Tak, to było moje pierwotne pytanie. Zastanawiałam się, czy jeśli gdzieś w okolicy jest miejsce, które 'działa', to czy trzymanie tam run albo chociaż w kierunku tego miejsca coś by zmieniało w przechowywaniu. I czy w ogóle można takie miejsce znaleźć bez specjalnych umiejętności.
To jest coś, co mnie też ciekawi od dawna. Czy miejsca mocy to coś, co po prostu czujesz wchodząc, czy trzeba wiedzieć czego szukać? Bo byłam w kilku miejscach, które podobno 'działają' i raz coś czułam a raz nic.
To jest dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Są różne metody - różdżkarstwo, pendel, obserwacja roślinności, stare mapy z miejscami kultu. Ale przy runach konkretnie - ja nie szukałabym miejsca mocy do przechowywania. Bardziej sensowne jest stworzenie własnego miejsca w domu przez intencję i regularne użytkowanie.
a czy jak sie tworzy miejsce w domu to trzeba specjalnie je 'oczyscic' najpierw czy mozna od razu zaczackladac tam runy? bo jak przeczytalam to co pisala Berkana to troche sie przestrasylam ze moje miejsce moze byc zle bo niedawno sie tu wprowadzilam
Wracając do wątku o znajdowaniu miejsc mocy na zewnątrz - bo mnie to bardziej ciągnie niż domowe kąty. Berkana wspomniała o starych mapach z miejscami kultu. Jak w praktyce czegoś takiego szukać? Mam na myśli, czy jest jakiś sensowny punkt startowy dla kogoś, kto nie zna się na tym za bardzo?
Mnie bardziej ciekawi praktyczny aspekt tego, co powiedziała Berkana o tworzeniu miejsca przez praktykę. Bo jeśli dobrze rozumiem, to nie chodzi o to, że miejsce 'nabiera' jakichś stałych właściwości, tylko że twoja relacja z nim się pogłębia? I jak to się ma do przechowywania run - czy runy leżące stale w tym samym miejscu też jakoś 'wchodzą' w to miejsce?
Słuchajcie, ale czy ktoś naprawdę uważa, że runy 'wiedzą', że leżą w miejscu mocy? Bo czytam tę dyskusję i coraz bardziej mi wychodzi, że to wszystko jest o tym, jak my się z tym czujemy, a nie o tym, co dzieje się z runami. Co nie musi być złe, po prostu chcę to zrozumieć poprawnie.
a jak juz mamy to miejsce w domu i chcemy tam trzymac runy to czy powinny byc zamkniete w tym woreczku czy lepiej jak leza odsloniete? bo czytalam ze jedni mowia ze trzeba je chowac a inni ze powinny 'oddychac'
To dobre pytanie bo ja właśnie się zastanawiałam, czy woreczek z paczulą to dobry pomysł jeśli runy są w środku i mają ciągły kontakt z tym zapachem. Czy nie za dużo tego zapachu? Berkana, czy drewno albo kamień 'wchłania' zapach i potem trudno się go pozbyć?
Drewno zdecydowanie wchłania. Kamień mniej, ale też. Jeśli trzymasz runy z paczulą długo, to będą pachnieć paczulą praktycznie na stałe. Czy to problem zależy od ciebie. Jeśli zechcesz zmienić zapach lub wrócić do neutralnego - z drewnem może być trudno. Dlatego ja wolę osobny pojemnik na zapach, a runy obok, nie w środku razem.
no dobra ale ja dalej nie wiem czy mam trzymac w woreczku czy nie xD bo berkana mowila ze drewno wchlania i jak bede miala paczule w woreczku to nie bedzie odwrotu. a co jesli mi sie po prostu znudzi ten zapach?
Dokładnie o to mi chodziło. Dlatego zanim w ogóle zdecydujesz się na paczulę, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czy to jest zapach, z którym chcesz się kojarzyć długoterminowo? Bo jeśli za rok poczujesz paczulę i będziesz myśleć o swoich runach, to świetnie. A jeśli ci obrzydnie - masz problem. Czy masz już jakieś drewniane runy, czy kamieniie?
To może zamiast trzymać paczulę w woreczku z runami, po prostu okadzić miejsce gdzie je przechowujesz? Wtedy zapach jest w przestrzeni, a nie wchłonięty w drewno. Berkana, czy to w ogóle ma sens z punktu widzenia tego, o czym wcześniej rozmawiałyśmy o budowaniu miejsca?
