Chciałam napisać o czymś, co mnie ostatnio mocno zajmuje i zastanawiałam się czy tu ktoś miał podobne doświadczenia. Chodzi o pracę z runami w kontekście uwalniania się od wzorców z domu rodzinnego, takiego dziedziczonego bagażu energetycznego. Wiem, wiem, brzmi ogólnikowo, ale zaraz wytłumaczę o co mi chodzi. Od jakiegoś czasu ciągnie mnie do Pertho i Hagalaz przy każdym losowaniu, jakby same się pchały do przodu. I zastanawiam się czy to nie jest właśnie znak, że coś w tej warstwie się rusza. Pertho dla mnie zawsze miała ten wymiar ukrytego, tego co zakopane w rodzie, w genach prawie. A Hagalaz to już oczyszczenie przez burzę. Czy ktoś z was świadomie pracował runami nad tym tematem, właśnie nad rodziną pochodzenia? Nie chodzi mi o wróżenie, tylko o taką głębszą pracę energetyczną.
To jest naprawdę ważne pytanie i cieszę się, że ktoś to rusza, bo temat bywa pomijany albo spłycany. Pertho ma w sobie ten element karmiczny, losy ukryte pod powierzchnią, ale też pewnego rodzaju tajemnicę przekazywaną przez pokolenia, więc twoja interpretacja ma sens. Hagalaz to już inna energia, ona nie pyta o pozwolenie, ona po prostu rozbija to co zastygło. Ale tutaj chcę się zatrzymać, bo ważne jest żebyś miała świadomość z jakiej energii wyciągasz te runy. Czy robisz to z pytaniem, czy one się pojawiają samoistnie przy losowaniu dziennym? Bo to zmienia kontekst odczytu dość mocno.
Ojej, trafiłam na ten wątek i czuję że to jakiś znak, bo sama się zmagam z czymś podobnym. Tylko ja w ogóle nie wiem od czego zacząć z runami jeśli chodzi o taką pracę. Czy to znaczy, że można świadomie dobierać runy do rytuału zamiast je losować? Myślałam że runy to tylko wróżenie, nie wiedziałam że można z nimi pracować inaczej.
Słuchajcie, ja bym tutaj dodała Berkano! Berkano to runa matki, kobiecości, ale też nowego początku i takiego rodzenia siebie na nowo. Jak pracujesz nad odcięciem się od wzorców matczynych, to Berkano jest wręcz obowiązkowa w zestawie. Można ją położyć na ołtarzyku razem z Pertho, to robi naprawdę mocną kombinację. Albo nosić przy sobie jako amulet przez jakiś czas. Sama tak robiłam kiedy miałam ciężki okres z mamą i powiem ci że coś się wyraźnie zmieniło w tej relacji po jakimś czasie.
Oo ciekawy wątek! Ja to bym jeszcze spojrzała na Nauthiz, bo to jest runa potrzeby i konieczności, ale też tych wzorców które nas ograniczają i które sami sobie narzucamy albo przejmujemy od innych. Jak masz w układzie Nauthiz to jest wyraźny sygnał żeby się przyjrzeć skąd te ograniczenia w ogóle przyszły. A połączenie z Pertho to już ciekawy duet przy takim temacie. Choć przyznam że nigdy nie pracowałam tym konkretnie nad rodziną, bardziej tarotowo podchodziłam do tych kwestii.
A jak wy w ogóle rozróżniacie kiedy runa pojawia się jako wskazówka do działania, a kiedy tylko opisuje aktualny stan? Bo mnie zawsze to zastanawia przy odczycie. Hagalaz może znaczyć 'burza juz nadchodzi' albo 'musisz sam tę burzę wywołać żeby oczyścić pole'. To dwie różne informacje i dwa różne kroki do podjęcia.
przepraszam ze sie wtrącam bo jestem zielony w runach, ale mam pytanie do osób które tu piszą. skąd wiecie że te wzorce energetyczne w ogóle istnieją? chodzi mi o to, czy da sie to jakoś poczuć albo zaobserwować, czy to bardziej kwestia wiary? pytam bo mam okropnie trudną relację z ojcem i zastanawiam sie czy to by mi pomogło, ale nie chce leciec w coś czego nie rozumiem
To jest naprawdę dobre pytanie i bardzo dobrze, że je zadajesz zanim zaczniesz działać. Odpowiem ci tak: wzorce energetyczne w rodzinie to nie jest coś co musisz brać na wiarę od razu. Możesz zacząć od zwykłej obserwacji, bez żadnych run. Zastanów się czy reagujesz na pewne sytuacje tak jak twój ojciec, czy powtarzasz jego zachowania albo dokładnie odwrotne, ale z tego samego miejsca strachu. Runy mogą być tu zwierciadłem, które pomaga zobaczyć to co już wiesz, ale jeszcze nie chcesz zobaczyć. Nie traktuj ich jako magicznego rozwiązania problemu z relacją.
