Cześć, mam takie pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Pracuję z runami może pół roku i zauważyłam, że kiedy ciągnę runy w sprawach finansowych, bardzo często wypada mi Fehu albo Othala. Czytałam różne interpretacje i rozumiem że Fehu to bogactwo, dobytek, przepływ energii - ale zauważyłam coś dziwnego u siebie. Im bardziej skupiam się na tej runie i proszę o dobrobyt, tym... jakby mniej mi wychodzi? Zaczęłam się zastanawiać czy może runy próbują mi powiedzieć żeby zmienić podejście do kasy w ogóle. Że może chodzi o hojność, dzielenie się, a nie trzymanie kurczowo. Ktoś miał podobne doświadczenia? Czy runy w ogóle mogą 'uczyć' takiej zmiany nastawienia?
O, to bardzo ciekawe spostrzeżenie! Fehu to nie jest po prostu 'daj mi pieniądze', to jest runa przepływu, dosłownie bydło u dawnych Germanów, a bydło chodziło, przemieszczało się, zmieniało właścicieli. Energia Fehu stoi, jak ją zamkniesz. Więc może właśnie w tym jest odpowiedź na twoje pytanie - trzymanie kurczowo blokuje samą runę? Ja przynajmniej tak to czuję w swojej praktyce. Ale mam pytanie, bo jestem ciekawa, w jakiej układance ciągasz te runy? Pojedynczą czy rozkład?
Muszę tu trochę poszerzyć kontekst, bo to ważne. Fehu faktycznie ma ten aspekt przepływu, ale Othala to już zupełnie inna historia i zestawienie tych dwóch run razem jest... ciekawe. Othala to dziedzictwo, ziemia, to co odziedziczyłaś i co przekazujesz dalej. Kiedy obie wypadają razem, ja osobiście widziałbym w tym sygnał dotyczący nie tyle aktualnych finansów, co przekonań o pieniądzach, które wyniosłaś z domu albo z rodziny. Skąd wziął się twój lęk przed brakiem, jeśli w ogóle istnieje? Bo Othala bardzo często wskazuje na schematy rodzinne.
Zatrzymajcie się chwilę. Mam wrażenie, że szybko idziemy w stronę 'runy mówią ci żebyś dawała pieniądze' i to mnie trochę niepokoi jako interpretacja. Runa to symbol, a symbol można odczytać na dziesięć różnych sposobów. Skąd pewność że akurat 'przepływ przez hojność' a nie na przykład po prostu sygnał żeby zmienić pracę albo podejście do oszczędzania w sensie bardzo dosłownym? Pytam serio, bo często widzę na forum takie skoki od symbolu do jednej konkretnej interpretacji, jakby nie było innych możliwości.
Gonia ma rację że warto nie skakać od razu do jednej interpretacji, ale jednocześnie obserwacja o przepływie energii przy Fehu jest naprawdę klasyczna i pojawia się w większości poważniejszych opracowań, nie tylko takich ludowych. To nie jest wymyślone na potrzeby dobrego samopoczucia. Chociaż... też znam osoby, które robiły sobie z hojności magiczne uzasadnienie dla nieracjonalnego wydawania pieniędzy i tłumaczyły to runami. To jest pułapka.
No właśnie, Lunaria trafia w sedno. Widziałem przypadki gdzie ludzie interpretowali każdą runę jako zachętę do dawania albo brania zależnie od tego czego akurat chcieli. To nie jest praca z runą, to jest potwierdzanie własnych przekonań. Gonia ma słuszność, pytanie o metodę interpretacji jest kluczowe. Bogusia, czy czytałaś jakieś konkretne źródła do nauki, czy raczej uczysz się z forów i intuicji?
Hm, mam może głupie pytanie ale czy ta zmiana podejścia do pieniędzy przez runy to nie działa trochę jak afirmacje? Znaczy - skupiasz się na symbolu, medytujesz nad nim, i sam ten proces zmienia twoje myślenie, a nie że runa 'zrobiła coś magicznie'. Pytam bo interesuję się afirmacjami i tam jest podobny mechanizm, przynajmniej tak mi się wydaje.