Też mam to pytanie. Bo paczula to bardzo konkretny zapach z konkretną symboliką - ziemia, stabilizacja, ochrona. Jeśli to jest cel, to ma sens. Ale jeśli ktoś po prostu lubi paczulę, to może lepiej wybrać coś mniej dominującego do run? Mam na myśli, że nie każdy zapach pasuje do każdej pracy.
Nie dam ci odpowiedzi, że 'tak, poczułam jak runy się ożywiły'. Ale miałam sytuację, kiedy przyszłam do swoich run po długim czasie bez praktyki, zapach sandalowca wciąż był w miejscu i to natychmiast cofnęło mnie w stan skupienia, którego mi brakowało. Czy to był zapach, czy pamięć, czy miejsce - nie wiem. Ale działało.
To co mówi Ulka jest trochę związane z tym, o czym rozmawialiśmy wcześniej o miejscach mocy. Jeśli budujesz miejsce przez powtarzalność - i zapach jest częścią tego - to po czasie samo wejście w to miejsce i poczucie tego zapachu jest jak sygnał dla głowy żeby się przestawić. Czy to nie jest de facto tworzenie własnego miejsca mocy?
Berkana, to znaczy że właściwie odpowiedź na pytanie jak znaleźć miejsce mocy jest też: zbuduj je? Nie tylko szukaj w terenie z mapami i wahadłem, ale stwórz przez intencję i powtarzalność? Bo to zmienia całe nasze wcześniejsze szukanie na zewnątrz.
Myślę że to nie jest albo-albo. Jedne miejsca masz znalezione, inne możesz zbudować. I nie ma powodu żeby jedno wykluczało drugie. Mam jedno miejsce w lesie, do którego chodzę od lat, i mam kąt w domu. Działają inaczej, ale oba są użyteczne.
dobra mam pytanko praktyczne bo juz troche zgubilam ten wątek o zapachach. czy jak nie mam mozliwosci odzacac regularnie to czy lepiej trzymac z suszonymmi ziolami? bo widzialam woreczki z lawendą albo z rozmarynem i mysle czy to nie jest lacgodniejsze niz kadzidlo
okej to pytanko uzupelniajace do berkanki - jak trzymam woreczek z lawendą razem z runami to czy mam go wymieniać? bo chyba wysycha i traci zapach po jakims czasie i nie wiem czy wtedy jeszcze ma sens czy juz nie
Ja mam woreczki z ziołami przy runach i wymieniam mniej więcej co kilka miesięcy, ale nie wyrzucam starych od razu. Przez chwilę leżą obok, jakby przekazywały coś nowemu woreczku. Brzmi dziwnie jak to mówię na głos, ale w praktyce to taki mój rytuał przejścia.
To ciekawe co mówi Ulka, bo wraca do tego wątku o budowaniu miejsca przez powtarzalność, który mnie wcześniej bardzo wciągnął. Zmiana woreczka z ziołami jako rytuał - to jest właśnie ta intencjonalność, o której mówiła Rena. Czy wy w ogóle traktujecie takie drobne rzeczy jak wymiana woreczka jako część praktyki?
Zależy co rozumiemy przez praktykę. Ja traktuję. Mycie i czyszczenie półki gdzie stoją runy, zmiana tkaniny w pudełku - to jest dla mnie część tego samego co samo ciąganie run. Nie jest to ważniejsze, ale jest spójne.
Właśnie o tym myślałam czytając tę dyskusję od początku. Mam chaos z kartami i chaos z tym jak do nich podchodzę i zastanawiam się czy to jedno wynika z drugiego. Berkana, czy przy runach widzisz tę zależność u osób, które przychodzą z pytaniami o odczyt?
Może i za daleko, ale to wszystko wraca do zapachu. Bo lawenda w woreczku, paczula w szufladzie, sandalowiec w pokoju - każda z tych rzeczy to wybór, który mówi coś o tym jak ktoś chce traktować swoje runy. Więc może nie odpływamy, tylko idziemy głębiej w temat.
No dobrze, ale chcę wrócić do pytania, które zadałem wcześniej i nie dostałem jednoznacznej odpowiedzi. Czy ktokolwiek z was doświadczył czegoś konkretnego dzięki zapachowi przy runach - nie atmosfery, nie skupienia, tylko czegoś, co można by nazwać efektem magicznym? Pytam wprost, bo to forum ezoteryczne i domyślam się, że przynajmniej część z was w to wierzy.
No ale właśnie - jeśli nie wiemy dlaczego, to jak odróżnić paczulę od jakiegokolwiek innego zapachu? Czemu nie wanilia, czemu nie kawowy aromat? Jeśli jedynym uzasadnieniem jest 'tak się robi', to mogłoby być cokolwiek.
