Hej, mam takie dziwne pytanie i troche nie wiem czy tu pasuje, ale chyba tak. Moja mama lezy od jakiegos czasu na oddziale chirurgicznym i ja jej towarzysz codziennie. I, no, chcialam zrobic jej maly odczyt run zeby sie dowiedziec jak to wszystko sie potoczy, czy bedzie ok i tak dalej. Ale chodzilo mi o to, czy w ogole wypada wykladac runy na lozku szpitalnym albo gdzies na stoliku obok? Czy to nie jest jakos nieodpowiednie, czy szpital jako miejsce w ogole sie do tego nadaje? Pytam bo nie wiem, nigdy wczesniej tam tego nie robilam.
O, ciekawe pytanie bo sama sie nad tym kiedys zastanawialam. Szpital to bardzo specyficzne miejsce energetycznie, to wiadomo. Duzo bolu, strachu, ale tez ulgi i nadziei, bo przeciez ludzie tam wracaja do zdrowia. Wedlug mnie najwazniejsze pytanie jest inne: czy ktos z personelu albo sasiada z sali moze miec z tym problem? Bo formalnie zakazac ci tego nie zabronia, ale juz spoleczna niezrecznosc to realna sprawa.
Zanim w ogole bedziemy dyskutowac czy wypada czy nie, chcialam zapytac o jedna rzecz. Czy wiesz co energetycznie dzieje sie w szpitalu z polem wokol chorego czlowieka? To ma znaczenie dla samego odczytu, nie tylko dla tego czy ktos sie zzaci. Pole energetyczne osoby powaznie chorej bywa bardzo zaburzone i silnie sciagajace, to moze znieksztalcic odczyt run calkowicie. Nie mowie nie rob, mowie: zdawaj sobie z tego sprawe.
No wlasnie, Domicela ma racje w tym sensie ze szpital to energetycznie naprawde ciezkie miejsce. Ja bym powiedziala ze wrecz nie polecam tam siadac z runami jesli nie masz sporego doswiadczenia, bo mozna sie zasypac cudzymi energiami i nic z odczytu nie wyczytac wlasciwie. Lepiej zrobic odczyt w domu i dopiero wtedy pojsc do mamy.
Czyli co, macie wspolnie odradza sie jej robienie czegocolwiek przy chorej mamie, bo 'energetycznie ciezkie miejsce'? Troche na wyrost to brzmi. Szpitale sa szpitalami, a odczyt run to w koncu siedzenie i patrzenie na kamyczki albo kawalek drewna. Nikt tam eksplozji nie wywola.
Helenka, to nie jest takie proste. Miejsce ma znaczenie, to nie jest fantasy. Szpital to przestrzen gdzie energie zycia i smierci stykaja sie naprawde blisko. Ludzie to czuja nawet jesli nie maja pojecia o zadnej ezoteryce. Runy sa wrażliwe na kontekst, w jakim sie z nimi pracuje, wiec to co Domicela napisala jest istotne. To nie jest strasznie, ale warto to wiedziec wchodzac w taki odczyt.
Szczerze? Troche sie tu miesza kilka roznych pytan naraz. Jedno to czy to wypada kulturowo i spoleczeznie, drugie to kwestia energetyczna odczytu, a trzecie to czy to w ogole pomoze mamie autorki. Warto je rozdzielic bo odpowiedzi sa rozne na kazde. Co do pierwszego: szpital jest publiczny, wspoldzielona sala to nie jest twoj pokoj. Trzeba wziac to pod uwage.
Tak, postaram sie krotko. Osoba chora, zwlaszcza po operacji albo przy silnych lekach, ma bardzo otwarte pole energetyczne, ale jednoczesnie niespojne. Kiedy robisz odczyt w jej poblizy, runy moga reagowac bardziej na to co wychodzi z jej pola niz na twoje intencje. Dostaniesz wtedy mocno emocjonalny, chaotyczny sygnał. To nie znaczy ze odczyt bedzie bezuzyteczny, ale wymaga doswiadczenia zeby go rozroznic. Dla kogos kto dopiero zaczyna, moze to byc wrecz dezorientujace.
To co Domicela opisuje to tez jest zwiazane z tym ze szpital jako przestrzen ma w sobie warstwami nagromadzone emocje. Takie miejsca maja jakis swoj wlasny 'odcisk'. Ja jak byłam odwiedzac kolegę na oddziale to fizycznie czulam ten ciezar. Wiadomo, mozna to wytlumaczyc czysto psychologicznie, ale przy pracy z runami to ma znaczenie praktyczne niezaleznie od tego jak to nazwiemy.
Przepraszam ale czy mozemy na chwile zejsc z planety? Pytanie bylo o to czy mozna to robic publicznie, nie o metafizyke zaburzonych pol. Moim zdaniem calkowicie pomijamy praktyczny aspekt: na szpitalnej sali jest kilka innych lozek, inni chorzy i ich rodziny. Wykladanie run przy kimś kto moze byc wierzacy w zupelnie inny sposob albo po prostu chory i zmeczony wydaje mi sie zwykla niegrzecznoscia. To nie kwestia czy runy 'dzialaja w szpitalu', tylko szacunku dla innych ludzi w pomieszczeniu.
