i jeszcze jedno - unikaj pytań na tak/nie, runy są fatalnym systemem do tego rodzaju pytań. one lepiej działają kiedy pytasz 'co mi potrzeba' albo 'co jest teraz istotne' a nie 'czy powinnam to zrobić'. to drugie prowadzi do tego że interpretujesz runę tak żeby potwierdzała to co chcesz usłyszeć
oooo to jest super wskazówka z tymi pytaniami! ja zawsze pytałam właśnie tak/nie i teraz rozumiem czemu mi to nie wychodziło. będę próbować inaczej. a czy można zadać kilka pytań naraz przy jednym ciągnięciu czy to rozbiją energię sesji?
kilka pytań naraz to nie problem jeśli robisz rozkład, np. trzy runy gdzie każda odpowiada innemu aspektowi. gorzej jak ciągniesz jedną runę i masz w głowie pięć różnych pytań jednocześnie, bo wtedy nie wiesz do czego odnieść odpowiedź. to jest kwestia intencji i skupienia przed sesją, a nie żadnej 'rozbitej energii' - to pojęcie jest nieprecyzyjne i prowadzi ludzi na manowce
wracając do pytania o intencję - to jest sedno całej tej rozmowy. jak ciągniesz runę z pytaniem 'czy dam radę' to już w tym pytaniu jest lęk, nie odwaga. Tiwaz nie daje odwagi w sensie 'tu masz odwagę, proszę'. ona raczej pokazuje że odwaga już jest, tylko zakopana pod czymś. to fundamentalna różnica i myślę że Wizjonerka to wyczuła intuicyjnie, stąd ten spokój który opisywała.
ale czy to nie jest tak że każda runa może być zinterpretowana jako 'odwaga już w tobie jest'? tzn. można by to powiedzieć o prawie każdym znaczeniu, Fehu to siła, Uruz to moc, Sowulo to jasność... wydaje mi sie ze to jest tak trochę zawsze ten sam komunikat tylko inne opakowanie, czy sie myle?
o matko, to teraz sie zastanawiam co ja wyciągnełam ostatnio bo wypadła mi Hagalaz i pomyslałam ze to zły znak i zrezygnowałam z jednej rzeczy... a może niepotrzebnie?? czy można pociągnąć ponownie tą samą sprawę po czasie??
to ciekawe że rozmowa kręci się cały czas wokół tego czy runa 'pozwala' czy 'zakazuje'. runy nie są wyroczniami w tym sensie, że nie wydają wyroków. nawet Tiwaz którą ciągnęła Wizjonerka - ona nie powiedziała 'zrób to'. ona uruchomiła jakiś proces wewnętrzny. i to jest moim zdaniem jedyna uczciwa interpretacja tego co tutaj opisywała.
Szafranka masz racje ale to rodzi kolejny problem bo jak runa 'nie mówi co robić' to po co w ogóle pytać o konkretną decyzje? czy nie lepiej wtedy zrobic rozkład na energie sytuacji a nie na 'tak czy nie'? guslarz też o tym mówił wczesniej z tymi pytaniami tak/nie
hej mam może głupie pytanie ale jak to jest z tą Tiwaz, to runa Tyra, tego boga co dal reke wilkowi? bo gdzies czytałem ze ona jest własnie o ofierze dla większego dobra, nie tyle o odwadze co o swiadomej stracie. czy wizjonerka ciagnela ją w tej interpretacji czy bardziej klasycznie jako 'wojownik'?
ferdek to super pytanie bo jak ją ciągnełam to miałam akurat tę interpretacje z ofiarą, z tym że coś trzeba 'dać' żeby przejść dalej. i to mnie zatrzymało na moment bo sie bałam że to znaczy że strace coś ważnego. ale potem pomyslałam ze może to jest o stracie leku, nie o stracie czegoś zewnętrznego. chyba własnie to mi dało ten spokój o którym pisałam
Wizjonerka to jest bardzo dojrzała interpretacja i chcę to podkreślić, bo wiele osób na początku drogi z runami zatrzymałoby się na dosłownym obrazku, wilk, utrata, ból. a ty poszłaś głębiej bez żadnego podpowiadania. to jest sedno pracy z runami - nie dekodowanie symbolu z książki, tylko dialog między symbolem a tym co jest w środku. i to właśnie sprawia że runa może coś uruchomić nawet jeśli jej działanie jest czysto wewnętrzne.
no dobrze ale tu jest pułapka którą widzę bardzo wyraźnie. Wizjonerka wybrała interpretację która jej pasowała emocjonalnie. mogła równie dobrze wybrać tę o ofierze i stracie i też byłaby spójna wewnętrznie, tylko działałaby paraliżująco a nie mobilizująco. skąd wiemy która interpretacja jest 'właściwa'? to nie jest pytanie złośliwe, naprawdę - bo to jest fundamentalny problem każdego systemu wróżebnego.
mam pytanie może trochę z boku tej dyskusji ale mnie nurtuje - czy wy zawsze interpretujecie runę sami czy sięgacie do książek? bo ja mam Elder Futhark Edred Thorsona i zastanawiam sie czy to pomaga czy jednak narzuca interpretacje
wracam do kwestii miejsca bo to mnie nie odpuszcza. Nefrytka pisała wcześniej że kuchnia może być dobra jeśli jest ciepłym miejscem. i mam pytanie do wszystkich - czy ktoś kiedyś celowo zmieniał miejsce i czuł że sesja była inna? tzn. porównywał np. stół kuchenny kontra podłoga w sypialni kontra na zewnątrz?
