niz rok minelo i po prostu z kazdym wyciagnieciem czujesz sie pewniej. nie ma tu zadnego terminu'u. a co do bindrun, ja ich w ogole nie uzywam i calkiem dobrze radze sobie z pracy z pojedynczymi runami. nie trzeba po wszystko od razu siegac.