A co jesli mama ma osobna sale albo chociaz zaslonki ciagnie sie? Bo to chyba zmienia troche sytuacje, prawda? Wtedy nikt z zewnatrz nie musi widziec co sie robi.
He, zaslonki w szpitalu to nie sa scianki dzwiekoszczelne 😀 Sasiada zza plotna nadal slyszysz i on ciebie. Ale serio, ciekawi mnie cos innego: autorka pyta o czytanie run przy mamie, ale czy mama wie i chce? Bo to tez jest chyba kluczowe, nie?
Mama wie i ona sama mnie prosila w sumie zeby sprobowac. Jest otwarta na takie rzeczy, wiec to nie jest tak ze bym robia za jej plecami. Chodzi mi bardziej o to czy to w ogole ma sens tam robic.
Skoro mama chce i wie, to eliminujesz jeden z problemow. Zostaje kwestia pozostalych na sali i kwestia jakosci samego odczytu. Co do jakosci: Domicela trafnie opisala problem z polem chorego, ale ja bym dodal jeszcze jedno. Szpital to miejsce gdzie twoja wlasna koncentracja bedzie oslabiona, jestes zestresowana o mame, jestes w obcym miejscu, halas zza zaslonek i tak dalej. Odczyt w takich warunkach wymaga naprawde solidnego uziemienia siebie samej zanim zaczniesz.
To co Norbert napisal o uziemieniu przed odczytem to ważna sprawa. A jak sie uziemiac w takim miejscu w ogole? Bo w domu to jedno, ale na szpitalnym korytarzu albo na sali to juz nie takie proste.
Uziemienie w takim miejscu jest mozliwe, ale wymaga troche innego podejscia niz w domu. Krotka wizualizacja bariery swietlnej albo po prostu kilka glebszych oddechow z intencja zanim dotknie sie run. Nie muisz miec swieczek ani oltraza. Intencja i skupienie sa waźniejsze niz rekwizyty.
u mnie pojawiło się glupie pytanie ale czy runy nie 'sciagaja' zlych energii jak sie ich uzywa w miejscu gdzie duzo chorych? to znaczy ze ta energia moze pojsc za nami do domu i tak?
a jak oczyszczac runy sola? sypie sie je na sal albo co? nigdy tego nie robilam i nie wiem czy to trudne
Sol to jedna opcja, ale przy runach ktore byly w szpitalu szczerze polecilabym dodatkowo dym z szalwii albo jodlowe powietrze jesli ktos ma dostep. Sol sciaga, ale dym oczyszcza warstwy subtelniejsze. Kombinacja dziala lepiej niz samo jedno.
przepraszam ale 'warstwy subtelniejsze' to juz naprawde ezoteryczny zargon bez pokrycia. sol i szalwia moga sobie byc jako rytualy psychologiczne, ok, ale ze 'sciagaja energie z run po szpitalu' to juz troche dalekie od czegokolwiek sprawdzalnego
nie przyszlam z linijka, praktyuje od lat i wiem co dzialoa na mnie a co nie. mowiac ze cos jest sprawdzalne mam na mysli wlasne doswiadczenie. wlasnie o to mi chodzi: mowcie co WY czujecie i co WY sprawdzilyscie, nie sprzedawajcie tego jako pewnik
oboje macie racje i zarazem sie mijate. Helenka ma racje ze to nie sa fakty twarde. Melania ma racje ze tradycja i osobiste doswiadczenie to tez cos. tylko ze to sa po prostu inne poziomy rozmowy i latwo sie na tym pogrysc. wrocmy do pytania Stanislawki bo sie troche oddalamy od tematu
no wlasnie, jesli mozna to chcialam zapytac o to uziemienie o ktorym Slawek pisac - jak konkretnie to robic na sali szpitalnej? bo wizualizacja to jedno ale jak mam siedziec przy mamie i sie skupiac na oddechu to chyba bedzie troche dziwnie wygladac
to nie musi byc widoczne dla nikogo. Pare spokojnych oddechow zanim dotkniesz run, tyle wystarczy. Mozna tez miec w kieszeni kamien - czarny turmalin albo hematyt - i trzymac go w dloni jako kotwice. Nikt na oddziale nie bedzie wiedzial ze robisz cos wiecej niz siedzisz.
turmalin czarny to swietna ochrona, ale Wlodzimira ma racje ze to inny mechanizm. Hematyt uziemia, turmalin tworzy cos w rodzaju tarczy. W szpitalu przydaloby sie i jedno i drugie szczerze mowiac, bo i ochrony potrzebujesz i uziemienia, to nie to samo.
ja bym tu dorzucila jeszcze cos o samym odczycie, bo wracamy do pytan praktycznych. Stanislawa, czy mama ma jakas konkretna sytuacje do odczytu, czy bardziej chodzi o ogolne wsparcie i poczucie ze cos sie robi? bo to zmienia jak do tego podejsc z runami.
bardziej to drugie chyba. mama jest przestraszona i chce poczuc ze jest jakies... nie wiem, prowadzenie? ze nie jest sama z tym co jej sie przydarzylo. raczej nie mamy konkretnego pytania do run, ona po prostu chce cos zobaczyc