ja tak! przez długi czas ciągnełam przy biurku przy kompie i potem przeszłam na dywan w salonie bez żadnych elektrycznych urządzeń w zasięgu wzroku i różnica była dla mnie wyraźna. nie wiem czy to magia czy po prostu że siedząc na podłodze jestem bardziej uziemiona dosłownie i relaks jest inny, ale coś się zmieniło w tym jak odczytuję
ciąganie na zewnątrz ma dla mnie zupełnie inny charakter. nie lepszy, inny. jest więcej bodźców wokół, wiatr, dźwięki, coś przelatuje, i to wszystko wchodzi do odczytu jeśli jesteś otwarta. ale trzeba uważać żeby te bodźce nie zagłuszyły samej runy. dla mnie działa to w momentach kiedy pytam o coś związanego z sytuacją zewnętrzną, a mniej kiedy pytanie jest głęboko intymne
dobra przeczytałem cały temat i mam bardzo podstawowe pytanie - co to właściwie jest te ciagniecie run? dosłownie bierzesz ze woreczka i losujecie? nie rozumiem czy jest jakaś procedura czy co
okej Ferdek dzięki za wytłumaczenie, teraz trochę bardziej rozumiem. ale mam jeszcze jedno - jak sie 'skupiasz na pytaniu'? to znaczy siedzisz i myślisz o tym pytaniu przez chwilę, czy coś mówisz na głos, czy jak to w ogóle wygląda? bo to brzmi dość abstrakcyjnie dla kogoś kto nigdy nie próbował
właśnie to mnie też zawsze ciekawiło, bo jak zaczęłam to robiłam tak że po prostu trzymałam woreczek i myślałam o pytaniu ale potem czytałam że niektórzy to muszą być jakieś specjalne słowa albo intencja wypowiedziana na głos i zastanawiam sie czy to ma znaczenie czy nie - Jowitka ty to chyba wiesz lepiej ode mnie?
no właśnie to pytanie o procedurę to jest jeden z tych tematów gdzie każdy ma swoje i każdy uważa że jego jest lepsze 😀 ja robiłem przez rok bez żadnej procedury i teraz mam małe przygotowanie - kilka oddechów, chwila ciszy - i powiem szczerze że odczyty czuje jako bardziej 'czyste'. ale nie wiem czy to runy czy po prostu że jestem wtedy spokojniejszy. trudno oddzielić jedno od drugiego
i tu jest sedno, Guslarz. nie możesz tego oddzielić. bo właśnie o to chodzi, że nie możesz przeprowadzić kontrolowanego eksperymentu. zmieniasz dwie zmienne naraz - stan umysłu i 'procedurę' - i nie wiesz co zadziałało. to nie jest zarzut wobec run, to po prostu ograniczenie każdej praktyki introspektywnej. dlatego ja zawsze powtarzam że runy pracują z tobą, nie niezależnie od ciebie
ale wracając do tego co Ferdek pisał wcześniej o Tiwaz i o tej ofierze - bo to mnie uderzyło. Wizjonerka pisała że bała sie że straci coś ważnego. i mam pytanie, bo sama sie boję takich run - czy jest jakaś runa która jednoznacznie mówi 'nie rób tego' albo przynajmniej 'poczekaj'? bo Hagalaz to podobno ta burza, ale czy jest coś bardziej... dosłownie ostrzegawczego?
oj Nefrytka dzięki! to znaczy że mogę spróbować ponownie zapytać o tę samą sprawę po czasie? nie ma czegoś takiego że runa już 'odpowiedziała' i koniec?
Agatka nie ma żadnej zasady że pytasz raz i koniec, ale jest coś takiego ze jak pytasz znowu za szybko tylko dlatego że sie nie spodobała odpowiedź to zazwyczaj wychodzi chaos. najlepiej poczekać az cos sie w sytuacji zmieni, albo zmienilic pytanie bo moze poprzednio pytałaś o cos innego niz myslałas
i tu właśnie mam problem z tą całą dyskusją. mówimy o tym kiedy wolno ponownie zapytać, co znaczy Isa, kiedy runa 'odpowiedziała'. ale to wszystko zakłada że runa odpowiada. ja tego założenia nie podzielam. nie twierdzę że praktyka jest bezwartościowa, ale mówię wyraźnie: to co nazywacie 'odpowiedzią runy' to jest twoja własna odpowiedź na losowy bodziec. i to może być użyteczne, ale nazwijmy to po imieniu
Kabalistka, zgadzam się co do mechanizmu, ale nie zgadzam się co do konkluzji. to że projekcja jest zaangażowana, nie znaczy że efekt jest mniejszy. psychologia projekcji jest dobrze udokumentowana i pokazuje że przez zewnętrzny obiekt - runy, karty, plamy tuszu - docieramy do treści których bezpośrednio byśmy nie sformułowali. czy to jest 'odpowiedź runy' w sensie dosłownym? nie. czy to jest informacja? tak, i to autentyczna
Kabalistka to jest ciekawa uwaga i w sumie sie z tobą zgadzam w połowie. jak ciągnełam Tiwaz to nie pomyslałam 'runa mówi żebym to zrobiła', tylko 'o, to ciekawe, może to coś znaczy'. tzn. traktowałam ją bardziej jako punkt startowy do rozmyślania niz jako rozkaz. ale rozumiem że niektórzy mogą to odbierać dosłowniej i to może byc problemem