Wtrącę się bo mam mieszane uczucia do tej rozmowy. Cała ta 'praca energetyczna nad rodziną' brzmi trochę jak psychologia ubrana w ezoteryczny kostium. I nie mówię że to źle, bo może właśnie ta metafora runicznych symboli pomaga niektórym ludziom dotrzeć do czegoś w sobie. Ale żeby być szczerym, to co opisujecie jako 'wzorce energetyczne' jest dobrze opisane w psychologii jako schematy, traumy transgeneracyjne. Czy naprawdę potrzebne są do tego runy? Naprawdę pytam, nie ironicznie.
Muszę się zgodzić z Feliksem w jednej kwestii: warto wiedzieć z czym się pracuje. Bo jeśli ktoś ma naprawdę poważne sprawy z rodziną, i mówię tu o czymś więcej niż trudna relacja, to same runy nie wystarczą i nie powinny zastępować czegoś konkretniejszego. Runy jako uzupełnienie, owszem. Jako jedyna metoda przy głębokiej traumie, to bym była ostrożna.
Czytam tę rozmowę i czuję, że dotykamy czegoś naprawdę istotnego. Ja patrzę na to trochę przez czakry i muszę powiedzieć, że praca z korzeniami rodzinnymi to jest przede wszystkim obszar czakry podstawy. I czy pracujesz runami, afirmacjami czy medytacją, to i tak do niej docierasz. Runa Uruz na przykład, jest dla mnie bezpośrednio związana z tą energią uziemienia i siły pierwotnej. Jeśli chcesz się uwolnić od wpływu rodziny, a jednocześnie nie stracić tego co zdrowe z korzeni, to Uruz może być ważna w tej pracy.
Feliks, słyszę cię i nie odrzucam tego co mówisz. Sama chodziłam na terapię przez pare lat i to też coś dało. Ale w pewnym momencie terapia zatrzymała się na poziomie rozumienia a ja potrzebowałam czegoś co dotrze głębiej, na jakiś inny poziom. I dla mnie runy to nie jest zamiennik terapii, to jest inny język. Jakby równoległy tor.
o właśnie, ten 'inny język' to świetnie opisane! ja mam podobnie z tarotem, rozumiem coś intelektualnie ale jak to widzę na karcie to nagle to czuję w zupełnie inny sposób. sądzę że chodzi o to że symbole obchodzą nasz mechanizm obronny 🙂 ale wracając do tematu, czy ktoś próbował układu rniczego specjalnie pod temat rodziny? jakiś gotowy rozkład albo rytual?
Czytam ten wątek od początku i chcę dodać coś co mi się wydaje tu kluczowe, a jeszcze nikt tego nie nazwał wprost. Mówicie o uwalnianiu się od wpływu rodziny, ale to jest pojęcie bardzo szerokie. Jest różnica między uwalnianiem się od toksycznych wzorców a odcinaniem się od rodziny jako takiej. I runy to rozróżniają, bo różne będą wskazania dla kogoś kto chce zerwać niezdrową więź a inne dla kogoś kto chce zachować relację ale zmienić jej jakość. Isa, runa zatrzymania i granic, działa inaczej niż Eihwaz, która jest o przejściu i ciągłości mimo zmiany. Zanim ktoś zacznie się bawić zestawami run do rytuału, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: co dokładnie chcę zmienić i czy to jest kwestia energii czy kwestia decyzji życiowych.
No to jest właśnie sedno pytania o świadomość energii, o którym jest ten wątek. Czy jesteś świadomy/a energii która tobą kieruje zanim podejmiesz decyzję? Bo jak nie, to decyzja jest tak naprawdę automatyczna, wynikająca z wzorca. I tu właśnie runy mogą pomóc, nie jako magia która coś za ciebie zrobi, ale jako lustro które pokazuje ci ten wzorzec zanim znowu go odegrasz.
