To zmienia trochę perspektywę, ale nie w sposób który przekreśla poprzednie obserwacje. Sny nieluicydne mają swoją specyfikę - runy pojawiają się w nich bez twojej woli, niejako same się narzucają. W snach lucydnych mogłabyś powiedzieć "chcę zobaczyć runę" i ją wywołać. Tu tego nie było. Pytanie do reszty - czy w kontekście nieluicydnego snu bardziej ufacie temu co się pojawiło, czy właśnie mniej?
Właściwie pytałam o to, bo słyszałam że jeśli ktoś jest świadomy w śnie i widzi runę, to ona jakby "odpowiada". A jeśli nie ma świadomości, to runa jest bardziej symbolem z własnego wnętrza niż komunikatem z zewnątrz. Czy to w ogóle ma sens jako rozróżnienie, czy to zbytnie upraszczanie?
Ale właśnie to mnie zastanawia - czy Lunarna miała w tych snach jakieś emocje towarzyszące runom? Bo jeśli Tiwaz pojawiła się z lękiem, to jedno czytanie. Jeśli z poczuciem spokoju albo nieuchronności, to drugie. Tego chyba jeszcze nie było w wątku.
To ważne pytanie i muszę się zastanowić. Przy pierwszym śnie pamiętam coś w rodzaju napięcia, jakby sytuacja wymagała ode mnie czegoś. Przy trzecim, tym z Tiwaz stojącą osobno, było dziwne spokojne skupienie, nie lęk. Ale czy to emocja ze snu, czy moje dzisiejsze wspomnienie tego snu - nie wiem.
Jak to teraz czytam, to... chyba tak. Jakby pierwszy sen był przed jakimś progiem a trzeci już za nim. Ale to jest moje teraz, retrospektywnie. Nie wiem czy tak to czułam wtedy.
Klimat... Były ciemne, wszystkie trzy. Nie strasznie, bardziej jak wieczór niż noc. I w każdym byłam sama, nie było innych postaci. To może być coś, ale mogło być czymś przypadkowym.
Tak. To było pierwsze co pomyślałam po trzecim śnie, zanim zaczęłam szukać interpretacji. Że coś się ode mnie czeka. Nie wiedziałam co, ale to poczucie było wyraźne.
To jest dobry moment. Nie musisz tego rozwijać tutaj. Ale wróćmy na chwilę do samego tematu, bo mam wrażenie że mamy w tym wątku dużo obserwacji których nie zebraliśmy. Czy ktoś z was miał własny sen z runą, który skończył się podobnie - nie odpowiedzią, ale poczuciem że decyzja jest twoja i to wystarczy?
Ja miałam raz bardzo konkretny sen z Raidho i po nim faktycznie podjęłam decyzję o podróży. Ale nie wiem czy runa to nakazała, czy byłam już gotowa i runa była tylko... domknięciem. To jest chyba pytanie na które nie da się odpowiedzieć uczciwie - nie możemy oddzielić tego co sen stworzył od tego co już było.
Rozumiem i szanuję. Wracam do wątku bo mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Rozmawiamy dużo o runach które się pojawiają w snach, ale czy ktoś miał doświadczenie z runą odwróconą w śnie? Bo jeśli w jawie odwrócona runa zmienia znaczenie, to co się dzieje kiedy mózg generuje ją podczas snu - czy w ogóle można powiedzieć że runa jest "odwrócona" w śnie?
to jest jedno z tych pytań na które nie ma jednej odpowiedzi, ale jest bardzo dobre. Myślę że symbol może działać zanim zostanie skategoryzowany. Kształt niesie pewien ładunek niezależnie od tego czy wiemy jak mu nadać nazwę. Chociaż nie wiem czy to jest właściwość run, czy właściwość każdego wyrazistego kształtu geometrycznego.
Słucham i trochę się gubię. Czy mówimy teraz o tym że runy śnią się jako symbole z gotowym znaczeniem, czy że kształty w snach możemy interpretować jako runy? To chyba dwie różne sytuacje, nie?
Wtrącę się tu bo pracuję z runami od lat i muszę powiedzieć coś trudnego: większość ludzi interpretuje runiczne sny przez pryzmat tego co chcą usłyszeć. Nie twierdzę że doświadczenia są nieprawdziwe, ale filtr interpretacyjny jest ogromny. Sauwak ma rację co do emocji jako wskaźnika - ale nawet emocje możemy sobie przypisywać retrospektywnie.
to akurat zmienia obraz. Jeśli impuls wyszedł od obrazu, a nie od chęci interpretacji, to filtr o którym mówiłam jest mniejszy. Pytanie na które nie mam odpowiedzi: czy to obsesja wizualna, czy coś więcej. Ale różnica metodologiczna istnieje.
Wróćmy może do samego snu. Mnie bardziej interesuje co się dzieje podczas snu niż po. Czy ktoś tutaj miał poczucie w trakcie snu, że runa coś do niego mówi, a nie tylko że ją widzi? Bo w moim przypadku z Hagalaz to nie było patrzenie na symbol, to było jakby bycie w polu tej runy.
Wchodzę w tę rozmowę z boku, bo słucham o tym "byciu w polu" i chcę zapytać coś może naiwnego: czy wy w ogóle próbujecie wchodzić w runy intencjonalnie przez sen? Medytacja przed snem, konkretna runa w myślach, i czekanie? Czy to o czym mówimy zawsze przychodzi samo?
