To jest akurat bardzo uczciwa obserwacja i rozumiem ten opór. Ale czy widzisz że to co opisujesz to nie jest problem z runami, tylko problem z tym czego oczekujesz od wróżbiarstwa? Runy nie dają weryfikowalnych odpowiedzi w takim sensie jak test sprawdzający.
Ale to co mówi Bogumil to trochę psychologia, nie ezoteryka, nie? Nie mówię że źle, po prostu chcę rozumieć - czy to jest to samo czy dwa różne podejścia do run?
Wtrącę się bo to mnie przypomniało coś z mojej własnej praktyki z kartami. Przez długi czas szukałem 'właściwego' podejścia i przez to nie robiłem nic. W końcu ktoś mi powiedział: zacznij od jakiegokolwiek, potem koryguj. Plejadka, czy ty może czekasz aż zrozumiesz zanim zaczniesz?
Dokładnie tak. I wracając do tego Eihwaz który cię ciągnie - to jest akurat runa o pewnym rodzaju siły przez transformację, o korzeniach i trwaniu. Ciekawe że wybrałaś ją intuicyjnie w kontekście szukania miejsc wokół siebie, bo ma związek z osią, pionem, zakotwiczeniem w miejscu. Czy to coś ci mówi?
Właśnie to co napisał Celtyk siedzi mi w głowie. Szukam miejsc mocy na zewnątrz, a może nie mam jeszcze gruntu pod nogami żeby je w ogóle poczuć, gdybym na nie trafiła. Tylko nie wiem czy to jest mądra obserwacja czy kolejna wymówka żeby nic nie robić.
To nie jest albo jedno albo drugie. Możesz szukać miejsc na zewnątrz i jednocześnie pracować nad sobą. To nie są rzeczy które trzeba robić po kolei. Ale skoro pytasz - co konkretnie rozumiesz przez 'zakorzenienie wewnątrz'? Bo to może znaczyć bardzo różne rzeczy.
Wracam do czegoś co powiedziała Plejadka, bo to mnie nie opuszcza - że nie ufa własnym odczuciom i boi się że 'wymyśla'. Zastanawiam się czy pytanie o miejsca mocy wokół domu nie jest właśnie sposobem na to, żeby odczucia miały jakieś zewnętrzne potwierdzenie. Jakby łatwiej uwierzyć że coś jest w miejscu niż że coś jest w nas.
A ja mam inne pytanie - jak w ogóle wiadomo że dane miejsce jest 'miejscem mocy'? Bo nigdy nie rozumiałem skąd ta pewność. Czy to jest coś co się czuje, czy są jakieś znaki, czy może runy mogą to wskazać?
No właśnie, to co Czeslawa mówi - każde można wytłumaczyć inaczej. I tu dochodzimy do tego samego co Plejadka mówiła o runach. Nie da się sprawdzić. Więc albo wierzysz odczuciom albo nie. To nie jest specyficzne dla miejsc mocy.
Szczerze? Wychodzisz i uważasz. Bez listy co ma się wydarzyć. Jedyne co pomaga to cicho, powoli i bez słuchawek. Reszta się sama pokaże - albo nie. Ale mam inne pytanie do Plejadki - czy jest jakieś miejsce blisko domu które już teraz jakoś na ciebie działa, nawet jeśli nie nazywasz tego mocą?
To jest bardzo ciekawe, bo dąb i Eihwaz to nie jest przypadkowe połączenie. Eihwaz pochodzi od cisa, nie dębu, ale oba drzewa mają w tradycji nordyckiej i słowiańskiej znaczenie jako łączniki między sferami. Plejadka, czy ten dąb jest stary, duży? Czy rośnie osobno czy w grupie?
Zanim wszyscy pójdziemy w kierunku że ten dąb jest wyjątkowy - chcę zadać proste pytanie. Plejadka, czy zatrzymujesz się tylko przy tym dębie, czy przy innych drzewach też? I czy pamiętasz od kiedy to robisz?
To idź i zapytaj. Naprawdę. Stare kobiety przy starych drogach to często żywe archiwum. Nie potrzebujesz runicznych wyrocznii żeby zacząć - potrzebujesz rozmowy. I wróć i napisz co się dowiedziałaś, bo jestem ciekawa.
Zgadzam się z Nyją, ale chcę dodać coś o runach bo trochę od nich odeszliśmy. Jeśli Plejadka wróci do tego dębu z pytaniem w głowie i weźmie runy - to ma sens jako całość. Drzewo, ziemia, pytanie. To nie jest wróżenie na kanapie. To jest kontakt z miejscem i pytanie stamtąd. To zmienia jakość odczytu.
Mam też pytanie do Plejadki bo trochę zginęło w rozmowie. Wróciłaś już do tych run po tym pierwszym odczycie? Czy cała ta rozmowa to jeszcze refleksja po tamtym jednym rzucie?
To jest bardzo szczere i myślę że ważne. Boisz się kolejnego odczytu bo nie chcesz konfrontacji z czymś nieprzyjemnym, albo z tym że znowu nie będziesz wiedzieć co to znaczy. To brzmi jak coś co warto nazwać wprost zanim następnym razem weźmiesz runy do ręki.
Ale jak ma to nazwać? Powie sobie 'boję się' i co, runy wtedy będą łagodniejsze? Nie rozumiem tej logiki.
No to teraz rozumiem ten tytuł wątku. Wstydziłaś się zapytać o runę która ci wypadła bo się bałaś że to zła wróżba i że ludzie pomyślą że przyciągasz złe energie albo coś. Tak to rozumiem?
Tak, mniej więcej. I trochę bałam się że się okażę głupia bo każdy będzie wiedział co to znaczy a ja nie.
Hagalaz na początku każdej rozmowy z runami to nie jest wyrok. To jest runa której ludzie się boją z nazwy i z wyglądu, a potem okazuje się że chodzi o przebudowanie czegoś co już nie działa. Przy pytaniu o miejsca mocy i o własne odczucia - to ma sens. Ale rozumiem że sama nazwa brzmi jak coś złego.
