Kornelia, właśnie to. I chcę dodać, że to nie jest tylko problem run. Każdy system wróżebny może stać się systemem racjonalizacji, jeśli pytający nie ma żadnej wewnętrznej zasady, która odróżnia te dwie rzeczy. Pytanie tylko, czy taka zasada w ogóle może istnieć, czy zawsze jest post hoc.
Kornelia, to jest chyba najuczciwszy sposób na to, jaki słyszałem w tej rozmowie. I jednocześnie bardzo trudny, bo wymaga, żebyś w momencie odczytu wiedziała już, co chciałaś usłyszeć. Mnie się zdarza, że to odkrywam dopiero, kiedy runa mówi coś innego.
Ale czy to jest złe? Mam na myśli, że może właśnie to jest punkt, w którym zaczyna się coś dziać, kiedy runa mówi coś, czego się nie spodziewałaś i nagle wiesz, że czegoś chciałaś?
Ale zaraz, to znaczy że wasza praktyka run opiera się głównie na tym efekcie zaskoczenia? Bo to brzmi dla mnie jak coś, co mogłoby działać z losową kartą z talii, z numerem strony, z czymkolwiek. Czemu runa konkretnie?
Cyprysik, a czy masz poczucie, że ten stan przed odczytem wpływa na to, która runa wyjdzie? Bo to by wracało do pytania Kaliksta z tytułu, tyle że na bardzo konkretnym poziomie.
Ale właśnie to jest problem, który mam z całą tą dyskusją. Jeśli wszystko zależy od stanu, od interpretacji, od elastyczności, to gdzie tu jest system, a gdzie zaczyna się projekcja własnych myśli?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie może naiwne, ale czy ktoś z was w ogóle wierzy, że runa ma jakieś własne znaczenie niezależnie od tego, kto ją czyta? Nie chodzi mi o magię, tylko o to, czy same runy coś sobą niosą.
Przy rytuałach mam podobny problem z intencją. Czy rytuał działa, bo ma właściwości, czy dlatego, że ja w to wchodzę z określonym nastawieniem. I nigdy nie udało mi się tego rozdzielić w praktyce. Podejrzewam, że z runami jest tak samo.
Ale właśnie chcę dopytać, czym właściwie byłaby dla ciebie odpowiedź? Bo Kalikst zadał pytanie, które jest częściowo filozoficzne i częściowo empiryczne, i te dwa poziomy wymagają zupełnie innych odpowiedzi. Pytanie 'czy sami tworzymy wynik' to nie jest pytanie, które ma jedną odpowiedź na forum.
No ale można mieć przynajmniej hipotezę roboczą, nie? Przez tyle postów i nikt nie powiedział wprost: tak, uważam, że to samospełniająca się przepowiednia, albo: nie, uważam, że jest coś więcej. Wszyscy krążą.
A czy można zapytać, co to było? Nie musisz oczywiście, ale jestem ciekawa, bo myślę, że takie konkretne przykłady więcej mówią niż ogólna dyskusja.
Ale czy to nie jest właśnie przykład, który pasuje do obu interpretacji? Hagalaz i zmiana to dość szerokie pole, możliwe, że twoja psychika to wychwyciła, albo runa trafiła w coś realnego. Nie wiem, jak to rozróżnić.
Właśnie. I tu jest problem z każdą taką historią, bo runy mają wystarczająco pojemne znaczenia, żeby pasowały do wielu sytuacji. To nie jest zarzut, po prostu trudno to sfalsyfikować. Ale mam wrażenie, że ta niemożność falsyfikacji jest właśnie źródłem siły tej praktyki, nie jej słabością.
Ale czy ktokolwiek tutaj twierdził, że coś się 'potwierdziło' w sensie naukowym? Mam wrażenie, że Karol ciągnie tę rozmowę w stronę sporu, który nie jest o tym, o czym rozmawiamy.
