Hej, zaczytałem się ostatnio w różnych źródłach o runach i wpadłem na pomysł, żeby spróbować ich używać przy gotowaniu. Chodzi mi o coś w stylu rytuałów kuchennych - wpisywanie run na naczyniach, mieszanie z intencją, może wycinanie symboli na chlebie przed pieczeniem. Czy ktoś w ogóle to praktykuje? Bo nie wiem od czego zacząć i czy to ma sens.
Magia kuchenna z runami to temat, który rzeczywiście ma swoje korzenie - w tradycji nordyckiej jedzenie i gotowanie było sferą, w którą wplatano różne znaki. Ale zanim rzucisz się w to głową, powiedz mi jedno: w jakim celu chcesz to robić? Bo runa na chlebie dla zdrowia to zupełnie coś innego niż runa na garnku dla dostatku - każdy cel wymagałby innego podejścia.
A czy to musi być jakaś specjalna technika rysowania tych run? Bo czytałam, że wystarczy narysować palcem w powietrzu nad jedzeniem i już działa. Czy to prawda?
Ja się tu przyznam, że w ogóle nie wiem jak to miałoby działać od strony praktycznej. Czy chodzi o to, że sama intencja przy rysowaniu runy coś uruchamia? Czy runa jako symbol musi być fizycznie obecna na jedzeniu albo naczyniu? Pytam, bo dla kogoś takiego jak ja to brzmi trochę jak ozdabianie talerzy.
Punkt startowy to nauka znaczeń, a nie eksperymentowanie na ślepo. Poświęć tydzień na każdą runę z 24 Futhark - czytaj, rysuj, myśl. Potem wróć i powiedz, którą czujesz najbliżej gotowania. To nie są lata, to są tygodnie porządnej pracy. A przy magii kuchennej możesz zacząć od czegoś naprawdę małego - np. narysuj Fehu na karteczce i połóż ją pod miską owoców. Obserwuj, jak się czujesz gotując przez jakiś czas z tą intencją.
Ja bym jeszcze dodała, że przy pracy z runami w kontekście codziennym, jak właśnie kuchnia, bardzo pomaga kombinowanie ich w bindrunes - czyli łączenie dwóch run w jeden znak. Na przykład Fehu i Othala razem dają coś w rodzaju dostatku w domu. To bardziej ukierunkowane niż samo Fehu.
Wróćmy może do pytania, bo zaczęliśmy się trochę kręcić. Praktycznie rzecz biorąc - czy ktoś z was realnie próbował run w gotowaniu i może opisać co konkretnie zrobił? Bo ta dyskusja jest trochę teoretyczna.
Przepraszam, że wchodzę, ale mam bardzo podstawowe pytanie - skąd wiedzieć, którą runę narysować? Czy jest jakaś lista co do czego służy, czy trzeba coś odczuwać?
Mam trochę inne podejście do całej tej rozmowy - czy nie jest tak, że magię kuchenną można robić bez run? Zioła, intencje, fazy księżyca - to chyba ma dłuższą historię i więcej literatury. Runy w kuchni brzmią dla mnie jak łączenie dwóch tradycji trochę na siłę.
Dobra, ale wracając do mojego pierwotnego pytania - bo trochę odeszliśmy od tematu. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, która runa ma sens przy gotowaniu konkretnie obiadu? Nie zupy na tydzień, nie jakiegoś wielkiego rytuału, tylko normalny posiłek. Czy tu w ogóle jest sens sięgać po runy, czy to przerost formy?
To zależy od tego, co chcesz, żeby ten posiłek dał. Mówisz 'normalny obiad' - ale czy chcesz, żeby wzmacniał zdrowie, żeby łączył rodzinę przy stole, żeby był po prostu sycący? To różne intencje i różne runy. Bez tego nie ma jak odpowiedzieć na twoje pytanie sensownie.
Uruz. Kojarzona z siłą fizyczną, witalnością, zdrowiem. Jedna z prostszych w interpretacji, mało dwuznaczna. Możesz ją narysować na talerzu zanim nałożysz jedzenie, skupiając się na tym, czego chcesz. Ale serio - wcześniej poczytaj choć tyle, żeby wiedzieć co rysujesz, bo intencja bez zrozumienia to trochę jak modlitwa w języku, którego nie znasz.
Wracając do Uruz, bo to konkretna wskazówka od Peruna - Idzik, czy ty w ogóle masz jakiś zestaw run? Czy pytasz czysto teoretycznie, czy rzeczywiście planujesz to wprowadzić w życie? Bo to chyba zmienia kierunek rozmowy.
