Hej, mam takie pytanie bo trochę mi to głowie. Kupiłam zestaw run i jak je dziś rozkładałam to zauważyłam że mam dwie jedanakowe runy - dwie Fehu. Pierwsza myśl że to błąd producenta, ale potem pomyślałam - a może to celowe? Czy ktoś w ogóle spotkał się z czymś takim? Zestawy które znam mają 24 runy (Elder Futhark) albo 25 jak doliczysz pustą runę, a tu nagle mam duplikat zamiast jednej z innych. Sprawdziłam i brakuje mi Othali. Czyli albo producent się pomylił, albo jest jakaś tradycja której nie znam?
O, ciekawe. Ja nigdy nie słyszałam żeby duplikaty były celowe. U mnie w zestawie wszystkie runy są po jednej sztuce i zawsze myślałam że tak ma być. Ale to że brakuje Ci Othali to dość konkretna wskazówka - raczej błąd produkcji niż zamysł. Othala to przecież jedna z ważniejszych run, związana z domem i dziedzictwem, trudno sobie wyobrazić żeby ktoś ją celowo pominął.
No właśnie, to jest dobre pytanie. Ja bym się zastanowiła zanim w ogóle zacznę wróżyć takim zestawem. Nie dlatego że to jakaś klątwa czy coś, ale czysto praktycznie - jeśli brakuje Othali to Twój zestaw jest po prostu niekompletny. Wyobraź sobie talia tarota bez jednej karty. Czy wróżyłabyś takim tarotem? Bo ja bym nie.
Hej, wchodzę do rozmowy bo to naprawdę ciekawy temat. Mam pytanie do Walentynkii - czy to że brakuje jednej runy naprawdę tak bardzo psuje wróżbę? Znaczy rozumiem argument z tarotem, ale runa to nie karta - runa to znak, symbol. Jakby ktoś powiedział że wylosujesz tę brakującą runę, to jej po prostu nie będzie. Czy to jest problem jeśli akurat ta jedna się nie pojawi?
Dobry arugment Walentynko 🙂 Ale ja mam inne pytanie do autorki tematu - czy wiesz skąd pochodzi ten zestaw, z jakiego kraju, jakiej firmy? Bo może da się zamówić samą brakującą runę osobno i dołożyć? Albo przynajmniej napioać do producenta z reklamacją. Kiedyś słyszałem że niektóre sklepy sprzedają runy luzem.
Tu pojawia się inna kwestia której nikt jeszcze nie poruszył. Nawet jak dokupisz brakującą runę, to czy ona będzie spójna energetycznie z resztą zestawu? Ja wiem że to brzmi abstrakcyjnie dla osób które dopiero zaczynają, ale przedmioty magiczne mają historię i energię. Dołożenie jednej runy z zupełnie innego źródła to jak wstawienie obcej części do działającej całości. Czy ktoś robił coś takiego i ma doświadczenie?
Wchodzę tu z boku bo szukałam czegoś o runach i trafiłam na ten wątek. Mam takie pytanie - a co w ogóle z tą pustą runą, Wyrd albo jak ją tam kto nazywa? Skoro już mówimy o niestandardowych zestawach. Niektóre zestawy mają 25 run właśnie przez tę pustą. Czy to też jest coś co zaburza system?
O pusta runa to też dobry temat! Mój zestaw jej nie ma, jest tylko 24 kamyczki no i te dwie Fehu. Ale do Jacka - nie, nie słyszałam żeby ktoś celowo używał zestawu z duplikatem, sama się zastanawiałam czy to ma jakiś sens ezoterycznie. Może jakaś tradycja nordycka? Nie wiem, stąd pytałam.
Celowe duplikaty w runach? Żadna tradycja na którą się natknąłem tego nie stosuje. To nie jest jak tarot gdzie masz dwa egzemplarze tej samej karty w różnych taliach. Runy działają jako system zamknięty dwudziestu czterech znaków i każdy jest unikalny właśnie dlatego że ma swoją pozycję w futharkach - pierwszym, drugim i trzecim aett. Dwie Fehu to po prostu błąd, nie tradycja.
Ciekawy wątek. Ja się zastanawiam nad czymś praktycznym - czy sklep w ogóle przyjmie reklamację zestawu run? Niby to produkt jak każdy inny, ale wyobrażam sobie że mogą być z tym problemy. Ktoś miał doświadczenie z reklamowaniem czegoś z branży ezoterycznej?
O tej reklamacji to dobry punkt Antek. Skep był internetowy więc chyba mogę odesłać. Ale z drugiej strony to trochę kłopotliwe. Zastanawiam się czy nie jest łatwiej po prostu samemu zrobić tę brakującą Othalę jak sugerowała Jadzieńkaa - ale to mnie trochę przeraża bo nie chcę zepsuć zestawu jak Donat mówił. To może po prostu na razie popracować z runami teoretycznie, bez wróżenia, żeby je po prostu poznać? Czy to ma sens?
Z drewna to chyba byłoby najtrudniejsze bo nie mam żadnych narzędzi do rzeźbienia. Zastanawiam się czy nie można by po prostu wziąć płaskiego patyczka i wypalić znak. Albo nawet narysować. Czy to w ogóle ma sens ezoterycznie czy runa musi być jakoś wyrzeźbiona?
A ja czytałam że Othala jest związana z dziedzictwem i domem, więc może warto użyć drewna z jakiegoś starego mebla albo drewna z ogrodu? Żeby miało jakąś historię. Nie wiem czy to ma sens, ale gdzieś widziałam taką sugestię przy samodzielnym tworzeniu run.