Ja mam inne pytanie, bo zgubił mi się wątek. Kalikst pytał czy sami tworzymy wynik, i chciałam zapytać: tworzymy wynik odczytu, czy tworzymy wynik sytuacji, której odczyt dotyczy? Bo to dwa różne pytania i cały czas się przeplatają.
I tu jest właśnie odpowiedź, którą mam od dłuższego czasu, tylko nie wiedziałam, jak ją ująć. Tak, nastawienie zmienia działanie. To nie jest magia ani samospełniająca się przepowiednia w złym sensie. To jest po prostu to, jak działa skupienie. Runa jest formą skupienia.
I wracamy do pytania Felicji sprzed kilku postów, czy runy mają własne znaczenie niezależnie od nas. Bo tradycja to nie jest znaczenie immanentne, to jest znaczenie nadane zbiorowo. Czy to wystarczy, żeby mówić, że runa 'coś niesie', czy to jest zawsze tylko nasze niesienie?
To jest właśnie pytanie, które mnie najbardziej trzyma. Czy znaczenie zbiorowe wystarczy, żeby mówić, że runa 'niesie' coś niezależnie. I szczerze, nie wiem. Ale zadam pytanie z innej strony: czy znaczenie nadane przez setki pokoleń jest naprawdę 'tylko' nadane? Czy w pewnym momencie zbiorowe znaczenie nie staje się czymś, co ma własny ciężar?
To jest poważne pytanie filozoficzne i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Jung nazywał to 'archetypem' właśnie, że pewne obrazy przez dość długie użycie zbiorowe nabierają niezależnego ładunku psychicznego. Ale to jest argument psychologiczny, nie metafizyczny. Czy to wystarczy komuś, kto pyta o zewnętrzne działanie run?
Wracam do pytania Gracji, bo mi zostało w głowie. Jeśli tworzymy wynik sytuacji przez nastawienie, to czy runa może jednocześnie opisywać to, co będzie, i to wywoływać? Czyli być i przepowiednią, i przyczyną? Bo to chyba właśnie to, o czym próbuję myśleć od początku tego wątku.
To mnie niepokoi trochę. Bo jeśli analiza psuje wynik, to znaczy, że ten system najlepiej działa, kiedy nie zadajemy pytań. A to jest dokładnie schemat, który prowadzi do bezkrytycznego przyjmowania wszystkiego, co wyjdzie.
Mam inne pytanie do tego, co powiedział Augur o tradycji. Jeśli wchodzę w coś, co było przed mną, to czy to znaczy, że runy, które sam wyrzeźbiłem, mają inny status niż kupione? Pytam serio, bo się tym zajmuję i zastanawiam się, czy to w ogóle ma znaczenie dla kwestii 'zewnętrzności' o której piszecie.
A wracając do sedna, bo trochę odpłynęliśmy. Czy ktoś kiedyś świadomie próbował 'zepsuć' samospełnienie? Czyli wyciągnął runę, zinterpretował ją, a potem celowo zachowywał się dokładnie odwrotnie, żeby sprawdzić, co się stanie?
To trochę tak, jakby runy miały zawsze rację z definicji, bo można je dopasować do każdego wyniku. Nie mówię, że to źle, ale czy to nie jest właśnie to, co mówiła Talizmana o niemożności obalenia?
Słuchałam tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może naiwne: czy ktoś z was traktuje runy jako przepowiednię dosłowną, tzn. 'to się stanie', czy raczej jako obraz energii? Bo mam wrażenie, że część sporu bierze się z tego, że różni ludzie używają słowa 'przepowiednia' inaczej.
Kinia, to jest naprawdę dobre pytanie i myślę, że właśnie tu leży odpowiedź na to, o co pytałem w tytule. Ja nie traktuję run jako 'to się stanie'. Traktuję je bardziej jako 'oto energia, z którą teraz pracujesz'. I jeśli tak, to samospełnianie się jest nie tyle problemem, co wbudowanym mechanizmem. Pytanie tylko, czy jest w tym coś więcej niż psychologia.
