Słucham i mam wrażenie że kręcimy się wokół czegoś ważnego, ale jeszcze tego nie powiedziałyśmy wprost. Bo jeśli runa tylko nazywa to co już jest, to zaufanie które z niej płynie jest zaufaniem do siebie. Ale jeśli runa wywołuje coś czego nie było, to zaufanie jest do runy. I te dwie ścieżki prowadzą w różne miejsca.
Przepraszam że wchodzę z boku, bo nie znam się na runach, ale słucham tej rozmowy i mam pytanie chyba naiwne: czy dla was ważne jest skąd pochodzi ten impuls do zaufania siebie, jeśli efekt jest dobry? Czy sama droga ma znaczenie?
Ja chcę wrócić do tego co Reginka pytała, czy to brzmi jak coś realnego. Bo po tym ćwiczeniu z siedzeniem z niewiedzą próbowałam ciągnąć runę na drugi dzień i wyciągnęłam Laguz. I zamiast szukać co to znaczy, po prostu patrzyłam na nią przez chwilę. I coś było inne niż zwykle. Nie wiem co, ale inne. Czy to to o czym mówicie?
Słucham tej rozmowy i wracam do pytania Hubert01 z dużo wcześniej o racjonalizację. Bo mi się wydaje że właśnie to co Karinka54 opisuje, to znaczy 'coś było inne, nie wiem co', to jest moment przed racjonalizacją. I może właśnie tam jest ta wartość, zanim nada się słowa. Tylko że trudno z tym pracować, bo chcemy narracji.
