Mam wrażenie że ta dyskusja zatacza coraz szersze kręgi i może warto zapytać wprost: czy ktoś z was zmienia w ogóle sposób rzucania w zależności od pory roku? Nie interpretację, nie nastrój, ale samą metodę, ułożenie, liczbę run?
Mam wrażenie że za bardzo szukamy jednej odpowiedzi na pytanie które może nie mieć jednej. Każda z was opisuje coś trochę innego - inny rodzaj zmiany, inny moment w praktyce gdzie sezon się pojawia. Może sezonowość wpływa na różnych etapach na różne osoby i nie da się tego ujednolicić.
Wracam do wątku z sezonem bo mi sie wydaje że pomijamy jeden element - miejsce. Przez całą rozmowę mówimy o porze roku ale rzadko o tym gdzie ktoś rzuca runy. Ja jak jestem na zewnątrz latem to mam kompletnie inny kontakt z rzutem niż zimą w domu przy świecy. Czy to sezon czy otoczenie? Trudno mi rozdzielić.
Ja rzucam runy głównie w jednym miejscu przez cały rok, żeby ograniczyć właśnie tę zmienną. I nadal widzę różnicę między porami roku. Więc przynajmniej u mnie nie sprowadza się to do miejsca. Choć oczywiście moje jedno miejsce też wygląda inaczej zimą niż latem, bo inne jest światło przez okno, inna temperatura.
Słucham tej dyskusji o izolowaniu zmiennych i zastanawiam się - czy w praktyce ezoterycznej w ogóle ma sens metodyczne myślenie? Nie mówię tego złośliwie. Po prostu - może próba oddzielenia 'sezon vs pytanie vs miejsce vs nastrój' jest podejściem z innej dziedziny i dla pracy z runami jest po prostu nieadekwatna.
Chciałam zapytać o coś co kręci mi się w głowie od kilku postów. Mówimy dużo o tym że sezon zmienia nas, my zmieniamy pytanie. Ale czy ktoś z was zauważył że pewne runy 'wychodzą' częściej w pewnych porach roku? Nie mówię o interpretacji, ale o samym losowaniu - że konkretne runy pojawiają się częściej jesienią albo zimą.
Sprawdzałam to w notatkach jakiś czas temu i nie znalazłam wyraźnego wzorca. Ale mam zapisane tylko dwa pełne lata i to za mało żeby wyciągać wnioski. Poza tym jeśli same pytania są sezonowe, to i runy które odpowiadają mogą być sezonowe - nie przez magię, ale przez logikę pytań.
Ten wątek z pytaniami sezonowymi wraca u mnie mocno. Jak pomyślę co pytam latem a co zimą to są to naprawdę inne obszary życia. Latem częściej pytam o relacje, plany, co rozwinąć. Zimą o to co zatrzymać, z czego zrezygnować, co przetrwać. Może runy które wychodzą są po prostu proporcjonalne do tych obszarów. To by tłumaczyło dużo bez żadnej magii sezonowej.
