Właśnie to powiedziałaś, Madzialena, i siedzę nad tym od chwili. Że biorę odpowiedzialność. Ale jak ta odpowiedzialność w praktyce wygląda? Że sobie powiem 'wiem, że to wątpliwe' i wróżę dalej? To brzmi jak sumienie na pokaz.
Może i nie zamyka, ale może właśnie nie powinno? Etyka w wróżeniu to nie kodeks prawny. Nie możemy ustalić zasad dla wszystkich. Co najwyżej możemy ustalić coś dla siebie.
Tylko że 'każdy dla siebie' to trochę ślepa uliczka, bo wtedy po co w ogóle ten wątek. Myślę, że tutaj chodzi o coś innego - nie o zasady dla wszystkich, ale o pytanie, które każdy z nas może sobie zadać: czy ta osoba, o której wróżę, jest tu traktowana jak podmiot czy jak przedmiot mojego odczytu.
To rozróżnienie podmiot/przedmiot mi się podoba. Ale mam pytanie - bo w runach to chyba jest jeszcze inaczej niż w kartach? Znam runy tylko z zewnątrz. Czy sposób zadawania pytań w runach jakoś naturalnie wymusza to podmiotowe podejście, czy to zależy od osoby?
Ale czy to jest aż takie pewne? Bo na przykład w tradycji nordyckiej, z której wywodzą się runy, było bardzo wyraźne rozróżnienie między seiðr a zwykłym wróżeniem - i seiðr, który dotykał innych ludzi bez ich wiedzy, był traktowany z dużą ostrożnością, żeby nie powiedzieć nieufnością. Więc może system jednak coś sugeruje, tylko trzeba to umieć odczytać.
Chętnie, choć zaznaczam że to moja wiedza z lektur, nie praktyka. Seiðr był rodzajem magii operatywnej, która mogła wpływać na innych - i właśnie dlatego był moralnie dwuznaczny w sagach. Osoby go praktykujące były jednocześnie poważane i podejrzewane. To nie był zakaz, ale rodzaj napięcia. Co jest chyba uczciwsze niż udawanie, że problem nie istnieje.
To napięcie o którym mówi Kometka jest ważne. Może właśnie tego nam brakuje - nie zasad, ale właśnie napięcia. Świadomości że to co robimy ma ciężar. Większość dyskusji w środowiskach ezoterycznych zmierza do uspokojenia sumienia, a nie do jego utrzymania w gotowości.
hmm ale zenek mówi 'utrzymać sumienie w gotowości' - to jak to wygląda w codziennym wróżeniu? bo to brzmi bardzo filozoficznie, a ja kiedy siadam do kart czy run to po prostu mam konkretne pytanie i nie wiem jak miałabym to zastosować
Ale to co mówi Pandora to trochę pesymistyczne, nie? Bo wynika z tego że prawie nigdy nie możemy być pewni że nasze wróżenie o innych jest etyczne. I co - w ogóle rezygnować?
To jest chyba najważniejsza rzecz powiedziana w całym wątku. Etyczny ciężar nie zależy od skuteczności. Można wróżyć i być kompletnie pudłem energetycznie, a i tak zawłaszczać czyjąś przestrzeń decyzyjną przez to jak interpretujesz wynik i co z tym robisz.
To co napisała Madzialena naprawdę mi zostaje. Bo wcześniej myślałam o etyce wróżenia głównie przez pryzmat 'czy wynik zaszkodzi' - a tu chodzi o sam akt wchodzenia w czyjąś przestrzeń. To zupełnie inne postawienie sprawy. Ale mam pytanie: czy to zawłaszczanie przestrzeni decyzyjnej dzieje się tylko kiedy interpretujesz wynik i działasz na jego podstawie, czy już w momencie samego rozkładu?
Tu bym trochę zahamował, bo to może prowadzić do wniosku że wszystko jest jednakowo problematyczne - a to nieprawda. Jest różnica między 'zrobiłam rozkład żeby zrozumieć własną reakcję na tę relację' a 'zrobiłam rozkład żeby wiedzieć co ta osoba myśli'. W pierwszym przypadku runy są skierowane do ciebie. W drugim - do kogoś kto nie siedzi przy stole.
ale zenek, jak ty to odróżniasz w praktyce? bo ja jak pytam o kogoś bliskiego to zawsze mi się miesza co jest moje a co jego, i to chyba naturalne? nie wiem czy da się tak czysto postawić granicę
Zenek trafił w coś ważnego. W runach ta granica między 'pytam o siebie w relacji' a 'pytam o drugą osobę' jest bardzo cienka i bardzo łatwo ją przekroczyć nie zauważając. Szczególnie przy rozkładach relacyjnych, gdzie każda pozycja może dotyczyć albo ciebie albo jego.
Właśnie dlatego w starszych tradycjach wróżbiarskich rzadko pytano wprost o innych ludzi - pytano o wypadki, drogi, zbliżenia. Perspektywa była zewnętrzna, nie wewnętrzna. Dopiero nowsze podejścia psychologizujące wprowadziły te pytania o emocje i myśli konkretnych osób. I może to jest właśnie ten moment gdzie etyka zaczęła kulec.
to jest ciekawe co mówi Kometka bo ja z kartami mam podobne odczucie - jak czytam starsze opisy rozkładów to rzeczywiście są bardziej o sytuacjach i zdarzeniach, a nie o tym 'co on czuje' czy 'co myśli o mnie'. Może w tym kierunku powinniśmy szukać odpowiedzi na pytanie z tytułu wątku?
to teraz jestem bardziej zagubiona niż na początku czytania tego wątku 🙂 bo wynika z tego że każde pytanie o kogoś jest w jakiś sposób problematyczne - i psychologiczne, i zdarzeniowe. To co właściwie zostaje?
To co mówi Zenek naprawdę mi klikło. Bo poczucie sprawczości przez wróżenie - to jest chyba jeden z głównych powodów dla których w ogóle robimy rozkłady o innych bez zgody. Nie złośliwość, nie kontrola - po prostu chcemy coś robić kiedy nic nie możemy zrobić.
Weszłam do wątku w połowie, więc przepraszam jeśli to już było - ale zastanawiam się czy to co opisuje Madzialena nie dotyczy też sytuacji kiedy ktoś prosi o rozkład dla siebie, ale naprawdę chce rozkładu o konkretnej osobie? Bo takie pytania miewałam i nie wiedziałam jak reagować.
Tu właśnie wraca kwestia odpowiedzialności osoby która robi rozkład. Możesz zapytać klienta 'czy mam skupić się na tobie w tej relacji czy na nim' - i to zmienia cały rozkład. Ale to wymaga żebyś sama wcześniej zdecydowała jakie masz wobec tego granice. I znowu wracamy do tego że etyka w wróżeniu zaczyna się od własnych ustaleń, nie od zasad powszechnych.
