I to jest może najważniejsza obserwacja w tym wątku. Wstyd nie ma zewnętrznego testu. Jak runa powie ci coś o relacji, możesz to skonfrontować z rzeczywistością. Jak mówi ci o wstydzie, to jedynym punktem odniesienia jesteś ty sam. Czy to nie sprawia że jesteś jednocześnie sędzią i oskarżonym?
Właśnie tu jestem i właśnie o tym myślę 🙂 Wróciłam do Eihwaz, wzięłam ją znów do ręki i tym razem siedziałam świadomie z pytaniem o wstyd. I coś mi się skojarzyło z jedną konkretną sytuacją z przeszłości, o której nie myślałam od dawna. Nie wiem czy to runa czy po porstu skupienie, ale coś ruszyło.
Ale czy to nie mogło być zwykłe skojarzenie, które by się pojawiło niezależnie od runy? Serio pytam, bo bardzo chcę zrozumieć jak odróżnić że coś 'zadziałało'. Przepraszam za naiwne pytanie ale naprawdę tego nie wiem.
Właśnie dlatego ja zawsze zapisuję co poczułam przy rzucie zanim zacznę interpretować. Dosłownie kilka słów, pierwsze skojarzenia. Przy wstydzie zapisałam kiedyś 'coś schowanego pod podłogą' i potem przez kilka miesięcy wracałam do tego zdania i rozumiałam je inaczej. Ale malachit mi przy tym bardzo pomagał, serio.
Ja właśnie sobie uświadomiłam że przez całą tę rozmowę kluczowe słowo to wstyd, a my coraz częsciej rozmawiamy o tym jak działa runa a nie o tym co z tym wstydem zrobić kiedy już wyjdzie. Mnie osobiście to pierwsze ciągle siedzi nierozwiązane po tej sesji z Eihwaz.
Sowulo. Ale nie jako odpowiedź na pytanie, tylko jako kierunek do sprawdzenia. Sowulo ma związek z tym co w tobie jasne i z odwagą pokazania tego na zewnątrz. Przy wstydzie który siedzi w ciemności może być punktem odniesienia, nie lekarstwem.
Nikt chyba nie powiedział wprost, ale wychodzi mi z tej rozmowy że wstyd jest chyba jednym z trudniejszych tematów do pracy z runami właśnie dlatego że bardzo łatwo odłożyć i udawać że nic nie wyszło. Przy innych rzeczach jak pytania o relacje albo pieniądze masz jakiś zewnętrzny sprawdzian. Przy wstydzie wszystko jest w środku i możesz go schować z powrotem razem z runą.