Fizyczny zestaw nie jest konieczny do pracy z runami w kuchni. Rysowanie - palcem w powietrzu, palcem na powierzchni, kredą na desce, co kto woli - jest jak najbardziej pełnoprawną praktyką. Kamienie runiczne przydają się bardziej do wróżenia i medytacji niż do rytuałów kulinarnych. Choć znam osoby, które mają jeden kamień z Fehu stale na kuchennym blacie - jako stały symbol intencji w tej przestrzeni.
A czy ta runa na blacie nie wchodzi w kontakt z jedzeniem, bakteriami i tak dalej? To brzmi może głupio, ale zastanawiam się, czy higiena i magia jakoś kolidują ze sobą w praktyce.
Przy całej tej rozmowie o kuchni mam pytanie do Halineczki - mówiłaś wcześniej o Ingwaz na garnku. Czy runa musiała być widoczna z zewnątrz, czy można ją narysować po wewnętrznej stronie? Bo mam garnki o ciemnej emalii i nic na nich nie widać nawet kredą.
To znaczy, że właściwie sama intencja i gest rysowania wystarczą? Bez żadnego fizycznego śladu? Bo z jednej strony rozumiem, z drugiej - zastanawiam się, czy to nie czyni całej tej praktyki czymś czysto mentalnym, bardziej jak afirmacja niż magia. Nie oceniam, po prostu nie wiem jak to rozumieć.
Dobra, trochę się gubię w tej dyskusji o żywiołach i tradycji. Ja po prostu chciałem wiedzieć, jak użyć Uruz przy gotowaniu. Czy to jest proste, czy znowu się okaże, że najpierw trzeba przeczytać pięć książek?
Nie musisz czytać pięciu książek na raz. Narysuj Uruz na talerzu przed nałożeniem jedzenia, myśląc o tym, żebyś wracał do sił. Tyle. Jeśli potem ci się spodoba i będziesz chciał wiedzieć więcej - to wtedy po książki. Ale na start to wystarczy.
Przy okazji ceramiki i kuchni - a czy ktoś z was miał kiedyś wrażenie, że konkretne miejsce w domu ma jakąś złą energię? Przeprowadzam się i zastanawiam się, czy przed wstawieniem mebli można by jakoś sprawdzić, czy mieszkanie jest 'czyste'. Może runy mogłyby pomóc?
Tosieczkaa i Eremitkaa - to jest osobny temat i całkiem szeroki. Runy można używać do ochrony przestrzeni, ale to nie to samo co oczyszczanie. Oczyszczanie to raczej usuwanie tego, co jest, ochrona to zabezpieczenie przed tym, co może przyjść. Może warto założyć osobny wątek, bo tu jesteśmy przy kuchni, a nie przy analizie mieszkania.
Właściwie ciekawe pytanie, bo ja się zastanawiam, czy runy nadają się do wróżenia o czymś tak konkretnym jak fizyczna przestrzeń. One mi zawsze kojarzyły się z procesami - co się dzieje w danej sytuacji, co może się wyklarować. Ale 'jakie jest to mieszkanie' to pytanie o stan, nie o proces. Czy ktoś z was to próbował?
A czy zamiast run można po prostu wziąć tarot do takiego pytania? Bo mam wrażenie, że tarot jest jednak bardziej elastyczny do konkretnych sytuacji, a runy są bardziej... ogólne? Może się mylę, ale tak to czuję.
To zależy, co rozumiesz przez elastyczność. Tarot ma więcej kart, więc daje więcej szczegółów na raz. Runy dają mniej informacji, ale często celniejsze. Jedno i drugie to interpretacja, nie faktografia. Do przestrzeni - szczerze - żadne z nich nie zastąpi po prostu spędzenia w niej czasu.
Ja bym jednak nie mieszała tarot i run w tym kontekście, bo to dwa zupełnie różne systemy. Ale do pytania Tosi - słyszałam, że do przestrzeni szczególnie pasuje Othala właśnie, bo ona odnosi się do dziedzictwa, miejsca, korzeni. Jeśli w odczycie o mieszkaniu wychodzi Othala w tzw. odwróceniu, to może to sygnał, że coś z tym miejscem nie jest 'twoje'.
Ja bym dodała, że jak masz zdjęcia tego mieszkania, to może je wydrukuj i połóż przed sobą przy ciąganiu. Nie wiem, czy to działa, ale ja tak robię z innymi rzeczami i jakoś lepiej mi się skupia, niż jak próbuję coś wyobrazić w powietrzu.
Idzik70 - no właśnie, to jest sedno. Runy mówią o procesie, o energii, o tym, co pasuje z pytającym. Czy to znaczy, że są bezużyteczne do analizy mieszkania? Niekoniecznie. Ale trzeba być uczciwym: jeśli Tosieczkaa czuje, że z mieszkaniem jest coś nie tak, to runy raczej potwierdzą lub zaprzeczą temu przeczuciu, niż wykryją coś zupełnie nowego. To różnica.