Hilary, ja powiem jak to u mnie wygląda bo może to da ci jakiś obraz. Nie siedzę z runą w ręku przed konkretną rozmową, ale jak rano wylosowałam na przykład Nauthiz, to przez cały dzień jestem bardziej czujna na momenty kiedy coś mnie ogranicza albo kiedy reaguję z jakiegoś przymusu a nie z wyboru. I jak wieczorem wracam do tej runy, to często widzę że trzy razy byłam w takiej sytuacji i nie zauważyłam tego w środku tej chwili. To jest właśnie to o czym mówiła Nekromantka, ta świadomość przychodzi po fakcie, ale z czasem zaczyna przychodzić wcześniej
a to trochę brzmi jak zwykłe prowadzenie dziennika i obserwowanie siebie, bez run. pytam szczerze bo nie rozumiem co runa tu zmienia
właśnie, Vormik trafił w sedno. to jest tak naprawdę praktyka uważności z symbolem zamiast bez symbolu. i to jest ok, bo niektórym ta konkretność pomaga. ale nie nazywajmy tego że 'runa zmienia energię dnia', bo to jest już interpretacja na której możemy się nie zgadzać. mechanizm jest bardziej przyziemny i w sumie przez to nie mniej wartościowy
o właśnie Wanessa! i wiesz co, ja myślę że to rozróżnienie 'energia kontra psychologia' jest trochę fałszywe bo co to jest energia jak nie w jakimś sensie ukierunkowana uwaga i intencja? filozoficznie to się kłóci samo ze sobą. ale wracając do tematu, bo nam trochę ucieka, Szarotka mówiła że pojawia się jej kombinacja Hagalaz i Isa. czy ktoś miał podobny powtarzający się zestaw i co z tym zrobił?
zatrzymam się przy tym co napisała Klementynka bo to ważne pytanie. powtarzające się kombinacje to nie jest przypadek i warto je traktować poważnie. Hagalaz plus Isa to bardzo konkretny sygnał, Hagalaz mówi o rozbiciu starej formy, a Isa o zatrzymaniu, zamrożeniu, czasie który stoi. razem to obraz czegoś co chce się rozpaść ale jest zablokowane, zamrożone w miejscu. jeśli to pojawia się przy pytaniu o rodzinę, to pytanie brzmi: co trzyma tę strukturę w miejscu mimo że powinna już się zmienić? czy to ty ją trzymasz, czy ona ciebie?
i tu dochodzimy do sedna, bo to jest moim zdaniem centralny problem tej całej pracy. nie chodzi o to żeby 'odciąć się' od rodziny, bo to brzmi jak wyrzucenie kogoś z życia. chodzi o to żeby przestać oddawać im władzę nad swoimi reakcjami. i to jest coś co wymaga ogromnej uczciwości wobec siebie, bo łatwiej powiedzieć 'oni mnie więzią' niż 'ja im na to pozwalam'
hm ale to jest trochę okrutne wobec siebie? znaczy jak ktoś wychowywał się w naprawdę trudnej rodzinie i mówisz mu 'ty im na to pozwalasz' to brzmi jakbyś obarczała go winą za to co się mu przydarzyło. nie wiem, może źle rozumiem
chcę dorzucić coś do tego wątku bo on jest ważny. ta rozmowa kręci się wokół pytania o świadomość energii i myślę że warto powiedzieć wprost: świadomość energii to nie jest stan który się ma albo nie ma. to jest coś co się buduje stopniowo i ma różne poziomy. możesz być świadomy energii w ciele ale zupełnie nieświadomy energii w relacji. możesz wiedzieć teorię o wzorcach i zupełnie ich nie czuć w środku rozmowy. dlatego powtarzające się runy u Szarotki to nie jest wyrok ani przepowiednia, to jest zaproszenie do konkretnego rodzaju uwagi
Aurelek, tak pięknie to ujęłeś. i to jest właśnie to co ja czuję kiedy pracuję z czakrami, że świadomość energii to nie jest wiedza, to jest bardziej jakiś zmysł który się wyostrza z praktyką. i nie musisz w to wierzyć żeby zacząć go ćwiczyć, wystarczy że jesteś ciekawa tego co czujesz
wpadam tu trochę bez pukania, ale mam pytanie do Szarotki, bo zaczęłaś ten wątek i chcę zrozumieć: czy ta praca z runami którą opisujesz, daje ci jakieś konkretne rezultaty w relacji z rodziną? pytam bo to brzmi pięknie ale zastanawiam się jak to wygląda w praktyce, znaczy co się faktycznie zmienia
Mania, to jest dobre pytanie i zasługuje na uczciwa odpowiedź. konkretne rezultaty, tak. nie dramatyczne, nie z dnia na dzień. ale na przykład ostatnio byłam u mamy i była sytuacja która normalnie wywołałaby u mnie taką falę poczucia winy że potem przez tydzień o tym myślałam. a tym razem poczułam to, zaobserwowałam, i jakoś inaczej przeszłam przez tę rozmowę. nie wiem czy to runy czy coś innego, ale zmiana jest
ojej Szarotka to brzmi super! i wiesz co, ja myślę że ten efekt który opisujesz, ta zdolność do obserwowania siebie w środku trudnej sytuacji, to jest właśnie efekt pracy z Nauthiz. ta runa dosłownie uczy cię widzieć przymus zanim go wykonasz. to nie jest przypadek że ona się u ciebie pojawia!
