mam pytanie troche z boku ale mi to lezy na sercu od jakiegos czasu - czy jak sie codziennie wyciaga rune 'przy kawie' jak tu ktos pisal, to ona w ogole ma jakis wplyw? bo mam wrazenie ze jak cos robie mechanicznie, bez nastroju, bez skupienia, to to jest jak losowanie cyfry z kapelusza. czy nie trzeba jakiejs intencji, rytualu, skupienia zeby to w ogole mialo sens?
dobra to powiem jak u mnie to wyglada bo moze to pomoze - nie sedze ze to jest 'mechaniczne'. przed wyciagnieciem stoje chwile z reka nad woreczkiem i po prostu wyrazam w myslach co chce wiedziec na ten dzien. dosłownie 30 sekund. nie palie swieczek, nie mam specjalnego miejsca, ale te 30 sekund skupienia jest. i to wystarczy. intencja nie musi byc spektakularna zeby byc prawdziwa.
to co Bogusia opisuje to mnie wlasciwie przypomina praktyki medytacyjne - ta 30-sekundowa pauza to jest po prostu moment mindfulness zanim sie cos zrobi. i to juz wystarcza zeby mózg przeszedl z trybu automatycznego w tryb bardziej uwazny. czy wiec 'runa dziala' czy to po prostu efekt tej chwili skupienia przed wyciagnieciem? nie wiem czy to mozna rozdzielic i szczerze, nie jestem pewien ze warto probowac.
tak wlasciwie to pytanie ktore mi sie samo nasuwa po tym co napisalem - czy ta 30-sekundowa pauza Bogusi to juz jest intencja w sensie magicznym, czy to po prostu higiena uwagi? bo jesli to drugie, to moze runy dzialaja na tych samych zasadach co kazda inna technika uwaznosci i nie potrzebujemy tu zadnych dodatkowych zalozec o energiach. albo potrzebujemy?
no i tu wlasnie jest ten sam spor co wczesniej z Gonia i Oskarem, tyle ze inaczej postawiony. mysle ze odpowiedz brzmi: nie wiemy i nie musimy wiedziec. runa Dagaz na przyklad, ta ktora czesto sie pojawia przy pytaniach o zmiane perspektywy wzgledem pieniedzy, dziala na kilka poziomow jednoczesnie - jako symbol ktory wywoluje refleksje, jako obiekt fizyczny w dloni, jako coraz glebiej wbudowany wzorzec w glowie przez powtarzanie. ktory z tych poziomow jest tym 'prawdziwym'? wszystkie naraz
Dagaz to ciekawy wybor przy finansach, sam bym tam segal raczej po Fehu albo Jere, ale rozumiem logike. natomiast wracajac do tego co Fabianek pisal o 'higienie uwagi' - mysle ze to rozroznienie jest sztuczne. jak spalasz swieczke z intencja to tez 'tylko' dajesz sygnal swojej psychice ze to jest wazne. i? to nie znaczy ze swieczka nie dziala
ok ale skoro juz mowimy o konkretnych runach przy finansach i hojnosci, to chcialabym sie upewnic ze dobrze rozumiem. Gebo to 'dar, wymiana, rownowaga'. Fehu to 'poczatkowe bogactwo, energia w ruchu'. Jera to 'plon, efekt wlozonej pracy'. przy nauce hojnosci ktora z tych run jest tak naprawde pierwsza? bo jakos intuicyjnie czuje ze Gebo, ale moze sie myle
hmm ale jak sie wyciaga rune z konkretnym pytaniem to nie rozumiem - czy to jest tak ze trzeba byc w jakims specjalnym stanie zeby to mialo sens? bo z jednej strony Bogusia mowi ze wystarczy 30 sekund skupienia, a z drugiej strony czytalam ze niektorzy robie przed tym cale rytualy oczyszczajace i nie wiem juz ktore podejscie jest bardziej 'wlasciwe'
Strzybozka, ja naprawde nie wierze ze jest jedno wlasciwe podejscie. jak mam trudne pytanie, to faktycznie trwa to dluzej, mam kawe, moze swieczke, siedze chwile. jak pytanie jest codzienne to 30 sekund wystarczy. to nie jest przepis na ciasto, nie ma jednej temperatury i czasu pieczenia
no dokladnie! i wlasnie o to mi tez chodzilo jak pytalam wczesniej, bo mialam wrazenie ze robia z tego jakis wymagajacy rytuał ktory musi spelniac okreslone warunki, a jak nie spelni to sie 'nie liczy'. a to chyba nie o to chodzi, nie? chociaż...
...chociaż jesli chodzi o temat hojnosci i pieniedzy to mam pytanie bardziej praktyczne. czy ktoras z was albo z was zauwazyła realna zmiane w zachowaniu finansowym po pracy z runami? tzn. nie ze 'poczulam sie inaczej' tylko ze faktycznie zaczelas inaczej wydawac albo dawac?
Zywilka ja! ale uczciwie mowiac nie wiem czy to runy czy po prostu czas i refleksja. po kilku tygodniach pracy z Gebo zaczełam zwracac uwage na to kiedy odmawiam pomocy z CZYSTEGO nawyku a nie dlatego ze naprawde nie moge. i zaczełam pare razy mowic tak zamiast automatycznego nie. czy to runa? nie wiem. ale proces sie zaczal przy niej
o Lonia ale to jest piekne! wiec runy moga naprawde zmienic te wewnetrzne automatyczne reakcje ktore mamy od lat? bo ja tez mam tendencje do odmawiania pomocy z jakiegos tam powodu i zawsze myslalam ze to jest po prostu moj charakter i sie nie zmieni
czekajcie, ale ja chce wrocic do jednej rzeczy bo mnie to nurtuje od kiedy Oskar napisal ze runy nie sa jednoznacznie pozytywne lub negatywne. to znaczy ze jak wyciagne Fehu w kontekscie hojnosci, to nie jest automatycznie dobry znak? bo myslalam ze Fehu to bogactwo wiec super, a teraz sie boje ze moze znaczyc cos innego
Klementynka, to jest najlepsze pytanie w calym tym watku i niestety nie ma na nie ladnej odpowiedzi. mozesz sie oklamywac. wszyscy mozemy. dlatego czesto pomaga zapisywanie odczytow i wracanie do nich po czasie. jak po miesiacu widzisz ze konsekwentnie ciagnelas to samo i interpretowałas w ten sam sposob, i ze cos sie rzeczywiscie zmienilo, to masz jakis punkt odniesienia. ale gwarancji nie ma
