właśnie to jest może ważniejsze niż sama interpretacja - jak podchodzisz do runy przed wyciągnięciem. bo jak pytasz 'co mam zrobić?' to czeka cię odpowiedź którą potraktujesz jak nakaz. a jak pytasz 'co warto wziąć pod uwagę?' to otwierasz refleksję. może formulacja pytania jest ważniejsza niż sama runa?
mam właśnie taki przykład z własnej praktyki. kiedyś pytałam 'czy mam zmienić pracę?' i wyciągnełam Ehwaz, konia, ruch i przejście. mogłam to odczytać jako 'tak, zmieniaj' albo jako 'jesteś w procesie zmiany niezależnie od tej konkretnej decyzji'. wybrałam to drugie i to mi dało dużo więcej do myślenia niż proste tak lub nie. potem zmienilam pracę, ale z zupełnie innych powodów i w innym czasie niż planowałam
ale to wraca do tego co Szafranka mówiła wcześniej, że runa uruchamia proces wewnętrzny. Sigilia, a czy ty w tamtym momencie wiedziałaś że chcesz zmiany, tylko bałaś się to przyznać? bo mnie sie zdaje że często idziemy po odpowiedź do run kiedy tak naprawdę już wiemy co chcemy usłyszeć
przepraszam że sie wtrącam ale właśnie to mnie zachwyca w tej dyskusji, że wy nie traktujecie run jako magii w sensie 'coś się stanie bo runy tak powiedziały', tylko bardziej jako sposób do pracy z samym sobą. to jest zupełnie inne podejście niż myślałam i trochę zmienia moje pojmowanie tego. dziękuję Sigilia za ten przykład, bardzo mi to pomogło!
Bogusia, tylko uważaj żeby to podejście nie stało sie wymówką do ignorowania bilansu. jeśli 'praca z samym sobą' przez runy daje ci zawsze odpowiedź którą chciałaś usłyszeć, to nie jest praca z samym sobą, to jest potwierdzanie uprzedzeń. runy mogą być użyteczne właśnie wtedy kiedy wyskakuje coś nieoczekiwanego i nieprzyjemnego i dlatego nie odpuszczasz tylko siedzisz z tym
Halineczka masz absolutna racje i myślę ze o to chodzi w tym całym temacie który założyłam. Tiwaz mnie zaskoczyła, nie wyciagnełam czegoś miłego i mobilizującego. wyciągnełam coś co mnie na chwilę zatrzymało i zmusiło żebym sie zapytała czego sie boję. i to było bardziej wartościowe niż gdyby wypadło coś oczywistego. może właśnie o to chodzi z tą odwagą - nie że runa daje ci gotową odpowiedź, tylko że zmusza cię żebyś sama sobie odpowiedziała
Wizjonerka, to co napisałaś na końcu jest chyba kluczem do całego wątku. że Tiwaz cię zatrzymała, nie popędziła. bo ja też miałam taką sytuację, wyciągnęłam Tiwaz w momencie kiedy chciałam się rzucić w coś z impetem i zamiast potwierdzenia dostałam właśnie to zatrzymanie. i długo myślałam że 'źle wyciągnęłam'. a potem okazało się że to zatrzymanie było ważniejsze niż każda odpowiedź tak/nie
ciekawe jest w tym wszystkim to że mówimy o odwadze, a Tiwaz jest runą wojownika, ofiary, ale też porządku kosmicznego. i myślę że często mylimy odwagę z brawurą. Tiwaz nie daje odwagi w sensie 'nie bój się'. daje odwagę w sensie 'działaj mimo że się boisz i wiesz że coś poświęcisz'. to jest fundamentalna różnica
o matko Szeptun, to zupełnie inaczej stawia całe pytanie z tytułu wątku! bo jeśli runy mają dawać odwagę, to może nie chodzi o to żeby strach zniknął, tylko żeby coś przemieścić w środku? hmm, muszę o tym pomyśleć
Szeptun, to jest ciekawe rozróżnienie, ale uważaj na jedno. projektujesz na Tiwaz całą mitologię Tyra i ofiary jego ręki. to jest jedna z interpretacji. są tradycje gdzie Tiwaz to po prostu gwiazda polarna, orientacja, kierunek. nie każdy system runiczny kładzie ten sam nacisk na wątek ofiary. skąd wiesz którą warstwę znaczeniową aktywujesz?
Kabalistka ma racje ze trzeba uwazac na to skad pochodzi interpretacja. ja kiedys mialem trzy rozne ksiazki i trzy zupelnie rozne opisy tej samej runy. w koncu wybralem jedna wersje nie dlatego ze byla 'prawdziwsza', tylko ze bardziej mi rezonow... kurde, nie miałem używać tego słowa 😀 no że bardziej mi pasowała do mojego rozumienia. i teraz sie zastanawiam czy to jest ok
dziękuję Nefrytko za to wyjaśnienie, naprawdę! bo ja zaczęłam od jednej książki i myślałam że to jest 'ta jedyna słuszna'. a tu się okazuje że każda tradycja robi to trochę inaczej. to trochę przytłaczające na początku ale z drugiej strony daje więcej wolności chyba?
Krystynka, wolność tak, ale pod warunkiem że jesteś uczciwa wobec siebie kiedy wybierasz. są osoby które 'wybierają tradycję' przy każdej sesji w zależności od tego która interpretacja daje im przyjemniejszą odpowiedź. to nie jest praca z tradycją, to jest dobieranie uzasadnienia. warto to rozróżniać
Olimpia dobrze to mówi. i to jest powiązane z tym co Wizjonerka napisała o Tiwaz - że ją zaskoczyła. gdybyś znała kilka tradycji i wybrała tę która daje miłą odpowiedź, to by cię nie zaskoczyła. właśnie ta niespodzianka jest dowodem że nie kombinowałaś
Halineczka haha, nie pomyslałam o tym w ten sposob! tzn. ze zaskoczyło mnie bo nie manipulowalem wynikiem. to ma sens. choc troche smutne ze trzeba tak sprawdzac sama siebie 😀
ale ten wątek z zahamowaniem z tytułu - bo mi się wydaje że trochę odpłynęliśmy. mam takie pytanie do wszystkich którzy używają run regularnie: czy macie jakiś sposób na to żeby runa nie działała jako zwykłe potwierdzenie tego co już myślicie? bo to chyba jest sedno problemu kiedy ktoś się zahamował i pyta run o odwagę - może pyta w nadziei że dostanie zielone światło?
Irminka, a co z tymi wzorcami potem robisz? bo to brzmi jak solidna autoanaliza ale zastanawiam się czy taka świadomość potem nie paraliżuje samej sesji - zaczynasz myśleć 'zaraz, to ja teraz jestem w stanie X, więc pewnie zinterpretuję to jako Y'
słuchajcie, ja tu czytam od początku tego wątku i jestem pod wrażeniem jak głęboko można wejść w ten temat. ale mam bardzo podstawowe pytanie i trochę się wstydzę zapytać - czy runy można ciągnąć dla kogoś innego? tzn. zapytać o sytuację bliskiej osoby? i czy wtedy ta cała kwestia projekcji nie staje się jeszcze bardziej skomplikowana?