Wracając do Bogusi i tej kwestii schematów rodzinnych, bo to wydaje mi się naprawdę serce tej sprawy. W tradycji nordyckiej pojęcie 'wyrd' - przeznaczenie, los - jest nierozerwalnie związane z tym co przekazujemy i co otrzymujemy od przodków. Othala dosłownie reprezentuje to dziedzictwo. Jeśli rodzina miała lęk przed biedą, ten wzorzec może się ciągnąć jak nić. Praca z runą nie polega tu na proszeniu o pieniądze, ale na świadomym 'przepisaniu' tego wzorca. Stąd może ta hojność - to nie dawanie pieniędzy, tylko sygnał żeby rozluźnić zacisk.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie do Oskara - skąd bierzesz te interpretacje? Bo znam kilka różnych tradycji i każda trochę inaczej podchodzi do Othali. Jedne źródła mówią o domu i rodzinie, inne bardziej o własności i granicach, jeszcze inne o wykluczeniu i separacji. Nie mówię że się mylisz, ale ciekawi mnie na czym opierasz to 'przepisanie wzorca', bo brzmi jak bardzo konkretna interpretacja spośród kilku możliwych.
Właśnie, i tu jest mój problem z całą tą rozmową. Mamy temat 'czy runy mogą nauczyć hojności' i prawie wszyscy już zakładają że tak, i że to jest wartościowe. Ale ja prowadzę notatki od lat i widzę, że kiedy ludzie zaczynają 'być hojni pod wpływem run', to efekty są mocno różne. Raz faktycznie coś się otwiera, innym razem ktoś rozdaje pieniądze których nie ma i potem mówi że runa tak kazała. Skąd wiedzieć kiedy to jest prawdziwa zmiana a kiedy magiczne uzasadnienie dla nieprzemyślanej decyzji?
Ale przecież to chyba nie o to chodzi że runy każą ci dosłownie rozdawać kasę? Raczej o zmianę myślenia, że pieniądze to nie jest coś czego musisz się kurczowo trzymać, bo jak puścisz to znikną na zawsze. Przynajmniej tak to rozumiem i chyba to jest to co Bogusia miała na myśli, no nie? To jest to coś o powrotach energetycznych, że co dajesz wraca.
No to jest właśnie temat tego wątku trochę, ta kwestia powrotów energetycznych. Szczerze mówiąc w kontekście nordyckim nie ma jednej prostej reguły 'co dajesz wraca'. Jest coś innego - 'gebo' jako runa wymiany, podarunku, który zawsze zakłada wzajemność. Ale to jest wzajemność w sensie relacyjnym, społecznym, nie kosmiczne prawo zwrotu. Wikingowie rozumieli to bardzo pragmatycznie - dajesz wodzowi, wódz daje tobie ochronę. To było konkretne.
hm, to ciekawe co Lunaria mowila o tej wzajemnosci. Tzn. rozumiem to tak ze runa Gebo to nie jest 'daj a dostaniesz z powrotem od wszechswiata' tylko bardziej 'jesli dajesz to w relacji z konkretna osoba ktora tez cos daje'? jesli dobrze rozumiem to jest chyba mniej magiczne a bardziej... spoleczne? Ale wtedy co to ma wspolnego z pieniedzmi i hojnoscia w sensie ogolnym
Przeczytałam tą rozmowe i chce powiedziec ze to bardzo wazna roznica ktora Lunaria robi. Sama kiedys myslalam ze wystarczy medytowac na Fehu i pieniadze jakos przyjda, nic z tego. Dopiero kiedy zaczełam pytac rune 'gdzie jest zablokowany przepływ' zamiast 'kiedy przyjda pieniadze' zaczełam rozumiec co ona mowi. I odpowiedz nie byla taka jakie oczekiwalam, wskazala na moj strach przed proszeniem o podwyzke. To bylo bardzo konkretne.
Slonecznica, to jest dokładnie coś co chciałam powiedzieć ale nie umiałam tego tak ubrać w słowa! Zmiana pytania którym wchodzisz do rozkładu zmienia wszystko. Ja też zaczęłam zadawać inne pytania i nagle te same runy mówią mi zupełnie co innego. Choć teraz mam pytanie do ekspertów - czy jest jakiś sens w regularnej pracy z konkretną runą przez dłuższy czas, coś jak 'runa miesiąca', żeby naprawdę wejść głębiej w ten temat z hojnością?
Powiem krótko bo wiele już powiedziano. Praca z runą miesiąca ma sens, ale jest jeden warunek - musisz prowadzić dziennik i zapisywać co się dzieje w życiu, nie tylko co 'czujesz podczas medytacji'. Runa działa przez zmianę percepcji, a zmiana percepcji ujawnia się w decyzjach, nie w mistycznych wizjach. Jeśli po miesiącu z Fehu nie możesz wskazać żadnej konkretnej zmiany w tym jak reagujesz na sprawy finansowe, to znaczy że pracowałaś z symbolem, ale nie z sobą.