Jadzieńkaa, pomysł jest sympatyczny ale trzeba uważać z drewnem z mebli - lakiery, impregnaty, kleje. Przy wypalaniu to może być problem. Ogród to już lepiej. Ale wracając do pytania Polaryski - Donat ma rację że wypalanie jest historycznie uzasadnione. Jeśli masz dostęp do pirograficznego pisaka, to naprawdę wystarczy. Jakie runy masz - z jakiego drewna są zrobione, wiesz może? Bo gdybyś wiedziała gatunek, to warto by uzupełnienie było choć zbliżone.
grusza to naprawdę ciekawy wybór do Othali, bo grusza tradycyjnie jest drzewem domowym, sadzoną przy obejściach. Symbolika się pokrywa - dom, zakorzenienie, trwałość. Nie jest to może klasyczny wybór nordycki jak jesion czy buk, ale biorąc pod uwagę że mówimy o uzupełnieniu jednej runy, a nie o tworzeniu całego zestawu od zera, to ta symboliczna spójność może być nawet zaletą. Spróbowałabym.
Ale właśnie - skoro Halineczkaa mówi że grusza symbolizuje dom i zakorzenienie, a Othala to właśnie runa domu i dziedzictwa, to może ta historia z duplikatem i brakującą Othalą mówi coś konkretnego? Że coś związanego z domem wymaga twojej własnej pracy i zaangażowania, a nie gotowego rozwiązania? Wiem że Walentynkaa wcześniej mówiła żeby nie szukać znaków we wszystkim, ale to by przynajmniej pięknie się układało.
Jedna nadmiarowa runa to nie jest odpad. Można jej używać jako punktu skupienia przy medytacji, kłaść na ołtarzyku przy intencji związanej z Fehu, używać jako amuletu. Nie musi leżeć w zestawie wróżebnym żeby mieć zastosowanie. Fehu to runa zasobności, więc w portfelu albo przy kasie w domu może sobie spokojnie leżeć.
To właściwie podobnie jak z kartami tarota - jedna karta wyciągnięta i postawiona przy biurku jako codzienna intencja to coś zupełnie innego niż cały rozkład. Czy z runami podobnie można pracować z jedną na raz, codziennie losować jedną i się nad nią zastanawiać? Pytam bo to by mnie bardziej interesowało niż pełne wróżenie.
A przy runie dnia to losujecie z woreczka nie patrząc, czy rozkładacie na stole i intuicyjnie wybieracie? Bo kiedyś czytałem że losowanie na ślepo jest bardziej uczciwe, ale znajoma mówiła że wybór wzrokiem jest bardziej intencjonalny. Nie wiem kto ma rację.
Hmm, nigdy nie myślałam o tym w tych kategoriach ale tak, jest coś takiego. Część run biorę do ręki i nic, a część jakby jest bardziej... wyrazista? Nie wiem czy to w ogóle ma sens. Ale ta duplikatowa Fehu zdecydowanie jest jakaś inna niż ta oryginalna z zestawu, mimo że wyglądają identycznie.
a te dwie Fehu to naprawdę wyglądają tak samo? Tak pytam, bo przy własnoręcznie wyrytych runach bywa że nawet przy dużej staranności proporcje są nieco inne i może to po prostu różnica fizyczna, a nie żadna 'naładowanie'. Nie chcę być złośliwa, naprawdę pytam bo sama przez lata myślałam że czuję różnicę, a potem się okazywało że to był efekt sugestii.
A może po prostu ją gdzieś odłożyć osobno i nie mieszać ze zbiorem? Gdzieś czytałam o takim pojęciu jak 'runa towarzysząca', czyli taka która leży przy miejscu do wróżenia ale poza woreczkiem. Nie wiem czy to jest jakaś ugruntowana praktyka czy ktoś to wymyślił.
Na razie głównie myślałam o wróżeniu, takim podstawowym - losowanie jednej runy rano, może z czasem proste rozkłady. Nie mam dużego doświadczenia więc nie planuję niczego skomplikowanego. Ale teraz po tym wątku zaczynam myśleć że może zanim w ogóle zacznę wróżyć to powinnam uzupełnić zestaw. Czy można zaczynać pracę z niepełnym zestawem czy lepiej poczekać?
Szczerze? Ja bym zaczęła nawet z niepełnym zestawem, ale wyłącznie z runami które masz kompletne. Czyli po prostu wyjmij obie Fehu z zestawu i pracuj na tym co zostało minus Othala, do czasu aż zrobisz własną. To nie jest idealne, ale praktyka jest ważna. Czekanie na idealne warunki potrafi trwać wiecznie.
Właściwie jak tak czytam tę dyskusję to zaczynam myśleć że może powinnam od razu zrobić cały zestaw własnoręcznie zamiast łatać obecny. Tylko że to są dwadzieścia cztery runy plus może Wolsunga i to jest sporo pracy. Czy ktoś kiedyś robił cały komplet naraz i jak długo to zajęło?
Ja robiłam kilka sztuk i tyle mi wystarczyło 🙂 Przy całym zestawie naraz chyba bym zwariowała. Ale słyszałam od kogoś że lepiej robić po kilka dziennie żeby zachować skupienie, nie na raz wszystkie.
Robiłem dwa komplety w życiu i to był długi proces, tygodnie. Ale nie przez fizyczną pracę - samo rycie jednej runy to kwadrans może, z przerwami skupienia. Bardziej przez to że robiłem to etapami, czekałem między runami, medytowałem nad każdym znakiem zanim go wyryłem. Ktoś kto po prostu usiądzie i wyrze wszystkie z rzędu może skończyć w jeden dzień. Pytanie co chce z tym procesem zrobić.