Czytam i czytam i wciąż nie wiem czy to znaczy że mam zacząć dawać więcej kasy i zobaczyć co wróci, czy raczej że mam medytować nad Gebo i tyle? Bo Henio pisze o dzienniku ale to brzmi jak długi proces a ja szczerze chciałabym wiedzieć czy jest jakiś konkretny efekt i w jakim czasie. Ile czasu zajęło Słonecznicy ta zmiana w podejściu?
No i właśnie Celestyna trafiła w coś istotnego, choć może nieświadomie. To pytanie 'ile czasu zajmie efekt' jest moim zdaniem diagnostyczne. Jeśli zaczynamy od tego pytania, to może warto się zastanowić czy szukamy zmiany czy jednak szukamy metody żeby dostać więcej. A to są zupełnie różne intencje i runa to wyczuje, jeśli w ogóle wierzymy że runy coś wyczuwają.
Ale Gonia, czy naprawdę złą intencją jest chcieć żeby coś w życiu się poprawiło? Wydaje mi się trochę elitarystyczne to podejście, że tylko ci co medytują dla czystej przemiany duchowej zasługują na efekty. Ja mam kredyt i chciałabym żeby coś się zmieniło, czy to znaczy że moje intencje są 'nieczyste' i runy mi nie pomogą?
Muszę powiedziec jedno - ta cała dyskusja o intencjach zaczyna mi trochę przypominac to co często widzę w kołach ezoterycznych, takie nieformalne hierarchizowanie: ten co chce kasy to niżej, ten co chce przemiany to wyżej. A w praktyce nordyckiej bogactwo i szczodrość były wartościami, nie czymś wstydliwym. Fehu to dobrobyt, bydło, majątek, i to było cenione. Nie ma co tego mistyfikować.
Wickuś ma rację w tym sensie że nordyckie podejście do majątku było zupełnie inne niż to co nam zostało z tradycji chrześcijańskiej, gdzie pieniądz bywa skojarzony z grzechem. W Hávamálu jest wprost mowa o tym że człowiek bez środków jest bezbronny. Hojność była cnotą ale nie naiwność, dawanie miało sens w kontekście sieci wzajemności, nie bezwarunkowego rozdawania. I tu wracamy do Gebo.
Przepraszam ze znow wchodze z podstawowym pytaniem ale nie za bardzo rozumiem tego Hávamálu. To jest jakis tekst runiczny? Czy osobna tradycja? Oskar czytałes to w oryginale czy jest jakies polskie tłumaczenie?
Wracam do tego co powiedział Wickuś o hierarchizowaniu intencji, bo to jest coś co mnie też od dawna trochę irytuje w środowisku. Jakby pytanie o materialny efekt było czymś wstydliwym. A przecież każdy kto żyje w realnym świecie ma kwestię pieniędzy gdzieś w tle. Pytanie chyba nie jest 'czy chcesz kasy' tylko 'jak runa może pomóc ci zobaczyć gdzie sam sobie blokujesz'.
No i właśnie Kornelka to ładnie ujęła. Ta zmiana pytania, którą opisywała wcześniej Bogusia i Słonecznica, polega dokładnie na tym. Nie 'runo daj mi pieniądze' tylko 'runo pokaż mi gdzie jest blokada'. I tu Fehu, Gebo, Othala naprawdę mogą dać różne odpowiedzi tej samej osobie w różnym czasie.
Właśnie to miałam na myśli kiedy pisałam że zmiana pytania zmieniła mi rozkłady. Jak pytałam 'czy będę miała więcej pieniędzy' to dostawałam chaotyczne odpowiedzi, żadna mnie nie przekonywała. A jak zaczęłam pytać 'co blokuje przepływ' to nagle Othala wyszła trzy razy z rzędu i to był moment gdzie naprawdę się zatrzymałam. Bo Othala w kontekście blokad to dla mnie znaczyło że chodzi o coś odziedziczonego, a nie o moje bieżące działania.
Bogusia, a jak to rozróżniłaś, czy Othala mówi o schematach rodzinnych a nie np. o tym ze po prostu potrzebujesz wrócić do czegoś swojego, własnego, jakiegoś zasobu który juz masz? Bo czytałam ze Othala może też oznaczać powrót do korzeni w sensie pozytywnym, nie tylko jako blokada.
Isa obok Othali to ciekawe połączenie. Ja bym może odczytała to odwrotnie, że Isa mówi 'zatrzymaj się i przyjrzyj temu co masz z dziedzictwa' a nie że to jest blokada. Ale właśnie to jest piękne w runach, że interpretacja zależy od tego co sam wniesiesz do rozkładu. Wy jak pracujecie z sąsiedztwem run, macie jakiś system czy intuicja?
